Yes,I'm Jonghyun from SHINee #18

Po dwunastu godzinach dolecieliśmy na miejsce. Mimo,że lot trwał dość długo a w Korei była siedemnasta czułam się wypoczęta, ponieważ przespałam większość podróży. Wyszliśmy z samolotu i zaczęliśmy iść w kierunku wyjścia.
- Witamy w Seulu - głosił duży czerwony napis w trzech różnych językach umieszczony nad wejściem na lotnisko.
Przeszliśmy przez tunel i skierowaliśmy się na postój taksówek. Gdy nagle Jjong zatrzymał się i powiedział do mnie:
- Załóż to.
Podał mi maseczkę chirurgiczną. Była koloru morskiej zieleni. Wzięłam i spytałam się go:
- Po co mi to ?
- Po to by nasze fanki, cię nie rozpoznały. My też tak zrobimy.
Popatrzyłam na nich dziwnie, ale założyłam ja. Byliśmy prawie przy taksówce gdy nagle jakaś niska, czarnowłosa dziewczyna krzyknęła: To SHINee i podbiegła do nas. Chwilę później byliśmy otoczeni przez fanki i fanów. Krzyczeli i prosili o wspólne zdjęcie albo autograf, ktoś nawet zaproponował małżeństwo.  Z sekundy na sekundę było coraz gorzej.
- Szybko, do samochodu.  - powiedział Jjong i zaczął się przeciskać przez tłum, mówiąc : przepraszam, przepraszam.
Ktoś złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę taksówki. 
- Chodź bo zaraz nic po nas nie zostanie. 
Okazało się,że to Taemin. Serce zabiło mi mocniej.
Stłumiłam  w sobie to dziwne uczucie i  posłusznie podreptałam za nim. 
Po chwili siedzieliśmy już w środku, z dala od fanek.
- Gdzie jedziemy ? - zapytał kierowca.
- Na Apgujeong-dong 521. - odpowiedział Key
Ruszyliśmy.
Byłam trochę skołowana, niby wiedziałam,że fanki ,,rzucają '' się na swoich idoli ale nie myślałam, że aż tak.
- Wera, dobrze się czujesz ? Wyglądasz na lekko skołowana.  - spytał Jonghyun
- Wszystko w porządku. Po prostu  jestem trochę zdziwiona reakcją fanek na wasz widok.
- My się już przyzwyczailiśmy, ale za pierwszym razem też czuliśmy się podobnie.
- Jak mniemam teraz jedziemy do waszego mieszkania. Za ile tam bedziemy ?
- Jeżeli nie będzie korków to za około kwadrans. - powiedział Key - Aha, zapomniałbym, ustaliliśmy,że jak ktoś będzie się pytał o Ciebie to powiemy,że jesteś naszą penfriend i przyjechałaś w odwiedziny.
- Dobry pomysł. Mam do Was jeszcze jedną sprawę. Chodzi o to,że jeśli dostanę się na wymiane to będę musiała chodzić do szkoły, pomyślałam sobie,że może byście polecili mi jakieś dobre placówki.
Milczeli przez chwilę. Pierwszy odezwał się Minho.
- Słyszałem dużo dobrego o Shin Hwa College. Mają bardzo wysoki poziom i nieskalaną niczym reputacje.
- Ok, pomyśle nad tym. - powiedziałam
- A może powinnaś spróbować w Liceum Myungsung. Są równie dobrzy jak Shin Hwa a na dodatek mają niesamowite boisko. - do rozmowy wtrącił się Taemin.
- Lepiej idź do Osaka Highschool - powiedział Onew
- Aish, pabo. Przecież nie będzie codziennie dojeżdżać do Japonii. - powiedział Key i popukał się w czoło.
W podobnej atmosferze upłynęła nam podróż do dormu SHINee.
 Byłam prze szczęśliwa i uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wysiedliśmy z taksówki i stanęliśmy przed dużym prostokątnym budynkiem w kolorze śmietankowym. W każdym z okien stały kwiaty. Był wieczór a zapalone uliczne latarnie nadawały temu miejscu magii. 
- Wow, jak tu pięknie. - powiedziałam
- Cieszę się,że Ci się podoba. - powiedział Jjong. 
- No chłopaki, czego tak stoicie. To się samo nie ruszy. - dodał i wskazał na walizki.
Ruszyli z ociąganiem. Każdy posłusznie wziął swoją. Ja rownież sięgnęłam po swój bagaż gdy Jonghyun powiedział:
- Nie musisz tego dźwigać. Ja to wezmę.
- Gomawo.
Weszliśmy do domu. Owionął mnie przyjemny miętowy zapach. Zauważyłam,że wszystko było urządzone w odcieniach jasnej zieleni.
Ładnie tu. Ciekawa jestem gdzie jest mój pokój.
Dino chyba czytał mi w myślach bo powiedział:
- Pewnie jesteś ciekawa gdzie będziesz miała pokój. 
Pokiwałam głową.
- Chodź, pokażę Ci. - powiedział i złapał mnie za rękę. 
Weszliśmy na zielone plastikowe schody, przeszliśmy przez długi korytarz. Na ścianach były różnorakie zdjęcia. Począwszy od krajobrazów przez całkiem udane reprodukcje dzieł sztuki aż do zdjęć SHINee. Zatrzymaliśmy się przed dużymi brązowymi drzwiami. 
- Będziesz mieszkała obok mnie. Mam nadzieję,że nie będzie ci to przeszkadzało. 
- Skądże. Nawet lepiej bo będę miała do kogo pójść jak przyśnią mi się koszmary.
- Zapraszam. - powiedział. 
Weszliśmy do pokoju.
Moim oczom ukazał się średniej wielkości pokój. Na ścianach królowała orzeźwiająca zieleń. Pod oknem stało duże machoniowe biurko a na nim nowoczesny komputer. Obok było dwupiętrowe łóżko i nie duża kolorowa szafa. Pokój posiadał również łazienkę.
- Wow. - powiedziałam.
Udałam się do łazienki. Była bardzo ładna. Najbardziej spodobały mi się białe kafelki z ręcznie malowanymi wzorami. Mimo,że nie była duża to z powodzeniem mieściła najpotrzebniejsze rzeczy takie jak prysznic, umywalka i  lustro. Było nawet jacuzzi.
Wyszłam z łazienki.
- I jak ? Podoba Ci się ? - spytał Jjong
- Omo, jest cudnie. Nie mogłam sobie wymarzyć nic lepszego.
Uśmiechnęłam się i położyłam na łóżku.
- To był cudowny dzień. - powiedziałam 
- To jeszcze nie koniec. - powiedział Jjong i podszedł do małej wieży stereo. Włączył muzykę. Akurat leciało Let's play - Kristiny Marii.
Przygasił światło i podszedł do mnie. Położył się obok mnie i przytulił.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę,że tu jesteś. Wziął moje ręce w swoje i pocałował. Serce zaczęło mi bić szybciej.
- Co robisz ? - spytałam zdziwiona

- Pragnę Ci podziękować za wszystko co dla mnie zrobiłaś. 
  Szedł coraz wyżej. Palce, nadgarstek, ramiona. Miałam ciarki od jego pocałunków. Gdy dotarł do moich ust.
- Let's play.  - powiedział, po czym mnie pocałował. 
Czułam się jak Haruhi w dramie Ouran Highschool Host Club. Ja byłam nią, a on był Kyouya'ą. Nie wiem co sprawiło,że się odprężyłam. Może piosenka a może to te dwa słowa, które wypowiedział. Nie ważne.
Całował mnie długo i namiętnie. Jego pocałunki były delikatne niczym skrzydła motyla.  Z początku romantycznie i delikatnie przechodziliśmy w coraz to poważniejsze i mocniejsze doznania.
Przeczesywałam jego zdrowe, silne, brązowe włosy. Całowaliśmy się jak szaleni. Z rozkoszy kilka razy zdarzyło mi się wypowiedzieć jego imię.
Było cudownie.
Nagle on zaczął zdejmować mi bluzę.
- Oppa, co robisz ? - spytałam lekko zdyszana
- Nic się nie bój. Tylko trochę uatrakcyjnię naszą zabawę. - powiedział i wrócił do całowania.
W miarę upływu czasu zdążył pozbawić mnie bluzki i zaczął odpinać mi stanik. Zarumieniłam się.
- Oppa, nie jest na to za wcześnie ? - spytałam ponownie.
- Nic się nie martw. Będę delikatny. - powiedział i pomachał opakowaniem z prezerwatywą.
Serce biło mi jak szalone.
On chce zrobić to ze mną. Tu i teraz. Wow. Byłam trochę przerażona ale również zadowolona, bo ze wszystkich dziewczyn wybrał właśnie mnie. Czy to na pewno odpowiedni moment ? A może powinnam zaczekać ?. Zawsze chciałam to zrobić. Ale co będzie jeśli jednak go nie zadowolę i mnie odrzuci.... Baka. Na pewno tak nie będzie. Spróbuje, najwyżej poproszę go żeby przestał. Proste. 
Starałam się uspokoić.
Wdech i wydech. Nie ma się czego bać. On na pewno wie co robi.
Kocham go jak nikogo innego. On mnie również. Co stoi nam na przeszkodzie ? 
Moje rozważania przerwał Jjong, który zaczął mnie ponownie całować. Próbowałam się rozluźnić ale jakoś nie dałam rady.
- Denerwujesz sie ? - spytał
- Trochę.
Zarumieniłam sie.
- Omo, jesteś taka śliczna jak się wstydzisz. Na prawdę nie ma czym się przejmować. Zaczniemy powoli. Najpierw postaram się o to byś przestała się denerwować. Powiesz mi kiedy będziesz gotowa, ok ?
Zastanawiałam się przez chwilę.

To co mówił było sensowne. Postanowiłam mu zaufać. W odpowiedzi pokiwałam głową i odetchnęłam głęboko. Jonghyun nie czekał i zaczął wprowadzać w życie słowa które wcześniej powiedział. Z każdym jego pocałunkiem zaczęłam się coraz bardziej odprężać.
Nie wiem jak on to robił ale czułam się cudownie. W pełni atrakcyjna, kochana, kobieca. 
- Jestem gotowa - powiedziałam.
- Na pewno ?
- Yhm. 
Kiwnęłam głową.
Jjong zaczął się rozbierać. Po chwili był już nagi. Jego umięśnione i opalone ciało nieziemsko prezentowało się w przyciemnionym świetle. Miał lepiej wyrzeźbione ciało niż wszystkie rzeźby Michała Anioła razem wzięte.
Podszedł do łóżka. Ułożyłam się wygodniej na poduszkach.
- Let's start.  - powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
Zarumieniłam się. 
Nasze oczy się spotkały i ..... 

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^ 

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics