Usłyszałam czyjś głos. Ten ktoś siedział obok mnie i delikatnie pocierał mój policzek. Z wielkim trudem (bowiem moje powieki ważyły chyba z tonę ) otworzyłam oczy. Zobaczyłam ubranego w szare rurki i biało-czarny sweter w serek Jonghyun'a który od dłuższego czasu starał się mnie obudzić.
- Co się stało ? - spytałam zaspanym głosem
- Czas do szkoły - powiedział
No tak, zupełnie o tym zapomniałam. Przecież dostałam się do jednego z najlepszych liceów w Seulu - Shinhwa College.
Spojrzałam zaspanymi oczami na budzik stojący na nocnym stoliku. Zielone fluorescencjyjne wskazówki wskazywały na godzinę wpół do ósmej. Zakryłam się kołdrą aż po czubek głowy i powiedziałam:
- Jeszcze pięć minut.
Musicie wiedzieć,że jestem wielkim śpiochem i mogę spać cały dzień. Nie ważne o której się położę. Moja mama mówi,że jak tak dalej pójdzie to prześpię całe swoje życie.
- Kotku, wiem,że Ci się nie chcę,a twoje powieki pewnie ważą z tonę albo nawet więcej ale wstawaj.
- Ale Oppa, jest tak wcześnie. Chcę mi się spać. - zaczęłam marudzić.
- Oh, come on. Bo inaczej będę musiał Cię siłą ściągnąć z łóżka i zanieść na dół. - Jjong nie poddawał się tak łatwo.
Wysunęłam głowę spod kołdry.
- Serio ? - spytałam z łobuzerskim uśmiechem.
- Serio,serio.
- W takim razie chcę to zobaczyć.
Schowałam się z powrotem i udałam,że śpię. Nawet pochrapywałam cicho.
- Nie udawaj,że śpisz. - lekko mną potrząsnął
Nic to nie dało. Odczekał parę chwili. Podszedł do okna i rozsunął zasłony. W pokoju nastała światłość. Podszedł do łóżka (wstrzymałam oddech) i zabrał całą kołdrę, rzucił ją na podłogę, tak samo zrobił z poduszką. Skuliłam się jak małe dziecko.
- Skoro nalegasz - powiedział i wziął mnie w ramiona.
Nie wytrzymałam i powiedziałam:
- No nareszcie.
Spojrzał na mnie pytająco. Zaśmiałam się.
- Byłam ciekawa jak to zrobisz. Wiesz, jestem wielkim śpiochem i obudzenie mnie nie należy do łatwych rzeczy, ale ty poradziłeś sobie z tym znakomicie. Zdecydowanie bardziej wolę twój sposób niż mojej mamy, która zawsze zapala u mnie wszystkie światła i grozi,że jak nie wstanę to zabierze mi telefon - wytłumaczyłam.
- Bardzo skuteczne. Muszę to wypróbować na tobie.
- Aniyo, twój bardziej przypadł mi do gustu.
- W takim razie będę Cię tak budził codziennie.
- Z chęcią. - powiedziałam i pocałowałam go policzek.
- Idziemy na dół bo Key już tam coś pichci dla Ciebie.
- Do kuchni na przód marsz - zakomenderowałam
Po chwili byliśmy na dole.
- Awww, wyglądacie jak młode małżeństwo - powiedział siedzący przy stole i pijący kawę Minho
Zarumieniłam się.
- Kto wie, kto wie ... - powiedział z tajemnicą w głosie Jonghyun i posadził mnie na krześle.
- Proszę, specjalne śniadanie na pierwszy dzień szkoły. - Key podał mi talerz na którym leżały dwie kromki białego pieczywa z żółtym serem i pomidorami.
- A do tego jeszcze coś słodkiego - dodał
Niespodzianką okazały się donuty. Jedne z moich ulubionych słodyczy. Były pięknie ozdobione i aż żal było je zjadać.
- Omo, gomawo. Śliczne i bardzo zachęcająco wyglądają.
- Jedz, jedz. Niech Ci wyjdzie na zdrowie - zachęcił mnie Jjong
Śniadanie tak mi smakowało,że pochłonęłam je z taką szybkością jakbym nie jadła nic od co najmniej tygodnia.
- No, bardzo ładnie. Cieszymy się,że Ci smakowało - stwierdził z zadowoleniem Key
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu.
Jeszcze nigdy nie otrzymałam tak dużo ciepła,życzliwości i miłości od piątki ludzi, których praktycznie nie znałam. Byli tacy kochani,że troszczyli się o to,żebym dobrze się czuła mimo,że jestem z dala od domu.
Wstałam i zaniosłam talerz do zlewu. Już chciałam odkręcić kurek z wodą gdy czyjaś ręka mi na to nie pozwoliła.
- Aniyo, aniyo. Ja pozmywam. Ty masz teraz coś innego do zrobienia - powiedział Jonghyun i mrugnął na Key'a.
- No właśnie ! Przecież dzisiaj idziesz do nowej szkoły i musisz zrobić dobre wrażenie. Idziemy na górę - zakomenderował.
- Nie masz jeszcze mundurka więc musisz się jakoś elegancko ubrać - wyjaśnił po drodze
- Hm... nie może to być zbyt uroczyste ani za bardzo codzienne - Kibum myślał na głos
- Mogę zobaczyć twoją walizkę ? - spytał po chwili
Pokiwałam twierdząco głową.
Mimo,że byłam tu już trochę czasu to jakoś do tej pory nie zdążyłam się w pełni rozpakować.
- Co my tu mamy ?
Po kilku minutach ciągłego szukania odpowiednich ubrań Key przygotował trzy zestawy.
- Ten, jest bardziej sportowy i stawia na wygodę, ale mimo tego nie sprawia wrażenia niedbalstwa - wskazał na szare rurki, białą bluzę od Adidasa i czarny żakiet, do tego były dołączone czarne Conversy.
- Kolejny jest utrzymany w delikatnym i dziewczęcym stylu.
Zobaczyłam luźną czarną z falbankami i rękawami 3/4 oraz krótką spódniczkę o lekko rozkloszowanym spodzie, była w kolorze pastelowego pomarańczu. Całości dopełniały czarne balerinki.
- A to mój faworyt. Ladies and gentleman, przedstawiam ostatni ale nie najgorszy zestaw. Prawdziwa perełka. Ta-dam~! - Powiedział Key głosem prezentera telewizyjnego i pokazał mi białą koszulę z ozdobnym kołnierzykiem, czerwoną spódniczkę w kratkę oraz czarne zakolanówki. Do tego był dołączony granatowy żakiet. Wisienką na torcie była para czarnych creepersów z imitacjami ćwieków na bokach.
Wow. Nie mogłam wyjść z podziwu nad zdolnościami Key'a. W jaki sposób w zaledwie kilka minut zdołał skomponować trzy świetne zestawy, których nie powstydziłaby się żadna dziewczyna. Urodzony projektant.
- Piękne. Jak to zrobiłeś ? - spytałam z podziwem
- Lata wprawy. W modzie musisz cały czas musisz szukać nowych i niecodziennych pomysłów. Liczy się kreatywność. Nie wolno się ograniczać. Po prostu bądź sobą. Jak chcesz to cię kiedyś tego nauczę. - wyjaśnił
- Z chęcią. Nawet nie wiedziałam,że z moich ciuchów da się coś takiego zrobić. - wyznałam szczerze.
- Ze wszystkiego, dosłownie, można zrobić niesamowite rzeczy. Trzeba tylko mieć pomysł. Ale przechodząc do meritum, który zestaw wybierasz ?
Chwilę się zastanawiałam.
- Hm... trudno powiedzieć bo wszystkie są piękne, ale najbardziej podoba mi się ostatni. Zawsze chciałam,żeby mój mundurek tak wyglądał. Jest taki uroczy i dziewczęcy.
Kibum pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Idź się przebrać. Bardzo mnie ciekawi jak będzie to na tobie leżało.
Poszłam do łazienki. Ubrałam się w to co Key mi przygotował. Przejrzałam się lustrze.
Całkiem, całkiem. Jeszcze przydałoby się trochę makijażu.
Rozczesałam włosy, narysowałam kreski i pomalowałam rzęsy wodoodpornym tuszem. Na koniec pociągnęłam usta lekko różowym błyszczykiem.
Chwilę później byłam z powrotem. Zaczęłam się pakować gdy zauważyłam,że chłopak cały czas przygląda mi się.
- Wiesz co, teraz jak na Ciebie patrzę to w sumie mogłabyś spróbować swoich sił w modelingu. Masz bardzo ładną figurę i dość długie nogi, mimo,że nie jesteś specjalnie wysoka a do tego ciekawa i nie tuzinkowa uroda. Co ty na to byś poszła na jakiś casting ? Mam paru dobrych znajomych siedzących w tym więc jakby co to mogę pomóc.
Byłam trochę zdziwiona tym co powiedział.
- Nigdy nie myślałam o sobie w tej kategorii. Ale jeśli ty tak mówisz, a znasz się na rzeczy to może powinnam rzeczywiście spróbować. Muszę się nad tym zastanowić.
- To zacznij - powiedział z rozbrajającą szczerością - Seriously, piękna z ciebie dziewczyna, nie mówię tego by się podlizać czy coś, po prostu stwierdzam fakt,że szkoda byś zmarnowała taka szansę.
- Jak będziesz gotowa to zejdź na dół. - dodał przed wyjściem
Powróciłam do przerwanego pakowania się do szkoły. Włożyłam wszystkie potrzebne książki i zeszyty, piórnik i słuchawki. Jednocześnie rozmyślałam nad słowami Key'a.
