Yes,I'm Jonghyun from SHINee #17


Pół godziny później byłam w domu. 
- Wróciłam ! - zawołałam gdy weszłam do sieni.
Zdjęłam buty, kurtkę i czapkę.
Jakoś tak cicho. Gdzie są wszyscy ?
Weszłam do kuchni.
Wszystko jasne - powiedziałam pod nosem.
Moim oczom ukazał się zabawny obrazek. Ania i Hania siedziały i przeglądały książkę kucharska i żywo ze sobą dyskutowały, mama uwijała się jak w ukropie, robiąc tysiąc rzeczy naraz, Jjong co chwilę podjadał polskie specjały a Kasia siedziała gdzieś w kącie z słuchawkami na uszach i czytała książkę. 
Uśmiechnęłam się. 
- Oh, już wróciłaś- zauważył Jonghyun, podszedł do mnie i przytulił mnie.
- Nie zmarzłaś ? - spytał z troską
- Nie, było mi całkiem ciepło. A Ty ? Co robiłeś jak mnie nie było ?
- Pomagałem twojej mamie w kuchni.
- Urodzony z niego szef kuchni. Wiele potrafi. - wtrąciła mama
- Wow, coraz bardziej mi imponujesz - zamruczałam i wtuliłam się w niego.
- Zakład,że się teraz pocałują ? - usłyszałam szept Hani
- Słyszałeś ? - spytałam z uśmiechem
- Yhm. Spełniamy ich oczekiwania ? 
- Z chęcią.
Nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać. Tylko centymetr dzielił nasze usta, gdy nagle mama powiedziała:
- Przepraszam,że przeszkadzam, ale moglibyście się przesunąć ? Muszę wyjąć pierogi zanim się rozgotują.

Odskoczyliśmy od siebie.
- Pewnie. Już schodzimy.  - powiedziałam i oblałam się rumieńcem. 
- A widzisz, mówiłam,że nic z tego nie wyjdzie. - powiedziała zawiedziona Ania
Posłałam mi groźne spojrzenie. Wzruszyły ramionami.
- No co ? Patrzeć nie można. - spytała Hania
- Nie można.
- Czemu ?
- Bo nie ma dżemu - powiedziałam  i pokazałam im język.
Nie przejęły się tym zbytnio i dalej przeglądały książkę.
- Pomóc Ci w czymś ? - spytałam mamy.
- Jakbyś mogła rozłożyć talerze,to bym była wdzięczna.
- Da się zrobić.
Podeszłam do kredensu i wyjęłam z niego osiem talerzy i tyle samo misek. Do tego dodałam sztućce.
- Dobra małe, bądźcie jak rzeka i spływajcie. - powiedziałam do sióstr i zaczęłam rozkładać naczynia.
- Czemu tak szybko ? - spytała jedna z bliźniaczek
- Dochodzi trzecia, zaraz będzie obiad, a nie będziesz go chyba jadła w książce, prawda ?
- Faktycznie. 
Zaczęły zbierać swoje rzeczy.
Po chwili wszystko było gotowe. Mama zaczęła nalewać zupę, a my usiedliśmy przy stole. Zajęłam miejsce między Jonghyun'em a Kasią. Zaczęliśmy jeść.
- Jak Ci smakuje  ? - spytała mama
- Bardzo. Nigdy jeszcze nic takiego nie jadłem. 
- Cieszę się. 
- Co to jest ?
- Zupa ogórkowa.
- Wow, pyszna. Jest z pani świetna kucharka.
- Oh, dziękuję. - mama zarumieniła się
Co on ma w sobie takiego,że każdy kto go pozna , od razu go polubi ? 
- Czyli jedziecie dzisiaj, tak ? - wtrącił się tata
- Tak. Za jakieś trzy godziny wyjdziemy. 
- Ile będzie trwać podróż ?
- Około dwunastu godzin.
- Dość długo. Nie będzie się Wam nudziło ?
- Wera wzięła książki i laptopa, więc pewnie oglądniemy jakieś filmy. A jak to nam się znudzi to zawsze można pójść spać albo posłuchać muzyki.
- Rozumiem. Mam jeszcze jedno pytanie. Gdzie będziecie mieszkać ?
- Tato! Przestań, bo to wygląda jak jakieś przesłuchanie ?  -poprosiłam
- No co, muszę wiedzieć jak tam będziesz żyć. 
- Przepraszam Cię za niego. Są strasznie nad opiekuńczy.- powiedziałam do Jjong'a
- Daijoubu.  Jest ok. - uścisnął mi dłoń.
- Wera będzie mieszkała w dormitorium razem z zespołem. Bedzie miała własny pokój, łazienkę i w ogóle wszystko. 
- Rozumiem. 
- Może jeszcze dolewkę zupy ?  - zapytała mama
-----------------------------------
3 godziny później
Byliśmy już ubrani a bagaże stały na dole w sieni. Moja rodzina ustawiła się w kolejce by się ze mną pożegnać. Najpierw byli rodzice.
- Uważaj na siebie, skarbie. - powiedziała mama i przytuliła mnie.
- Ach, i nie rozmawiaj z obcymi, dobrze ?  - dodała po chwili
- Dobrze, mamo. Nie masz się czym martwić, przecież nie jadę sama.
- Ach, zapomniałabym. Tu macie wszystko co potrzebne: pierogi, krokiety, kapustę kiszona -powiedziała podając mi lodówkę turystyczną.
- Wow! Trochę tego dużo. Nie przesadziłaś ?  -spytałam
- Wystarczy w sam raz. Podkarm go trochę bo taka z niego chudzinka - powiedziała mama i wskazała na Jjong'a.
Zakręciła mi się łza w oku. Mama się tak o mnie martwiła jakbym już miała nie wrócić. 
- Będziemy rozmawiać przez Skype'a, ok ? 
- Dobrze. Chodź niech cię jeszcze wyściskam.
- Duszność. Brak powietrza. - wystękałam pomiędzy maminymi uściskami.
- Moja dorosła córeczka. - powiedział tata i również mnie przytulił
- Masz tutaj na drobne wydatki - dodał i podał mi kopertę
- Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- Uważaj na siebie.
Teraz przyszła kolej na moje siostry.
- No i co będziesz miała nareszcie swój własny pokój, co ? - powiedziałam do Kasi.
- Nom. Super,że jedziesz.  - wyznałam z rozbrajającą szczerością - Jak będziesz wracać to przywieź mi jakąś dwunożna skośnooką pamiątkę, ok ?
- No wiesz co. - zaczęłam się śmiać
- Wercia, czemu wyjeżdzas ? - spytała z łzami w oczach Ania.
- Nie kochasz już nas ? - dodała Hania
- Nie, nie, nie. Ja was bardzo kocham. Jadę bo chcę zobaczyć jak się tam żyję. - powiedziałam i przytuliłam je.
- Nigdy nie wolno Wam tak myśleć, ok ? 
Pokiwały główkami.
- Nie płaczcie już. Będziemy rozmawiać przez komputer.
- Naprawdę ? Da się tak ?
- Pewnie.
Pogłaskałam je. Uśmiechnęły się.
Na końcu był mój brat.
- A Ty co masz mi do powiedzenia ? - spytałam ze śmiechem
- No tego tak ... Dbaj tam o siebie i w ogóle.  - powiedział zawstydzony.
- Ach, i jak spotkasz jakas fajna dziewczyne to daj mi znać, ok ?
- Wiedziałam. - szturchnęłam go przyjaźnie - Ale dzięki. 
To już wszystko.
Odetchnęłam głęboko. Przygryzłam wargi. 
- Wszystko w porządku, kochanie ? - spytał Jjong
- Tak. Chodźmy już.
Wzięliśmy bagaże i wyszliśmy przed dom. Cała moja rodzina stała w oknie i machała do nas. Przesłałam im całuski.
Z jednej strony chciałam zostać, ale z drugiej im dłużej się żegnałam z nimi tym bardziej chciało mi się płakać. 
----------------------------
Godzinę później byliśmy już na Balicach i czekaliśmy na nasz samolot. Prawie nie poznałam reszty SHINee, ponieważ byli przebrani. Zaczęłam rozmowę z Key'em.
- No i jak, cieszysz się z podróży ? 
- No ba, pewnie. Nie mogę się już doczekać. To jest takie cudowne, że będę mogła żyć w mieście moich marzeń, na dodatek z ukochaną osobą - powiedziałam i przytuliłam się do Jjong'a.
- No to na co jeszcze czekamy ?  - spytał Key
- Na Taemin'a. Poszedł po bilety. - powiedział Minho.
 Nagle jego komórka zadzwoniła. Odebrał i słuchał uważnie. Po chwili powiedział: 
- To Tae. Chyba się gdzie zgubił. Pójdę po niego. Poczekajcie tu na mnie, ok ?
- Wracaj szybko bo zaraz odlatujemy.
Po dziesięciu minutach Minho wrócił razem ze swoją zgubą.
- Na szczęście nie był daleko. - wskazał na Tae.
- Minho-hyung gomawo i mianhae za kłopot. - powiedział zakłopotany maknae i zarumienił się.
Wyglądał słodko z tym rumieńcem na mleczno białej twarzy, otoczonej przez długie włosy. Jego duże oczy koloru orzechowego wpatrywały się we mnie.

Spojrzałam na niego. Gdy nasze oczy się spotkały, on jeszcze bardziej się zawstydził i utkwił swoje spojrzenie w chodnik.
- Idziemy ? - spytał Onew
Popatrzyliśmy na  tablicę odlotów. Nasz samolot odlatywał za kwadrans.
- Lepiej się pośpieszmy  - powiedział Minho.
Wzięliśmy bagaże i skierowaliśmy się ku bramkom. Po chwili byliśmy już w samolocie. Zajęliśmy trzy rzędy siedzeń.
Ja usiadłam razem Jonghyun'em a reszta zespołu za nami.
- Omo, nawet nie wiesz jak się cieszę. Moje marzenie zaraz się spełni. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
Przytulił mnie i pogłaskał po głowie.
- Ja też się cieszę.
Zapięliśmy pasy i samolot zaczął startować. Poczułam jak telefon mi zawibrował . Spojrzałam na wyświetlacz. Czekała tam na mnie wiadomość.
Ciekawa jestem od kogo. 
Kliknęłam na ikonkę koperty,żeby otworzyć sms'a. Był od Ann.
,, Wae mi wcześniej o tym nie powiedziałaś ? Nie wazne. Pamietaj, masz mi się nie rozejść z Jjongiem. Rozumiesz ? Masz nie powtarzalną szansę. Nie zmarnuj jej, jebal. Powodzenia ^^ Miłej podróży <3 "
Przeczytałam i uśmiechnęłam. 
Moja koreańska przygoda właśnie się rozpoczyna.

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^





Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics