Po naszej kłótni długo nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok,usiłując znaleźć wygodną pozycję, a gdy wreszcie mi
się to
udało i
odpłynęłam w senną krainę to był to sen krótki,męczący i pełen koszmarów. Około godziny szóstej z minutami zwlekłam się z łóżka i skierowałam się do łazienki,wcześniej biorąc z szafy pierwszy z
brzegu t-shirt i spodnie od dresu.Miałam już dosyć bezsensownego tkwienia w łóżku zawieszona między snem,a otacząjąca mnie rzeczywistością. Kąpiel,o której wzięciu wczoraj zapomniałam była ciekawszą propozycją. Odkręciłam kurek z gorącą wodą i już po chwili wanna
zaczęła
napełniać się parującą cieczą, dolałam jeszcze trochę płynu o zapachu
cynamonu. Zdjęłam ubrania i weszłam do środka. Zanurzyłam się cała,chcąc zmyć z siebie wspomnienia dnia wczorajszego. Mimo usilnych starań nie udało mi się to.
Co ja najlepszego zrobiłam ? Eotteokhae ?
-Aish,chincha. - westchnęłam zdenerwowana.
Próbowałam się uspokoić,wdychając zapach cynamonu unoszący się w łazience,który zawsze działał na mnie relaksująco,ale nie dałam rady.Myśl,że mogę stracić Jonghyuna, osobę którą kocham bardziej od siebie, przerażała mnie,czyniąc nie zdolną do normalnego funkcjonowania. Wyszłam z wody,która zdążyła już całkiem ostygnąć,zawinęłam się w ręcznik, pochodząc do lustra. Wyglądałam okropnie ; zapuchnięte od płaczu oczy, towarzyszące im wory koloru śliwki węgierki,rozmazany makijaż, a do tego mokre włosy z resztkami piany. Jeśli ktoś zapytałby mnie jak wygląda człowiek nieszcześliwy,wskazałabym siebie. Opłukałam twarz zimną wodą, a później sięgnęłam po chusteczki do
demakijażu. Następnie powoli zaczęłam czesać moje coraz dłuższe włosy, a pod oczy nałożyłam sobie krem rozświetlający by choć trochę ukryć niepożądane cienie. Gdy skończyłam, przejrzałam się w lustrze po raz wtóry. Może nie promieniowałam radością,ale nie było tak żle. Ubrałam się i zeszłam do kuchni w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia.Wyjęłam miskę i płatki,które na szczeście nie stały na najwyższej półce,zalałam je mlekiem i zgarnęłam jeszcze łyżeczkę z suszarki. Już miałam iść z powrotem do siebie gdy usłyszałam,że w przedpokoju ktoś się kłóci i zaciekawiona odłożyłam moje śniadanie na blat, ruszając przed siebie, po chwili byłam na miejscu. To co tam zobaczyłam zaparło mi dech w piersi. Jonghyun ubrany w kurtkę i mający torbę na ramieniu stał przy drzwiach, a obok niego była walizka, sprzeczał się z chłopakami,którzy usiłowali go przekonać by nigdzie nie szedł.
Stanęłam jak wryta.
Więc to odpoczęcie od siebie ma tak wyglądać ?, przemknęło mi przez myśl.
Słuchałam jak Minho i Key używali swoich najsilniejszych argumentów by zatrzymać Jjong'a, ale nie zadziałały bo chłopak wyciągnął klucze, złapał walizkę na uchwyt i skierował się ku drzwiom.
Nie !, krzyknęłam w myśli i podbiegłam do niego,łapiąc go za wolną rękę.
- Oppa,nie odchodź ! Jebal. - powiedziałam,a w moich oczach znów pojawiły się łzy.
Nie mogłam pozwolić na to by wyszedł, bo mógł już nie wrócić, a tego bym nie przeżyła.
Jjong zatrzymał się,ale nie odwrócił się do mnie.
- Nie odchodź, proszę.
- Tak będzie lepiej, uwierz mi.
- Nie i Ty o tym wiesz. Zostań. - powiedziałam, przytulając się do niego od tyłu.
- Saranghae - wyszeptałam.
- M-muszę już iść. Taksówka czeka. - powiedział głosem,w którym usłyszałam drżenie. - Do zobaczenia.
Zdjął moje ręce ze swoich bioder, poprawił torbę i ruszył do wyjścia, trzymając w jednej ręce walizkę. Usłyszałam jeszcze jak zamyka za sobą drzwi i już go nie było. Odszedł, a z nim moja chęć do życia. On był tym który dawał mi siłę, oparcie w trudnych chwilach, był powodem, dla którego codziennie rano wstawałam, wiedząc,że go zobaczę. Jego czekoladowe oczy, uśmiech,który przyćmiewał wszystkie z reklamy pasty do zębów, cudowny głos,umięśnione ramiona,którymi obejmował moją talię, pełne i aksamitne usta,którymi mnie całował. Wszystko to sprawiało,że chciało mi się żyć. W chwili gdy zostało mi to odebrane i nie wiedziałam czy znowu go zobaczę przeszyły mnie dreszcze, a w sercu poczułam ukłucie bólu.
Nie ! Nie poddam się tak łatwo ! - powiedziałam do siebie i nie zważając na to,że na zewnątrz jest minusowa temperatura wyszłam z domu.
Wiał wiatr, a śnieg padał tak gęsto jakby ktoś tam na górze rozpruł gigantyczną pierzynę. Zobaczyłam Jonghyun'a wsiadającego do samochodu i mając za nic zimową zawieruchę podbiegłam do niego. Odwróciłam zaskoczonego chłopaka przodem do siebie i powiedziałam:
- Nie odchodź ! Błagam !
Nie nic nie odpowiedział, tylko patrzył się na mnie zdziwiony.
- Wróć do domu,proszę. Jesteś sensem mojego życia. Bez Ciebie uschnę niczym roślinka na pustyni.
Nadal nic. Nie wiedziałam już co robić, a na dodatek trzęsłam się z zimna. Kto widział,żeby wychodzić na zewnątrz w koszulce z krótkim rękawkiem ? Ale chciałam spróbować jeszcze raz, ten ostatni. Zaczęłam mówić gdy przerwał mi taksówkarz.
- Panienka wsiada czy nie ? Bo mi tu czas się nalicza i kawaler więcej zapłaci.
- Nikt nie wsiada. Wracamy z powrotem. Mógłbym pan wyjąć walizki ?
Odpowiedzią było niezadowolone stęknięcie,ale taksówkarz wysiadł z samochodu i otworzył bagażnik.
- Ajushi, zostaw to i wsiadaj do samochodu. Zaraz odjeżdżamy. - rozkazał Jjong,który nagle się ocknął.
- Co ja mam z tymi ludźmi ? Zdecydować by się można, raz a porządnie.
Chłopak podszedł do mnie, ścisnął moją dłoń i powiedział:
- Goodbye my love.
Gdy wypowiedział te słowa łza spłynęła po jego policzku.
- Przecież Ty tego nie chcesz. Wiem to. Wysiądź i chodź do domu.
- Nie, muszę w spokoju wszystko przemyśleć. Za to Ty lepiej idź już bo się przeziębisz.
Posłał mi smutny uśmiech, wsiadł, zatrzasnął drzwi i odjechał.
- Oppa ! Nie ! Wracaj ! - krzyknęłam i chciałam zanim pobiec,ale ktoś mnie zatrzymał. Zaczęłam się wyrywać,chcąc dogonić taksówkę, w której jechał Jonghyun. - Puszczaj mnie !
- Nigdzie nie idziesz. Zaraz zadzwonię do tego idioty i wróci w podskokach, a tymczasem idziemy do domu, bo jestem na sto procent pewny,że jeśli będziemy tu dłużej stać to złapiesz przeziębienie, o ile już tego nie zrobiłaś - powiedział,przekładając mnie przez ramię,tak że mogłam zobaczyć jego twarz.
- Onew, postaw mnie w tej chwili albo ... albo ... a niech to wszystko cholera trafi ! - rozpłakałam się na dobre.
O dziwo Jinki posłuchał mojej prośby. Zrobił coś co jeszcze co wprawiło mnie w zaskoczenie. Zdjął swoją swoją kurtkę, okrył mnie ją i przytulił. Wtuliłam się do w niego jakby był moją ulubioną przytulanką z dzieciństwa.
- Wypłacz się, to Ci dobrze zrobi. - powiedział i nałożył mi o wiele za duży kaptur na głowę.
A ja jak na komendę zaczęłam płakać wylewając z siebie rzekę łez. Straciłam nadzieję i nie miałam już siły na nic.Wyszeptałam jeszcze:Oppa, wróć.Jebal, i zaniosłam się szlochem.
/Ritsu
widzę, że ty ostatnio lubisz się nade mną znęcać ;___; znowu się popłakałam, i to chyba jeszcze gorzej niż ostatnio. Od jakiegoś czasu bardzo łatwo się zasmucam :<.
OdpowiedzUsuńTak wszystko mnie schwytało za moje serduszko. Już myślałam, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się zastanowi ten debil a On ją zostawił T.T Normalnie łzy to strumieniami mi z oczu wylatują :(.
Mam nadzieję, że jakoś to wszystko naprawisz, i zrobisz tak, żeby było dobrze.
No ale oczywiście cudownie napisane, choć smutno.
PS: Jutro max, będzie moja kolejna częśc, więc wyczekuj.
Nie ma to jak reklama XDDD.
Ja również płakałam, jednak tym razem nie słuchałam żadnej smutnej piosenki T^T Rozdział cudny, bardzo mi się podoba. Weny życzę <3
OdpowiedzUsuńPS: Wybacz, że tutaj, mam nadzieję, że się nie pogniewasz ;3 Zapraszam na nowego bloga http://fanficki.blogspot.com/ (wszystko takie same, zmienił się tylko adres :D ) //Bloondie ^^
Nie no. Ja tu mam same powody do płaczu. Exo nie wygrało statuetki, ale jestem dumna z nich. Bardziej zasmucily mnie ich miny niż sam fakt. A na dodatek ty jeszcze dokladasz mi do tego to?? Jak możesz. Przez ciebie będę płakać kilka godZin, ale i tak cię kocham
OdpowiedzUsuń