Yes,I'm Jonghyun from SHINee #25

Z perspektywy Taemin'a


Usłyszałem jak dzwoni mój telefon.

- Aish, kto znowu ? - spytałem zdenerwowany, ponieważ właśnie grałem z Minho w Fifa 12 na Play Station 3.

- Poczekaj, hyung - zwróciłem się do niego i przerwałem grę.

- Yobeoseyo?

- Taemin-ah, możesz mi wyświadczyć przysługę ? - w słuchawce usłyszałem Jjong'a.

- No nie wiem, nie za bardzo mi się chcę cokolwiek robić. - powiedziałem

- Nie bądź taki. To tylko jedna mała prośba. Jebal~~~ - nalegał dalej

- Yah, hyung!  Nie rozumiesz,że nie chce mi się ruszać z domu. - wybuchłem

Nie wiem czemu,ale od rana miałem nie najlepszy humor.

No dobra, nie to nie. Powiem tylko,że ta przysługa dotyczy Jej - powiedział i się rozłączył.
Przez chwilę siedziałem z telefon przy uchu.

Poczułem jak szybciej bije mi serce. Już na sam dźwięk tego imienia miałem ciarki na całym ciele. Jeszcze żadna dziewczyna nie wywoływała we mnie takich uczuć jak ona. Jonghyun nawet nie musiał mówić o kogo mu chodzi.
To może być dla mnie nie powtarzalna szansa na zbliżenie się do niej. Muszę to wykorzystać, bo może się nigdy nie powtórzyć.

Wybrałem numer Jjong'a.

- Yah, hyung ! Kto to widział tak się rozłączać w trakcie rozmowy. O co chodzi? - starałem się, żeby nie brzmieć na zaciekawionego, ale nie za bardzo mi to wyszło, bo mój głos aż drżał z emocji. 

- Aleś się ożywił. Ciekawe... No, ale mniejsza z tym, chodzi o to,że ja i Weronika mieliśmy dzisiaj razem pozwiedzać Seul, ale ja nie mam jak wyjść bo szef urządził nam awanturę i nikogo nie wypuszcza. Wera chciała na mnie poczekać, ale powiedziałem,że nie wiem ile to potrwa, więc postanowiła zwiedzać na własną rękę, ale ona w ogóle nie zna miasta, nie chcę żeby się zgubiła i coś się jej stało. Dlatego mam prośbę, żebyś się nią zajął. Tylko na jeden dzień. Pokaż jej jakieś zabytki, fajne miejsca, albo co tam jeszcze ludzie lubią robić na wycieczkach. Mogę na Ciebie liczyć ?

Przetwarzałem to co przed chwilą powiedział mi Jonghyun. Czyżby to oznaczało,że  cały dzień mogę bezkarnie spędzić z moją miłością ? Nie mogłem w to uwierzyć. Moje marzenie właśnie się spełnia. 

- Yobeoseyo ? Taemin, jesteś tam ? 

Ocknąłem się.

- Jestem, jestem. Zamyśliłem się. 

- To co zgadasz się ?

- T-tak, hyung. A wiesz gdzie poszła ? 

- Nie, ale jeśli Ci to pomoże to mieliśmy się spotkać pod Cup Cake Corner.

- Aha. Mam jeszcze jedną sprawę. Możesz podać mi jej numer ? - spytałem, a moją twarz zalał rumieniec.

- A po co Ci ? - spytał Jjong

- Jak nie będę mógł jej znaleźć to do niej zadzwonię. - wyjaśniłem

- Chyba,że tak. - powiedział i podał mi ciąg cyfr

Pośpiesznie je zapisałem. 

- Tylko do tego Ci to potrzebne ? Sorki, że pytam, ale widzę,że ty też coś do niej czujesz ? - spytał podejrzliwie Jjong

Znowu moje serce zaczęło bić jak szalone. On wie o wszystkim. Wie,że Weronika nie jest mi obojętna. Ogarnęła mnie panika. Uh... Tylko spokojnie. Może się zgrywa ? Jjong lubi wkręcać ludzi. Przecież cały czas razem z resztą chłopaków robią mi jakieś głupie żarty, tylko dla tego,że jestem najmłodszy i nie miałem jeszcze dziewczyny. 

Wziąłem głęboki oddech.

Udawaj,że nic się nie stało albo,że się przesłyszałeś to niczego się nie domyśli. 

- Mwo ? O czym ty mówisz ? - udawałem,że nie rozumiem

- No to,że zawsze w jej towarzystwie robisz się taki nerwowy i trudno Ci złożyć zdania. Czujesz coś więcej do niej. Mam rację ?

Nie odpowiadałem.

- Mniejsza o to. Ważne, żeby się jej nic nie stało. To ja kończę.


Jonghyun chciał się rozłączyć. Ale nie pozwoliłem mu na to i powiedziałem:
- Hyung, to nie tak jak myślisz. Po prostu to jest dla mnie nowe i trochę dziwne doświadczenie, bo nigdy do tej pory nie mieszkała z nami dziewczyna. A po za tym wiesz, że ja nie jestem duszą towarzystwa tak jak Wy. Jeszcze się nie przyzwyczaiłem.

Jjong był trochę zdziwiony moim wyznaniem, ale musiałem mu tak powiedzieć, żeby rozwiać jego wątpliwości. Nie mogłem dopuścić to tego by zaczął cokolwiek pojmować.

- Wiesz Tae, nie musisz mi się tłumaczyć. Spytałem z czystej ciekawości, bo pierwszy raz widzę,żebyś tak zachowywał. Nie mam Ci tego za złe, bo ona jest cudowna. Powiem więcej, nie zdziwiłbym się jakbyś się w niej zakochał. Ale nie zapędzaj się i pamiętaj,że ona należy do mnie. - ostatnie słowa zaakcentował

Przeszedł mnie dreszcz. Widać,że Jonghyun'owi bardzo zależy na Weronice. 

- Tak, wiem ... - powiedziałem 
... i to jest najgorsze.

- Ja spadam, bo mnie wołają. Zajmij się nią dobrze. 

- Zrobię co w mojej mocy.  - powiedziałem i rozłączyłem się.

Cały dzień z Weroniką, tylko we dwoje. O niczym bardziej nie marzyłem. Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. Pokażę jej Myeongdong, most nad rzeką Han, Gwangjang Market ... Zacząłem układać plan wycieczki. 

- Minho, mianhae, ale będziesz musiał pograć z kimś innym, bo ja właśnie wychodzę.

- Spoko, i tak miałem zaraz kończyć, bo muszę iść na siłownię. A gdzie się wybierasz jeśli można wiedzieć ? 

- Jjong prosił mnie żebym zajął się Weroniką, bo on nie może.

- Oh, to chyba dobrze, co nie ? 

- I to jak - uśmiechnąłem się

Minho dziwnie na mnie spojrzał.

Ups. Chyba powiedziałem to za głośno. 

- Czyżby nie była dla Ciebie zwykłą dziewczyną ? Koleżanką ? Zawsze się cieszysz jak o niej wspomnimy.

- Mwo ? Pabo ! - powiedziałem i popukałem się w czoło.

Muszę się hamować, bo inaczej wszyscy się o tym dowiedzą.

- A po za tym to jest jego dziewczyna,a dziewczyn się nie odbija przyjacielowi. - powiedziałem i by rozwiać jego wątpliwości.

Udałem się do naszego pokoju i podeszłem do szafy. Wyjąłem z niej czarne rurki i biały t-shirt z nadrukiem, do tego dołączyłem zieloną bluzę.

- Muszę jeszcze wziąć coś dzięki czemu fani mnie nie rozpoznają - powiedziałem do siebie i zacząłem rozglądać się po pokoju.

Mój wzrok padł na czarne przeciwsłoneczne raybany.

- No cóż z braku laku dobre i to.

Ubrałem się, a wychodząc z pokoju zgarnąłem portfel. Zbiegłem na dół. Postanowiłem,że lepiej nie rzucać się w oczy i zdecydowałem się na zwykła czarną kurtkę.

- Wychodzę ! - krzyknąłem i zamknąłem za sobą drzwi. 

Zacząłem się zastanawiać gdzie mogła pójść. Przypomniałem sobie,że Jonghyun mówił,że mieli się spotkać pod CCC (skrót od Cup Cake Corner). Ale pewnie już jej tam nie ma. Zacząłem wymieniać dzielnice. Aish, Seul jest wielki, a ona może być wszędzie.

Postanowiłem do niej zadzwonić. Wybrałem jej numer i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Czekałem z niecierpliwością, ale nie odbierała. Po chwili włączyła się automatyczna sekretarka i usłyszałem jak Weronika mówi w jakimś niezrozumiałym dla mnie języku. Nie potrafiłem powtórzyć ani słowa, ponieważ brzmiało to jakby ktoś szeleścił papierem. 

Cóż, szkoda. Będę musiał coś wymyślić. Zacząłem się zastanawiać gdzie mogłaby pójść taka dziewczyna jak ona. Olśniło mnie gdy przypomniałem sobie,że ona lubi k-pop. Tak, najciemniej pod latarnią. Odpowiedź sama się nasunęła: Myeongdong.

Ruszyłem w kierunku najbliższej stacji metra. Kwadrans później byłem na miejscu. Sprawdziłem rozkład. Mogłem tam dojechać prawie każdą linią, ale 4 była najwcześniej, bo za trzy minuty.
Z ulgą stwierdziłem,że nikt nie patrzy się na mnie podejrzliwym wzrokiem. Ucieszyło mnie to, bo nie za bardzo umiem udawać kogoś kim nie jestem. 

Chwilę później wjechała 4. Wsiadłem do środka i chwyciłem się barierki. Było dość tłoczno jak na tą porę dnia. Podróż mimo,że krótka to była wyczerpująca. Przystanek wcześniej niż miałem wysiąść poczułem,że ktoś szarpie mnie za kurtkę. Odwróciłem się i zobaczyłem małą (miała może z 7 lat), czarnowłosą dziewczynkę uczesaną w dwa kucyki. Radośnie się do mnie uśmiechała. Zbliżyłem się do niej. Patrzyła się na mnie z zaciekawieniem.

- Taemin ! - krzyknęła i przytuliła się do mnie. 

Poczułem na sobie ciekawskie spojrzenia ludzi. Naciągnąłem kaptur na głowę i poprawiłem okulary.

- Ciii ... - przystawiłem palec do swoich ust.

Zrobiła to samo i zaczęła się śmiać.

Słodkie dziecko.

Schyliłem się do niej. 

- Skąd wiedziałaś,że to ja ? - spytałem

- Nie wiem, tak jakoś - odpowiedziała z rozbrajającą szczerością.

- Dasz mi swój autograf ? - poprosiła i zrobiła słodkie oczka

- Bardzo ładnie proszę - dodała

Jestem zupełnie bezbronny wobec czyjegoś aegyo,a zwłaszcza dzieci. Wiadomo było,że się zgodzę.

- Ok. A masz na czym ? 

Stropiła się. Zaczęła przeszukiwać kieszenie swojego czerwonego płaszczyka, ale nic nie znalazła. Zrobiła smutną minkę.

- Poczekaj. Może ja coś mam - powiedziałem i zacząłem szukać: w kieszeniach kurtki nic, w spodniach tak samo, nagle przypomniało mi się,że wziąłem portfel,w którym zawsze noszę długopis i plik kartek na tzw wszelki wypadek. 

- Jak masz na imię ? - spytałem

- Ha Ni. 

Po chwili podałem jej kartkę.

Dla Ha Ni. Zawsze dąż do spełnienia marzeń i nigdy się nie poddawaj  . Lee Taemin - przeczytała

- Oppa, dziękuję. Koleżankom szczęki opadną - powiedziała i przytuliła się do mnie.

- Nie ma za co.  - odwzajemniłem uścisk.

Mógłbym mieć taką młodszą siostrzyczkę.

Usłyszałem głos motorniczego zapowiadający przystanek, na który miałem wysiąść. 

- Wiesz co, ja już muszę iść- powiedziałem

Posmutniała.

- Ale na pewno się kiedyś jeszcze spotkamy. Uszy do góry - próbowałem ją pocieszyć. 

- Chincha ?

- Serio, serio. Trzymaj się ciepło i spełniaj swoje marzenia - ruszyłem do drzwi.

- Oppa, myślisz,że jak chcę być sławną piosenkarką to nią kiedyś zostanę ?

- Na pewno, ale musisz się bardzo mocno starać. Może nawet się kiedyś spotkamy na scenie, kto wie.

Od razu poprawił się jej humor. Pomachała mi na pożegnanie.

Nacisnąłem przycisk otwierający drzwi i wysiadłem. Odwróciłem się i zobaczyłem jeszcze jak Ha Ni szarpie za płaszcz młodą kobietę, na oko 25 letnią i usłyszałem jak mówi:

- Mamo, mamo. Wiesz, że zostanę sławną piosenkarką i spotkam Taemin'a.

- Co Ty opowiadasz, mała ? - powiedziała kobieta 

- Serio. Powiedział mi to przed chwilą. O tu stał, ale już wysiadł - powiedziała i pokazała na drzwi.

- Tak, tak, kochanie - powiedziała krótko ścięta  szatynka i pogłaskała córeczkę po głowie.

Uśmiechnąłem się.

Pocieszne dziecko. Kto wie może kiedyś naprawdę zostanie kimś sławnym.

Zacząłem iść przed siebie szukając wzrokiem Weroniki, ale nie mogłem jej nigdzie znaleźć. Nagle wydawało mi się,że ją widzę  podbiegłem do niej i lekko klepnąłem ją w ramię. Odwróciła się i okazało się,że się myliłem. 

- Mianhae. Pomyliłem Cię z kimś innym - powiedziałem zawsztydzony i odeszłem.

Wznowiłem poszukiwania, ale bez skutku. Wyjąłem telefon z kieszeni i po raz kolejny wybrałem jej numer. Czekałem, ale ona nie odbierała. 

Do głowy zaczęły przychodzić mi czarne myśli. Może coś się jej stało ? Zgubiła się i wpadła w złe ręce. Serce zaczęło bić mi szybciej. Myśl że mogła stać się jej jakakolwiek krzywda przyprawiała mnie bolesne skurcze żołądka.
Próbowałem się uspokoić. Nie, na pewno jest cała i zdrowa. Pewnie od dawna jest na miejscu, a nie odbiera, bo jest zajęta. 

Miałem po raz kolejny zacząć jej szukać gdy usłyszałem kobiecy krzyk.

Pierwsza myśl: Weronika. Serce biło mi jak szalone. Mogłem poczuć jak krew w żyłach zaczyna mi mocniej pulsować. Gdzie ona jest ? To pytanie kołatało mi w głowie.

Krzyk się powtórzył, ale tym razem był bardziej rozpaczliwy i rozdzierający. 

Czułem jakby ktoś przyłożył mi gorące żelazo do skóry.
Nie miałem wątpliwości,że to ona i że natychmiast potrzebuje pomocy. 

Zacząłem biec do źródła dźwięku. Weronika jeszcze parę razy krzyknęła, ale potem już nastała cisza.

Kochanie, poczekaj jeszcze chwilę. Już pędzę do Ciebie. Wytrzymaj.

Rozpaczliwie szukałem wzrokiem jej drobnej sylwetki. Byłem coraz bardziej zdesperowany. 
Wybiegłem na jezdnie i prawie co nie zostałem potrącony przez samochód.

- Jak idziesz, idioto ! - ktoś krzyknął, ale nie zwróciłem na to uwagi.

Nigdzie jej nie ma.

Zacząłem wypytywać ludzi czy nie widzieli niskiej dziewczyny w wojskowej kurtce z czarną torbą na ramieniu. Ale nikt nie potrafił mi pomóc. Byłem na skraju załamania.

Ona mnie potrzebuje,a ja nawet nie potrafię jej znaleźć. Pabo ! 

Nagle zobaczyłem jak grupka nastolatków znęca się nad jakąś dziewczyną. Miała wykręcone do tyłu związane ręce. Trzęsła się z zimna, ponieważ nie miała na sobie kurtki. Ale najgorsze w tym wszystkim było to,że jakiś chłopak się do niej przystawiał. Szarpała się na wszystkie strony, ale nie mogła się wyrwać. Próbowała kopnąć któregoś z nich i wtedy na moment zobaczyłem jej twarz. Moje serce przestało bić, ponieważ tą dziewczyną okazała się Weronika. Miała potargane włosy i widać było,że przed chwilą płakała. Wyglądała na wyczerpaną, a na jej pięknej twarzy malował się wyraz bólu i cierpienia.

Sparaliżował mnie strach. Chciałem tam iść i sprać na kwaśne jabłko tych bydlaków, ale poczułem,że nie mogę się ruszyć. Czułem jakby ktoś zalał mi stopy betonem. Stałem jak manekin, a moje serce płakało. Najgorsze w tym było to, że nie mogłem nic zrobić gdy na moich oczach męczono miłość mojego życia. Boże, ale ze mnie mięczak i tchórz. Jonghyun już dawno by coś zrobił. Tak bardzo chciałem umrzeć i nie musieć na to patrzeć. 


PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^ 

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics