i....mnie pocałował.
Najpierw delikatnie i z czułością a później coraz namiętniej.
Fajerwerki wybuchły mi w głowie. Byłam zszokowana i przez chwilę stałam nieruchomo.
Wow - cały czas kołatało mi w głowie to jedno słowo.
Po chwili uświadomiłam sobie,że taka okazja może się już więcej nie powtórzyć i oddałam mu pocałunek z nawiązka.
Był to mój pierwszy raz i muszę powiedzieć,że było cudownie. Całowaliśmy się długo i namiętnie, tak jakby za chwilę miał nastąpić koniec świata.
Nagle ja przerwałam.
- Stało się coś ? - spytał Jjong z niepokojem
- Nie, tylko muszę nabrać oddechu - powiedziałam i odetchnęłam głęboko.
Powróciliśmy do przerwanej czynności, ale nagle zadzwonił mi telefon. Dzwonił raz, drugi a ja nadal nie odbierałam.
- Nie odbierzesz? - spytał ze zdziwieniem. - może to coś ważnego?
- Nie. - powiedziałam z łobuzerskim błyskiem w oku
A co mi tam. Raz się żyję. Teraz ważny jest dla mnie on.
- To mi się podoba - powiedział.
I znowu zaczęliśmy się całować. Nie mogliśmy przestać.
Zachowywaliśmy się jak para ludzi szaleńczo zakochanych w sobie , którzy nie mogą bez siebie żyć i nie mogą przestać się sobą nacieszyć. Podobnie jest w muzyce. Jak zaczniesz słuchać jakiejś piosenki, i ona bardzo Ci się spodoba to zaczynasz puszczać ją 100 razy dzień. Wszędzie chodzi za Tobą. Nie wyobrażasz sobie dnia bez choć by jednego jej odtworzenia. W skrócie : masz na nią fazę. Z nami było tak samo. Mieliśmy fazę na siebie.
Nasze miłosne igraszki przerwał dzwonek nadjeżdżającego tramwaju. Odsunęliśmy się od siebie cali zasapani i zmęczeni ale szczęśliwi.
- Nasz tramwaj jedzie. Chodź. - powiedziałam.
- Z Tobą wszędzie - powiedział i uścisnął mi dłoń.
To jest jeden z najpiekniejszych dni w moim życiu.
Po chwili byliśmy już w środku i kupowaliśmy bilety.
- Ale to śmieszne urządzenie - powiedział Jonghyun o automacie z biletami.
Wszystko go tu dziwiło.
Maszyna wypluła dwa bilety i skasowaliśmy je. Zaczęliśmy szukać jakichś wolnych miejsc, niestety zostało już tylko jedno.
- Zrobimy tak. Ja usiądę na krześle a ty na moich kolanach. Może byc? - zaproponował.
Pokiwałam głową.
Po chwili zajęliśmy miejsce i zaczęliśmy rozmawiać.
- Jak ci już wcześniej mówiłam mam 3 młodsze siostry. Jedna ma 12 lat, a dwie pozostałe to bliźniaczki w wieku pięciu. Opowiedziałam im trochę o kpop'ie i w ogóle o Azji, więc nie zdziw się jak te młodsze zaczną piszczeć na twój widok. Nic ci nie zrobią ale wolę Cię uprzedzić,żebyś nie byś zszokowany. - powiedziałam.
- Dzięki za info. Jestem przyzwyczajony do pisków na mój widok. Wiesz,kiedyś jakaś fanka była tak mna zafascynowana,ze wsiadała do bagażnika mojego samochodu i za nic nie chciała wyjść. Twierdziła,że to przeznaczenie, że się spotkaliśmy. - opowiedział.
- Jezu, współczuję Ci. Ja bym tak długo nie wytrzymała - powiedziałam z podziwem.
- Na początku było trudno,ale teraz jest już lepiej. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.
- Mój ty bohaterze - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Rozmowę przerwał nam pewien starszy pan w wieku ok.70 lat. Wyglądał na miłego staruszka.
- Piękną masz dziewczynę. - powiedział do Jjong'a.
Już chciałam przetłumaczyć to na angielski, ale nagle Jjong zarumienił się i odpowiedział łamaną polszczyzną :
- Dziękuję.
Szczęka mi opadła.
Skąd on zna takie słowa ?
- Czemu nie powiedziałeś, że umiesz mówić po polsku? - spytałam ze zdziwieniem.
- Bo nie umiem -wyznał z rozbrajająca szczerością.
- Nauczyłem się zaledwie paru zwrotów - dodał.
- No to co jeszcze umiesz? - spytałam z ciekawością.
- Umiem na przyklad ,,Dzień dobry'', ,,Cześć'' ,,Proszę'' - zaczął się popisywać swoim polskim.
Jak dla mnie to dużo się nauczył, byle tak dalej to będzie umiał się porozumieć w pełni.
Reszta podróży upłynęła nam w miłej atmosferze. Po niespełna dziesięciu minutach już wysiadaliśmy.
- To gdzie teraz? -spytał.
- Najpierw prosto, później w prawo, następnie w lewo i znowu kawałek prosto i już. - objaśniłam pokrótce.
- Zatem prowadź.
I poszliśmy łapka w łapkę. /Ritsu
PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^
łapka w łapke kekeke ale słodko omoo *.*
OdpowiedzUsuń