Yes,I'm Jonghyun from SHINee #26


Usta Dave'a coraz bardziej zbliżały się do moich. Gdy już miał mnie pocałować wtedy usłyszałam czyjś głos.

- Zostaw ją !

Nie wiedziałam do kogo należy, ale skądś go znałam. Był mocny, stanowczy i pewny siebie. 

Dave nie przejął się zbytnio tym co przed chwilą usłyszał i kontynuował przerwaną czynność.

- Powiedziałem, żebyś ją zostawił. Nie słyszałeś ? - powiedział wysoki chłopak ubrany w czarną kurtkę, a głowę miał zakrytą zielonym kapturem i podszedł do Dave'a. Szarpnął go za ramię.

- Odczep się ode mnie koleś. To nie twoja sprawa - powiedział wkurzony czarnowłosy 

- Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. - odparł przepełnionym złością głosem - Nie widzisz,że ona nie chcę ? 

- Co mnie to obchodzi. Ważne,że ja chcę. 

Dave chciał się odwrócić plecami do niego, ale chłopak był szybszy i z całej siły uderzył go w twarz. Przywódca paczki zachwiał się, a z jego nosa zaczęła lecieć krew. Był siny ze złości.

- Ożesz, ty ! Zabiję !!! - rzucił się na niego.

Złapał go za kaptur i zerwał z głowy ( długie jasnobrązowe włosy spłynęły po ramionach chłopaka), odwrócił twarzą do siebie i wymierzył celne uderzenie w twarz.
Krzyknęłam i zamknęłam oczy nie chcąc patrzeć na to ani chwilę dłużej. Raz po raz słyszałam dźwięk wykręcanych kości oraz jak na siebie krzyczeli.

- Pożałujesz,że się w ogóle urodziłeś. Nawet nie wiesz z kim zadarłeś. - grzmiał Dave

Nie mogąc już tego dłużej znieść postanowiłam zająć czymś moje myśli. Zaczęłam zastanawiać się kto jest moim tajemniczym wybawcą. Kojarzyłam jego głos, ale jak na złość nie mogłam sobie przypomnieć do kogo należy. Wiem,że nosił on czarną kurtkę, którą gdzieś już widziałam. Aigoo, czemu akurat teraz musiałam dostać amnezji ? Weronika, skup się na pewno to wiesz. Próbowałam sobie przypomnieć, ale nic z tego. Ok, to może inaczej. Co przyciągnęło moją uwagę gdy Dave zerwał mu kaptur z głowy ? Odpowiedź była prosta: włosy. Długie jasnobrązowe, takie których nie powstydziłaby się żadna dziewczyna. Z miejsca skojarzyły mi się z Taeminem. Ale co u licha on by tu robił ? Skąd wiedział,że właśnie tu będę i że potrzebuje pomocy ? Pytań przybywało,ale nie potrafiłam na nie odpowiedzieć.  
Byłam tak pogrążona rozmyślaniach,że nie zauważyłam,że od paru chwil panuje cisza.

Powoli otworzyłam jedno oko, a później drugie. Parę razy mrugnęłam, by obraz mi się wyostrzył. Zobaczyłam jak reszta paczki leży nieprzytomna dookoła nas, a sam przywódca klęczał i miał wykręcone ręcę do tyłu.

Co tu się przed chwilą stało ? Czy to możliwe,żeby jeden chłopak pokonał tylu napastników ? 

- No i co ? Kto jest teraz górą ? - usłyszałam pełen satysfakcji i pewności siebie głos mojego wybawcy

- Przeprosisz tą młodą damę ? 

 Cisza.

- Nie słyszałeś ? - spytał i wzmocnił uścisk. 

Dave zaczął jęczęć z bólu.

- Co mówiłeś ? Nic nie słyszę. 

- Prze-przepraszam... - wystękał

- Dalej, nie wstydź się - zachęcił go długowłosy

- ... za to,że tak Cię napadliśmy ... - zrobił przerwę na oddech

- To wszystko ? - spytał i wzmocnił uścisk.

- Auuuu! Zlitujże się ! - krzyknął rozwścieczony szef.

- Nad kim ? Bo na pewno nie nad Tobą ? Kto napada Bogu winną dziewczynę ? A na dodatek zaczyna się do niej dobierać mając gdzieś jej zdanie na ten temat ? Tak, Ty ! Nie zasługujesz na litość. - głos chłopaka był przepełniony nienawiścią.

Przez chwilę panowała cisza. Chwilę patrzył na czarnowłosego. 

- Spadaj stąd. Żebym Cię już nigdy nie widział - zagroził Dave'owi i uderzył go w ramię.

- Jeszcze zobaczymy. Ja i moi ludzie znajdziemy Cię i tak przestawimy tą twoją śliczną buźkę,że Cię mamusia nie pozna - Szatyn podniósł się i pokuśtykał.

Chłopak, który najprawdopodobniej uratował mi życie podszedł do mnie. Jego niewielką twarz otaczały wcześniej wspomniane długie brązowe włosy. Miał bardzo delikatną urodę. Na jego jasnej cerze malował się rumieniec, a oczy były ukryte pod czarnymi przeciwsłonecznymi raybany' ami. Do złudzenia przypominał mi Tae. 

- Wszystko w porządku ? - spytał

Już chciałam odpowiedź, ale uświadomiłam sobie,że usta cały czas mam zakneblowane więc tylko pokiwałam głową.

- Boże, co oni Ci zrobili. -  wskazał na moje zaklejone taśmą usta i związane ręce.

Po chwili byłam wolna.

- Pozwól,że to odkleję. Będzie trochę bolało.

Chyba zobaczył w moich oczach strach, bo dodał:
- Spokojnie, nic się nie bój. Zrobię to szybko.

- Na trzy cztery, ok ?

Pokiwałam głową.

Chwilę potem poczułam jakby ktoś odkleił mi usta od twarzy.

- Auu! - powiedziałam cicho

- Mianhae.

- Daijoubu. Ale czy z Tobą wszystko w porządku ? - spytałam z przejęciem wskazując na rękę, która cały czas rozcierał. 

-  Trochę boli, ale to nic. Ważne Tobie nic nie jest - uspokoił mnie i zaczął gładzić po twarzy.

Jego dotyk był niesamowicie kojący, prawie zapomniałam o tym wszystkim co się dzisiaj wydarzyło. Chciałam się w pełni mu poddać, ale zauważyłam, że ma rozbity nos.

- Przecież Ty krwawisz. - wskazałam na jego nos.

- To nic. 

Zaczął wycierać nos bluzą.

- Jak nic. Poczekaj, mam tu gdzieś chusteczki. Wytrę Ci, ok ? - powiedziałam i wyciągnęłam z kieszeni parę sztuk.

- Nie powinieneś się tak poświęcać. Nie dla mnie. Pewnie nawet mnie nie znasz. - zaczęłam tłumaczyć.
Chłopak złapał mnie za rękę.

- Wręcz przeciwnie. Znam Cię dobrze. Myślę,że Ty mnie również. - powiedział

- Nie rozumiem. Kim jesteś ? 

W odpowiedzi zdjął okulary.

Mimowolnie odsunęłam się i spuściłam wzrok, ponieważ moim oczom ukazał się nikt inny jak Tae. Uśmiechał się nieśmiało do mnie, a jego wielkie orzechowe oczy promieniowały ciepłem i miłością, mimo, że przed chwilą zawzięcie bił się o mnie. 

- Jak się tu znalazłeś ? 

 Etto, długa historia. Właśnie siedziałem sobie w dormie i grałem na PSP z Minho gdy nagle Jjong zadzwonił do mnie z prośbą bym się Tobą zaopiekował, bo on nie ma jak. Zgodziłem się. Nie wiedziałem gdzie mogłaś pójść, ale przypomniałem sobie,że jako fanka kpopu pewnie od razu skierowałaś się do Myeongdong. Podjechałem metrem kawałek i zacząłem poszukiwania, ale Ciebie nigdzie nie było. Próbowałem dzwonić, ale nie odbierałaś. Teraz już wiem dlaczego. Pytałem ludzi o Ciebie, ale nikt nie umiał mi pomóc. Wtedy usłyszałem twój krzyk, a serce podeszło mi do gardła. Zacząłem biec by Cię jak najszybciej znaleźć. Byłem na skraju załamania bo nie mogłem Cię nigdzie znaleźć,a wiedziałem,że potrzebujesz pomocy. Gdy zobaczyłem jak jesteś otoczona przez tych bydlaków, a oni na dodatek jeszcze się nad Tobą znęcali, myślałem,że ich pozabijam, a szczególnie tego ich szefa. - głos Taemina był pełen gniewu. 

Było mi go bardzo szkoda, bo tak się denerwował z mojego powodu.

- Mianhae,że musiałaś tak długo czekać. Ale teraz już po wszystkim - powiedział i przytulił mnie.
Wtuliłam się w niego jak w wielką przytulankę.

Jak to dobrze,że zdążył na czas. Nie wiem i nie chcę sobie wyobrażać co by się mogło stać jak by go tutaj nie było. Nie wiadomo co strzeliło by do głowy tym przygłupom, a zwłaszcza Dave'owi, on był z nich najbardziej nie przewidywalny. 

Starałam się zapomnieć o przykrym wydarzeniu, ale nie wiem czemu z oczu zaczęły lecieć mi łzy.

- Czemu płaczesz ? Powiedziałem coś nie tak ? - spytał z przejęciem

- Nie, wszystko w porządku. - zaczęłam tłumaczyć, ale wbrew temu co powiedziałam strumienie łez zaczęły płynąć mi po policzkach.

Zaczęłam trzeć oczy rękoma, ale to nic nie dało. Nagle poczułam jak Tae delikatnie mi je wyciera.

Uljima . Wszystko w porządku. Jestem przy Tobie. Już nic Ci nie grozi. - szeptał i zaczął gładzić mnie po głowie. 

Wtuliłam się w niego jeszcze bardziej jakby pragnęła schować się przed światem.

Jak dobrze jest się do kogoś przytulić. Wtedy zapomina się o wszystkich smutkach i złych rzeczach, które nas spotkały. Zrobiło mi się głupio, że planowałam trzymać go na dystans, gdy on tak dzielnie nadstawiał za mnie karku.Był taki kochany i opiekuńczy,a przy tym stanowczy i męski. Pokazał mi swoją drugą naturę. Kto by pomyślał,że tyle skrywa taki słodki i niepozorny maknae. 

- No już się nie martw i uśmiechnij się, bo pięknie wtedy wyglądasz.

Zrobiło mi się cieplej na sercu, a na moich policzkach zagościł rumieniec. Muszę mu to jakoś wynagrodzić.

Postanowiłam,że będę dla niego milsza i nie będę starała się go unikać, nie po tym co dzisiaj dla mnie zrobił.

- To od czego zaczniemy zwiedzanie ? 

- Wiesz, ja nie za bardzo znam się na Seulu, dowód miałeś przed chwilą, więc jakbyś to ty prowadził to byłabym wdzięczna.

- Nie ma sprawy. To może na początek to co tygryski takie jak ty lubią najbardziej czyli kpopowy sklep. Może być ?

- Pewnie,że tak. Zawsze chciałam tam pójść, bo u mnie nie ma czegoś takiego. 

- Ok, to co idziemy ? 

- Tak, tylko poczekaj chwilkę. Muszę znaleźć swoją kurtkę. - powiedziałam i zaczęłam się za nią rozglądać.

Mój organizm był wyraźnie otępiony, bo dopiero teraz zauważyłam jej dotkliwy brak.

Chwilę później ją znalazłam. Była trochę ubrudzona, ale nie zniszczyła się. Ulżyło mi, bo była jedną z moich ulubionych. Obok niej leżała moja czarna torba. Była otwarta. Od razu sprawdziłam jej zawartość. Na szczęście niczego nie brakowało. Bardzo dobrze, bo nie wiem jakbym sobie poradziła bez telefonu i portfela gdzie mam wszystkie dokumenty.

- Ale ze mnie idiota,że nie zauważyłem,że nie masz na sobie nic oprócz bluzy. Mianhae. - powiedział Tae i zawstydził się.

- Daijoubu. 

Zapięłam się pod szyję, a na ramię zarzuciłam torbę. Od razu lepiej.

- No to chyba możemy iść. 

- Ne.
Wziął mnie pod ramię i poszliśmy.

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^ 

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics