Yes,I'm Jonghyun from SHINee #22


Podczas gdy się całowaliśmy nagle zaczęło burczeć mi w brzuchu.

- Ups, mianhae - powiedziałam rumieniąc się i odsunęłam się od Jjong'a.
Uśmiechnął się.
- Ktoś tu zgłodniał, co ? Mam pomysł: ty się ubierzesz, a ja pójdę zrobić coś dobrego do jedzenia, jak będziesz gotowa to zejdziesz na dół, ok ?
Pokiwałam głową. Pocałował mnie po raz ostatni i wyszedł.
Nadal nie mogę uwierzyć w swoje szczęście. Mimo,że otrzymałam już wystarczająco dużo dowodów potwierdzających, że to co się teraz dzieje, to nie sen.
Wstałam z łóżka i zaczęłam się zastanawiać nad tym co dzisiaj na siebie włożyć gdy nagle wspomnienia minionej nocy powróciły do mnie falą. Aż usiadłam na łóżku z wrażenia. Natychmiast zaczęłam się denerwować, a moje serce przyspieszyło.
Zupełnie o tym zapomniałam, ale teraz wróciło to ze zdwojoną siłą. Co będzie jeśli na dole zobaczę Taemin'a ? Co jeśli on będzie chciał mi dowód swojej miłości i to przy Jonghyun'ie. 
Aish, eotteokhae ? Nawet nie ma cienia szansy,że uda mi się uniknąć ponownego spotkania, z tej prostej przyczyny ,że maknae tak jak ja mieszkał tutaj, więc siłą rzeczy, musi to kiedyś nastąpić. Boję się i nie chcę tego. Znowu powróciło do mnie pytanie: co dalej ? Mogę iść do Jonghyun'a i wszystko mu opowiedzieć ryzykując tym samym nasze relacje oraz spokój w dormie. Mogłam również udawać,że nic specjalnego się nie stało. Pierwszy sposób wydawał mi się nie fair wobec maknae, który zaufał mi i otworzył się przede mną. Nie miałam serca iść i tak po prostu nakablować na niego. Aigoo. W takim razie zostaje mi robienie dobrej miny do złej gry. Problem w tym,że ja nie jestem zbyt wiarygodna w kwestii udawania.
Wzięłam głęboki oddech i wolno wypuściłam powietrze. Powtórzyłam tą czynność parę razy. 
Dobra, jakoś to będzie. Miejmy nadzieję,że Jjong niczego nie zauważy.
Podeszłam do walizki i zaczęłam szukać ubrań. Po chwili trzymałam w rękach czerwone rurki i białą bluzę z wizerunkiem Hello Kitty na przodzie. Weszłam do łazienki i zdjęłam ubrania, które miała na sobie od wczoraj. Weszłam pod prysznic.
Głupio było mi ukrywać cokolwiek przed Jonghyun'em, ale wolałam tak zrobić niż wyłożyć przysłowiową kawę na ławę. Jestem pewna, żeby się wściekł. No bo, który facet by tak nie zareagował na wieść, że do jego dziewczyny zarywa inny. Mam nadzieje, że on się o tym nigdy nie dowie. Jakoś to będzie. Show must go on. Może w międzyczasie Taemin przestanie się we mnie kochać i znajdzie sobie inną dziewczyną ? W końcu jest jeszcze dość młody. 
Z podobnymi rozmyśleniami wyszłam z kąpieli i ubrałam się. Podeszłam do lustra i zaczęłam się malować. Nałożyłam lekką warstwę podkładu i pudru na twarz oraz pomalowałam rzęsy. Na koniec przeczesałam palcami włosy.
- Całkiem nie źle. - powiedziałam do swojego odbicia i wyszłąm z pomieszczenia. 
Zgarnęłam telefon z szafki i zeszłam na dół. Obrzuciłam kuchnię wzrokiem stwierdzając z ulgą,że nie ma w niej Tae. Moją uwagę przykuł uroczy i chwytający za serce widok krzątającego się opasanego fartuchem Jjong'a. Wyglądał jak wyjęty z jakiejś dramy. 
- Oh, już jesteś. Ślicznie wyglądasz. - powiedział gdy mnie zauważył i wskazał mi krzesło.
Doskonale wiedział co powiedzieć, żeby na mojej twarzy od rana gościł uśmiech.
Posłusznie zajęłam wskazane miejsce.
- Proszę, smacznego. - postawił przede mną talerz z dwoma tostami ozdobionymi świeżymi truskawkami i posypanymi cukrem pudrem. Obok talerza stała szklanka soku pomarańczowego. Jjong usiadł naprzeciwko mnie.
- Omo, dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Zaczęłam jeść. Słodkie pieczywo było tym czego potrzebowałam by zapomnieć o męczących mnie sprawach, od razu poprawił mi się humor.
- Widzę,że Ci smakuje. Cieszę się, bo starałem się jak mogłem - powiedział widząc mój uśmiech.
Pokiwałam głową. Po chwili nie było śladu po jedzeniu. 
- Mmm... były przepyszne. Nigdy takich dobrych nie jadłam. Dzięki kochanie, że się tak postarałeś. - powiedziałam odsuwając od siebie talerz.
- Dla mnie to czysta przyjemność - powiedział i wziął mnie za ręce. Przez chwilę patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
- Oh, ubrudziłaś się - powiedział i zbliżył się do mnie. Chwilę później jego usta dotknęły moich i poczułam jak jego język zlizuję z nich resztki cukru.
Zarumieniłam się.
- No, już w porządku - dodał po chwili i odsunął się od mnie.
- Co zamierzasz  dzisiaj robić ? Może byśmy gdzieś wyskoczyli ? - spytał 
- Właściwie to chciałam trochę pozwiedzać, pójść do najsławniejszych miejsc i w ogóle. Ale potrzebuję kogoś w roli przewodnika.
- Oh, fajnie. Jak chcesz to mogę iść z Tobą.
- To byłoby super. W ogóle nie znam miasta i znając siebie pewnie bym zabłądziła.
- To jesteśmy umówieni. Tylko, że ja niedługo muszę wyjść, bo szef coś chce ode mnie, ale jak tylko skończę to zadzwonię do Ciebie i się spotkamy.
Pokiwałam głową i wstałam od stołu. Zaczęłam zbierać naczynia.
- Zostaw, ja to zrobię - powiedział i wyjął mi talerz z rąk.
- Jak chcesz. Pozwól mi chociaż odnieść sok do lodówki - powiedziałam
- Tak, to możesz zrobić. Tym nie pobrudzisz sobie swoich ślicznych rączek - powiedział i zaczął wycierać stół.
Czułam się jak księżniczka.
Wstawiłam karton do lodówki i odwróciłam się. Cicho krzyknęłam, bo przede mną stał Jjong. Przyłożył palec do swoich ust i nakazał mi milczenie. Przyparł mnie do drzwi lodówki. 
Co on chce zrobić? I kiedy zdążył to wszystko posprzątać ? Co raz bardziej mnie zadziwia.
Jakby na potwierdzenie moich słów Jjong pocałował mnie w usta.
Z początku byłam trochę zaskoczona, ale po chwili oddałam mu pocałunek. Nie za bardzo obchodziło mnie to czy ktoś nas zobaczy. Liczyła się tylko ta chwila. Całowaliśmy się jak szaleni. Poczułam, że zaczyna schodzić niżej. Wzdrygnęłam się czując jego usta na mojej szyi .
Jęknęłam z zadowolenia. 
- Już dłużej nie wytrzymam - powiedział zasapany Jjong, a ja poczułam jak jego ręce wędrują pod moją bluzę. 
Byłam trochę zdziwiona, ale jednocześnie czekałam co zamierza zrobić dalej.
- Chcesz to zrobić tu i teraz ? - spytałam 
- Nie ważne gdzie, ważne, że z Tobą - powiedział i pogłębił pocałunek.
- A jak ktoś nas zobaczy ?
- A niech sobie patrzą. Najwyżej będą nam zazdrościć. - powiedział z łobuzerskim błyskiem w oku.
- Jesteś niesamowity. - zdążyłam wydukać, gdy poczułam, że osuwamy się na podłogę. 
Była to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Czas się dla nas zatrzymał. Byliśmy tylko my. Niezwykłe było to,że te pocałunki były zupełnie inne, namiętnością i czułością nie ustępowały poprzednim, ale było w nich coś magicznego. Nie myślałam dłużej nad tym, po prostu poddałam się chwili zupełnie zapominając o otaczającym nas świecie.
- No wiecie co, tak w kuchni. Wstydu nie macie ! - dobiegł mnie zniesmaczony głos Key'a.
- Oj tam, oj tam. Czepiasz się. Słodko razem wyglądali. - powiedział Minho.
Przez chwilę nie wiedziałam gdzie jestem. Odsunęłam się od Jjong'a i zobaczyłam stojącego w progu Key'a w towarzystwie Minho i Onew. Kibum był wyraźnie zażenowany tym co właśnie zobaczył, ale pozostali uśmiechali się do nas. Usłyszałam czyjeś kroki i po chwili zobaczyłam zaspanego Taemin'a. 
- O co chodzi ? Czemu tak krzyczycie ? - spytał przecierając oczy.
 Spojrzał na mnie i Jonghyun'a. Pospiesznie wstałam z podłogi i odruchowo się otrzepałam. Starałam się nie patrzeć na Tae.
- Yah ! Zawsze musicie wszystko zepsuć. - powiedział wkurzony Jjong.
- Jak dla mnie to mogliście nie przerywać - usprawiedliwił się Choi.
- No właśnie, to on się uparł - Onew wskazał na Kibum'a.
- Pewnie, jak zawsze wszystko na mnie - narzekał Key
Mimo,że sytuacja była dość żenująca ja nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu. Kim Kibum zaczął przygotowywać jedzenie, natomiast reszta chłopaków usiadła przy stole. 
- Masz jakieś plany na dzisiaj ? - spytał Minho
- Tak, zamierzam bliżej poznać Seul. - odpowiedziałam
- Oh, to fajnie. Może się do Was przyłączymy ? - wtrącił się Onew
- O nie, nie, nie. Zostajecie w domu. - gorąco zaoponował Jonghyun
- Czemu się tak spinasz ? Wyluzuj stary. - uspokoił go Choi
- Nic... po prostu chcemy pobyć razem. Prawda ? - wytłumaczył i objął mnie w pasie.
Pokiwałam głową.
- Nie chce nic mówić, ale czy ty nie powinieneś być już w agencji ? - spytał Key - Dochodzi wpół do pierwszej, a wiesz, że szef nie lubi jak się spóźniamy 
- Ożeż ty, w mordę ! Prawie bym zapomniał - krzyknął Jjong
- Spadam. Pa, kochanie - powiedział i szybko pocałował mnie w usta.
- No już idź. Bo w ogóle nie zdążysz. - zrzędził Key.
- Napisze jak skończę - krzyknął z sieni i wybiegł z dormu.
- Szalony - stwierdzili chórem chłopcy.
- Co żeś ty mu zrobiła ? - spytał ze zdziwieniem Onew
- Ja ? Nic. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
W tym samym czasie usłyszałam początek z openingu do Kuroko no basuke, nie omylny znak,że przyszedł mi sms. Wyjęłam telefon by sprawdzić od kogo. Był od Jonghyun'a.
Nie mogę już doczekać zwiedzania. Kocham Cię :*
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^

1 komentarz

  1. Jonghyun zawsze mi zboczuszka przypominał :D
    Jak dla mnie mogliście nie przerywać ; hahaha xD leje xd

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics