Wcale nie myli Was wzrok. Nadeszła ta długo wyczekiwana chwila gdy dodam rozdział. W końcu wzięłam się za siebie i siedziałam cały dzień, tworząc i wkurzając się na siebie bo mam za dużo pomysłów xD Ale nie przedłużając, zapraszam na kolejną część mojego tasiemca. Mam nadzieję,że Wam się spodoba i zostawicie komentarz ^^
xoxo
♥
***
- Patrzcie państwo, hyung marnotrawny wrócił! - krzyknął Minho, widząc w drzwiach Jjong'a razem ze mną.
Usłyszawszy to chłopcy zbiegli z góry i po chwili słychać było okrzyki powitania.
- No nareszcie - powiedział Onew, mierzwiąc mu włosy -W końcu poszedłeś po rozum do głowy.
- Yah, bo się zawrócę - zagroził Kim.
- Już my Ci nie damy uciec, prawda ?
- Jinki porozumiewawczo mrugnął do mnie.
Uśmiechnęłam się i zostawiłam ich, by znaleźć Key. Chciałam mu podziękować za wszystko co zrobił. Po chwili znalazłam go w kuchni
wyrabiającego ciasto.
- Oh, czyli wszystko poszło zgodnie z planem.
- stwierdził gdy mnie zobaczył.
- Jak najbardziej. Oppa, kamsahamnida. -
powiedziałam łamiącym się głosem, mocno go przytulając. - Gdyby nie ty, nie wiem co by było.
- Nie ma za co. Zrobiłem to co do mnie
należało. Ktoś musiał przywrócić do porządku tego Dinozaura.
- odwzajemnił uścisk, przy okazji brudząc mnie mąką.
- Dziękuję, naprawdę. - spojrzałam mu w oczy.
- No już przestań, bo ja również się poryczę. Wracaj do niego.
Wytarłam ukradkiem łzy i poszłam do salonu, bo tam
właśnie przenieśli się chłopcy.
- To może obejrzymy jakiś film ? Skoro jesteśmy w komplecie. -
zaproponował Minho.
Wszyscy ochoczo przytaknęli i już po chwili byliśmy pochłonięci śledzeniem losów bohaterów ,,Igrzysk Śmierci''. Mimo, że film był ciekawy to zmęczenie i emocje towarzyszące dzisiejszemu dniu
spowodowały, że zaczęłam przysypiać wtulona w Jonghyuna. Próbowałam z tym walczyć, ale po kolejnej nie udanej próbie poddałam się i odpłynęłam. Obudziły mnie dopiero głosy chłopaków,którzy głośno o czymś dyskutowali.
- Ile spałam ? - spytałam, nie otwierając oczu.
- 3/4 filmu. Wygladałaś tak uroczo,że nie mieliśmy siły cię budzić. - powiedział Jjong, głaszcząc mnie po głowie. - Może zaniosę cię do pokoju ? Jesteś tak zaspana,że nie dojdziesz i trafisz w ścianę.
Pokiwałam twierdząco głową. Jonghyun jak
obiecał
tak zrobił, życząc chłopakom dobrej i nocy udał się ze mną na górę. Po chwili leżałam w łóżku przykryta kołdrą po uszy, z głową na klatce Jjonga.
- Słodkich snów -powiedział, bawiąc się moimi włosami.
Jego kojący dotyk sprawił, że chwilę później już spałam.
***
Gdy się obudziłam w pokoju było jasno, nie otwierając oczu usiłowałam znaleźć budzik albo telefon, ale natrafiłam na coś małego i futrzastego. Ze
zdziwieniem otworzyłam powoli jeszcze zaspane oczy i zobaczyłam Bubu patrzącego się na mnie i wesoło merdającego ogonkiem. Najwidoczniej
wyrwał
się od
Minho i Onew, którzy przejęli nad nim opiekę gdy u mnie było nie za wesoło. Pogłaskałam go za uszkiem, na co ten zareagował radosnym szczęknięciem. Przypomniawszy
sobie, że miałam
znaleźć
cokolwiek co wskazuje czas, spojrzałam na budzik.
- W pół do pierwszej. No no, ładnie sobie zabalowałam. - powiedziałam, widząc godzinę.
Dobrze, że nie musiałam dziś iść do szkoły, bo w takim wypadku
nie miałoby
to za dużo sensu, żebym była dwóch lekcjach. Wstałam, założyłam kapcie i zeszłam na dół, a Bubu za mną. O dziwo w kuchni nikogo nie było. Światła pogaszone. Przez chwilę pomyślałam, że może ktoś przestawił godzinę i tak naprawdę jest wcześnie rano. Rozglądnęłam się i zauważyłam, że na stole stoi miseczka z jogurtem
i owocami leśnymi, obok niej talerzyk z całkiem sporym kawałkiem świeżo upieczonej
szarlotki, której zapach wypełnił całe pomieszczenie.
- Annyeong yeobosso - powiedział Jonghyun, przytulając mnie od tyłu.
- Oh, to ty. - odwzajemniłam uścisk - Co tak pusto
? Wszyscy gdzieś wybyli ?
- Pewnie gdzieś się zadekowali. Ale może to i dobrze ? - powiedział, obracając mnie przodem i
wpijając
się w
moje usta prawie, że pozbawiając mnie oddechu.
Bez namysłu oddałam pocałunek,pogłębiając go. Tak upłynęło parę cudownych chwil.
- No nie w kuchni ! - dało się słyszeć okrzyk Key.
Jjong miał to za nic, mruknął tylko,że gdzieś to już słyszał i nadal mnie całował coraz namiętniej, a przy tym niesamowicie wkurzał Kibuma. Uśmiechnęłam się lekko.
- Yah ! Coś ci chyba mówiłem. - powiedział,okładając go ścierką.
- Uspokój się umma. -odpowiedział, przerywając pocałunek - Jeszcze ci żyłka pęknie i kto będzie nam gotował ?
- A ten tylko o jedzeniu. Weź sam coś zrób, a później się mądrz.
- Upiekłem szarlotkę. - pochwalił się Jjong, wskazując na blachę ciasta. - Czyż nie jest cudowna ?
Przyglądałam się tej wymianie zdań z nie małym uśmiechem.
- My tu gadu gadu, a tu wszystko stygnie. Pani
ze chcę
usiąść ?
- spytał, biorąc mnie za rękę i prowadząc do stołu.
Podczas gdy jadłam, Jonghyun cały mi usługiwał. Było to bardzo miłe z jego strony,ale
zastanawiało mnie czemu tak się zachowuje.
- Smakowało ci ? - spytał Jjong, gdy skończyłam jeść.
- Bardzo. - podziękowałam, całując go w policzek.
- To my już sobie
pójdziemy
. - powiedział nieco urażonym głosem Key, biorąc ze sobą Bubu.
- Nareszcie ! - krzyknął za nim Jonghyun.
Posłałam mu za to kuksańca. Czasami
zachowywał się jak duże dziecko.
- Noona, za co to ?! - krzyknął i w
ramach zemsty zaczął mnie łaskotać.
Łaskotki to była moja pięta Achillesa.
- Przestań ! Proszę. - zaczęłam się wyrywać, próbując uciec przed
palcami Jjonga.
- Ani myślę. - powiedział, biorąc mnie na ręce i
niosąc
do salonu.
Położył mnie na sofie i wznowił tortury.
- Oppa ! Tak nie można ! - powiedziałam zdyszanym głosem. Nie mogłam złapać oddechu bo ciągle się śmiałam.
Przez następne kilkanaście minut śmialiśmy się nieustannie tak,że prawie spadliśmy na podłogę.
- Poddaję się ! Zrobię wszystko co chcesz.
Tylko przestań, bo już oddechu nie mogę złapać. - wyjęczałam.
- Wszystko ? Na pewno ? - w jego oczach
zapaliły
się
iskierki i przerwał łaskotki na chwilę.
- Większą część tego
wszystkiego. - odparłam po dłuższym namyśle.
Korzystając z chwili odpoczynku próbowałam uspokoić swój oddech.
- No dobra. - powiedział, zawisając nade mną. - To pierwsze
czego chcę to to.
Zbliżył swoją twarz do mojej, a po
chwili mogłam poczuć smak jego ust. Zadrżałam, sama nie wiedząc czemu i oddałam pocałunek. Zawsze gdy się całowaliśmy miałam motylki w brzuchu, od środka wypełniała mnie radość. Cieszyłam się, że wrócił i że mogę znowu z nim być. Poprawiłam się, pogłębiając pocałunek, na co Jjong
zareagował mruknięciem i zaczął obsypywać pocałunkami moją szyję.
- Pojedziesz ze mną w pewne miejsce ? - spytał, przerywając na chwilę.
Pokiwałam twierdząco głową, również zadając mu pytanie:
- Co to za specjalna okazja,że przygotowałeś wszystko,nawet upiekłeś ciasto ? Zapomniałam o czymś ?
- Chciałem ci wynagrodzić to,że zniknąłem. Przepraszam za to. Od teraz będę zawsze przy Tobie. - powiedział,przytulając mnie mocno i całując w czubek głowy.
Wtuliłam się w niego, ocierając ukradkiem łzę wzruszenia.
- Idź się szykować, bo nie długo wychodzimy. -
wyszeptał, ściskając moją dłoń.
Pokiwałam głową i po raz ostatni całując go w usta poszłam do siebie. Jjong
nie powiedział gdzie chce mnie zabrać, dlatego nie za bardzo wiedziałam jak się ubrać, ale po krótkim czasie
zdecydowałam się na luźną koszulę w cętki oraz czarną spódniczkę. Uczesałam się i wzięłam torebkę, a po chwili zeszłam na dół.
***
Podróż trwała dwie godziny podczas, których zdrzemnęłam się, sama nie wiedząc kiedy. Na szczęście Jjong obudził mnie gdy byliśmy na miejscu.
- Gdzie jesteśmy ?
- U moich rodziców. Dawno się z nimi nie widziałem, a chcę żeby cię poznali.
Gdy to powiedział trochę się spięłam i zaczęłam wyobrażać sobie co złego może się stać.
- Skarbie,denerwujesz się ?
- Troszkę.
- Przepraszam, że cię nie uprzedziłem. Ale pomyślałem,że skoro poznałem twoich rodziców to może teraz czas, żebyś Ty poznała moich ?
Pokiwałam głową, wobec czego wysiadł z auta, otworzył przede mną drzwi i pomógł wysiąść. Po chwili staliśmy przed dużym białym domem z garażem oraz małym ogródkiem. Nacisnął trzy razy przycisk na domofonie, a drzwi otworzyły się. Jak na dżentelmena przystało, Jjong puścił mnie przodem. Ruszyliśmy po schodach prowadzących na górę. Jonghyun otworzył przede mną kolejne drzwi i
przeprowadzając przez krótki korytarz gdzie zostawiliśmy kurtki, wprowadził do dużego salonu urządzonego w pastelowym
żółtym
kolorze.
- Oppa ! - usłyszałam czyjś okrzyk,
a dopiero później zauważyłam So Dam, przytulająca swojego młodszego brata.
- Mamo, Jonghyun wrócił ! - krzyknęła w stronę kuchni, z której chwilę później wyszła zadbana kobieta w
wieku mojej mamy. Czarne włosy miała spięte w kok, a na twarzy nienaganny makijaż.
- Co za niespodzianka ! - powiedziała, przytulając go po matczynemu.
- Cieszę
się,że przyjechałeś. A to jest ? -
spytała
gdy mnie zauważyła.
- A właśnie, poznajcie się. Mamo, So Dam to
jest Weronika, moja dziewczyna.
- Miło cię poznać. Jestem starszą siostrą tego Dinozaura.
- Mnie również - powiedziałam,uśmiechając się.
- Co ze mnie za gospodyni, siadajcie - Wskazała na dużą brązową sofę oraz dwa fotele. -
A ja zaraz przygotuje coś smacznego. - powiedziała,znikając w kuchni.
Posłusznie zajęliśmy miejsca, a Jjong włączył telewizor stojący nie daleko. Chwilę klikał, aż znalazł odpowiedni program.
- Nareszcie w domu. Nawet nie wiesz jak się za wami stęskniłem. - powiedział, rozsiadając się wygodnie i pogryzając ciasteczka, znajdujące się w miseczce na szklanym
stoliku. - Co tam u was ?
- Nic ciekawego. Dzień jak codzień. Lepiej opowiadaj jak
się
poznaliście
?
- Dobrze, ale uprzedzam, że to długa historia ....
***
- Jestem pod wrażeniem, że udało ci się złapać takiego chłopaka jak mój brat. Gratuluję - powiedziała gdy Jonghyun skończył opowiadać.
Na co chłopak posłał jej kuksańca.
- Oppa, za co to ? - spytała niczego nieświadoma dziewczyna.
Podczas gdy rozmawialiśmy dołączył do nas tata Jjonga,
przemiły
człowiek.
- Jjong, pilnuj jej jak oka w głowie. Taka dziewczyna to skarb. - powiedziała pani Kim. - Miło się rozmawia, ale Wy pewnie głodni jesteście. Jjong, pomożesz mi w kuchni, a ty kochanie - Wskazała na swojego męża - rozłóż naczynia.
W salonie zostałyśmy tylko ja i So Dam.
- Mam do Ciebie pytanie, które nie daje mi
spokoju.
- Spoko, pytaj o co chcesz.
- O co chodzi z tym, że dobrze,że jestem jego
dziewczyną ?
W odpowiedzi na to, dziewczyna zaczęła się śmiać. Nic nie rozumiejąc, spojrzałam na krzątającego się w kuchni Jjonga, a reakcja jego siostry ani trochę nie pomogła.
- Przepraszam cię - powiedziała, ocierając łezkę. - Chodzi o to, że Jonghyun jest z
natury łobuziakiem, ciężko
usiedzieć mu na miejscu. Pamiętam jak był młodszy to często w sekrecie przed mamą chodziłam wyciągać go od dyrektora gdy wdawał się w bójki, to on był pierwszym do rozkręcenia imprezy, a ze swoich kolegów to on miał najwięcej numerów dziewczyn. Wiesz, cały czas figuruje w mojej pamięci jako osiemnastolatek, któremu nie wiadomo co
w głowie.
Dlatego bardzo się cieszę, że znalazł taką dziewczynę jak ty. Opiekuj się nim dobrze.
- Ah, to wiele wyjaśnia. - stwierdziłam z uśmiechem.
- Dziewczyny, chodźcie do stołu ! - z rozmowy
wyrwało
nas wołanie
mamy.
Po chwili siedzieliśmy wszyscy przy stole,wesoło rozmawiając. Czas szybko płynął i nie wiadomo kiedy
za oknami zrobiło się ciemno.
- Mamo, my się już będziemy zbierać.
- Tak szybko ? Nie możecie zostać na noc ?
- Niestety nie, jutro mam z chłopakami jakąś sesje, a Weronika
szkołę.
- No trudno. Może następnym razem ?
- Pewnie. Dziękujemy za wszystko. - powiedział, przytulając ją.
Po pożegnaniu się ze wszystkimi i
zabraniu ze sobą kosza wypełnionego wyrobami pani domu, bo przecież musimy
coś jeść, a nic nie smakuje
lepiej niż domowe jedzenie, wsiedliśmy do auta. Odjeżdżaliśmy żegnani przez machającą nam rodzinę.
- Wiedziałem, że sobie poradzisz. - powiedział Jjong,łapiąc mnie za ręke.
- Myślisz, że mnie polubili ?
- Mało powiedziane. Oni cię pokochali. Jak
pomagałem
mamie, to cały czas cię chwaliła. Skarbie, ciebie nie da się nie kochać. -
powiedział i niby przelotnie pocałował mnie w usta.
- Oppa, lepiej patrz na drogę.
- Yhm. - niechętnie się ode mnie odsunął. - Zawsze na straży, co ?
- Ktoś musi - z uśmiechem zmierzwiłam mu włosy.
Jjong skupił się na jeździe, a przynajmniej robił takie wrażenie, ja tymczasem
pogrążyłam się w swoich myślach.
Naprawdę się cieszyłam z tych odwiedzin. Denerwowałam się, ale nic w tym dziwnego, nikt chyba nie chciałby zrobić złego wrażenia na ludziach, którzy mogą w przyszłości zostać rodziną. Obawy, że rozmowa nie będzie się kleić okazały się bezpodstawne, bo tematów było więcej niż gwiazd na niebie. Przez te kilka godzin mogłam poczuć się jak w domu. Dalsze rozmyślenia rozpłynęły się ponieważ zasnęłam zmęczona dniem
dzisiejszym. Rozbudziłam się lekko, gdy dojechaliśmy pod dorm. Jjong wziął mnie na ręce i łokciem, otwierając drzwi od mieszkania
wszedł do
środka.
Poinformował jeszcze chłopaków, którzy coś oglądali,że jedzenie jest w bagażniku, na co zareagowali radością, rzucając się do drzwi wyjściowych, a sam zaniósł mnie do pokoju. Zdjął ze mnie kurtkę oraz buty i przykrył kołdrą po same uszy. Pocałował w policzek na dobranoc i wyszedł. Wtuliłam się w poduszce i odpłynęłam zupełnie.
/Ritsu