- Ugh,jak nienawidzę tej matmy ! - powiedziałam wściekła odsuwając krzesło. Usiadłam na nim, a na stole postawiłam kubek z parującym makaronem z sosem słodko-kwaśnym. By wyładować nagromadzoną we mnie złość zaczęłam energicznie mieszać pałeczkami chaotycznie ułożone żółte sznureczki makaronu. Tak się w to wczułam,że aż prawie przewierciłam kubek na wylot.
- Co się stało ? - spytał Key siadając obok mnie.
- Jutro mam sprawdzian i mimo,że będę siedziała całą noc i kuła jak głupia to i tak usłyszę,że się znowu nie uczyłam.
- Uuu, to nie fajnie. - powiedział Kibum ze współczuciem.
- Nie chcę znowu zarobić kolejnej jedynki. Eotteokhae ? - załamana prawie położyłam się na stole i zaczęłam ubolewać nad moim jakże ciężkim losem.
- Gdybym sam nie był takim nie ogarem jeśli chodzi o matmę to z chęcią bym Ci pomógł. - przytulił mnie pokrzepiająco.
Siedziałam rozpaczając nad sobą i niesprawiedliwością panującą na tym świecie, ochota na jedzenie przeszła mi zupełnie, gdy do kuchni wszedł ubrany w granatową polarową bluzę i czarne rurki Taemin. Jego długie włosy były związane w niestaranny kucyk, na twarzy widniał rumieniec, a pod grzywką schowane były zaspane ciemnobrązowe oczy. Najwyraźniej Tae uciął sobie drzemkę.
Szczęściarz.
Szurając swoimi zielonymi kapciami podszedł do lodówki i wyjął z niej swój przysmak - butelkę mleka bananowego. Otworzył ją i pociągnął parę łyków.
- Gwenchana ? - spytał przysiadając się do nas.
- Nie za bardzo.Weronika ma jutro sprawdzian z matematyki, na który nie umie. Boi się,że znowu dostanie jedynkę. - wytłumaczył Key.
Tae przez dłuższą chwilę analizował to co usłyszał aż powiedział:
- Może ja bym Ci pomógł ? Chyba nie było ze mną tak źle skoro skończyłem z piątką na świadectwie ?
Od razu ożywiłam się na tą propozycję.
- Chincha ? Mógłbyś ? - spytałam z niedowierzeniem.
Chłopak z uśmiechem pokiwał głową.
- Oppa, gomawo !
- Nie mogę patrzeć jak twoją śliczną i zawsze radosną twarz niepokoją chmury burzowe. - powiedział łapiąc mnie za rękę i patrząc mi głęboko w oczy.
Trwało to nie dłużej niż pięć minut. Poczułam,że się rumienie. Minnie chciał coś powiedzieć ale Key przerwał tą chwilę głośno odsuwając krzesło i zabierając mój kubek,w którym nadal był niedojedzony makaron.Obiecał,że mi go później odgrzeje w mikrofalówce. Poszliśmy do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi i podeszłam do torby,którą wcześniej rzuciłam na łóżko.Wyciągnęłam z niej podręcznik i zeszyt. Położyłam je na biurku.
- Z czego masz ten nieszczęsny sprawdzian ?
-Nie pamiętam, chyba z ciągów. - powiedziałam i zaczęłam kartkować zeszyt. -Poczekaj chwilkę, zaraz sprawdzę.
Szybko przewracałam strony i obiegałam je wzrokiem. Przestałam gdy zobaczyłam wielkie czerwone litery układające się w ,,CIĄGI - SPR !!!!''. Otworzyłam podręcznik na tym rozdziale.
- Łatwizna ! Wystarczy parę,że zrobisz parę zadań i będziesz znała definicje. Może na początek jakieś ładne ćwiczenie ... - zaczął tłumaczyć.
Po trzech godzinach ciągłej nauki z głowy leciała mi para. Z Taemin'a byłby świetny nauczyciel, powoli z niekończącą się cierpliwością (a było jej naprawdę dużo bo niektóre rzeczy musiał powtarzać po kilkanaście razy), w sposób zrozumiały dla mnie - matematycznego nieogara - wytłumaczył mi wszystko. Teraz matematyka nie miała przede mną żadnych tajemnic,a przynajmniej jej część. Byłam niesamowicie zmęczona ale zadowolona bo w końcu zrozumiałam znienawidzony przeze mnie od podstawówki przedmiot.
- Gomawo, Oppa. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. - Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty.
Schowałam podręczniki do torby.
- Jak ja Ci się odwdzięczę ?
- Coś się wymyśli. - powiedział z łobuzerskim uśmiechem.
- Mniejsza z tym. Idź już spać. Musisz być jutro wypoczęta. - lekko potargał mi włosy i wyszedł z pokoju.
Pół godziny później leżałam w łóżku wykąpana i najedzona z słuchawkami w uszach pochłonięta lekturą książki o przygodach dziewczyny i dwóch indyjskich książat. Obiecałam sobie,że to ostatnia strona i już miałam zgasić lampkę gdy poczułam na swojej szyi ciepły oddech należący do Jonghyun'a.
Odłożyłam książkę na szafkę.
- Jak Ci minął dzień ? - spytał Jjong delikatnie całując moją szyję. Z jego mokrych brązowych włosów,jakby przed chwilą wyszedł z pod prysznica, skapywały pojedyncze krople wody.
- Nie najgorzej.Taemin mi pomógł z matmą.
Zauważyłam cień niezadowolenia w jego oczach.
- Oj Oppa, tylko się uczyliśmy . - powiedziałam i lekko walnęłam go po głowie. - Pabo !
- To dobrze. Jestem zazdrosny kiedy tylko widzę jakiegoś chłopaka w twoim otoczeniu.
- Mój ty zazdrośniku jeden, przecież wiesz,że kocham tylko Ciebie. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.
Z chęcią odwzajemnił pocałunek. Przez kilka cudownie wolnych chwil nie robiliśmy nic oprócz całowania. Niestety wszystko dobre,co się szybko kończy.
- Oppa, idź już. Od dawna powinnam spać skoro jutro mam sprawdzian. - powiedziałam i delikatnie zrzuciłam go z łóżka.
- No, dobrze. - pocałował mnie po raz ostatni i powoli wyszedł z pokoju.
Chwilę później już spałam, a na mojej twarzy widniał uśmiech.
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^
Uwielbiam :D
OdpowiedzUsuńOjej jakie cudne <3 Czekam na kolejny rozdział <333
OdpowiedzUsuńKocham te twoje scenariusze <333 Nie mogę sie doczekać następnego !!! <33333
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOmo! Omo! <3
OdpowiedzUsuńSzkoda, ze takie krótkie, ale za to jakie cudaśne ^.^
OdpowiedzUsuńOooo <33 zazdrosny jonghyun <33 iii tae <33 wiecej
OdpowiedzUsuń