14 sty 2014

I rocznica bloga ♥



Dziś, 14 stycznia mija okrągły rok odkąd zaczęłam pisać opowiadania. Omo, jak szybko to minęło. Nie sądziłam, że aż tak mnie to wciągnie i że to co piszę spodoba się komukolwiek. A jednak tak się stało ~ Wzruszyłam się. *ociera łezkę* Dziękuję ślicznie tym wszystkim, którzy odwiedzili bloga i zostali tu na dłużej, za czytanie i komentowanie kolejnych rozdziałów, za pochwały i krytykę, za cierpliwie czekanie, aż w końcu coś wrzucę (naprawdę was podziwiam za te gigantyczne pokłady cierpliwości do mnie), za nominacje do The Versatile Blogger, wymieniać tak można jeszcze długo. W skrócie dziękuję za to, że jesteście, bo bez was nie było by mnie tutaj. Saranghae ♥ 

Garść liczb:
- blog został odwiedzony 13584 razy
- 33 osoby zostały tutaj na dłużej. 
- 199 komentarzy.
- 64 posty zostały opublikowane.
- 2 nominacje do The Versatile Blogger.

Dzisiaj również swoje urodziny obchodzi Kai 




Wszystkiego Najlepszego Oppa ♥ Jak najwięcej zdrowia, dużo miłości, uśmiechu na twarzy, spełnienia marzeń, odpoczynku, wielu prawdziwych fanów, świetnych koncertów, teledysków, piosenek, wszystkiego czego zapragniesz 


Trzymajcie się ciepło kochani ♥ 

11 sty 2014

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #51

Wcale nie myli Was wzrok. Nadeszła ta długo wyczekiwana chwila gdy dodam rozdział. W końcu wzięłam się za siebie i siedziałam cały dzień, tworząc i wkurzając się na siebie bo mam za dużo pomysłów xD Ale nie przedłużając, zapraszam na kolejną część mojego tasiemca. Mam nadzieję,że Wam się spodoba i zostawicie komentarz ^^ 
xoxo



***


- Patrzcie państwo, hyung marnotrawny wrócił! - krzyknął Minho, widząc w drzwiach Jjong'a razem ze mną. 

Usłyszawszy to chłopcy zbiegli z góry i po chwili słychać było okrzyki powitania.

- No nareszcie - powiedział Onew, mierzwiąc mu włosy -W końcu poszedłeś po rozum do głowy.

- Yah, bo się zawrócę - zagroził Kim.

- Już my Ci nie damy uciec, prawda ? - Jinki porozumiewawczo mrugnął do mnie.

Uśmiechnęłam się i zostawiłam ich, by znaleźć Key. Chciałam mu podziękować za wszystko co zrobił.  Po chwili znalazłam go w kuchni wyrabiającego ciasto.

- Oh, czyli wszystko poszło zgodnie z planem. - stwierdził gdy mnie zobaczył.

- Jak najbardziej. Oppa, kamsahamnida. - powiedziałam łamiącym się głosem, mocno go przytulając. - Gdyby nie ty, nie wiem co by było.

- Nie ma za co. Zrobiłem to co do mnie należało. Ktoś musiał przywrócić do porządku tego Dinozaura. - odwzajemnił uścisk, przy okazji brudząc mnie mąką.

- Dziękuję, naprawdę. - spojrzałam mu w oczy.

- No już przestań, bo ja również się poryczę. Wracaj do niego.

Wytarłam ukradkiem łzy i poszłam do salonu, bo tam właśnie przenieśli się chłopcy.

- To może obejrzymy jakiś film ? Skoro jesteśmy w komplecie. - zaproponował Minho.

Wszyscy ochoczo przytaknęli i już po chwili byliśmy pochłonięci śledzeniem losów bohaterów ,,Igrzysk Śmierci''. Mimo, że film był ciekawy to zmęczenie i emocje towarzyszące dzisiejszemu dniu spowodowały, że zaczęłam przysypiać wtulona w Jonghyuna. Próbowałam z tym walczyć, ale po kolejnej nie udanej próbie poddałam się i odpłynęłam. Obudziły mnie dopiero głosy chłopaków,którzy głośno o czymś dyskutowali.

- Ile spałam ? - spytałam, nie otwierając oczu.

- 3/4 filmu. Wygladałaś tak uroczo,że nie mieliśmy siły cię budzić. - powiedział Jjong, głaszcząc mnie po głowie. - Może zaniosę cię do pokoju ? Jesteś tak zaspana,że nie dojdziesz i trafisz w ścianę.

Pokiwałam twierdząco głową. Jonghyun jak obiecał tak zrobił, życząc chłopakom dobrej i nocy udał się ze mną na górę. Po chwili leżałam w łóżku przykryta kołdrą po uszy, z głową na klatce Jjonga.

- Słodkich snów -powiedział, bawiąc się moimi włosami.

Jego kojący dotyk sprawiłże chwilę później już spałam.

***

Gdy się obudziłam w pokoju było jasno, nie otwierając oczu usiłowałam znaleźć budzik albo telefon, ale natrafiłam na coś małego i futrzastego. Ze zdziwieniem otworzyłam powoli jeszcze zaspane oczy i zobaczyłam Bubu patrzącego się na mnie i wesoło merdającego ogonkiem. Najwidoczniej wyrwał się od Minho i Onew, którzy przejęli nad nim opiekę gdy u mnie było nie za wesoło. Pogłaskałam go za uszkiem, na co ten zareagował radosnym szczęknięciem. Przypomniawszy sobie, że miałam znaleźć cokolwiek co wskazuje czas, spojrzałam na budzik.

- W pół do pierwszej. No no, ładnie sobie zabalowałam. - powiedziałam, widząc godzinę.

Dobrze, że nie musiałam dziś iść do szkoły, bo w takim wypadku nie miałoby to za dużo sensu, żebym była dwóch lekcjach. Wstałam, założyłam kapcie i zeszłam na dół, a Bubu za mnąO dziwo w kuchni nikogo nie było. Światła pogaszone. Przez chwilę pomyślałam, że może ktoś przestawił godzinę i tak naprawdę jest wcześnie rano. Rozglądnęłam się i zauważyłam, że na stole stoi miseczka z jogurtem i owocami leśnymi, obok niej talerzyk z całkiem sporym kawałkiem świeżo upieczonej szarlotki, której zapach wypełnił całe pomieszczenie.

- Annyeong yeobosso - powiedział Jonghyun, przytulając mnie od tyłu.

- Oh, to ty. - odwzajemniłam uścisk - Co tak pusto ? Wszyscy gdzieś wybyli ?

- Pewnie gdzieś się zadekowali. Ale może to i dobrze ? - powiedział, obracając mnie przodem i wpijając się w moje usta prawie, że pozbawiając mnie oddechu.

Bez namysłu oddałam pocałunek,pogłębiając go. Tak upłynęło parę cudownych chwil.

- No nie w kuchni ! - dało się słyszeć okrzyk Key.

Jjong miał to za nic, mruknął tylko,że gdzieś to już słyszał i nadal mnie całował coraz namiętniej, a przy tym niesamowicie wkurzał Kibuma. Uśmiechnęłam się lekko.

- Yah ! Coś ci chyba mówiłem. - powiedział,okładając go ścierką.

- Uspokój się umma. -odpowiedział, przerywając pocałunek - Jeszcze ci żyłka pęknie i kto będzie nam gotował ?

- A ten tylko o jedzeniu. Weź sam coś zrób, a później się mądrz.

- Upiekłem szarlotkę. - pochwalił się Jjong, wskazując na blachę ciasta. - Czyż nie jest cudowna ?

Przyglądałam się tej wymianie zdań z nie małym uśmiechem.

- My tu gadu gadu, a tu wszystko stygnie. Pani ze chcę usiąść ? - spytał, biorąc mnie za rękę i prowadząc do stołu.

Podczas gdy jadłam, Jonghyun cały mi usługiwał. Było to bardzo miłe z jego strony,ale zastanawiało mnie czemu tak się zachowuje.

- Smakowało ci ? - spytał Jjong, gdy skończyłam jeść.

- Bardzo. - podziękowałam, całując go w policzek.

- To my już sobie pójdziemy .  - powiedział nieco urażonym głosem Key, biorąc ze sobą Bubu.

- Nareszcie ! - krzyknął za nim Jonghyun.

Posłałam mu za to kuksańca. Czasami zachowywał się jak duże dziecko.

- Noona, za co to ?! - krzyknął i w ramach zemsty zaczął mnie łaskotać.

Łaskotki to była moja pięta Achillesa.

- Przestań ! Proszę- zaczęłam się wyrywać, próbując uciec przed palcami Jjonga.

- Ani myślę. - powiedział, biorąc mnie na ręce i niosąc do salonu.

Położył mnie na sofie i wznowił tortury.

- Oppa ! Tak nie można ! - powiedziałam zdyszanym głosem. Nie mogłam złapać oddechu bo ciągle się śmiałam.

Przez następne kilkanaście minut śmialiśmy się nieustannie tak,że prawie spadliśmy na podłogę.

- Poddaję się ! Zrobię wszystko co chcesz. Tylko przestań, bo już oddechu nie mogę złapać. - wyjęczałam.

- Wszystko ? Na pewno ? - w jego oczach zapaliły się iskierki i przerwał łaskotki na chwilę.

- Większą część tego wszystkiego. - odparłam po dłuższym namyśle.

 Korzystając z chwili odpoczynku próbowałam uspokoić swój oddech.

- No dobra. - powiedział, zawisając nade mną. - To pierwsze czego chcę to to.

Zbliżył swoją twarz do mojej, a po chwili mogłam poczuć smak jego ust. Zadrżałam, sama nie wiedząc czemu i oddałam pocałunek. Zawsze gdy się całowaliśmy miałam motylki w brzuchu,  od środka wypełniała mnie radośćCieszyłam sięże wrócił i że mogę znowu z nim być. Poprawiłam się,  pogłębiając pocałunek, na co Jjong zareagował mruknięciem i zaczął obsypywać pocałunkami moją szyję.

- Pojedziesz ze mną w pewne miejsce ? - spytał, przerywając na chwilę.

Pokiwałam twierdząco głową, również zadając mu pytanie:

- Co to za specjalna okazja,że przygotowałeś wszystko,nawet upiekłeś ciasto ? Zapomniałam o czymś ?

- Chciałem ci wynagrodzić to,że zniknąłem. Przepraszam za to. Od teraz będę zawsze przy Tobie. - powiedział,przytulając mnie mocno i całując w czubek głowy.

Wtuliłam się w niego, ocierając ukradkiem łzę wzruszenia.

- Idź się szykować, bo nie długo wychodzimy. - wyszeptałściskając moją dłoń.

Pokiwałam głową i po raz ostatni całując go w usta poszłam do siebie. Jjong nie powiedział gdzie chce mnie zabrać, dlatego nie za bardzo wiedziałam jak się ubrać, ale po krótkim czasie zdecydowałam się na luźną koszulę w cętki oraz czarną spódniczkę. Uczesałam się i wzięłam torebkę, a po chwili zeszłam na dół.

***

Podróż trwała dwie godziny podczas, których zdrzemnęłam się, sama nie wiedząc kiedy. Na szczęście Jjong obudził mnie gdy byliśmy na miejscu.

- Gdzie jesteśmy ?

- U moich rodziców. Dawno się z nimi nie widziałem, a chcę żeby cię poznali.

Gdy to powiedział trochę się spięłam i zaczęłam wyobrażać sobie co złego może się stać.

- Skarbie,denerwujesz się ?

- Troszkę.

- Przepraszam, że cię nie uprzedziłem. Ale pomyślałem,że skoro poznałem twoich rodziców to może teraz czas, żebyś Ty poznała moich ?

Pokiwałam głową, wobec czego wysiadł z auta, otworzył przede mną drzwi i pomógł wysiąść. Po chwili staliśmy przed dużym białym domem z garażem oraz małym ogródkiem. Nacisnął trzy razy przycisk na domofonie, a drzwi otworzyły się. Jak na dżentelmena przystało, Jjong puścił mnie przodem. Ruszyliśmy po schodach prowadzących na górę. Jonghyun otworzył przede mną kolejne drzwi i przeprowadzając przez krótki korytarz gdzie zostawiliśmy kurtki, wprowadził do dużego salonu urządzonego w pastelowym żółtym kolorze.

- Oppa ! - usłyszałam czyjś okrzyk, a dopiero później zauważyłam So Dam, przytulająca swojego młodszego brata.

- Mamo, Jonghyun wrócił ! - krzyknęła w stronę kuchni, z której chwilę później wyszła zadbana kobieta w wieku mojej mamy. Czarne włosy miała spięte w kok, a na twarzy nienaganny makijaż.

- Co za niespodzianka ! - powiedziała, przytulając go po matczynemu. - Cieszę się,że przyjechałeś. A to jest ? - spytała gdy mnie zauważyła.

- A właśnie, poznajcie się. Mamo, So Dam to jest Weronika, moja dziewczyna.

- Miło cię poznać. Jestem starszą siostrą tego Dinozaura.

- Mnie również - powiedziałam,uśmiechając się.

- Co ze mnie za gospodyni, siadajcie - Wskazała na dużą brązową sofę oraz dwa fotele. - A ja zaraz przygotuje coś smacznego. - powiedziała,znikając w kuchni.

Posłusznie zajęliśmy miejsca, a Jjong włączył telewizor stojący nie daleko. Chwilę klikał, aż znalazł odpowiedni program.

- Nareszcie w domu. Nawet nie wiesz jak się za wami stęskniłem. - powiedział, rozsiadając się wygodnie i pogryzając ciasteczka, znajdujące się w miseczce na szklanym stoliku. - Co tam u was ?

- Nic ciekawego. Dzień jak codzień. Lepiej opowiadaj jak się poznaliście ?

- Dobrze, ale uprzedzam, że to długa historia ....

***

- Jestem pod wrażeniem, że udało ci się złapać takiego chłopaka jak mój brat. Gratuluję - powiedziała gdy Jonghyun skończył opowiadać.

Na co chłopak posłał jej kuksańca.

- Oppa, za co to ? - spytała niczego nieświadoma dziewczyna.

Podczas gdy rozmawialiśmy dołączył do nas tata Jjonga, przemiły człowiek.

- Jjong, pilnuj jej jak oka w głowie. Taka dziewczyna to skarb. - powiedziała pani Kim. - Miło się rozmawia, ale Wy pewnie głodni jesteście. Jjong, pomożesz mi w kuchni, a ty kochanie - Wskazała na swojego męża - rozłóż naczynia.

W salonie zostałyśmy tylko ja i So Dam.

- Mam do Ciebie pytanie, które nie daje mi spokoju.

- Spoko, pytaj o co chcesz.

- O co chodzi z tym, że dobrze,że jestem jego dziewczyną ?

W odpowiedzi na to, dziewczyna zaczęła się śmiać. Nic nie rozumiejąc, spojrzałam na krzątającego się w kuchni Jjonga, a reakcja jego siostry ani trochę nie pomogła.

- Przepraszam cię - powiedziała, ocierając łezkę. - Chodzi o to, że Jonghyun jest z natury łobuziakiem,  ciężko usiedzieć mu na miejscu. Pamiętam jak był młodszy to często w sekrecie przed mamą chodziłam wyciągać go od dyrektora gdy wdawał się w bójki, to on był pierwszym do rozkręcenia imprezy, a ze swoich kolegów to on miał najwięcej numerów dziewczyn. Wiesz, cały czas figuruje w mojej pamięci jako osiemnastolatek, któremu nie wiadomo co w głowie. Dlatego bardzo się cieszęże znalazł taką dziewczynę jak ty. Opiekuj się nim dobrze.

- Ah, to wiele wyjaśnia. - stwierdziłam z uśmiechem.

- Dziewczyny, chodźcie do stołu ! - z rozmowy wyrwało nas wołanie mamy.

Po chwili siedzieliśmy wszyscy przy stole,wesoło rozmawiając. Czas szybko płynął i nie wiadomo kiedy za oknami zrobiło się ciemno.

- Mamo, my się już będziemy zbierać.

- Tak szybko ? Nie możecie zostać na noc ?

- Niestety nie, jutro mam z chłopakami jakąś sesje, a Weronika szkołę.

- No trudno. Może następnym razem ?

- Pewnie. Dziękujemy za wszystko. - powiedział, przytulając ją.

Po pożegnaniu się ze wszystkimi i zabraniu ze sobą kosza wypełnionego wyrobami pani domu, bo przecież musimy coś jeść, a nic nie smakuje lepiej niż domowe jedzenie, wsiedliśmy do auta. Odjeżdżaliśmy żegnani przez machającą nam rodzinę.

- Wiedziałem, że sobie poradzisz. - powiedział Jjong,łapiąc mnie za ręke.

- Myślisz, że mnie polubili ?

- Mało powiedziane. Oni cię pokochali. Jak pomagałem mamie, to cały czas cię chwaliła.  Skarbie,  ciebie nie da się nie kochać. - powiedział i niby przelotnie pocałował mnie w usta.

- Oppa, lepiej patrz na drogę.

- Yhm. - niechętnie się ode mnie odsunął. - Zawsze na straży, co ?

- Ktoś musi - z uśmiechem zmierzwiłam mu włosy.

Jjong skupił się na jeździe, a przynajmniej robił takie wrażenie, ja tymczasem pogrążyłam się w swoich myślach.

Naprawdę się cieszyłam z tych odwiedzin. Denerwowałam się, ale nic w tym dziwnego, nikt chyba nie chciałby zrobić złego wrażenia na ludziach, którzy mogą w przyszłości zostać rodziną. Obawy, że rozmowa nie będzie się kleić okazały się bezpodstawne, bo tematów było więcej niż gwiazd na niebie.  Przez te kilka godzin mogłam poczuć się jak w domu. Dalsze rozmyślenia rozpłynęły się ponieważ zasnęłam zmęczona dniem dzisiejszym. Rozbudziłam się lekko, gdy dojechaliśmy pod dorm. Jjong wziął mnie na ręce i łokciem, otwierając drzwi od mieszkania wszedł do środka. Poinformował jeszcze chłopaków, którzy coś oglądali,że jedzenie jest w bagażniku, na co zareagowali radością, rzucając się do drzwi wyjściowych, a sam zaniósł mnie do pokoju. Zdjął ze mnie kurtkę oraz buty  i  przykrył kołdrą po same uszy. Pocałował w policzek na dobranoc i wyszedł. Wtuliłam się w poduszce i odpłynęłam zupełnie.

/Ritsu