Jak byłam mała to bardzo chciałam być modelką. Nosić te wszystkie ładne ubrania, torebki i buty. O spotkaniu sławnych projektantów nie mówiąc. Jednak w miarę dorastania jakoś o tym zapomniałam, ale teraz niespełnione dziecięce marzenie powróciło. Muszę się nad tym porządnie zastanowić ale później bo teraz mam coś ważniejszego czyli szkołę i to na niej muszę się skupić. Mam nadzieję,że nie będzie tak źle i poznam nowych znajomych i nauczycieli (oby byli znośni) .
Gdybym powiedziała,że lekko się stresuje to było by grube niedopowiedzenie. Byłam cała spięta,a mój żołądek zawiązał się w supełek . Serce biło mi jak oszalałe. Denerwowałam się tym nie mniej niż czekającą mnie wkrótce maturą. Nie lubię zmienić szkoły, tym bardziej gdy w poprzedniej zadomowiłam się i miałam tam przyjaciół, jestem strasznie nieśmiała i trudno nawiązywać mi nowe znajomości.
Próbowałam zająć moje myśli czymkolwiek,ale z marnym skutkiem. Cały czas myślałam o tym ,żeby tylko nic nie poszło źle. Bo jeszcze pomyślą,że nowa ofiara przyszła do szkoły. Co chwila przychodziły mi do głowy kolejne czarne myśli. A to,że po drodze wdepnę w gumę do żucia, która nie będzie się chciała odkleić i będę tak musiała chodzić cały dzień albo,że przez przypadek narażę się nieodpowiedniej osobie w szkole np. synowi dyrektorki.
Wzięłam parę głębokich oddechów próbując się uspokoić.
Przecież nie idę pierwszy raz do szkoły ? Powinnam wyluzować bo inaczej się wykończę.
Z moich rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi.
- Mogę wejść ? - usłyszałam głos Jonghyun'a
- Chwileczkę. - odpowiedziałam roztrzęsionym głosem.
Skarciłam się za to w myślach.
Chwilę później poczułam jak Jonghyun obejmuje mnie od tyłu i przytula.
- Hej, co się stało ? - spytał kojącym głosem
Westchnęłam ciężko.
- Chyba za bardzo się denerwuję. - wyznałam nadal trzęsącym się głosem
- Nie ma czym.
- Wiem ..., ale jakoś nie mogę się uspokoić. Nigdy się tak nie stresowałam a przecież chodzę do szkoły nie od dziś. Nie wiem czemu teraz mnie tak wzięło. Może dlatego,że zawsze były przy mnie moje przyjaciółki ?
W odpowiedzi wzmocnił uścisk.
- Ale wiesz,że teraz masz nas. Postaramy się je zastąpić chociażby w połowie. Wiesz również,że zawsze możesz do mnie przyjść a ja ci pomogę ?
- Ne.
- No to głowa do góry. Wszystko będzie dobrze. Na pewno Cię polubią.
Zaczął delikatnie całować mnie w szyję.
- Tak myślisz ?
- Jestem przekonany o tym. A poza tym ślicznie dzisiaj wyglądasz. Powinnaś się tak częściej ubierać.
Poczułam jak się odprężam. Nie wiem jak on to robił ale zawsze potrafił poprawić mi humor i sprawić,że zacznę patrzeć na świat w lepszych barwach.
- Jak chcesz to zaprowadzę Cię aż pod wejście szkoły. Jedziemy z chłopakami w tym samym kierunku więc nie ma problemu. Co ty na to ?
Pokiwałam głową.
- To fajnie. Nie denerwuj się już, bo osiwiejesz a szkoda bo masz śliczne włoski. - zaczął gładzić mnie po głowie.
- It's gonna be alright. - dodał
Usłyszeliśmy klakson.
- Poganiają nas. Chodź.
Przez chwilę stałam nie wiedząc co zrobić. Spojrzałam na Jonghyun'a i już wiedziałam,że nie mam się czego bać. Jego ciemnobrązowe oczy promieniowały ciepłem i miłością. Wiedziałam,że cokolwiek się stanie to mam w nim oparcie. Pośpiesznie przejrzałam się w lustrze i zgarnęłam torbę.
Chwyciłam go za rękę i zeszliśmy na dół.
/Ritsu
PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

Super, super, warto było tyle czekać^^ jestem pod wrażeniem i czekam na dalsze rozdziały <33
OdpowiedzUsuńsuper, czekam na kolejny rozdział ^^
OdpowiedzUsuńW końcu nowy rozdział! :D
OdpowiedzUsuńFajny, fajny.
Omomomo *.* jaki fajny, pisz wiecej iii czesciej jak mozesz bo doczekac sie dalszych czesci nie moge<3 fighting *.*
OdpowiedzUsuńjestes moim bossem dziewczyno <3 tak zajebiscie piszesz !!!!! kiedy nowy ?
OdpowiedzUsuńRitsu kocie <3 Jesteś genialna *.* tak mi najechać na psychikę żebym teraz nie mogła normalnie funkcjonować i siedziała do 2 w nocy i czytała *.* Jak zwykle Taemin jest fajny :D lecę czytać dalej <3
OdpowiedzUsuńomo,dziękuję pięknie za takie miłe słowa <3 +50 do szczęścia xD ^^
Usuń