Tym razem pomalowałam rzęsy wodoodpornym tuszem (tak na wszelki wypadek), przypudrowałam twarz, zwłaszcza nos, który świecił się jak u renifera Rudolfa i wyszłam z łazienki. Jjong juz na mnie czekał.
- Ślicznie wyglądasz - powiedział
- Dziękuję.
Weszliśmy do kuchni. Moi rodzice siedzieli przytuleni do siebie i słuchali ,,Czterech pór roku'' Vivialdiego. Wyglądali uroczo.
- Ykmh, przepraszam,że przerywam ale chciałabym Wam kogoś przedstawić.
Wzięłam głęboki oddech.
- Mamo, tato, poznajcie Jonghyun'a. Mojego chłopaka - powiedziałam.
Dwa ostatnie słowa dobitnie zaakcentowałam. Powiedzieć,że moi rodzice byli zdziwieni to byłoby niedopowiedzenie. Patrzyli się na mnie z takim niedowierzeniem jakbym przed chwilą
powiedziała, że wyrosło mi trzecie ucho.
Wiedziałam,że tak będzie.
Siedzieli w bezruchu i wyglądali jak rzeźby.
Postanowiłam,że dam im trochę czasu.
Postanowiłam,że dam im trochę czasu.
- Jjong, chcesz może coś do picia? Herbatę ? Kawę ? Wodę ? - spytałam jak gdyby nigdy nic.
- Herbatę, poproszę.
- Co się stało twoim rodzicom? - spytał zdziwiony
- Nic takiego. Zawsze tak reagują jak mówię im coś ważnego. Szkoda, że Cię nie było jak powiedziałam im, że dostałam się do jednego z najlepszych liceów w Krakowie. Mówię Ci, milczeli prawie cały dzień, a jak już ochłonęli to chodzili po domu jak jakieś zombie - wytłumaczyłam
- Po prostu trzeba dać im trochę czasu na oswojenie się z myślą, że ich najstarsza córeczka wreszcie znalazła sobie normalnego chłopaka.
- Skąd wiesz,że Cię nie skrzywdzę ? - spytał
- Ufam Ci - odpowiedziałam
Jonghyun chciał jeszcze coś powiedzieć, ale właśnie wtedy zagwizdał czajnik, sygnalizując,że woda na herbatę jest już gotowa.
- Podaj mi dwa kubki. - poprosiłam
- Aish,mianhae, zapomniałam. W szafce koło lodówki na pierwszej półce - zreflektowałam się i wskazałam miejsce gdzie powinien je znaleźć.
Po chwili herbata się już parzyła. Podeszłam do rodziców i pomachałam im reką przed oczami. Ocknęli się.
- Chcecie herbaty? Bo właśnie zrobiłam. - spytałam
- Co? Jakiej herbaty ? - mama spojrzała na mnie a później na parujące kubki i dodała - A, tak poprosimy.
Niedługo potem siedzieliśmy przy stole i piliśmy jeszcze gorący napar. Ogromnie bawiła mnie ta sytuacja i zastanawiałam się kto pierwszy zabierze głos. Uśmiechnęłam się do Jjong'a. Odpowiedział mi tym samym.
Pierwsza odezwała się mama.
- Więc mówisz, że to twój nowy chłopak, tak? - upewniła się.
- Zgadza się.
Próbowałam być poważna, ale nic z tego. Z trudem powstrzymywałam śmiech.
- Jak się nazywasz chłopcze? - spytała się go mama.
Jjong popatrzył na mnie. Pokiwałam głową i wytłumaczylam mamie:
- On nie za bardzo rozumie po polsku. Więc będę tłumaczyła co do niego mówisz i vice versa.
- On nie za bardzo rozumie po polsku. Więc będę tłumaczyła co do niego mówisz i vice versa.
- Mama się pyta jak masz na imię. - powiedziałam do niego po angielsku.
Pokiwał głową.
- Nazywa się Jonghyun i ma 23 lata. - powiedziałam
- Nie za stary dla ciebie ? - spytała się mama.
Popukałam się w czoło.
- Pragnę przypomnieć,że mam 18 lat, więc między nami jest tylko 5 lat różnicy. Znam dziewczyny które umawiają się z chłopakami starszymi od nich nawet o 7 lat. Z tego co mi wiadomo to między tobą, a tatą jest aż 10 lat różnicy. Popraw mnie jeśli się mylę - powiedziałam
- Dobra, nie było pytania. - powiedziała - Spytaj się czy miał już kiedyś dziewczynę.
- O co chodziło twojej mamie? - zapytał
- Chciała wiedzieć ile masz lat, mama stwierdziła, że różnica między nami jest duża, ale nie martw się, bo przypomniałam jej,że między nią a tatą jest jeszcze większa bo aż dziesięć lat. No i temat zamknięty. - wyjaśniłam mu
- Pyta się czy miałeś kiedyś dziewczynę. - dodałam
Jonghyun wyraźnie się zakłopotał.
- Jak nie chcesz to możesz nie odpowiadać. Coś wymyślę. - powiedziałam
- Nie, spoko. To nie jest zbyt przyjemny temat dla mnie, ale skoro twoja mama chce wiedzieć to powiedz,że tak, ale to było dawno i nie prawda - odpowiedział.
Zaskoczyło mnie to wyznanie, ale przekazałam mamie. Dla odmiany do rozmowy włączył się tata.
- To mi się podoba. - stwierdził z zadowoleniem.
- Spytaj się go, czy mógłby coś opowiedzieć o sobie. - poprosił
- Wygląda na to,że mój tata Cię polubił. Prosi abyś opowiedział coś więcej o sobie- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
I tak o to przez bite półgodziny albo nawet dłużej moi rodzice słuchali co ma do powiedzenia o sobie Dino.
- Dobra, koniec tego dobrego. - powiedziałam jak już Jjong skończył mówić.
- Ja już nie czuję języka, a wy znacie Jonghyun'a lepiej niż on sam- dodałam.
- Nie miej nam tego za złe. Po prostu cieszymy się,że nareszcie znalazłaś sobie kogoś odpowiedniego - powiedziała mama i uśmiechnęła się do niego.
- Co mówiła twoja mama?
- Powiedziała,że razem z tata cieszą się,że Cię poznałam.
- Aha, to dobrze. - powiedział i uśmiechnął się z wdzięcznością do mamy.
- Mam jeszcze jedno pytanie. Jak powiedzieć po polsku, że również cieszę się,że ich poznałem ? - szepnął
- Miło mi państwa poznać -odpowiedziałam szeptem
- Jak ? - zaśmiał się
- Poczekaj, napiszę Ci na kartce.
Przez chwilę czytał sobie po cichu.
- Miło mi państwa poznać - powiedział i uśmiechnął się swoim najlepszym uśmiechem
- Nam również. - odpowiedział tata.
- Może skończymy już te przesłuchanie i pokaże mu mój pokój? - zaproponowałam
- Chyba,że macie jeszcze jakieś pytania? - dodałam po chwili.
- Nie, nie, już wszystko wiemy. Bawcie się dobrze - powiedział tata.
- Czy ty mi coś sugerujesz ? - spytałam
- Ja ? Skądże.
Dobrze wiedziałam,że żartuje, ale mimo to chciałam się upewnić.
- Pokaże Ci jak mieszkam - powiedziałam do Jjong'a.
Wyszliśmy z kuchni kierując się na schody.
- Myślisz,że spodobałem się twoim rodzicom? - spytał z niepokojem
- Pewnie, nigdy nie widziałam ich tak szczęśliwych. Nie masz się o co martwić. - odpowiedziałam i podniosłam kciuki do góry .
- To dobrze - odetchnął z ulgą.
Minęliśmy pokoje moje moich sióstr i brata, rodziców i zatrzymaliśmy się na samym końcu korytarza przed drzwiami prowadzącymi do mojego.
- Jesteśmy. - powiedziałam i weszliśmy do niego.
Był średniej wielkości a ściany były koloru jasnozielonego, na oknie stały kwiatki, a obok stało łóżko-biurko ( niecodzienna konstrukcja w której łóżko było na dole, a do biurka prowadziła drabinka.) . Na ścianach można byłoby zobaczyć plakaty z koreańskimi zespołami oraz fototapetę przedstawiającą Seul nocą.
- Pięknie się urządziłaś- powiedział i zaczął zwiedzać pokój.
Zaczął od plakatów.
- Wow, masz prawie wszystkie zespoły jakie mogą być. Nawet mnie - powiedział z uśmiechem.
Zaczął oglądać fototapetę.
- Kiedyś cię tam zabiorę - dodał po chwili i wskazał na Seul.
- Było by wspaniale, bo odkąd zaczęłam interesować się Azją to chciałam tam pojechać. - powiedziałam
Wszedł po drabince i zaczął zwiedzać moje biurko. Podążyłam za nim.
- Jestem pod wrażeniem co ty tu masz - powiedział i zaczął po kolei wskazywać.
Zaczął od mang i książek , przez figurki kończąc na paru płytach.
- Wow, Azja w pigułce - podsumował i usiadł z wrażenia na pufie
- Mam taki nawyk,że jeśli coś mi się bardzo spodoba to zaczynam gromadzić różnorakie rzeczy z tym związane. Taki chomik ze mnie. - zaczęłam się tłumaczyć.
- Nie masz się czego wstydzić, to tylko dobrze o tobie świadczy, bo widać,że jak coś pokochasz to nie odpuszczasz tak szybko. - powiedział
Siedzieliśmy tak chwilę.
- Może chcesz coś sprawdzić albo skontaktować się z resztą zespołu? - zapytałam i wskazując na stojącego na biurku laptopa.
- Bardzo chętnie. Od rana nie mogę się dodzwonić do Key'a a teraz to może nawet złapie ich wszystkich - powiedział
Podałam mu komputer.
- Idę się myć. - powiedziałam.
- Miłej kąpieli.
- Gomawo.
Przesłałam mu całuska i poszłam do łazienki.
Oh, nawet nie wiecie jak to jest przyjemnie po wylegiwać się w wannie pełnej gorącej wody. Można się odprężyć i porozmyślać.
Kto by pomyślał,że ten najgorszy dzień w tygodniu tak łatwo jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki może zmienić się w najlepszy. Tyle się dzisiaj wydarzyło,że to aż nie prawdopodobnie. Czuję,się jakbym grała w jakiejś dramie.
Po półgodzinnym przebywaniu w ciepełku wyszłam z wanny. Wyglądałam jak topielec, a na palcach miałam pomarszczoną skórę jak u stuletniej babci. Zaczęłam się ubierać i rozczesywać włosy.
- No już wyłaź! Za dużo tego dobrego ! - usłyszałam głos mojego młodszego o rok brata, który dobijał się do drzwi łazienki.
- Zaraz ! - odkrzyknęłam i po chwili otworzyłam drzwi.
- No, nareszcie - powiedział wysoki siedemnastoletni chłopak z dłuższymi jasnymi blond włosami i brązowymi oczami czyli Maciek, mój brat.
- Co ty tam tak długo robiłaś ? - spytał
- Zgaduj, co się robi w łazience.
- Nie mów,że się aż tyle czasu myłaś ? - popatrzył na mnie z niedowierzeniem
- Sherlocku ! Nie którzy się myją, w odróżnieniu od Ciebie. - zaczęłam się z nim droczyć.
- Dobra, spadaj. - powiedział
Poszłam do kuchni.
Radio cichutko szemrało, a ja zaczęłam robić sobie kanapki. Byłam potwornie głodna. Zrobiłam podwójną porcję na wypadek gdyby Jjong też chciał. Wzięłam jeszcze karton soku pod pachę, dwa plastikowe kubki i z taką piramidą poszłam na górę.
Cały dom już spał. Weszłam do pokoju i postawiłam wszystko na szafce. Wdrapałam się na górę i powiedziałam do Jonghyun'a:
- Przyniosłam coś do jedzenia, więc jeśli jesteś głodny to zapraszam na dół.
Oderwał się od laptopa i powiedział:
- Zaraz zejdę, tylko napiszę do Key'a, ok?
- Czekam na dole - powiedziałam i zeszłam po drabince
Po chwili dołączył do mnie.
- Gomawo, że przyniosłaś te kanapki, bo jestem tak głodny,że zjadłbym konia z kopytami - powiedział
- Tak myślałam. Chcesz może soku?
Pokiwał głową. Podałam mu kubek.
- Sorki,że w plastikowym, ale nie znalazłam innych. Mój brat pewnie wziął wszystkie możliwe i leżą gdzieś u niego, a mu się nie chce ich znieść - wytłumaczyłam
- Daijoubu. Kubek to kubek.
- I co napisał Ci Key? - spytałam
- Okazało się,że on i chłopaki są w hotelu nie daleko Rynku. Jutro wylatują do Warszawy. A za dwa dni wracają do Seulu.
Zrobiło mi się smutno, bo to oznaczało,że on również musi nie długo wracać.
- Kotku, czemu się smucisz? - spytał zatroskanym głosem
- No bo jeżeli oni jadą to ty też chyba musisz - powiedziałam
- Niekoniecznie. Robię sobie małe wakacje. Dawno już żadnych nie miałem, więc mi się należą.
- To dobrze - odparłam uspokojona.
- Nie martw się, nie opuszczę Cię tak szybko - powiedział z pokrzepiającym uśmiechem
- Po kwadransie kanapki były zjedzone, a sok wypity. Zaczęłam zbierać talerze i kubki.
- Daj ja to odniosę.- powiedział Jjong biorąc wszystko ode mnie i ruszył w stronę wyjścia.
- Poczekaj, otworzę Ci drzwi.
Po chwili byliśmy na korytarzu i zeszliśmy do kuchni.
- Postaw to tutaj - powiedziałam i wskazałam na stół.
- Gomawo - dodałam
- Nie ma za co.
Spojrzałam na zegar. Wskazywał wpół do dwunastej
Masz jakąś piżamę albo coś w czymś możesz spać ? - spytałam
- Chyba tak. Spodnie powinny się znaleźć,ale nie wiem jak z koszulką - odpowiedział
- Spytam się brata, może coś znajdę. Wiesz gdzie jest łazienka?.
Pokiwał głową.
- Mam nadzieję,że nie będzie to dla ciebie problem,że będziesz spał ze mną ?
- W żadnym razie.
- Miłej kąpieli i do zobaczenia w moim pokoju- powiedziałam i poszłam do brata
- Sorki,że bez pukania,ale masz jakąś niepotrzebną koszulkę ? - zapytałam go
- Tylko, żeby była możliwie czysta - dodałam
- A po co ci?
Zaczęłam się zastanawiać jak to powiedzieć
- Dobra, nieważne, gra mi tu ucieka, łap tą i zmykaj - powiedział i rzucił do mnie białą koszulkę na ramiączkach
- Najczystsza jaką miałem - dodał
- Dzięki.
Wzięłam ją i poszłam do siebie.
Trzeba tu trochę posprzątać.
Zaczęłam się krzątać i upychać wszystko po kątach.
- Od razu lepiej - powiedziałam do siebie.
Wdrapałam się na górę i usiadłam przy laptopie. Trzeba sprawdzić co tam się działo na świecie. Zaczęłam nadrabiać zaległości.
- Jednak nie spakowałem koszulki - powiedział
Krzyknęłam.
- Omo, ale mnie przestraszyłeś. Nawet nie zauważyłam jak wszedłeś. - powiedziałam,
Spojrzałam na niego i zamarłam.
Stał przede mną ubrany jedynie w ciemnozielone spodnie od dresu. Bez koszulki. Siedziałam i bezmyślnie gapiłam się na niego. Mogłam na własne oczy zobaczyć jego wspaniale wyrzeźbioną muskulaturę. Na jego skórze były jeszcze krople wody, a przyciemnione światło sprawiało,że wyglądały jakby się świeciły.
- Wow. - to było jedyne co mogłam wykrztusić z siebie.
- Etto ... mogę ? - spytał i wskazał na ubranie.
Ocknęłam się i powiedziałam:
- Jasne,bierz.
W duchu zganiłam się za moje zachowanie.
- Ile spędziłeś czasu na siłowni? Sorki,że się pytam, ale to jest niesamowite - powiedziałam wskazując na jego abs.
- Nie liczyłem, ale na pewno nie mało - odparł skromnie.
Nadal nie mogłam wyjść z podziwu.
Nie długo po tym był już całkowicie ubrany.
Szkoda.
Wyłączyłam laptopa i zeszliśmy na dół.
- Niestety z braku materaca będziemy musieli spać w jednym łóżku. Mam nadzieje,że Ci to nie przeszkadza - powiedziałam
- Nic nie szkodzi. Kamsahamnida za to,że uprosiłaś mamę żebym mógł zostać na noc - powiedział
Po chwili leżeliśmy pod kołdrą przytuleni do siebie.
- Mogę mieć jedno pytanie ?
- Pytaj o co chcesz. - powiedziałam
- Kim był ten chłopak, który rozmawiał z twoimi rodzicami, przez którego dzisiaj tak płakałaś ? - zapytał
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^
zajebistee! *.* pisz pisz wiecej , weny zycze :3
OdpowiedzUsuń