Yes,I'm Jonghyun from SHINee #13

Zdziwiło mnie to pytanie. Wydukałam:

- T-t-tak. 

- Ale wyjaśnij mi o co konkretnie chodzi - poprosiłam

- Chodzi o to,że szef kazał nam jutro wracać, a ja nie chce Cię opuszczać i wpadłem na pomysł,żebyś  pojechała ze mną do Seulu. Wiem,że zawsze o tym marzyłaś. 

- Bardzo bym chciała, ale nie wiem czy to możliwe.

Zdziwił się.

- Ja nie mam wakacji tak jak Ty. Muszę chodzić do szkoły, szczególnie w tym roku bo mam maturę, przecież nie będę  codziennie leciała z Korei do Krakowa. Fajny pomysł i podoba mi się, ale muszę to jeszcze na spokojnie przemyśleć i obgadać z rodzicami.

- Ok. Nie ma sprawy. Poczekam.

- Wiesz, trochę mnie zaskoczyłeś tym pytaniem. Nie wiem co mam zrobić.

- Jesteś zła ?

- Nie, wręcz przeciwnie. Jestem cała w skowronkach ale boję się,że to się nie uda.

Zasmucił się jeszcze bardziej.

- Nie martw się, bedzie dobrze.

Pokrzepiająco ścisnął moją dłoń.

Przyłączyliśmy się do reszty. Czas minął szybko i przyjemnie jak to przy rzeczach ,które lubimy. Trzeba było wracać. Poszliśmy jeszcze kawałek razem a potem się rozdzieliśmy. My ruszyliśmy w kierunku Dworca, a reszta zespołu w stronę Rynku Głównego.

- Jak tam Key? - spytałam się Kasi

- Super. Idealny facet dla mnie. Interesuję się modą tak jak ja, a na dodatek jest prawdziwym dżentelmenem.

- Cieszę się, że Ci się spodobał. Tak coś czułam, że go polubisz.

- I to jeszcze jak !

Wyszliśmy z tunelu i skierowaliśmy się na przystanek. Po drodze myślałam o propozycji Jjong'a.

Wyjazd do Seulu - toż to moje najskrytsze marzenie, na dodatek z osobą, którą kocham - bajka. Niestety na przeszkodzie stanęła moja edukacja. Nie mogłam nie chodzić do szkoły, nie mogłam również codziennie kursować między Seulem a Krakowem. Wszystko było nie tak. Beznadzieja. Chyba przyjdzie mi odmówić.

Zaczęłam się stopniowo załamywać.

Nie chciałam rzucać szkoły, ale  też nie chciałam zawieść Jonghyun'a.


Szłam ze spuszczoną głową.

Taka okazja przejdzie mi koło nosa.
Nagle przypomniałam sobie o mojej dobrej koleżance, Geum Jan Di. Ona jest uczennica z wymiany koreańsko - polskiej. Zabłysło światełko w tunelu. 

Może mi się uda i upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Kto wie?

Postanowiłam do niej zadzwonić. Wybrałam jej numer i czekałam z niecierpliwością. Odebrała po kilku sygnałach.

- Hej, Jan Di. Tu Weronika.

- Hej. Jak tam życie?

- Spoko. Nawet dobrze. A Ty?

- Podobnie.

- Słuchaj, mam wielką prośbę do Ciebie.

- Jaka ? Jestem ciekawa.

- Chodzi o to,że chciałabym wziąć udział w tej wymianie koreańsko-polskiej no i pomyślałam o Tobie. Wiesz może, co musiałabym zrobić by się dostać ?

- Tak z głowy to Ci wszystkiego nie powiem, ale z grubsza chodzi o to,że musisz wysłać podanie, oceny z tego roku, dane osobowe, zdjęcie, numer ubezpieczenia itp. mailem albo listownie do Koreańskiej Ambasady w Warszawie. Oni to rozpatrzą i zdecydują. Akurat jestem poza domem, ale jak wrócę to wyślę Ci maila, ok?

- Ok. Dzięki wielkie.

- Jak byś miała jakieś pytania to dzwoń.

- Dzięki raz jeszcze. Bye.

Rozłączyłam się. Jest nadzieja. Od razu poprawił mi się humor.

- Wiesz co Jjong,zadzwoniłam do mojej koleżanki, Jan Di, ona wzięła udział w wymianie szkół koreańsko- polskich i możliwe,że będę mogła z Tobą pojechać nie przerywając nauki. Super, co? Na razie to jeszcze nic pewnego, ale kto wie może mi się uda. Na wszelki wypadek trzymaj kciuki.

- Jejku, to byłoby cudownie. Mieszkałabyś z nami, a jakby się kto pytał to powiemy,że jesteś zaginioną, przyrodnią siostrą Taemin'a.

- A pro po Tae. Dziwnie się dzisiaj zachowywał. Nie zauważyłeś tego?

- Zauważyłem, ale nie ma się czym przejmować. On zawsze się tak zachowuje gdy spotka jakąś ładną dziewczynę. My się już przyzwyczailiśmy.

- Aha. Dobrze wiedzieć. Czułam się trochę nieswojo bo on cały czas prawił mi komplementy i w ogóle zachowywał się dziwnie. Już myślałam,że mnie podrywał. Dobrze,że mi to wyjaśniłeś.

- Nie ma się czym martwić. To jest Taemin, tego nie ogarniesz.

Zaczęliśmy się śmiać. Kwadrans później byliśmy już w domu.

- Jak było w kinie? - spytała mnie mama

- Bardzo fajnie. Film godny polecenia. Obejrzyjcie sobie w internecie, bo warto.

Do rozmowy wtrąciła się Kasia.

- Omo, mamo było meeeega  !

- A tej co? Aż tak bardzo jej się spodobały przygody Alicji w Krainie Czarów? - ze zdziwieniem spytała mama

- Film być może, ale na pewno bardziej przypadł jej do gustu Key.

- Mamo! Wiesz jaki on jest cudny. Przystojny, dżentelmen normalnie ideał. A na dodatek interesuje się  modą ...

Moja siostra wpadła w zachwyt i wylewała z siebie potoki słów.

- To my pójdziemy do siebie.- powiedziałam przerywając Kasiny słowotok

- Nie zdejmiecie nawet kurtek? - mama zdziwiła się po raz kolejny

- Ah, faktycznie. Już wieszamy.

Zdałam sobie sprawę z tego,że przez cały czas staliśmy w sieni ubrani. Zdjęliśmy kurtki i powiesiliśmy na wieszaku. Ruszyliśmy po schodach na górę. Dostałam maila od Jan Di i zaczęłam drukować niezbędne rzeczy do podania. W tym czasie Jjong zaczął się bawić swoją komórką. Znalazłam wszystko to było mi potrzebne i zaczęłam wypełniać dokumenty. 

- Pomóc Ci w czymś, kochanie?  - spytał Jonghyun

- Nie, dzięki, Już prawie kończę. Ale dzięki za pomoc i troskę. Doceniam.

Cmoknęłam go w policzek.

- No, skończone.

Z dumą pokazałam mu wypełnione dokumenty. Chwilę je przeglądał a potem stwierdził z podziwem:

- Wow, jesteś niesamowita. Nawet masz oceny. Gdzie Ty znalazłaś to wszystko ?

- Internet, kochany. Wszystko tam znajdziesz. Jest jeszcze jeden mały problem.

- Jaki  ?

- Muszę im to wysłać listownie a to oznacza, czekanie minimum tydzień zanim rozpatrzą i zdecydują. Być może będziesz musiał sam jechać, a ja później do Ciebie dołączę.

- Czyli nie mam gwarancji,że Cię jeszcze zobaczę ?

- Nie mówię nie, ale moja ewentualna podróż może się opóźnić. Jeszcze nie wiem jak to rozegrać. Muszę pomówić z rodzicami.

- Trzymam kciuki. Ważne żebyś przyjechała.

- Dobra, to ja idę.

- Hwaiting! 

Zamknęłam za sobą drzwi i ruszyłam do ich pokoju. Zapukałam. Po chwili usłyszałam lekko stłumione "proszę''. Weszłam. Pokój rodziców był dwa razy większy niż mój, ściany  koloru żółtego zdobiły obrazy przedstawiające różnorakie mapy. Nie daleko okna stało biurko, a na nim komputer. Rodzice oglądali film.

- Sorki, że Wam przeszkadzam,ale mam do Was sprawę.

- Jaką ?

- Co byście powiedzieli na to bym wzięła udział w szkolnej wymianie ?

- Dobry pomysł. A jaką konkretnie masz na myśli ? - spytał tata

- Myślałam nad wymianą koreańsko - polska.

Zamknęłam oczy.

Teraz pewnie się zacznie. Zaraz będzie lawina powodów dla których nie powinnam brać w tym udziału. Że za daleko, że nie znam języka, że nie będę miała gdzie mieszkać i milion innych.

- To trochę daleko nie uważasz?

Mama jakby czytała mi w myślach.

- Tak wiem, ale nie jadę tam sama.

Brwi rodziców powędrowały niepokojąco wysoko.

- Nie ? A z kim jeśli można wiedzieć ?

Dopytywał się tata.

- Z Jonghyun'em. A co przeszkadza Wam to?. - Zaczęłam się denerwować.

Mama zaczęła mi tłumaczyć.

- Nie, skądże. Grześ chciał się tylko upewnić. Prawda, kochanie ?

W odpowiedzi tata pokiwał głową.

- Bo widzisz kochanie. Jak Ty sobie to wyobrażasz ?  Gdzie będziesz mieszkać ? Co będzie jeśli jednak się nie dostaniesz ? Nie miej nam tego za złe. Po prostu martwimy się o Ciebie.

- Nie ma czym. Ja mam już wszystko zaplanowane. Jjong zaproponował mi mieszkanie razem z zespołem, a jeśli chodzi o to co zrobię gdy się nie dostanę,  to myślę,że wtedy zostanę tam na miesiąc, może dłużej i pozwiedzam. Wiem, że to na drugim końcu świata ale to może być jedyna taka okazja.

- No nie wiem. Nie jesteśmy przekonani. Co będzie jeśli on zerwie z Tobą ?  Broń Boże, nie życzymy Ci złego, ale tak również może się zdarzyć i co wtedy zrobisz?

- Szczerze mówiąc to nie zastanawiałam się nad tym. Ale myślę,że jeśli zajdzie taka sytuacja to albo wrócę do kraju albo spróbuję tam życia na własną rękę, znajdę jakaś pracę, wynajmę mieszkanie.

Zamilkli. Chyba zaczęli się łamać.

Być może to jest jedyna chwila by przechylić szalę zwycięstwa na moją stronę. Czas na gwóźdź programu.

- Taki wyjazd ma same plusy. Usamodzielnie się, nauczę się nowego języka, poznam nową kulturę, poszerzę swoje horyzonty. Tego nie nauczą mnie w szkole. Co Wy na to?

- To co mówisz to prawda, ale daj nam moment na podjęcie decyzji, ok? - spytała mama

- Spoko.

Rodzice rozpoczęli szeptaną dyskusję. Nie przysłuchiwałam się za bardzo, gdyż dochodziło do mnie co czwarte słowo. Ale z tego co zrozumiałam to byli raczej na tak.

Z nudów zaczęłam się bawić telefonem. Włączyłam Uno, ale gra szybko mnie znudziła. Mój wzrok powędrował na wyświetlacz komórki. Do niedawna gościł tam Ren, ale teraz widniał tam Shunsuke Daito, japoński aktor, który podbił moje serce wcielając się w  Kyouya'e Ootori w dramowej wersji mangi Ouran Highschool Host Club. Nie dość,że miał cudny glos, był niesamowicie przystojny to jeszcze miał się czym pochwalić gdy przychodziło do zdjęcia koszulki. Z rozważań nad panem z tapety wyrwał mnie głos mamy

- Po długim namyśle postanowiliśmy się zgodzić na twój wyjazd. Chcemy dla Ciebie jak najlepiej, żebyś spełniała swoje marzenia. Mamy nadzieję,że będziesz szczęśliwa.

W pierwszej chwili nie mogłam uwierzyć w to co słyszę.

- Możesz powtórzyć jeszcze raz ?

- Powiedziałam,że się zgadzamy.

Byłam w szoku.

Moi rodzice wyrażają zgodę na podróż na drugi koniec świata. Oni, którzy z dezaprobatą patrzą jak wracam po 23.00 do domu. Chyba ich podmienili . Wow.


- Omo!  Dziękuję, bardzo dziękuję. Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Kocham Was.

Łzy stanęły mi w oczach.

Mimo,że często na nich narzekam to nie zamieniłabym ich na nikogo innego. Jeżusiu, ale cudownie.

- Idź teraz powiedz o tym Jonghyun'owi. Na pewno się ucieszy. Widać,że Cię naprawdę kocha. Chcielibyśmy, żebyś wiedziała,że zawsze Cię wspieraliśmy i nadal będziemy .- powiedziała mama

Rozpłakałam się na dobre. Potoki łez szczęścia płynęły mi po twarzy.

- Nawet nie wiecie jak Was kocham.

Przytuliłam ich.

- My Ciebie też.

Staliśmy tak przytuleni i wyglądaliśmy jak teletubisie gdy się witają. Oczy miałam lekko zaczerwione, ale już nie leciały mi z nich łzy.

- To ja już pójdę. Nie będę Wam przeszkadzać. Dobranoc

- Dobranoc, kochanie.

Gdy tylko wyszłam od nich odtańczyłam taniec szczęścia i radości.

Koreo, przybywam !
Chwilę potem byłam u siebie.

- Wyglądasz jakby ci ktoś dał gwiazdkę z nieba. - powiedział zdziwiony Jjong

- Bo tak jest. Rodzice zgodzili się na wymianę i podróż do Seulu. Czyż to nie cudownie,kochanie ?

- Omo! To super. Chodź tu niech Cię przytulę. Nawet nie wiesz jak sie ciesze.

Przytuliłam się do niego.

- Okazali się bardzo wyrozumiali. Ustaliliśmy wszystko. Jeżeli dostanę się to zostanę w Korei, jeśli jednak nie  to przez miesiąc będę zwiedzać a potem wrócę do kraju.

- Na pewno wszystko pójdzie dobrze. Nie wolno Ci mówić,że nie. Kto by nie dał zgody takiej cudownej dziewczynie jak Ty?

Wzmocnił uścisk i zaczął snuć plany.

- Najpierw zabiorę Cię na kimchi, później na przechadzkę po targach a na końcu spacer nad rzeką Han.

- Już nie mogę się doczekać.

- Jak byłaś u rodziców to gadałem z Key'em i zarezerwowałem bilety na samolot na godzinę dwudziestą pierwszą więc będziesz miała dużo czasu na spakowanie się i pożegnanie z przyjaciółmi.

- Gomawo. Kochany jesteś.

Pocałowałam go w policzek.

- Zaraz wracam, tylko pójdę się umyć.

- Czekam

15 minut później

Leżeliśmy w łóżku wykąpani i pachnący. Jonghyun przytulał mnie i całował w szyję. Sprawiało mi to niewyobrażalną przyjemność. Rozpływałam się za każdym razem gdy jego usta dotykały mojej skóry.

Jestem w raju.

- Jjong,  - wymruczałam sennie

- Tak, kotku ?

- Saranghae.

- Wiem, o tym. Ja Ciebie też.

Zamknęłam oczy, a on zaczął mnie głaskać po głowie. Jego dotyk był cudownie kojący. Czułam jak powieki stają się coraz cięższe jakby były zrobione z ołowiu.

- Śpij, kochanie, śpij.

Pocałował mnie w czoło. Chwilę potem zasnęłam wtulona w niego jak w pluszowego misia.

Na chwilę przed snem przez  głową przeleciała mi jedną myśl

Jeżeli to jest sen, to  niech trwa jak najdłużej.

/Ritsu  PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

2 komentarze

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics