Gdy się obudziłam zobaczyłam obok siebie Jjong'a. Siedział po turecku i bawił się moimi włosami.
- Mam nadzieję,że nie gniewasz się za to,że zostawiłem Cię samą ? - spytał gdy zobaczył,że nie śpię
- Nie wiem. Może trochę - powiedziałam i udałam obrażoną
- W takim razie, czy jest coś co poprawi Ci humor ?
- Hm.... Może moglibyśmy pójść do kina, a później na spacer ? - zaproponowałam
- Sounds good - powiedział Jjong
Poszłam na górę po laptop. Po chwili byłam z powrotem.
- Co chcemy oglądnąć ? - spytałam
- Wybierz coś co Ty lubisz,a ja się dostosuje, aczkolwiek wolę filmy akcji, ale niektóre komedie romantyczne też są całkiem niezłe - powiedział
Zaczęłam przeglądać repertuar.
- Dobra. No to może ,,Avatar'' ?
- Oglądałem i nie za bardzo przypadł mi do gustu. Ale jak chcesz to możemy iść na to.
- Też oglądałam,ale to chyba nie moje klimaty.
Szukałam dalej.
- Hm... Co powiesz na ,,Alicję w Krainie Czarów'' ? Tego nie widziałam ale słyszałam, że to bardzo dobry film ? - zaproponowałam
- Ciekawe. To jest film Tima Burton'a ?
Pokiwałam głową.
- Oh, to musimy na to iść. Strasznie lubię jego filmy. - Jonghyun się ożywił
- Ok. ok. Zarezerwuje bilety.
Wszystko przebiegło pomyślnie.
- Film zaczyna się o 13.30 w Galerii Kazimierz, więc mamy jeszcze dwie godziny to wyjścia. Chcesz cos porobic w tym czasie?
- Jeśli mogę to bym skontaktował się z chłopakami, może razem poszlibyśmy do kina? - zaproponował
- Spoko. Trzymaj - powiedziałam podając mu laptopa.
Zostawiłam Jjong'a sam na sam z komputerem i zeszłam do kuchni. Zastałam tam całą moją rodzinę grającą w scrabble.
Przyłączyłam się do nich.
- Czemu się tak zachowywaliście podczas śniadania? - spytałam z pretensją w głosie.
- Ale jak ? - spytał ze zdziwieniem brat
- Ty, już tam wiesz jak- powiedziałam ze złością do niego
Czułam,że zaraz wybuchnę. Spokojnie, tylko spokojnie. Policz do dziesięciu.
- Chodzi mi o to,że cały czas pytaliście się go o różne sprawy, nawet te niezbyt przyzwoite. - spojrzałam wymownie na Maćka - Zachowywaliście się jak Robinson Cruzoe, który po latach samotności wreszcie mógł porozmawiać z człowiekiem. Słowem wierciliście mu dziurę w brzuchu. - wyjaśniłam
- Po prostu chcieliśmy sobie wyrobić o nim zdanie. - powiedział Maciek
- I dlatego też pytałeś o to jak ja całuje ?
- A, to nie. To było tylko dla żartu. - zaczął się śmiać
- Oj, nie denerwuj się już. Oni nie chcieli źle, po prostu tak wyszło. Znasz ich. - mama zaczęła usprawiedliwiać moje rodzeństwo .
- Tak, wiem.Słyszałam to już tysiąc razy. - powiedziałam znudzona.
Siedziałam obrażona.
- Chcielibyśmy Ci tylko powiedzieć,że masz bardzo fajnego chłopaka, który nam się podoba - powiedziały Ania i Hania.
Bliźniaczki, wykorzystywały swój urok osobisty i przy każdej okazji skutecznie zmiękczały mi serce. Nie mogłam się już dłużej gniewać.
- Dobra, grzechy zostają wybaczone. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich. -
Ale żeby mi to było ostatni raz.
Mimo tego,że czasami przeżywam z nimi problemy takie jak ten, to kocham swoją rodzinę. Co ja bym zrobiła bez wrednego brata, słodkich bliźniaczek, wspierającej i czasami wkurzającej siostry oraz bezgranicznie kochających rodziców ?
- Wybieramy się z Jjong'iem do kina. - powiedziałam, a widząc spojrzenia bliźniaczek, które wyglądały jak proszący o coś kot ze ,,Shreka'' dodałam:
- Nie, wy nie idziecie.
- Mamo ! My chcemy iść do kina.- bliźniaczki zaczęły swoje błagalne śpiewy
- Słyszałyście co mówiła Weronika. - powiedziała mama
- Miłej zabawy - powiedziała z uśmiechem
- Dzięki.
Wróciłam do pokoju.
- Czy przypadkiem nie mówiłeś,że reszta zespołu dzisiaj jedzie do Warszawy ? - spytałam z ciekawością
- Owszem, ale jak się przed chwilą dowiedziałem to jednak zostają jeszcze dzień. Spytałem się czy chcą się wybrać z nami do kina, zgodzili się. Jest tylko jeden problem, bo nie wiedzą jak tam dojść, wiec umówiłem się z nimi na Rynku a później pójdziemy do kina - wyjaśnił mi Jjong
- Mam nadzieję,że nie masz mi tego za złe,że będziemy musieli wyjść trochę wcześniej ?- spytał
- Im nas więcej tym lepiej - odpowiedziałam
Spojrzałam na zegarek, był kwadrans po dwunastej.
- Trzeba się zbierać. - powiedziałam i zaczęłam szukać torby, portfela i innych przydatnych rzeczy.
Po paru chwilach byliśmy na dole.
- Nie mogłabym się z Wami wybrać ? - spytała się Kasia, moja piętnastoletnia siostra
Spojrzałam pytająco na Jonghyun'a.
- Mi to nie przeszkadza. - powiedział
- Skoro on się zgadza to ja też. Szykuj się bo za chwilę wychodzimy.- powiedziałam
- Dzięki. Kocham Cię - powiedziała i poleciała się przebrać.
Dosłownie chwile później była z powrotem ubrana w czarną mini spódniczkę i niebieski sweter.
- Jak szybko. Do szkoły to ci się nigdy tak nie śpieszy - zdziwiła się mama
- A my czemu nie możemy? - spytały bliżniaczki
- Już Wam mówiłam dlaczego. Jesteście za małe. - wytłumaczyłam
- Mamo! - podjęły krzyk
- Weronika ma rację. Musicie jeszcze trochę poczekać aż dorośniecie.
Nie zadowoliło ich to. Zamierzałam im ponownie tłumaczyć, gdy Jonghyun podszedł do nich i wręczył każdej po lizaku.
- Prosto z Seulu. - powiedział
Małe od razu je rozpakowały i wsadziły do buzi.
- Wow, ale dobre. Dzięki - powiedziały i przytuliły się do niego.
A mnie opadła szczęka. Moje siostry zachowywały się jak aniołki.
- To my idziemy. Wrócimy około siedemnastej może później. Jakby co to napisze. - powiedziałam
Wyszliśmy a w drodze na przystanek spytałam Jjong'a :
- Jak to zrobiłeś? One momentalnie ucichły. Mi się to nigdy nie udaje.
- Po prostu pomyślałem co może im sprawić radość i zająć je na dłużej i na myśl przyszły mi lizaki. Zawsze je noszę, więc nie było problemu. - wytłumaczył
- Chcesz jednego? - spytał się mnie
- Yhm.
- A Ty? - powiedział do Kasi
- Tak, dzięki
Po chwili szliśmy we trójkę ssąc lizaki. Objęłam Jjong'a.
Pięć minut później byliśmy na przystanku. Na szczęście tramwaj miał być za minutę więc nie musieliśmy długo czekać na mrozie. Wysiedliśmy po pięciu przystankach.
Jonghyun zadzwonił do Key'a by dowiedzieć się gdzie konkretnie są.
- Mówią,że stoją pod pomnikiem jakiegoś gościa na M. Wiesz gdzie to jest?
- Tak, to całkiem nie daleko. Ten gościu na M to Adam Mickiewicz, słynny poeta polski.
- Dziwne nazwisko. Normalnie nie do wymówienia.
Pięć minut później byliśmy na miejscu. Chłopcy stali pod Adasiem i rozmawiali ze sobą.
Właśnie spełnia się moje kolejne marzenie. Poznam resztę SHINee. Chyba tego szczęścia wystarczy mi na całe życie.
Uśmiechnęłam się.
- Hej, chłopaki.- zawołał do nich Jjong
Popatrzyli się na nas. Zauważyłam,że Key i Taemin wpatrują się we mnie. Trochę mnie to stresowało.
- Annyeong - powiedział Kim Kibum witając się z nim
- Weronika, poznaj moich przyjaciół. Key, Minho, Taemin, Onew.- przedstawiał ich
Po kolei witali się ze mną. Było to zwykłe ,,cześć'' ale moją uwagę zwrócił maknae, który przywitał się dość nie typowo.
- Noona neomu yeppeoseo - zaśpiewał i pocałował mnie w rękę.
Zarumieniłam się.
- Taemin-ah~!, przestań, bo zaczynam się robić zazdrosny - powiedział Jjong
- Aish, pabo. Po co nas przedstawiasz przecież ona nas pewnie zna. - powiedział Kibum
- Racja. Ale wy nie znacie jej.
- A zatem ladies and gentelmen poznajcie moją dziewczynę, Weronikę - powiedział
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^
31 maj 2013
30 maj 2013
Yes,I'm Jonghyun from SHINee #10
- Oh, przepraszam. Chciałem tylko powiedzieć,żebyście wstawali bo śniadanie jest już gotowe -powiedział
- Ale widzę,że sami sobie poradziliście - dodał wskazując na mnie i śpiącego obok Jjong'a.
- To nie tak jak myślisz,tato ! - zaczęłam tłumaczyć rumieniąc się.
- Wiesz,nie musisz mi się tłumaczyć ... - zaczął tata.
W tej chwili Jonghyun się obudził. Chwilę leżał wpatrując się w sufit. Ziewnął, przetarł oczy i chciał mnie pocałować w policzek, ale zauważył,że nie jesteśmy sami w pokoju.
- Dzień dobry - powiedział
Tata odpowiedział.
- Jak Ci sie spało ? - spytał po chwili
- Dobrze, dziękuję. A panu?
- Również - odpowiedział zdawkowo tata.
Zapadła nerwowa cisza.
Ale wtopa ! Trzeba to skończyć.
- Dobra, zaraz zejdziemy na dół, tylko się ubierzemy - przerwałam milczenie i wyszłam z łóżka.
- Czekamy - powiedział tata i skierował się w stronę wyjścia.
Zatrzymał się przy drzwiach i dodał:
- Wera, nie musisz się przede nami tłumaczyć. Jesteś już dorosła i robisz to co uważasz za słuszne.
Po chwili już go nie było.
Ufff... Nareszcie.
- O co chodziło twojemu tacie? - spytał z ciekawością Jjong
- Nic takiego. Po prostu zobaczył nas śpiących razem i trochę się zdziwił. - wyjasniłam
- Aha.
- Masz się w co ubrać ?
- Tak. Ubrania mam na dole w walizce.
- Poczekaj chwilke, to zejdziemy razem, ok?
- Ok.
Podeszłam do szafy i zaczęłam poszukiwania.
W co by się dzisiaj ubrać ?
Chwilę się zastanawiałam. Zdecydowałam się na zielony T-shirt z napisem ,,I'm the best'' , czarne rurki oraz bluze oversize w papryczki chili.
- Ok. To idziemy - powiedziałam i zeszliśmy razem na dół.
Dziesięć minut później byliśmy w kuchni.
- Witamy, witamy. Jak się Wam spało? - powiedziała mama i obdarzyła nas promiennym uśmiechem
- Całkiem nieźle - odpowiedziałam
Zajęliśmy miejsca przy dużym brązowym stole. Ja usiadłam na drewnianej ławie obok moich sióstr a Jjong po przeciwnej stronie, obok Maćka.
- Może herbatki ? - spytała mama
- Chętnie. - powiedziałam .
Spytałam o to Jjong'a. Pokiwal glowa.
Po chwili jedliśmy i rozmawialiśmy.
- Czyli jesteś chłopakiem Wery, tak? - Maciek spytał po angielsku Jonghyun'a
- Maciek ! - powiedziałam i posłałam mu mordercze spojrzenie.
- No co ? Zapytać nie mogę ? - wzruszył ramionami
- Don't be shy, sweetie - powiedział do mnie Jonghyun z uśmiechem.
- Tak. Mam nadzieję,że Ci to nie przeszkadza - odpowiedział
- A całowaliście się już ? - spytała z dziecięcą ciekawością jedna z bliźniaczek, Ania
- Na pewno - powiedziała z przekonaniem druga.
- Serio? - Ania nie dowierzała
- Jestem tego pewna - zapewniła ją Hania z miną eksperta.
Pozarzynam te dzieciory !
- Dobra. Przestańcie już go męczyć - powiedziałam, ale jak zwykle nikt mnie nie słuchał.
- I jak fajnie całuje ? - spytał z diabelskim uśmiechem Maciek
- Zabiję Cię - powiedziałam do niego i posłałam mu kolejne zabójcze spojrzenie.
- Jjong, nie słuchaj ich. - powiedziałam błagalnym tonem.
- Daijoubu, mi to nie przeszkadza. Nawet mnie to bawi.
- No to jak? - wiercił dziurę w brzuchu Maciek
Proszę, niech on nic nie mówi. Błagam.
Na moje nieszczęście Jjong postanowił odpowiedzieć.
- Całkiem nieźle - powiedział z łobuzerskim błyskiem w oku.
Reszta śniadania upłynęła w podobnej atmosferze.
Byłam zażenowana tym co robi moje rodzeństwo. Najgorsze, że rodzice patrzyli na to rozanieleni.
- To może my już pójdziemy na górę - powiedziałam nieśmiało, spojrzałam błagalnie na Dino
- Jak chcesz to idź. Ja bym jeszcze został. - powiedział
- Jak chcesz. - odparłam i poszłam na górę
Weszłam do pokoju, wzięłam z półki mangę pt. '' Dengeki Daisy ''część siódmą , usiadłam na łóżku, założyłam słuchawki i puściłam muzykę.
Zaczęłam czytać, ale nie mogłam się skupić na lekturze i tylko bezsensownie patrzyłam niewidzącym wzrokiem na litery.
Byłam trochę zła i obrażona na Jjong'a. Nie wiedziałam czemu.
Może dlatego, że wolał zostać z moją rodziną na dole niż ze mną. Chyba byłam trochę zazdrosna o niego. Powinnam się cieszyć,że go zaakceptowali, ale jakoś nie mogłam.
Położyłam się na boku i wsłuchałam w muzykę, akurat leciała moja ulubiona piosenka czyli ,,Let me be the one'' - SS501. (klik)
Zamknęłam oczy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
/Ritsu
PRZECZYTAŁAŚ/EŚ SKOMENTUJ ^^
26 maj 2013
Yes, I'm Jonghyun from SHINee #9
- Ten chłopak to był ... - zaczęłam.
- To był mój były - powiedziałam na jednym oddechu.
- Mianhae, nie wiedziałem - powiedział Jjong.
- Przykro mi - dodał ze współczuciem.
- Nie masz za co przepraszać, nawet dobrze,że się o to zapytałeś.
- Opowiesz mi więcej ? - spytał - Jeśli chcesz oczywiście.
- Nie mam nic do ukrycia.
- Opowiem Ci historie mojej pierwszej miłości krótkiej jak impuls elektryczny ale jakże namiętnej ....:
Był zwykły, szary listopadowy dzień. Wracałam ze szkoły i byłam przemoczona do suchej nitki, ponieważ padało od rana a ja zapomniałam zabrać parasolki z domu. Trzęsłam się jak galareta. Postanowiłam ogrzać się w jakimś przytulnym miejscu i poszłam w kierunku ,,Kawiarni Wedla'', która na szczęście była nie daleko mojej szkoły. Pchnęłam drzwi i owionął mnie magiczny zapach czekolady z cynamonem. Usiadłam jak najbliżej kaloryfera i właśnie wtedy on podszedł do mnie. Pracował jako kelner, jak później mi wyjaśnił owa kawiarnia należała do jego rodziców a on im pomagał. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zamówiłam gorącą czekoladę z piankami. Po chwili ją dostałam i zaczęłam popijać z filiżanki. Mogłam poczuć jak ogrzewa mnie od środka, to było tak przyjemne, że aż się wzdrygnęłam.
- Zimno Ci? - zapytał
- Nie, wszystko w porządku - powiedziałam i jakby na przekór sobie zatrzęsłam się po raz kolejny.
- Przecież widze,że cała drżysz. Poczekaj, przyniosę Ci koc - powiedział z troską.
- Nie trzeba - zaczęłam si wzbraniać.
-Zaraz wracam - powiedział
Po chwili wrócił z ciepłym polarowym kocem, którym okrył moje ramiona.
- Teraz powinno być ci już cieplej - powiedział i usiadł przede mną.
- Jestem Nate - przedstawił się - A Ty jak masz na imię ?
Zdziwiła mnie ta bezpośredniość, ale odpowiedziałam:
- Weronika.
- Ładne imię. Opowiedz mi coś o sobie. - poprosił
Zdziwiłam się.
- Niesamowicie zainteresowałaś mnie odkąd tu weszłaś. Nigdy wcześniej nie widziałem tak uroczej dziewczyny - wyjaśnił
- Ok. Co chcesz wiedzieć? Ile mam lat, skąd pochodzę albo gdzie chodzę do szkoły? - zapytałam z ciekawością
- Na przykład. - odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem na twarzy
- Cóż mam 17 lat i właśnie zaczęłam chodzić do 2 klasy w Liceum nr.V.
- Fajnie, bo ja też tam chodzę, tylko,że do 3 - odpowiedział
I tak zaczęła się nasza znajomość. Rozmawialiśmy ze sobą przeszło dwie godziny i dużo się dowiedzieliśmy o sobie. Było bardzo przyjemnie, ale musiałam wracać do domu. Spojrzałam za okno i skrzywiłam się ponieważ deszcz ani na chwilę nie przestawał siąpić.
- Leje jak z cebra a ja muszę już wracać - powiedziałam
- Szkoda.
- Masz parasolkę ? - zapytał po chwili
- Zapomnialam wziąć z domu - powiedziałam i stropiłam się.
- Pożyczę Ci - zaproponował i poszedł szukać.
Po chwili wrócił z jedną.
- Trzymaj. Oddasz jak będziesz znowu tutaj, ok?
- Gomawo za mile spędzony czas - powiedziałam z uśmiechem
Zaczęłam się zbierać. Rozglądnęłam się sprawdzając czy wszystko wzięłam.
- Do zobaczenia w szkole.
Wyszłam i udałam się w kierunku przystanku autobusowego. Po półgodzinie byłam już w domu. Zdjęłam kurtkę, odłożyłam torbę i poszłam do łazienki.
Nagle zdałam sobie sprawę,że nie mam na ręce moich bransoletek z muliny.
Gdzie mogłam je zgubić ?
Nic mi nie przychodziło do głowy. Szkoda było mi tych bransoletek bo dostałam je od mojej przyjaciółki, która wyjechała za granicę.
Gdy byłam w kuchni i przygotowywałam dla siebie kolację ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je i stanęłam jak wryta. W drzwiach stał Nate. Był cały przemoczony, ale mimo tego uśmiech nie zniknął ani na chwilę z jego twarzy.
- Mogę wejść? - spytał
- T-tak. Zapraszam - zaprowadziłam go do kuchni.
- Co Cię sprowadza do mnie? - spytałam
- Chyba coś zgubiłaś - powiedzial i podal mi bransoletki.
- Omo, gomawo. Nawet nie wiesz ja się cieszę,że je odzyskałam. Są bardzo ważne dla mnie - powiedziałam
- Tym bardziej się cieszę.
- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? - spytałam z ciekawością
- Spytałem mamy, okazało się,że ona zna twoich rodziców. - wyjaśnił
Pokiwałam głową.
Siedzieliśmy w ciszy patrząc się na siebie.
- Zostaniesz moją dziewczyna? - zapytał bez ogródek - Zakochałem się w tobie od pierwszego spojrzenia, nikt jeszcze nie zrobił takie wrazenia na mnie jak Ty.
Byłam zdziwiona. Jak to możliwe żeby po zaledwie kilku godzinach ktoś mógł się we mnie zakochać. Zaczęłam się zastanawiać gdy uświadomiłam sobie,że ja też coś do niego czuje.
- Musze Ci coś powiedzieć. Ja chyba też zakochałam się w Tobie. Z chęcią zostanę twoją dziewczyną.
Wziął mnie w ramiona i przytulił.
- To super - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.
Umawialiśmy się przez rok. Było jak w bajce. Cały czas robił mi miłe niespodzianki, dbał o to,żebym każdy dzień zaczynała i kończyła z uśmiechem na twarzy. W dzień moich urodzin zaprosił mnie na romantyczną kolację. Było cudownie. Aż do czasu.
,,Wszystko dobre co się szybko kończy'' mówią. Gdy w Walentynki zadzwonił do mnie,żebym przyszła do kawiarni bo ma dla mnie niespodziankę. Byłam cała w skowronkach. Jak najszybciej tam dotarłam, stanęłam w drzwiach i zastygłam.
Przerwałam na chwilę. Musiałam się uspokoić bo czułam,że lada moment się rozpłaczę. Podróż w głąb wspomnień była dla mnie nie zbyt przyjemną rzeczą. Wzięłam kilka oddechów i kontynuowałam opowieść.
Zobaczyłam jego całującego jakąś blondynkę. To nie był zwykły buziak. Całowali się namiętnie i zdaję się,że mnie nie zauważyli. Całe moje szczęście prysło jak bańka mydlana. Stałam i nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
- A więc to o to chodziło - powiedziałam i wybiegłam
Chciałam uciec jak najdalej.
- Weronika!
- To nie tak jak myślisz - powiedział gdy mnie dogonił
- To jak?! Wytłumacz mi proszę - powiedziałam cała we łzach
- T-t- o ona się na mnie rzuciła. Ja wcale tego nie chciałem - zaczął się tłumaczyć.
- Chcesz mi powiedzieć,że zrobiłeś to z grzeczności ?! A ja Ci wierzyłam ! Boże, jaka ja byłam głupia! - krzyczałam
Zbliżył się do mnie.
- A na dodatek jeszcze jestes pijany. - powiedziałam ze wzgardą.
Wziął moją twarz w dłonie. Próbowałam się wyrywać, ale nic z tego. Pocałował mnie.
- Skarbie, przecież wiesz,że to Ciebie kocham - powiedział
- Co ty sobie myślisz ? Że jak mnie pocałujesz i przeprosisz to wszystko będzie jak dawniej ? O nie, nie, nie. Zostaw mnie. Nie wierzę już w żadne twoje słowo.
Spoliczkowałam go.
- Z nami koniec - powiedziałam i odeszłam.
- Weronika ! Nie odchodź ! - słyszałam jak krzyczał
Później próbował mnie przebłagać, nakłaniał przyjaciółki,żeby mnie do niego przekonały, a nawet mi groził, ale ja byłam nieugięta. Nie mogłam się na to zgodzić, bo cały czas miałam przed oczami tylko jeden obraz, jego oraz tą jasnowłosą dziewczynę.
Skończyłam opowiadać.
- Teraz rozumiesz dlaczego się tak na niego wkurzyłam ?
- Tak, to straszne co Ci zrobił. - powiedział
- Dlatego nie lubie do tego wracać, ale dla Ciebie zrobiłam wyjątek, bo wiem,że Ty mnie zrozumiesz -powiedziałam i przytuliłam się do niego.
- I'll protect you. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Chwilę potem już spaliśmy.
Następnego dnia obudził mnie czyjś głos:
- Wera,pobudka. Czas wstawać.
Otworzyłam zaspane oczy i zdałam sobie sprawę,że jestem przytulona do Jonghyun'a, a moja głowa leży na jego piersi.
Już miałam wstawac gdy zobaczyłam,że w pokoju oprócz nas znajduję się jeszcze mój tata.
O Boże, to koniec.
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)