Yes,I'm Jonghyun from SHINee #19


Wtedy właśnie usłyszałam czyjeś kroki, a po chwili ktoś wszedł do pokoju. 

Cały mój spokój ducha i zrelaksowanie odpłynęło w niebyt. Momentalnie się spięłam, a serce waliło mi milion razy na minutę. 

- Jjong - powiedziałam zakłopotana

- Hm... - wymruczał

- Nie jesteśmy sami.

- To dobrze. - powiedział całując mnie.

Chyba do niego nie dotarło. Nie polepszyło mi to nastroju. Świadomość, że ktoś oprócz nas jest w pokoju przyprawiała mnie o nerwowe skurcze żołądka.

 - Mówię,że ktoś wszedł do pokoju i prawdopodobnie patrzy na nas. - spróbowałam ponownie i zaczęłam go od siebie odsuwać.

- No i co z tego ?

Nie przejął się i zaczął się do mnie dobierać, ale udaremniłam mu to.

- Wera, skarbie. Co się stało ? - spytał z troską.

Nie wiedziałam jak mu to powiedzieć.

- Etto ... chodzi o to, że po prostu nie chcę, żeby ktoś widział nas razem w łóżku. Czuję się zakłopotana.  - wytłumaczyłam.

- Mam nadzieje,że się nie gniewasz. - dodałam.

Pocałował mnie po raz ostatni.

- Daijoubu - pokiwał głową ze zrozumieniem i wyszedł z pościeli. 

Zaczął szukać swoich ubrań, ale nagle zobaczył kto jest w pokoju i uświadomił sobie, że ma na sobie tyle co Adam z raju, a nawet mniej i pędem wrócił do łóżka.

Kto to może być ?

Spojrzałam w kierunku drzwi i zamarłam. Serce na chwile przestało mi bić, a w głowie miałam chaos. W drzwiach stał Taemin. Patrzyłam się na niego jak przysłowiowe ciele w malowane wrota.

Nie, tylko nie on. To nie może się dziać na prawdę. Nie !

Marzyłam o tym, by zapaść się pod ziemię.

Nie wiem co czuł, ale jego twarz wyrażała całą gamę emocji ; od wstydu i dziwnego rodzaju przerażenia przez złość, aż do zaskoczenia.

Popatrzył mi głęboko w oczy, a ja...  nie wytrzymałam tego spojrzenia i spuściłam wzrok. Schowałam się pod kołdrę.

Co on sobie pomyślał  ? Pewnie teraz uważa mnie za łatwą i puszczalską. Co ja najlepszego zrobiłam ?! Wyrzuty sumienia przytłaczały mnie niczym kilkutonowy głaz. Jedno czego chciałam to umrzeć. Byłam na siebie okropnie zła.

Z moich depresyjnych myśli wyrwał mnie jego głos .

- Etto ... Mianhae, że przeszkadzam ... - zaczął, a na jego mleczno białej buzi pojawił się malinowy rumieniec.

- Mama nie nauczyła Cię, że się puka zanim wejdzie ? - spytał z wyraźną złością Jjong.

Tae jeszcze bardziej się zawstydził i zaczął dukać:

- Bo... bo ja ... Key mnie poprosił,żeby Was zawołać bo ko-kolacja będzie za chwilę go-gotowa. Prosi, żebyście zeszli na dół.

Zamilkł. 

Wyjrzałam z pod kołdry. Moim oczom ukazał się widok, który poruszyłby nawet najtwardsze serca. Maknae stał ze spuszczonym wzrokiem i nerwowo strzykał palcami. Był bliski płaczu. Widać, że bardzo martwił się, tym,że nam przeszkodził. 

Cisza jaka była w pokoju powoli stawała się nie do zniesienia. 

- Ok. Powiedz mu,że zaraz zejdziemy. - powiedział po chwili Jonghyun.

- A teraz idź stąd. Musimy się ubrać. - dodał i posłał mu mrożące spojrzenie.

Długowłosy chłopak dzielnie to wytrzymał i wyszedł z pokoju. 

Uff ... 
Ulżyło mi. Dobrze,że już go nie ma. Nie wiem czemu ale jakoś teraz zaczęłam się bać Taemin'a. Może dlatego,że gdy wychodził popatrzył na mnie,a w jego oczach widniała pustka i emanowały bólem. Czułam się strasznie, jakbym zniszczyła małemu dziecku jego ulubiona zabawkę na jego oczach. Wizja zejścia do kuchni i spotkania z resztą zespołu przyprawiała mnie o mdłości.

Owinęłam się szczelniej kołdrą i postanowiłam,że dzisiaj z pod niej nie wyjde. W tym czasie Jonghyun zdążył się już ubrać. Uświadomiłam sobie,że ja też powinnam. Zaczęłam szukać ubrań.  Stanik znalazłam pod łóżkiem, bluzkę w pościeli. 

- Możesz mi podać legginsy ? - spytałam 

- A gdzie one są ?

Wzruszyłam ramionami. Po chwili poszukiwań Jjong podał mi je. 

- Dzieki. - uśmiechnęłam się z wdzięcznością.

- Idę na chwilę do łazienki. Poczekasz na mnie ? - spytałam

Pokiwał głową. 

Gdy byłam przy drzwiach, zapytał:

- Czemu jesteś taka blada ? Źle się czujesz ? 

- Nie, wszystko w porządku. To z emocji. 

Weszłam do łazienki. Zamknęłam drzwi na klucz, by przypadkiem ktoś nie wszedł i rozpłakałam się.

To co powiedziałam Jjong'owi to wcale nie była prawda. W rzeczywistości czułam się okropnie. Myśl, że ktoś nas nakrył nie dawała mi spokoju. Mimo,że było cudnie to, ta chwila powinna być inna. Teraz pewnie mnóstwo dziewczyn mnie zjedzie za to, że nie doceniam tego co dostałam i ciągle narzekam. Cóż mogę powiedzieć, jestem dość wrażliwą osobą i mam skłonność do ciągłego  rozpamiętywania wydarzeń, które wryły mi się w pamięć.

Podeszłam do lustra. Byłam bledsza niż księżyc w pełni, a źrenice miałam nienaturalnie powiększone. Jedynym akcentem były czerwone jak krew usta. Przeczesałam ręką krótkie, czarne włosy. Były potargane i sterczały na wszystkie strony niczym stóg siana po letniej burzy.

- Nie dziwota,że Jonghyun spytał się czy ze mną w porządku. Wyglądałam jak bym nie spała od co najmniej tygodnia. 

Dobra, trzeba się wziąć w garść. Było, minęło. Nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem.

Zaczęła się we mnie odzywać optymistyczna strona mojej osobowości. Spięłam włosy w kucyk. Zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. 

Strumienie gorącej wody razem z cudownie pachnącym cynamonowym żelem pod prysznic zdziałały cuda. Z każdą chwilą lepiej się czułam. Gdy wyszłam z kąpieli, owinęłam się mięciutkim ręcznikiem i stanęłam przed lustrem. Z zadowoleniem stwierdziłam,że wyglądam o niebo lepiej;  moja twarz nie była już trupio blada, a na policzkach pojawił się rumieniec. Uśmiechnęłam się do samej siebie.

Przydałoby się trochę makijażu

Zaczęłam szukać kosmetyczki, ale nagle uświadomiłam sobie,że jest ona w walizce.

 Aigoo... Eotteokhae ?

Przez chwilę zastanawiałam się co zrobić. Postanowiłam poprosić Jonghyun'a o pomoc.
Uchyliłam drzwi łazienki i spytałam:

- Jjong, możesz mi podać moją kosmetyczkę ?

- Pewnie. Gdzie jest ? - zaczął się rozglądać

- No właśnie, jest taki problem,że ona pewnie jest na samym dnie w walizce. Mógłbyś jej poszukać ? 

- Spoko. Nie ma sprawy.

Chwilę poźniej trzymałam w ręku średniej wielkości czarną torebkę, z wizerunkiem Hello Kitty nadrukowanym z przodu.

- Wielkie dzięki, kochanie - powiedziałam i przesłałam mu całusa.

- Dla Ciebie wszystko.

Wróciłam do toalety. Postawiłam na delikatny makijaż ; podkład, tusz do rzęs i troszkę zielonego cienia. Rozczesałam wciąż wilgotne włosy. Były w lekkim nie ładzie. Ubrałam się i wyszłam.

- Wow. Ślicznie wyglądasz - powiedział Jonghyun.

Na jego twarzy malował się uśmiech pięcioletniego dziecka, które właśnie dostało lizaka. Oczy świeciły mu niczym gwiazdy na wieczornym niebie, delikatny jak pociągnięcie pędzla malinowy rumieniec gościł na jego policzkach, a wszystko to dopełniały jego brązowe włosy pogrążone w artystycznym nieładzie. Słowem wyglądał jak ktoś obłąkańczo szczęśliwy.

Dzięki. Sorki,że tak długo musiałeś czekać.

- Nic się nie stało. Idziemy do reszty ?

Pokiwałam głową.

Skoro on się cieszy, to może ja też powinnam ?  

Zeszliśmy na dół, do kuchni. Było to jedno z większych pomieszczeń w dormie, na ścianach koloru żółtego wisiały jasno brązowe szafki. Kuchnia była dobrze wyposażona, zawierała to co powinna czyli piekarnik, lodówkę, zmywarkę ale także parę fajnych gadżetów jak super ekspres do kawy czy maszynka do robienia popcornu. Przy oknie stał duży, dębowy stół, otoczony czarnymi krzesłami, na których siedzieli Taemin z Onew i grali w tabu. Natomiast Key i Minho byli zajęci przygotowaniem posiłku.

- Oh, jesteście. Siadajcie. - przywitał nas Minho. 

Usiadłam na krześle.

- Czemu jeszcze nie ma jedzenia ? - spytał ze zniecierpliwieniem Jjong i zaczął myszkować w lodówce.

- Yah ! Zostaw to. - zganił go Key.

- Głodny jestem - powiedział Dino.

- Sorki, ale przed wyjazdem zapomnieliśmy zrobić zakupów i musieliśmy zamówić przez Internet, dopiero nie dawno do nas dotarły. - wytłumaczył Choi.

- Jonghyun-ah, siadaj obok Weroniki i grzecznie czekaj - powiedział Kibum.

- Ok. - powiedział zrezygnowany i wsypał sobie do buzi garść rodzynek, które przypadkiem znalazł, w którejś z szafek. 

- A co będzie ? - spytał z pełnymi ustami

- Ryż z owocami morza.

- Uhm. Pychotka. - powiedział Jjong i oblizał się ze smakiem.

Kwadrans później siedzieliśmy wszyscy przy stole i konsumowaliśmy posiłek.

- Mmm... Pyszne było. Kamsahamnida - powiedziałam odsuwając miskę.

- Naprawdę ? Chcesz jeszcze ? Bo jak coś to ja mogę dołożyć - zaproponował Key.

- Nie, dzięki. Najadłam się.

Chłopak zrobił proszącą minkę i aegyo oczka.

- No dobra, ale tylko troszeczkę - powiedziałam z uśmiechem.

Po chwili był już z powrotem.

- No to powiedz jak Ci się podoba u nas.

- Omo, bardzo. Seul jest cudowny. Nie mogę uwierzyć,że tu jestem. Już nie mogę się doczekać zwiedzania.

- To super. A jak pokój, jesteś z niego zadowolona ?

- Tak, jest ślicznie urządzony.

- Psss ... A jak tam łóżko ? Ochrzciliście już je ? - spytał Onew z łobuzerskim uśmiechem.

O mało co nie zakrztusiłam się ryżem. Zaczerwieniłam się.

- Co proszę ? - spytałam zdziwiona.

- Tak tylko pytam. Bo wiesz zawsze gdy Jjong ma nową dziewczynę to ... - zaczął tłumaczyć, ale nie dokończył, bo Jonghyun zatkał mu usta.

- Pabo ! Nie słuchaj go, gada bzdury. - powiedział z zażenowaniem. 

- No co ? Spytać nie można ? - powiedział lekko obrażony Jinki.

- Zdecydowałaś już do jakiej pójdziesz szkoły ? - Minho zmienił temat

- Chyba złoże papiery do Shinwha College. Trochę o tym czytałam, a z tego co mówiliście to dobra szkoła.

Reszta rozmowy upłynęła nam w podobnej atmosferze. Chłopcy opowiadali przeróżne rzeczy np. o tym jak się poznali albo zabawne historyjki z czasów ich debiutu. Gdy wszyscy skończyli jeść włożyliśmy naczynia do zmywarki i poszliśmy do salonu. 

- Oglądniemy coś ? - spytał Jonghyun.

- Ok. Może jakiś horror ? Weronika, lubisz je ? - spytał Key

- Nie za bardzo. Co powiecie na Paradise Kiss ? 

Pokiwali głowami.

- Why not ? Poczekajcie, przyniosę popcorn i coś do picia - powiedział Kibum. 

To prawda, że Key jest mamą zespołu. Troszczy się o wszystkich i chce,żeby każdy był zadowolony.

W oczekiwaniu na niego chłopcy zaczęli się szturchać i zrzucać na wzajem z kanapy
.
Zaczęłam się śmiać. Niby dorośli z nich ludzie, a zachowują się jak dzieci. Sielankowy nastój przerwał krzyk zrzuconego z kanapy maknae.

- Yah! Zgłupieliście czy co ? - krzyknął poirytowany Taemin

- Uspokój się. Tylko się bawimy. - powiedział Jjong.

- Nie będę spokojny. Mam już tego dość. Siedzę sobie z boku, nikomu nie przeszkadzam. A Wy co ? What's wrong with you ?! - powiedział wkurzony chłopak.

- Tae, o co chodzi ? - spytał z troską Minho.

- No właśnie. Co się stało ? Zawsze jesteś taki radosny, przyjazny. A teraz ... - zainteresował się Onew.

- O nic. Wy i tak nie zrozumiecie. Jestem po prostu zmęczony. Idę do siebie. Nie czekajcie na mnie z filmem. - powiedział i wyszedł.

Zdziwiłam się. Zawsze pogodny, przyjazny maknae pokazał swoją drugą naturę.

- Coś musiało się stać. On bez powodu się tak nie zachowuje. Ciekawy jestem dlaczego. - myślał na głos Minho.

Siedzieliśmy w milczeniu dopóki nie przyszedł Key z jedzeniem.

- A Wy co, zakonnicy,że tak w ciszy siedzicie ?  - spytał ze zdziwieniem

- Stało się coś ? - dopytywał się

- Tae znowu ma te dni.  - odpowiedział Jonghyun.

Spojrzałam na nich ze zdziwieniem.

- Ach ... Pewnie nic nie wiesz. Zawsze jak Taeminnie się zakocha to staję się nerwowy, a jak jeszcze jest to miłość nieszczęśliwa to już w ogóle, lepiej bez siekiery nie podchodź. Ciekawy jestem na kogo padło tym razem. - wyjaśnił mi.

Pokiwałam ze zrozumieniem głową. 

- Może to BoA albo HyunA ? - zastanawiał się na głos Onew

- Nie, ja myśle,że to ktoś zupełnie inny. Może jakaś cudzoziemka ? - wtrącił się Minho.

- Yah ! Nie ważne. Mamy oglądać film, a nie zajmować się czyimiś problemami miłosnymi. - powiedział Kim Kibum i włączył telewizor.

------------------------
Godzinę później

Film leciał w najlepsze, ale ja nie zwracałam na to uwagi. Nie mogłam się skupić na oglądaniu. Moje myśli krążyły w okół Taemin'a. Zastanawiałam się nad przyczyną jego zachowania i tym co powiedział Jjong. Ciekawa jestem kim jest ta dziewczyna i czy wie o tym. Smutno mi się zrobiło, bo nie lubię gdy ludzie w okół mnie są w złym nastroju. Postanowiłam go pocieszyć.

- Macie mleko bananowe ? - spytałam

- Chyba tak. Powinno być w lodówce. A po co Ci ? - spytał Onew

- Idę pocieszyć Tae. Nie moge patrzeć jak chodzi taki struty. - powiedziałam i poszłam do kuchni.

Na szczęście były tam dwie ostatnie butelki, wyjęłam je i poszłam na górę, do pokoju, który chłopak dzielił z Minho. Zapukałam, ale nikt nie odpowiedział. Po chwili wahania weszłam do środka. Pokój był większy od mojego, a ściany były koloru jasno-niebieskiego. Znajdowało się tam piętrowe łóżko, duża szafa obklejona plakatami zagranicznych gwiazd , kanapa i dwa biurka ustawione pod oknem. Z daleka dobiegł mnie szum wody.

Pewnie się myje. Zostawię to na biurku i pójdę.

Podeszłam do jednego z nich. Łatwo było rozpoznać właścicieli. Nad każdym biurkiem wisiała tablica korkowa, która była zapełniona po brzegi różnymi fotografiami, notatkami, plakatami itp. Te bardziej zabałaganione należało do Minho, zaś te drugie, na którym królował porządek i każda rzecz miała swoje miejsce  było Taemin'a. Na pierwszy rzut oka można by ich nie rozróżnić, ale jak przyjrzeć się uważniej to widać,że style bycia i cechy oddziałują na otaczający ich świat; Tae mimo swojego młodego wieku był niezwykle zorganizowany i lubił mieć porządek wokół siebie, natomiast Choi był bardziej wyluzowany i często chodził z głową w chmurach.

Położyłam butelkę mleka na biurku maknae i już miałam wychodzić, gdy nagle moją uwagę zwrócił ciemnoniebieski zeszyt. Był dość gruby, obklejony wycinkami z gazet, grzbiety (rogi) stron były powyginane na różne strony. Widać, że był często używany. Nie wiele myśląc wzięłam go do rąk. Wysypało się z niego kilka kartek. Zbliżyłam brulion do twarzy. Pachniał jak stare książki. Zaczęłam go przeglądać. Każda strona była gęsto pokryta pięknym pismem. W prawym górnym rogu widniała dzisiejsza data. Nie wiem co mnie podkusiło, by przeczytać początek.


Widziałem ją. Leżała w białej jak śnieg pościeli. Wyglądała jak młoda cesarzowa. Była piękna jak zawsze. Magiczna niczym poranna mgła, przez którą przedostają się nieśmiałe promienie słońca i delikatna niczym motyl. Jej kruczoczarne włosy sięgały do ramion, a twarz zdobił czerwony jak wino rumieniec. Anielskie stworzenie. 

Ten piękny obrazek psuł fakt,że widziałem i jego. Patrzył na nią z góry władczym i pełnym pożądania wzrokiem jakby chciał ją pożreć. Ona uśmiechała się słodko jakby chciała zachęcić go do kontynuowania. Wyglądali jak para zakazanych kochanków. Chyba mnie nie zauważyli i kontynuowali miłosne igraszki. Moje serce płakało. Czemu to nie ja jestem na miejscu J. ? Tak bardzo chciałbym być nim, by choć na chwilę się do niej zbliżyć. Czy ona nie widzi jak cierpię gdy jest w objęciach innego mężczyzny ? Pragnę jej szczęścia ale nie chcę by była z J. Można powiedzieć,że jestem zazdrosny, ale tak naprawdę to boję się o nią, bo wiem jak on traktował inne dziewczyny. Nie chcę, żeby i ją zranił. Będę ją chronić nawet za cenę mojego życia. Kocham ją. Ale niestety jest to miłość jednostronna, bo dla niej istnieje tylko J. 

Omo, ile bym dał, żeby to nie była prawda. Teraz siedzę tu i przelewam żale na kartki papieru, a ona nawet nie zdaję sobie sprawy jak bardzo jest mi droga. Pewnie teraz siedzi w salonie przytulona do niego i szepczą sobie miłosne słówka. Aish ... Pabo ! Czemu musiałem się akurat w niej zakochać ? Przecież wokół jest z tysiąc innych dziewczyn, na dodatek mądrzejszych, ładniejszych i w ogóle. Ale nie ja, a raczej miłość postanowiła,że to właśnie Weronikę obdarzę gorącym niczym ogień uczuciem. Aigoo ! Eotteokhae ?! 

Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie przeczytałam. Raz po raz przebiegałam oczami tekst. Taemin zakochany i to w dodatku we mnie. Nie mogłam zebrać myśli. Serce biło mi jak oszalałe.

Wzięłam kilka głębokich oddechów by się uspokoić.

To nie możliwe. To na pewno jakiś głupi żart. Może zna jakąś inną Weronikę i to w niej jest zakochany. Próbowałam znaleźć racjonalne wytłumaczenie, ale na próżno. Przed oczami miałam nie zaprzeczalny dowód. Powoli zaczynało docierać to do mnie. Nagle wszystko zaczęło do siebie pasować. Te jego dzisiejsze zachowania, nerwowość i fochy o byle co. Nawet to dziwne uczucie podobne do motyli w brzuchu pojawiające się gdy brał mnie za rękę albo patrzył głęboko w oczy. Próbował to w sobie tłumić, aż w końcu nie wytrzymał i dał upust emocjom. Pewnie nawet nie myślał,że ktoś to kiedykolwiek przeczyta. Ciekawa jestem co teraz zrobi: czy nadal będzie to ukrywał, czy się ujawni.

Moje rozmyślania przerwał czyjś zirytowany głos:

- Yah ! Ile razy mówiłem,żeby nie dotykać mojego pamiętnika ?

/ Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^



1 komentarz

  1. ooo boze ;oo nie spodziewalabym sie tego ;o pisz dalej ;D

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics