Yes,I'm Jonghyun from SHINee #24

Według Jjong'a by dostać się na miejsce potrzebowałam jedynie przejść przez dwa skrzyżowania i skręcić w  pierwszą uliczkę po lewej. Postąpiłam zgodnie z jego instrukcjami i po kilku minutach byłam na miejscu. 
Stałam przed małym jasnoniebieskim budynkiem w oknach, którego można było zauważyć doniczki z różowymi kwiatami, a na szybach były naklejone ilustracje cup cake'ow w wersji kawaii. Spojrzałam w górę.
 Witamy w Cup Cake Corner - głosił wielki neonoworóżówy napis.
Już miałam pchnąć drzwi i wejść do środka, gdy poczułam jak telefon mi wibruje. Wyjęłam go z kieszeni i nacisnęłam zieloną słuchawkę by odebrać. 
- Yoeboseyo ? - powiedziałam
- Weronika, mam złe wieści, niestety nie mam jak wyjść, bo właśnie przed chwilą wyszła jakaś mega afera i szef się wściekł. Kazał mi zostać aż do odwołania. Bardzo Cię mianhae, ale chyba będziesz musiała sama zwiedzać. - usłyszałam głos Jonghyun'a
 - Oh... rozumiem. Szkoda,że nie możesz, ale jeśli masz kłopoty w pracy to lepiej tam zostań, ja poczekam. 
- Obawiam się,że na niewiele zda się twoje czekanie na mnie. Wydaje mi się,że będę tu jeszcze parę ładnych godzin. Mam nadzieje,że się na mnie nie gniewasz, prawda ? 
- Nie, skądże, przecież to nie twoja wina. Jakoś sobie poradzę, jak nie będę znała drogi to spytam się kogoś. 
- Chincha ? Ufff... kamień z serca. Ale na pewno dasz radę ? Bo jak coś to zadzwonię do któregoś z chłopaków by poszedł z Tobą. 
- Aniyo, nie ma takiej potrzeby. Poradzę sobie. Jestem w końcu dorosła. 
- To dobrze. Oddałbym wszystko być teraz przy Tobie. 
- Oppa, przecież to nie zależało od Ciebie. Nie martw się już tym i wracaj do pracy, bo będziesz miał jeszcze większe kłopoty.
- Na pewno ? 
- Ne.
- No dobrze, to ja już kończę. Miłego zwiedzania. Pamiętaj,że zawsze możesz na mnie liczyć, a jakbyś się zgubiła to dzwoń, przyjadę po Ciebie choćby nie wiem co. Saranghae.
- Jjong, ja Ciebie też. 
- Pa, kotku.
- Pa, pa.
Rozłączyłam się i schowałam komórkę.
Zrobiło mi się trochę smutno. Tak bardzo się cieszyła, że będę mogła spędzić cały dzień z Jonghyun'em na włóczeniu się po mieście i buszowaniu po okolicznych sklepikach. Cóż nie zawsze ma się to co się chce. Wygląda na to, że będę musiała się przyzwyczaić do tego, że mój chłopak nie zawsze będzie miał dla mnie czas gdyż jest idolem nastolatek. No, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Znowu wyjęłam telefon i przez chwilę zastanawiałam się czy nie zrobić tak radził mi Jjong, czyli nie zadzwonić do reszty chłopaków. Nie wiem czemu, ale pierwszy na myśl przyszedł mi Taemin.
Nie, to głupie. Co ja mu powiem ? Żeby poszedł ze mną, bo Jonghyun akurat nie może ? Nie, to zły pomysł, jeszcze pomyśli,że coś do niego czuję i później będą problemy. 
Po chwili namysłu postanowiłam, że zwiedzę stolicę Korei Południowej na własną rękę, a jak się zgubię, co mam nadzieję nie nastąpi, to zadzwonię do Dino.
- Od czego by tu zacząć ? Wiem, najpierw pójdę do Myeongdong. - powiedziałam do siebie.
Tylko gdzie to jest ? 
Żeby rozwiać wątpliwości zapytałam o drogę wysoką dwudziestokilkuletnią blondynkę ubraną w krótką kwiecistą sukienkę, na którą była narzucona  czarną skórzaną kurtkę. Dziewczyna wyglądała bardzo ładnie.
- Na Myeongdong ? Musisz iść cały czas prosto, aż zobaczysz stację metra, wsiądziesz do linii numer 4 i przejedziesz cztery przystanki, a na piątym wysiądziesz. Znowu będziesz musiała iść prosto, ale tym razem krótko, jak zauważysz wielki pomarańczowy budynek to skręcisz w lewo i w voila, jesteś na miejscu.
- Kamsahamnida. Nie jestem stąd i znając siebie pewnie bym się zgubiła po drodze. Jeszcze raz gomawo za pomoc.
- Nie ma za co. Właśnie widzę,że masz takie europejskie rysy. Skąd pochodzisz ? 
- Z Polski.
- Oh, to nie wy organizowaliście Euro 2012 ?
Przytaknęłam.
- Tak z ciekawości spytam, czy tu wszyscy jak usłyszą Polska, to kojarzą nas z tym ? Pytam się, bo kogo nie spotkam to zawsze to słyszę.
W odpowiedzi dziewczyna się roześmiała.
- Może nie wszyscy, ale większość. My bardzo lubimy sporty, a w szczególności piłkę nożną. To pewnie dlatego wasz kraj jest kojarzony głównie z tym.
- Rozumiem.
Chciałam jeszcze powiedzieć, ale usłyszałam dzwonek telefonu. Już zaczęłam szukać swojego, gdy uświadomiłam sobie, że to nie mój dzwoni.
- Ups, sorki. Muszę odebrać. - powiedziała i wyjęła komórkę.
Nie za bardzo zrozumiałam o co chodziło, bo bardzo szybko i niewyraźnie mówiła.
- Mianhae, ale muszę lecieć, bo szef mi głowę urwie. Miło się z Tobą rozmawiało, jakbyś chciała kiedyś pogadać to dzwoń. - powiedziała i podała mi biały, mały kartonik. 
Już miała iść gdy spytała:
- Ach, pabo. Zapomniałabym się spytać jak masz na imię ? 
- Weronika.
- Weronika. Całkiem ładnie. Miło było Cię poznać. Do zobaczenia. - powiedziała i szybko oddaliła się.
Spojrzałam na to co mi zostawiła. Była to mała, biała tekturka, z czerwonymi napisami na drukowanymi na przodzie. Jessica Jung, piosenkarka i modelka, głosił napis, a na drugiej stronie widniał adres zamieszkania, telefon i nazwa konta na twitterze. Zbliżyłam papier do twarzy i wyczułam delikatny zapach wanilii. Obejrzałam przedmiot ze wszystkich stron.

Wow. Nie mogłam uwierzyć w to, że przed chwilą rozmawiałam z Jessicą. Na dodatek chyba się jej spodobałam i dała mi swoją wizytówkę. Wow. Od zawsze ją podziwiałam za głos, za wygląd, charakter i w ogóle byłam jej wielką fanką. Nie wierzyłam w swoje szczęście. 

By się upewnić, że nie śnie, kilka razy uszczypnęłam się w rękę. Ale nic się nie zmieniło, nadal byłam w Seulu i stałam niedaleko kawiarni.

- Przecież miałam zwiedzać - powiedziałam do siebie i ruszyłam na przód tak jak mówiła Jess.

Parę minut później byłam już na miejscu. Spojrzałam na rozkład jazdy, ale nic z niego nie zrozumiałam, gdyż jeszcze nie umiem czytać po koreańsku. Postanowiłam zapytać kogoś. Wybór padł na młodego chłopaka o krótkich niebieskich włosach, ubrany był w zielone rurki i bluzę z flagą Norwegii.

- Przepraszam, ale nie wiesz czy czwórka już jechała ?

Nie odpowiedział od razu.

Może coś pomyliłam i mnie nie zrozumiał. 

Zaczęłam się rozglądać za kimś innym. Już miałam odejść, gdy usłyszałam jego głos:

- Ej, ty dziewczyno w zielonej kurtce , chyba się mnie o coś pytałaś, prawda ? Mianhae, ale miałem słuchawki w uszach.

- Daijoubu. Chciałam wiedzieć czy linia numer 4 już jechała ?

- Z tego co wiem to jeszcze nie. Dopiero za jakieś pięć minut będzie. 

- Gomawo - powiedziałam i odeszłam

Zaczęłam obserwować otoczenie. Wokół mnie toczył się zwykły dzień, samochody jeździły, ludzie jak zwykle się śpieszyli, a zewsząd było słychać rozmowy. Słowem dzień jak co dzień. Dokładnie po pięciu minutach wjechał srebrny wagon metra o obłym kształcie. Weszłam do niego i zajęłam miejsce niedaleko wyjścia. Zaczęłam odliczać przystanki. Po kwadransie jazdy wysiadłam z metra i ruszyłam przed siebie. Mijałam kamienice i bloki różnego koloru i stylu, ale nigdzie nie było widać dużego pomarańczowego budynku. Zaczęłam się denerwować, a po głowie cały czas kołatała mi myśl, że się zgubiłam.

Nie, na pewno idziesz dobrze. Za moment dotrzesz do celu i będzie po strachu. Starałam się uspokoić, ale zdało się to na nic. Najwidoczniej naprawdę się zgubiłam. Poczułam jak żołądek zawiązuje mi się w supełek, a ręce zaczynają mi się pocić. Tylko nie panikuj. Zapytasz się kogoś o drogę i będzie po problemie.

Zaczęłam się rozglądać za kimś, ale jak na złość akurat teraz na ulicach nie było nikogo. 

Omo, naprawdę się zgubiłam, a na dodatek jestem sama.

Nagle zauważyłam grupkę nastolatków idących w moją stronę. Trochę przestraszył mnie ich wygląd, ponieważ wszyscy byli dość potężnej postury, a na dodatek byli ubrani na czarno i mieli włosy do ramion tego samego koloru co ubrania, ale postanowiłam zaryzykować. 

- Hej chłopcy, nie wiecie jak dojść na Myeongdong ? - spytałam

- Może tak, może nie. A co zgubiłaś się kruszynko ? - odpowiedział wysoki chłopak wyglądający na przywódcę paczki.

- Tak jakby. Jestem pierwszy raz w Seulu i chciałam tam pójść, ale chyba nie za bardzo mi się to udało.  - powiedziałam i zarumieniłam się.

- Co tam Myeongdong, chodź z nami pokażemy Ci miejsca, o których nie piszą w przewodnikach. - zaproponował 

 - Aniyo, gomawo ale postoję. Rozumiem, że nie wiecie jak tam dojść,tak ? W takim razie ja już pójdę. Dzięki za pomoc.

Przywódca zbliżył się do mnie. 

Zaczęłam czuć coś w rodzaju strachu i chciałam się wycofać, ale było już za późno. 

Byłam otoczona ze wszystkich stron.

- Tego nie powiedzieliśmy. Wae tak bardzo chcesz tam iść ? - spytał, w jego głosie było coś przerażającego, a na jego twarzy gościł szyderczy uśmiech. 

Serce podeszło mi do gardła. Eotteokhae ?

- Po prostu chcę tam pójść. Ustaliłam sobie plan wycieczki i chcę się go trzymać.  - wydukałam

Jeszcze bardziej się zbliżył. Mogłam zobaczyć jego oczy koloru krwistej czerwieni, które były do tej pory zasłonięte przez grzywkę.

- Pozwól, że go trochę zmodyfikuję - powiedział

- Ty, przeszukaj jej torbę i zabierz co bardziej wartościowe rzeczy. - powiedział i pstryknął palcami na niskiego chłopaka.

- A my w sobie porozmawiamy. Jestem Dave,  a Ty ? 

- Nie będę o niczym z Tobą rozmawiać. Oddaj moją torbę. - powiedziałam i ruszyłam w kierunku niskiego chłopaka.

- O nie, nie , nie. Nie tak łatwo - powiedział Dave i złapał mnie za rękę.

Próbowałam się wyrywać, ale nie dałam rady. Czułam jakby metalowe kleszcze zaciskały się coraz mocniej na moich nadgarstkach. 

- Nigdzie nie pójdzie dopóki ja Ci na to nie pozwolę. - dodał i wzmocnił uścisk.

Znowu próbowałam się wyrwać, ale on był niesamowicie silny. Nic to nie dało. Zaczęłam  krzyczeć w niebogłosy: Ratunku ! Pomocy !.

- Patrzcie, jaka buntowniczka. Taka mała, a jak się rzuca - powiedział Dave.

Po raz kolejny podjęłam krzyk, mając nadzieje,że ktoś mnie usłyszy i przybędzie na pomoc.

- Kiki, szybko daj jakąś chustkę. - zwrócił się do chłopaka, który wielkością przypominał sporą szafę.

Ten posłusznie podał mu czerwoną tkaninę w kratkę. Szef paczki zwinął ją w kulkę.

Nie, on chyba nie zamierza mnie tym zakneblować.

- Powiedz aaa 

- Ani mi się śni. - odpowiedziałam ze złością.

- Na pewno ?

Pokiwałam głową. 

- Skoro tak stawiasz sprawę. Nie chciałem tego robić, ale zmusiłaś mnie. - powiedział i zacisnął swoje palce na moim nosie.

Przez minutę nic się nie działo, ale później poczułam, że zaczyna brakować mi powietrza i jak tak dalej pójdzie to się uduszę.

- Prędzej czy później zaczerpniesz powietrza, a wtedy ja włożę Ci to - powiedział i wskazał na knebel sporządzony z chustki.

- Kretyn - powiedziałam po polsku.

Chwile mijały, a ja nadal dzielnie wytrzymywałam.

- Szefie, ona naprawdę zaraz się udusi. Patrz, nawet już zrobiła się taka sina. - powiedział do Dave'a chłopak, który zabrał mi torbę.

- Zobaczymy jak długo jeszcze wytrzyma. Stawiam, że nie krócej niż minuta. - powiedział pewny siebie Dave

Chciałam go kopnąć, ale nie trafiłam.

- Uspokój się. Możemy to załatwić pokojowo, tylko otwórz usta, a ja Cię zaknebluje, chłopaki wezmą to co masz w torbie i oddalimy się. Nigdy więcej nas nie spotkasz. Co Ty na to ? - powiedział

- Nigdy w życiu - odparłam ze złością.

Właśnie wtedy zabrakło mi powietrza i zrobiłam to na co tylko czekał Dave - wzięłam głęboki oddech. On nie czekając włożył mi do ust knebel i zakleił taśmą.

- No, dobra dziewczynka - pochwalił mnie

Zaczęłam się wyrywać, ale poczułam jak moje ręce zostają wykręcone do tyłu i związane.

- Kiki, znalazłeś coś ciekawego ? 

- Zupełnie nic. Jakieś bibeloty i trochę obcej waluty. 

- W takim razie mam inny pomysł - powiedział i zaczął rozpinać mi kurtkę

Po chwili już nie miałam jej na sobie. Zatrzęsłam się.

- Pozwól, że Cię ogrzeję - powiedział i całkiem się do mnie zbliżył.

Mogłam poczuć jego ciepło i bicie serca. Poczułam jak jego ręcę wędrują po moim ciele. Chciałam go odtrącić, ale nie miałam jak.
No po prostu super. Nie dość,że się zgubiłam to jeszcze stałam się ofiarą jakiejś przestępczej paczki, której szef przystawia się do mnie. Wspaniale. Zaczęło zbierać mi się na płacz, bo zaczynała docierać do mnie powaga sytuacji: znikąd nie było pomocy, a oni mogli zrobić mi wszystko i nikt nie zauważy. Po prostu super.

Poczułam jak po twarzy zaczynają płynąć mi łzy.

Jonghyun, ratuj ! - to było jedyne co teraz przyszło mi na myśl. 


PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics