Yes,I'm Jonghyun from SHINee #28


Siedziałam nieruchomo zdziwiona tym co się przed chwilą stało. 

Miałam mętlik w głowie. Taemin świetnie całował i muszę przyznać,że bardzo mi się to podobało i sprawiało przyjemność. Siłą woli musiałam się powstrzymywać by nie oddać mu tych pocałunków. Czemu ja się zgodziłam na tą głupią grę ? Co mnie podkusiło ? Aish, eotteokhae ?
Zupełnie zapomniałam gdzie się znajdujemy i dopiero jak usłyszałam gwizdy i krzyki ,, Gorzko, gorzko''  ocknęłam się.
- Tae, nie .... - zaczęłam i chciałam się odsunąć ale on znowu zaczął mnie całować tym razem jeszcze bardziej namiętniej.
- Nic się nie dzieje, nie powiemy o tym nikomu. Nie masz się o co martwić. Po prostu oddaj się chwili. - uspokoił mnie.
Zaczął obsypywać mnie tysiącami delikatnych pocałunków.
Co robić ? Nie mogłam nawet zawołać na pomoc. Trzeba to skończyć. Być może zranię jego i zawiodę ludzi dookoła, ale nie mogę po prostu nie mogę. Kocham Jonghyun'a i chcę być mu wierna. Ktoś może powiedzieć,że przecież to tylko pocałunek i nic więcej, że zdradziłabym Jjong'a gdybym się przespała z Tae a nie całując się z nim, ale cóż ja zawsze byłam inna i to co dla mnie było dziwne i nie na miejscu dla innych było na porządku dziennym. 
Poczułam jak Tae bierze mnie na ręce (próbowałam się opierać ale nic z tego) i sadza na swoim kolanach, chwilę później jego ręce były pod moją bluzką. Gwizdy wzmogły się.
Aniyo, tego już za wiele. Jedyne co mi teraz chodziło po głowie to : Muszę to przerwać.
Taemin coraz śmielej sobie poczynał i bałam się co będzie dalej, dlatego zebrałam się w sobie i lekko odepchnęłam go od siebie. Nie pomogło. Spróbowałam mocniej. Na szczęście poskutkowało. 
Lekko go spoliczkowałam. 
- Co ty do jasnej cholery odstawiasz ? - krzyknęłam sama nie wiedząc czemu 
Chłopak spojrzał na mnie lekko zamglonymi oczami i chciał wrócić do przerwanej czynności, ale nie pozwoliłam mu na to. Wstałam i odeszłam od niego. Do moich uszów doszły odgłosy zawodu i niezadowolenia otaczających nas ludzi. 
- Przedstawienie skończone. Możecie się rozejść - powiedziałam ze złością.
Byłam wściekła. Nie tylko na niego, ale przede wszystkim na siebie. Jak mogłam dopuścić do takiej sytuacji. Jak bumerang powróciło pytanie: Czemu ja się na to zgodziłam ? Chyba mój mózg przestał na chwilę pracować.
Chciałam ubrać się i jak najszybciej stąd wyjść, ale nie wiedziałam jak dojść do domu, a na dodatek na zewnątrz panował mrok i na pewno bym się zgubiła. Musiałam na niego zaczekać. 
- Weronika, bardzo Cię mianhae. Nie wiem co mnie napadło - Tae wrócił do świata żywych. 
Starałam się nie patrzeć mu w oczy i utkwiłam swój wzrok w kubku dawno ostygłej już kawy. 
- Nawet nie wiesz jak mi głupio. Pewnie uważasz mnie za jakiegoś niewyżytego maniaka. Przepraszam, nie wiem co mnie podkusiło z tą grą i za to,że mimo,iż doskonale wiedziałem jak to się skończy to nie powiedziałem Ci tego, bo wiem,że nie zrobiłabyś tego, bo jesteś z Jjong'iem. 
Słuchałam tego nie wiedząc co powiedzieć. 
- Mianhae. Za moją głupotę i za wszystko. Nie zdziwię się jak się do mnie nie odezwiesz, bo nie zasłużyłem sobie na to i zawiodłem Ciebie. Mianhae. 
- Tae, proszę przestań. Chodźmy już stąd, nie mogę znieść jak tego jak wszyscy się na nas gapią. - szepnęłam błagalnie
Zaczęłam się zbierać i zakładać kurtkę. Taemin rzucił się by mi pomóc, ale powiedziałam,że sobie poradzę. Wzięłam swoją torbę i zakupy, i chwilę później wyszliśmy stamtąd. 
Odetchnęłam z ulgą. 
Nie prędko tam wrócę. 
Było dość późno i ostatnia linia metra jaka nam pasowała przed chwilą odjechała. 
- Może wezwę taksówkę, bo na nogach to trochę daleko. 
Pokiwałam głową. 
Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i schować pod kołdrą.
Kwadrans później już siedzieliśmy w pojaździe,a Tae podawał adres kierowcy. Ruszyliśmy.
Przez długi czas siedzieliśmy w milczeniu. Ja wpatrywałam się w to co znajduje się za oknem, a Taemin wyjął kostkę Rubika i zaczął ją układać. Chyba chciał się odstresować. Cisza panująca w aucie była przytłaczająca, postanowiłam ją przerwać.
- Wae? Wae to zrobiłeś ? 
- Nie wiem, ale cholernie głupio i źle się z tym czuję. 
Zobaczyłam jak ręce coraz szybciej pracują przekładając kolorowe kafelki.
- Pewnie już to wiesz, ale zakochałem się w Tobie. Szaleńczo jak nigdy. Nie mogłem się opanować gdy miałem Cię tak blisko i wiedziałem,że nikt nam nie przeszkodzi i postanowiłem to wykorzystać. Jak zaczął cię całować to nie mogłem przestać, to było jak uzależnienie, coraz bardziej i bardziej przyciągało a ja pragnąłem więcej nie zważając na to Ciebie. Zachowałem się jak strasznie. - przerwał i rzucił ze złością zabawką - Uh, nawet nie wiesz jak mi jest ciężko znieść jak widzę Ciebie w jego otoczeniu, jak się całujecie albo przytulacie. Serce mnie boli, bo tak bardzo bym chciał być na jego miejscu. Kocham Cię jak cholera, i nie mogę tego okazać bo jesteś dziewczyną mojego najlepszego przyjaciela, który jest dla mnie niczym brat. Ale... postaram się przestać bo widzę,że jesteś z nim szczęśliwa, a to jest dla mnie najważniejsze. Zrobię to bo Cię kocham bardziej niż siebie. Mówią,że jak kogoś kochasz to najwyższą formą miłości będzie jak pozwolisz odejść tej osobie. 
Milczałam.
Byłam wstrząśnięta tym co przed chwilą powiedział. A więc to co zdarzyło się w kawiarni ciąży mu jeszcze bardziej niż mi.
- Powiedz coś. Cokolwiek. Jebal. Na krzycz na mnie. Pobij. Najgorsze jest takie milczenie, bo nie wiadomo czego się spodziewać. 
Tae.... Proszę przestań się obwiniać, bo to jest też moja wina. Mogłam pomyśleć i nie dopuścić do tego. Ale stało się i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Czasu nie cofniesz.  Zrobimy tak,że oboje nie będziemy już do tego wracać i postaramy się normalnie żyć. Ok ?
Pokiwał głową a z jego oczy zaczęły płynąć łzy.
- Mogę się do Ciebie przytulić ? 
- Ne, ale jako przyjaciel. Zgoda ? 
- Yhm. - powiedział i przytulił się do mnie.
Dobrze,że już to wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nie chciałam,żebyśmy byli w złych relacjach bo bardzo go lubiłam. 
Chwilę później wysiedliśmy z taksówki i ruszyliśmy w kierunku dormu. 
- No nareszcie ! Od zmysłów odchodziliśmy. - zawołał Key jak weszliśmy do kuchni. 
- Całe szczęście,że Wam nic nie jest. Nie odbieraliście telefonów, nie wiedzieliśmy co się z Wami dzieje - dodał Onew
- Tak dobrze się bawiliśmy,że aż zapomnieliśmy o Bożym świecie. Mianhae. - uspokoiłam ich  - A gdzie Jjong ?
- Na górze. Wrócił przed chwilką. Dopytywał się o Ciebie. - powiedział Minho.
- Co takiego robiliście ? - spytał z ciekawością Kibum
- Tae zaprowadził mnie do kpopowego sklepu a później poszliśmy do tych automatów ze zdjęciami i zrobiliśmy sobie parę zdjęć. Wycieczkę zakończyliśmy w kawiarni popijać pyszną kawę.
- To super. Z tego co słyszę to dobrze się nią dzisiaj zająłeś. Jestem z Ciebie dumny. - pochwalił go Minho
- My tu gadu gadu a Wy pewnie głodni jesteście ? Chcecie coś ? - zatroszczyła się mama zespołu
Taemin przecząco pokiwał głową.
- Aniyo,gomawo. Jedyne o czym marzę to znaleźć się w łóżku bo jestem padnięta. Jeśli nie macie nic przeciwko to pójdę teraz do siebie.
- Pewnie,że jesteś zmęczona. Dzień musiał być pełen wrażeń sądząc po ilości siatek z zakupami. Dobranoc.  - powiedział Key
Uśmiechnęłam się. Życzyłam miłych snów chłopakom i poszłam na górę. 
Rzuciłam torbę w kąt i od razu skierowałam się do łazienki. Zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. Gorąco woda pozwoliła mi się w pełni odprężyć. Zmyłam makijaż i rozczesałam włosy. Po chwili wyszłam. Podniosłam torbę z podłogi i usiadłam na łóżku plecami do drzwi. Zaczęłam grzebać w niej szukając komórki. Po paru minutach znalazłam ją i odblokowałam. 
,,Masz 30 połączeń nieodebranych od: Jjong <333. ''
- Wae nie słyszałam jak do mnie dzwonił? - zaczęłam się zastanawiać
Odpowiedzi nie trzeba było długo szukać. Wszystkiemu winna była ikonka przekreślonej nutki oznaczająca,że telefon jest wyciszony.
- A to dlatego. Jaka ja jestem ogarnięta. Jjong pewnie musiał się o mnie zamartwiać a ja nic o tym nie wiedziałam. Baka. - powiedziałam i lekko uderzyłam się w czoło. 
Gdy odkładałam torbę poczułam wokół mnie  silny zapach męskich perfum. Tak pachnieć mógł tylko jeden mężczyzna na świecie. Chwilę później poczułam jak jego umięśnione ręce oplatają mnie, a usta czule całują moją szyję.
- Jak Ci minął dzień, kochanie ? - spytał niskim, miękkim głosem Jonghyun
- Bardzo dobrze i przyjemnie. A Tobie ? 
- Też całkiem nieźle. Ale nie bawiłem się tak dobrze jak Ty. - powiedział i wskazał na moje i Taemina zdjęcia.
- A to, było naprawdę super.  - zaśmiałam się - Szkoda,że Cię tam nie było. 
- Ja wiem, kotku. Bardzo tego żałuje, ale cóż praca. Nie martw się, bo będziemy mieli jeszcze mnóstwo okazji by to nadrobić. 
Wtuliłam się w niego i wzdechnęłam. 
- Stało się coś ? 
- Aniyo. Po prostu cieszę się,że Cię mam. 
- Ja też. Saranghae - powiedział i pocałował mnie w głowę.
- Saranghae.
Chwilę siedzieliśmy tak przytuleni do siebie.
- Ja już muszę zmykać. Właściwie przyszedłem tu tylko na chwilkę. Mamy jutro sesje o ósmej i muszę się wyspać. Ty też już powinnaś, bo późno już. 
Pokiwałam głową.
Pocałował mnie czule w usta i ruszył w kierunku drzwi. 
- Dobranoc, kochanie. Słodkich snów. - powiedział i już go nie było
Przeciągnęłam się i ziewnęłam. Zgasiłam wszystkie światła zostawiając jedynie włączoną lampkę na stoliku nocnym. Owinęłam się szczelnie kołdrą i zamknęłam oczy. Chwilę później już smacznie spałam.
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

4 komentarze

  1. omoo ;o nie spodziewalabym sie tego ^^ zaskakujesz mnie z kazdym kolejnym opowidaniem ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. więcej więcej więceeej <33 to jest aż za dobre! szacun ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam sie z anonimemn wyzej :D wiecej ^^

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics