- Merry Christmas ! - powiedziała Soo Young wręczając mi czerwoną papierową torbę.
- Omo, gomawo. Nie trzeba było.
- Żaden problem. Otwórz. - zachęciła mnie.
Sprawdziłam zawartość i krzyknęłam z radości, ponieważ Sue podarowała mi trzy tomy mangi ,,Kuroko no basuke'', która była nie osiągalna u mnie w Polsce, a bardzo chciałam ją przeczytać.
- Gomawo, bardzo gomawo. - powiedziałam i przytuliłam ją.
- Jeju, i to jeszcze w angielskim przekładzie. Omo, jak ładnie pachnie. - zachwycałam się dalej.
- Pabo ze mnie. Ja też mam coś dla Ciebie.
Podałam jej zieloną torbę w choinki. Chwilę potem do moich uszu dotarł pisk radości. Soo Young odpakowała prezent.
- No i z czego się tak cieszysz ? - usłyszałam głos Matthew.
- Patrz, co dostałam. - powiedziała Sue i pokazała mu nowiutki, jeszcze zapakowany kalendarz na ścianę z SHINee ze specjalną dedykacją dla niej.
- Omo, omo, omo. Jaki cudny. I jeszcze pachnie nowością. Powieszę sobie na drzwiach.
Dziewczyna rozpływała się z radości a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Przytuliła mnie bardzo mocno.
- Ale jak Ci się to udało zdobyć ? Przecież jeszcze nie wszedł do do sprzedaży.
- Etto ... Mój chłopak ma znajomości więc go poprosiłam.
- Wow, jesteś niesamowita. Jeju, jeju. Jacy oni śliczni. Gomawo.
Sue wpadła po czubek głowy w zachwyt. Cieszę się,że mogłam jej sprawić radość.
- Chyba Mikołaj zostawił to u mnie przez przypadek. Trzymaj. - powiedział Matt i wręczył mi niebieską paczkę w bałwanki.
Otworzyłam prezent i zaparło mi dech. W środku znajdowała się przepiękna luźna jedwabna koszula w kolorze beżowy, miała czarne mankiety i tego samego koloru kokardę pod szyją oraz guziki. Była piękna.
- Omo, gomawo. Jest śliczna. - przytuliłam go.
- Nie ma za co. Cieszę się,że Ci się podoba.
Matt'owi podarowałam zestaw ekskluzywnych kosmetyków do twarzy. Bardzo mu się spodobały, powiedział,że na pewno będzie ich używać. W radosnym nastroju przeszliśmy do auli, w której miała się odbyć akademia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Mimo,że uroczystość trwała dość długo bo aż trzy godziny to świetnie się bawiłam. Zajęliśmy ostatni rząd i rzucaliśmy papierowymi kuleczkami w osoby siedzące przed nami. A gdy Yoo He Yi i jej świta tańczyły układ do Jingle Bell Rock głośno gwizdaliśmy i turlaliśmy się ze śmiechu. Rozstaliśmy się przed szkołą i życząc sobie wszystkiego co najlepsze poszliśmy do domów.
***
- Annyeong !
Przywitałam się i zaczęłam robić sobie śniadanie. Podeszłam do dużej białej lodówki i z drugiej półki wyjęłam karton mleka. Otworzyłam szafkę i przez chwilę szukałam wzrokiem opakowania płatków śniadaniowych. Znalazłam je, ale niestety były na najwyższej półce i nie mogłam ich dosięgnąć mimo,że stawałam na palcach. Postanowiłam poprosić o pomoc chłopaków. Przerwałam ich rozmowę i spytałam:
- Będzie z któryś z Was tak dobry i wyjmie mi płatki ?
Zauważyłam,że Key nie za bardzo się do tego garnął. Przeniosłam wzrok na Tae.
- Oppa, pomożesz mi ? - spytałam i zrobiłam aegyo oczka.
Zauważyłam błysk jego oku. Pokiwał głową i skierował się do szafki. Stałam plecami do nich zajęta myciem kubka, w którym chciałam jeść płatki. Na szczęście dosięgałam do zlewu i nie musiałam nikogo prosić o pomoc. Zamarłam z kubkiem w ręce ponieważ poczułam,że ktoś jest za mną a chwilę potem czyjaś głowa była na moim ramieniu.
- Proszę bardzo. Smacznego. - powiedział a jego długie brązowe włosy łaskotały mnie w szyje i położył opakowanie kakaowo-waniliowych płatków w kształcie pand na blacie.
- Gomawo. - powiedziałam lekko rumieniąc się.
Staliśmy tak dłuższą chwilę. Cały czas trzymałam naczynie w ręce a gorąca woda leciała z kranu. Czułam na szyi jego gorący oddech.
- Taemin, mogę Cie prosić na chwilę ? - Key przerwał tą niezręczną sytuacje.
- Już idę, hyung.
- Ślicznie dzisiaj wyglądasz. - szepnął i z niechęcią odsunął się ode mnie.
Wrócił na swoje miejsce i wrócił do wcześniej przerwanej rozmowy. Zalałam płatki mlekiem i usiadłam na przeciwko nich.
- Mamy jakieś plany na dzisiaj ? - spytałam Key'a, który zarządzał sprawami organizacyjnymi.
- Tak i to nawet dużo rzeczy. Musimy skoczyć do paru sklepów i kupić potrzebne rzeczy do przygotowania świątecznych przysmaków, prezenty też by się przydały, o choinkę nie musimy się martwić bo kolega mojego taty nam przywiezie.
- Wow, faktycznie sporo tego.
- A, jeszcze trzeba posprzątać dorm. Później zrobimy listę i rozdzielimy obowiązki.
Byłam bardzo ciekawa jak wyglądają Święta w Korei. Z czego składa się wigilijna kolacja, jakie są zwyczaje.
- Po śniadaniu idę z Tae na targ by kupić parę rzeczy dołączysz do nas ? - spytał Kibum
- Pewnie. A tak w ogóle to gdzie jest reszta ?
- Onew pojechał do agencji, a Jonghyun i Minho z tego co wiem to smacznie śpią. - powiedział Tae
Jakby na przekór jego słowom zszedł nikt inny jak Minho, za którym sennie podążał Jjong.
- Annyeong - wymamrotał Kim.
Zaczęli przyrządzać sobie śniadanie. Po chwili po całej kuchni rozszedł się zapach jajecznicy z cebulką,a z tostera wyskoczyły ciepłe grzanki. Choi usiadł obok Key'a,a Jong obok mnie. Pocałował mnie w policzek i spytał czy dobrze spałam.
- Yaaah! Ile razy Ci mówiłem,żebyś nie chodził po domu bez koszulki a już w żadnym wypadku nie jadł w ten sposób śniadania. - Key był oburzony.
Dopiero teraz zauważyłam,że Minho jest tylko w spodniach od dresu i z dumą prezentuje swoją niesamowitą muskulaturę.
- Wyluzuj. Przecież nikogo oprócz nas tu nie ma. Nie masz się po co spinać. - powiedział i ze stoickim spokojem pochłaniał parującą jajecznicę i zagryzał ją tostem.
- Hyung,ale tak się nie godzi. To wbrew zasadom savoir vivre'u. - poziom zdegustowania u Divy sięgnął zenitu.
- Jak tam chcesz, mi tak wygodniej. - wyznał z rozbrajająca szczerością.
Reszta śniadania upłynęła nam w podobnej atmosferze. Poszłam do siebie sięprzebrać. Key z Taeminem obiecali,że poczekają na mnie. Spojrzałam za okno. Padał gęsty biały śnieg. Do brązowej bluzy dorzuciłam czarne rurki. Udałam się do łazienki by się trochę odświeżyć. Umyłam zęby, uczesałam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż. Chwyciłam swoją torbę w kształcie radia do której spakowałam dwie pary rękawiczek (tak na wszelki wypadek) i zeszłam na dół. Chłopcy już byli na dole.
- Mogę iść z Wami ? - spytał Jonghyun i prosząco spojrzał na Kibum'a.
- Aniyo. Hyung, ty w tym czasie gdy nas nie będzie posprzątasz dorm, a Minho Ci w tym pomoże.
Twarz tego drugiego wyglądała jakby się przed chwilą dowiedział,że ma coś robić. Nie był zbyt zadowolony ale pokiwał głową na znak,że się zgadza. W sumie to nie miał nic do gadania bo Umma był nie ustępliwy.
- Ej, takie nie można. To nie fair ! - zawył Jjong.
- Musisz się zacząć wprawić przecież nikt nie będzie za Ciebie sprzątał, a jak będziesz mieszkał z Weroniką, to co ona ma sama wszystko robić ? - Key wysunął koronny argument.
Dino skapitulował i mruczał pod nosem jakie to niesprawiedliwe. Usłyszałam jeszcze jak Choi mówi:
- Hyung, nie zachowuj się jak dziecko. Im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy i będziesz mógł sobie pograć na PSP.
Zamknęliśmy za sobą drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Z nieba sypały się płatki śniegu tak gęsto jakby ktoś rozpruł puchową pościel, a nieśmiałe promyki zimowego słońca przebijały się przez nie. Usiadłam na tylnym siedzeniu. Key prowadził,a miejsce obok niego zajął Taemin. Po dwudziestu minutach byliśmy przed wielkim super marketem. Wysiedliśmy i ruszyliśmy ku wejściu. Sklep był ogromny, a tłum ludzi znajdujących się tam jeszcze większy. Kibum wyjął listę zakupów i przeczytał.
- Mamy kupić pół kilo marchewki, parę pietruszek, seler, pięć opakowań makaronu, olej sezamowy, dwa kilo wołowiny i buraki.
- Hyung, nie zapomnij o zapasie mleka bananowego dla mnie i słodyczach. - powiedział Tae.
Mimowolnie uśmiechnęłam się. Taemin był uroczy.
- Arasso, Minnie, arasso. Dzielimy się obowiązkami na pół ? Ja idę sam a Wy w parze, ok ?
Zarumieniłam się lekko. Pokiwałam twierdząco głową a Tae wziął od niego listę. Mieliśmy kupić makaron, olej i słodycze. Ruszyliśmy na poszukiwanie. Szło nam szybko i po pół godzinie mieliśmy już wszystkie potrzebne rzeczy z wyjątkiem słodyczy. Nie mieliśmy pojęcia gdzie one mogą być. Kręciliśmy się w kółku. Taemin chciał zadzwonić do Key'a ale ten nie odbierał. Postanowiliśmy spytać się o drogę młodą czerwonowłosą dziewczynę ubraną w czarne rurki i beżową kurtką.
- Musicie iść prosto i skręcić w trzecią alejkę po lewej. - powiedziała.
- Gomawo. Od dłuższego czasu jesteśmy w tym miejscu. Jeszcze raz gomawo i Merry Christmas. - długowłosy chłopak podziękował jej.
Poszliśmy tak jak powiedziała dziewczyna i faktycznie było tam to czego tak usilnie szukaliśmy. Szczęka mi opadła bo jak żyje to tyle słodyczy nie widziałam w jednym miejscu.
- Pabo ze mnie. Jak mogłem tego nie zauważyć.
- Daijoubu. Wiesz ile razy ja się gubię w sklepach i nie tylko. - powiedziałam i podeszłam do półek.
Było tam wszystko. Pocky i Pepero w każdym smaku, prawdziwe zatrzęsienie czekolad, batoników, cukierków, gum do żucia, lizaków, wat cukrowych, ciast i ciasteczek. Aż trudno było wybrać. Po długim namyślę zdecydowałam się na sześć paczek Pepero o smaku bananowym i truskawkowym, po dwie dla mnie, Rin i Ann, dwa kubeczki tęczowej waty cukrowej i dwie strzelające czekolady. Natomiast Tae wybrał super kwaśne żelki i pół kilo mordoklejek. Do tego dorzucił dwa kartony w każdym dziesięć półlitrowych butelek mleka bananowego, bez którego jak sam powiedział nie umiał żyć. A dla reszty chłopaków wybraliśmy miks cukierków i po dwie czekolady na głowę. Powoli, ponieważ wózek był bardzo ciężki skierowaliśmy się do kasy, gdzie spotkaliśmy Key'a.
- Taemin, czy Ciebie do końca pogięło ? - powiedział wskazując na mleko bananowe.
- No co, muszę je mieć pod ręką. - Maknae wzruszył ramionami.
- Uzależniony. - skwitował Diva i zaczął wykładać produkty na ladę.
Dorzucił jeszcze parę lizaków dla Jonga bo wiedział jak bardzo on je lubi. Po kwadransie byliśmy z powrotem w samochodzie i jechaliśmy do dormu.
- I jak Ci się podobało w prawdziwym koreańskim markecie ? - spytał Kibum
- Bardzo. Jeszcze nigdy nie byłam w takim miejscu. Macie tam wszystko. Dosłownie. Tyle słodyczy to jak żyję nie widziałam. W porównaniu z waszymi sklepami to u mnie są tylko sklepiki.- powiedziałam i zaśmiałam się.
- Jeszcze dużo nie wiesz o Seulu, ale spokojnie nadrobimy to.
W milczeniu dojechaliśmy na miejscu.
***
- Weronika ! - usłyszałam wołanie Jonghyun'a.
- Już schodzę ! - odkrzyknęłam i szybko zapięłam sukienkę w kolorze szmaragdowym.
Przejrzałam się lustrze. Poprawiłam włosy spięte w wysoki kok. Spryskałam się marną resztką moich ulubionych perfum. Na ustach miała czerwoną szminkę, a powieki lekko pomalowałam zielonym cieniem. W uszach miałam srebrne kolczyki w kształcie kuleczek. Założyłam czarne szpilki i powoli zeszłam na dół. Światła były przygaszone a w salonie stał wielki stół nakryty śnieżnobiałym obrusem zastawiony po brzegi świątecznym jedzeniem. W kącie stała wielka pachnąca lasem pięknie ozdobiona choinka, a pod nią piętrzył się stos prezentów. W tle leciało Last Christmas, a nad lampą w kuchni zauważyłam powieszoną jemiołę.
Ciekawe czyj to pomysł ?
Uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Słychać było jak Key strofuje Jonghyun'a i Tae za to,że podjadają.
Rano zadzwoniłam do rodziny i przyjaciółek z świątecznymi życzeniami. Mama bardzo się ucieszyła i wzruszyła gdy usłyszała mój głos. Spytała jak sobie radzę i czy przypadkiem nie chodzę głodna. Kochana. Powiedziałam,że u mnie wszystko jak w najlepszym porządku. Rin i Ann aż skakały z radości gdy otworzyły prezenty ode mnie. Zdziwiłam się,że paczki tak szybko doszły.
- O, już jesteś ! - zawołał Key gdy mnie zobaczył.
Nie mogłam się powstrzymać śmiechu gdy zobaczyłam go krzątającego się wokół smażących się pierogów w różowym fartuszku z napisem ,,Umma''.
Poczułam jak czyjeś umięśnione ręce obejmują mnie w pasie i przytulają mocno do siebie.
- Omo, jak pięknie wyglądasz. - powiedział Jjong.
Poczułam jego gorący oddech na mojej skórze, która natychmiast pokryła się gęsią skórką.
- Gomawo. Za to ty cudnie pachniesz. - powiedziałam odwracając się do niego twarzą.
Pocałował mnie czoło i przytulił mocno.
- Merry Christmas, kochanie - wyszeptał Jonghyun.
/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^
Ooo jak slodko <33
OdpowiedzUsuńomo...jakie to słodkie. :3
OdpowiedzUsuńKochaaammmmmm<3 <3
OdpowiedzUsuń