23 gru 2013

Merry Christmas ~♥


Annyeong moi kochani 

Wróciłam :D Mianhae,że po tak długiej przerwie,ale szkoła pochłonęła mnie całkowicie ;__; Na szczęście teraz nastały długo wyczekiwana przerwa świąteczna i będę miała więcej czasu na nadrobienie zaległości w pisaniu. 

Ale przechodząc do meritum, z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia  dużo zdrowia, miłości, szczęścia, stosu prezentów pod choinką, biasa pod jemiołą, spełnienia wszystkich marzeń, gwiazdki z nieba, wystrzałowego Sylwestra i zabawy do białego rana ♥


Trzymajcie się ciepło kochani ♥ /Ritsu

7 gru 2013

10000 wyświetleń ♥

Witam Was cieplutko po tak długiej przerwie ♥

To o czym chcę dzisiaj napisać miałam zrobić tydzień temu gdy na liczniku wyświetleń stuknęło 10000 , ale z powodu nawału nauki, a co za tym idzie braku czasu wolnego robię to dziś ^^ Chciałabym Wam bardzo podziękować za te 11125 wyświetleń i za każde z osobna ♥ Ktoś może pomyśleć, że to głupie cieszyć się z jakiś pięciu cyferek, ale dla mnie wiele to znaczy, ponieważ widać, że są Ktosie, którym podoba się to co piszę. Bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszej pracy. W ramach mojej wdzięczności postanowiłam napisać dla Was one shot ^^ Jako, że wczoraj był obchodzony Dzień Św.Mikołaja i wszędzie panuje nastrój świąteczny to opowiadanie będzie w tym klimacie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba ^^

***


,,Mistletoe''


Do Świąt zostały niecałe cztery dni, a ja byłam w totalnej rozsypce.Właśnie stałam w kolejce do kasy, by kupić prezent dla mojego chłopaka,*imię biasa*. Była ona niesamowicie długa i niczym stonoga wiła się między sklepowymi półkami jakby nie miała końca. Przestąpiłam z nogi na nogę, rozcierając obolałe od dźwigania ciężkich siatek nadgarstki. Spojrzałam przed siebie, jeszcze tylko trzy osoby ... Było piętnaście po czwartej, przynajmniej według sklepowego zegara. Od godziny powinnam siedzieć w domu i lepić pierogi, a tym czasem stałam w ogonku. Nie zdążę ze wszystkim, z szybkością błyskawicy przeleciała  mi myśl, pozostawiając po sobie uczucie niepokoju, że tak naprawdę może się stać. Nic nie było gotowe, ani karp, ani barszcz o pierogach nie wspominając. Na dodatek jeszcze rodzice *imię biasa * mają przyjść na kolację Wigilijną. Bardzo się tym denerwowałam,bałam sięże zrobię coś nie tak. Oppa uspokajał mnie,mówiąc, że wszystko będzie dobrze i na pewno sobie poradzę,  zaoferował mi swoją pomoc w pieczeniu ciast. Chyba potrzebuję cudu by to wszystko się udało...

- Zapakować na prezent? - z moich ponurych myśli wyrwał mnie głos ekspedientki.

- Nae, po proszę.

- Należy się 20000 wonów (ok.60zl). Płaci pani kartą,czy gotówką?

Wysupłałam pieniądze i podałam dziewczynie. Pokiwała na znak,że wszystko się zgadza i podała mi reklamówkężycząc Wesołych Świąt. Podziękowałam i ruszyłam ku wyjściu. Zapięłam kurtkę i nałożyłam czapkę na głowę. W drodze do domu kupiłam jeszcze pęczek jemioły.

                  ***

- Nareszcie. Wszystko zrobione. - stwierdziłam z satysfakcją, wykreślając ostatni punkt z mojej listy.

Kamień spadł mi z serca i odetchnęłam z ulgą. Udało mi się,zdążyłam ze wszystkim.

- Ah, Ty i te twoje listy. - powiedział **, przytulając mnie od tyłu i muskając ustami moją szyję.

- Dzięki nim udało mi się to wszystko ogarnąć. Inaczej nadal bym siedziała urobiona po łokcie.

- Tobie miałoby się coś nie udać? Żartujesz sobie. Zawsze Ci wszystko wychodzi.

- Oppa, przesadzasz. - powiedziałam, przytulając się mocniej do niego. - Ale nie przestawaj. To miłe.

Staliśmy tak wtuleni w siebie przez parę przyjemnie długich, wypełnionych zapachem cynamonu chwil.

- Dosyć tego dobrego. Pójdę sprawdzić czy rodzice już przyjechali. - oznajmił, wyplątując się z uścisku i wyszedł, a ja po raz setny sprawdziłam czy wszystko jest jak należy. Na szczęście tak było, wobec tego usiadłam na krześle,zamykając oczy. Przez to zawrotne tempo pracy zmęczenie dało o sobie znać i zapragnęłam uciąć sobie drzemkę wśród misek i talerzy, gdy przypomniałam sobie o czymś czego do tej pory nie zdążyłam zrobi. Prawie, że zapomniałam powiesić jemiołę. Poszłam po nią do kuchni,  otworzyłam na chwilę okno i wzięłam roślinę z parapetu. Poza lekim szronem nic jej nie było.  Następnie sięgnęłam po małą drabinę i ruszyłam z nią do salonu, by na lampie powiesić jemiołę.  Niezbyt uśmiechało mi się wspinanie w szpilkach po chybotliwych stopniach, ale ** coś długo nie wracał, a tradycji musiała stać się zadość. Po nerwowej chwili złapania względnej równowagi i opleceniu klosza zielonymi listeczkami wszystko było gotowe. Spojrzałam z satysfakcją na moje dzieło. Zaczęłam schodzić z drabiny, ale nagle noga mi się osunęła i niechybnie wylądowałabym na podłodze, gdyby nie złapał mnie **, który pojawił się niewiadomo skąd.

- Oh, jak to dobrze,że mój rycerz zawsze nade mną czuwa. - stwierdziłam z ulgą.

- Do usług,moja księżniczko. - powiedział i pocałował mnie.


/Ritsu


Mam nadzieję, że Wam się podobało ^^ Zachęcam do komentowania ^^