Yes,I'm Jonghyun from SHINee #14

Chyba go zgubiłam 

Obejrzałam się za siebie. Nie było nikogo. Odwróciłam głowę i krzyknęłam. Przede mną stał brązowooki dwudziestoletni chłopak cały ubrany na czarno. Włosy koloru kruczej czerni sięgały mu do ramion, a w prawej ręce trzymał sznur, na piersi błyszczała mu odznaka. 
,,Straż Praw Jej Wysokości Czerwonej Róży " - przeczytałam. 

- Nie uciekniesz przede mną - powiedział i uśmiechnął się szyderczo - Możesz próbować, ale to nic nie da.

- Nie! Zostaw mnie !

Zaczęłam się szarpać. Bezskutecznie. Chłopak był  silny. Bez problemu skrępował moje ręce i zaczął je obwiązywać sznurem.

- W imieniu Jej Wysokości Czerwonej Róży jesteś aresztowana.

- Co ja takiego zrobiłam ? 

- Dowiesz się w swoim czasie. Ja tylko wykonuje rozkazy.


- Jestem niewinna !

Wziął mnie tak jak się bierze dywan i bez trudu zarzucił na ramię.

- Zostaw mnie ! Słyszysz ?!

Zaczęłam go okładać pięściami. Bezskutecznie.

- Nieeee~~~~!!

----------------------------------

Obudziłam się cała spocona. Serce biło mi jak oszalałe, cała się trzęsłam.

To był tylko sen. Zły sen. Zaczęłam się uspokajać. Gdzie ja jestem? Powoli zaczęłam dochodzić do siebie.

- Weronika, nic Ci nie jest ? - spytał z przejęciem Jjong

W odpowiedzi przytuliłam się do niego.

- Krzyczałaś i niespokojnie się wierciłaś. Co się stało ? - zaczął głaskać mnie po głowie

- Śnił mi się koszmar - powiedziałam

- Już dobrze. To był tylko sen.

- Zawsze tak mam jak się denerwuję. 

- Jak ?

- Śnią mi się koszmary przed jakimś ważnym wydarzeniem.

- Nic się martw. Ja Cię obronie.

Przytulił mnie mocniej. 

- Już dobrze ? - spytał

- Tak. Wszystko w porządku.

- Proszę, Smacznego.- powiedział podając mi tacę, na której były kanapki oraz kubek gorącej herbaty i  czerwona róża. 

- Dziękuję. Kochany jesteś.

Pocałowałam go w policzek.

Ugryzłam kanapkę i popiłam herbatą. 

- Muszę wyjść za jakieś dwie godziny. Nie będzie Ci to przeszkadzało ?

- Nie, spoko.

- Spotykam się z przyjaciółkami. Muszę się z nimi pożegnać.  Trochę smutno mi,że muszę je opuszczać, ale cóż.Bardzo się cieszę,że dzisiaj jedziemy. 

- Ja również. Pokaże Ci wszystko co warte zobaczenia w Seulu.  

- Nie mogę się doczekać.

Dziesięć minut później  kanapki były zjedzone a herbata wypita. 

- Dzięki. Pyszne było. 

- Cieszę się,że Ci smakowało. 

Zaczęłam się krzątać wokół siebie. Podeszłam do szafy i zastanowiłam się nad strojem. Zdecydowałam się na legginsy z flagą Ameryki, szarą bluzę oversize z przesłodkim Tweetie'm. 

- Trzeba się zacząć pakować. - powiedziałam. 

Zaczęłam wyciągać ubrania z szafy. 

Wybieranie odpowiednich ciuchów zajęło mi godzinę. 

- Myślisz, że to mi to wystarczy ? - spytałam Jjong'a, wskazując na górę ubrań.

- Z pewnością. Jak by co to dokupimy na miejscu.

- Aha, to dobrze. Muszę wziąć jeszcze parę kosmetycznych rzeczy.

Zeszłam na dół. Skierowałam się do łazienki.

Czego potrzebuję ? Na pewno wacików, szczoteczki do zębów, ręcznika, szczotki do włosów, mojej kosmetyczki, przydałaby się również piżama.

Na szczęście wszystko znalazłam i już miałam wychodzić z łazienki gdy zobaczyłam jakiś srebrny przedmiot leżący obok umywalki. Wzięłam go do ręki. Okazał się być nieśmiertelnikiem. Przyjrzałam mu się uważnie.

,, Jonghyun & Shin Se Kyung - love forever " - głosił napis wyryty na blaszce.

Pewnie zdjął go przed kąpielą, a później zapomniał. Muszę mu go oddać. Poczułam małe ukłucie zazdrości.

Musi dla niego wiele znaczyć, nawet teraz kiedy z nią zerwał.

Wzięłam go i ruszyłam na górę trzymając małą piramidę rzeczy niezbędnych.

- Chyba to zgubiłeś.

- Skąd to masz ?! - powiedział ze złością w głosie i wyrwał mi nieśmiertelnik z ręki.

Trochę przestraszyłam się jego reakcji.

- Leżał na dole w łazience przy umywalce. - wytłumaczyłam spokojnie

Chwilę przyglądał się swojej zgubie. Oczy mu się zaszkliły.

- Bardzo cię przepraszam za moje zachowanie. Ta rzecz bardzo wiele dla mnie znaczy. Dzięki, że mi ja zwróciłaś.

- Nie ma sprawy. Możesz mi coś więcej opowiedzieć o nim ? Jeśli chcesz oczywiście.

Wahał się przez chwilę.

- Dobrze, ale obiecaj,że się nie będziesz śmiała, ok ?

- Obiecuję.

- To jest pamiątka z czasów gdy byłem z moją obecnie byłą dziewczyną, Shin Se Kyung. Zakochaliśmy się w sobie i spotykaliśmy przez trzy miesiące. Na naszej pierwszej randce poszliśmy do wesołego miasteczka, tam była taka maszyna robiąca wisiorki z własną grafiką. Kupiliśmy sobie takie dwa , jako symbol naszej miłości. 

- Jakie to romantyczne. Musi być dla Ciebie ważna, skoro nosisz to mimo,że nie jesteście już razem.

- Wiesz, to była moja pierwszą dziewczyną. 

Zarumienił się.

- Nie ma się czego wstydzić.- powiedziałam i klepnęłam go w plecy pokrzepiająco.

Zaczęłam wkładać rzeczy do walizki. 

- Aish, walizka się nie domyka. Pomożesz mi ?

- Co? Ah, pewnie. - odpowiedział wyrwany z zamyślenia Jjong.

Po kilku minutach walizka była zapięta i stała w obok łóżka.

- Teraz czas na torbę podręczną.

Zaczęłam szukać niezbędnych rzeczy.

- Laptop, zasilacz, komórka, portfel, parę książek jakby mi się nudziło .... - wyliczałam.

- Po co Ty to wszystko bierzesz? 

- Nie wiadomo co się kiedy przyda. 

Podczas mojej krzątaniny do pokoju weszła mama. Jej wzrok padł na walizkę i torbę.

- A Wy gdzie się wybieracie? - spytała

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

Brak komentarzy

Publikowanie komentarza

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics