Witam Was cieplutko po tak długiej przerwie ♥
To o czym chcę dzisiaj napisać miałam zrobić tydzień temu gdy na liczniku wyświetleń stuknęło 10000 , ale z powodu nawału nauki, a co za tym idzie braku czasu wolnego robię to dziś ^^ Chciałabym Wam bardzo podziękować za te 11125 wyświetleń i za każde z osobna ♥ Ktoś może pomyśleć, że to głupie cieszyć się z jakiś pięciu cyferek, ale dla mnie wiele to znaczy, ponieważ widać, że są Ktosie, którym podoba się to co piszę. Bardzo mnie to cieszy i motywuje do dalszej pracy. W ramach mojej wdzięczności postanowiłam napisać dla Was one shot ^^ Jako, że wczoraj był obchodzony Dzień Św.Mikołaja i wszędzie panuje nastrój świąteczny to opowiadanie będzie w tym klimacie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba ^^
***
,,Mistletoe''
Do Świąt zostały niecałe cztery dni, a ja
byłam w
totalnej rozsypce.Właśnie stałam w kolejce do kasy, by kupić prezent dla mojego chłopaka,*imię biasa*. Była ona niesamowicie długa i niczym stonoga wiła się między sklepowymi półkami jakby nie miała końca. Przestąpiłam z nogi na nogę, rozcierając obolałe od dźwigania ciężkich siatek nadgarstki. Spojrzałam przed siebie, jeszcze
tylko trzy osoby ... Było piętnaście po czwartej, przynajmniej według sklepowego zegara. Od godziny
powinnam siedzieć w domu i lepić pierogi, a tym czasem stałam w ogonku. Nie zdążę ze wszystkim, z
szybkością błyskawicy przeleciała mi myśl, pozostawiając po sobie uczucie
niepokoju, że tak naprawdę może się stać. Nic nie było gotowe, ani karp, ani barszcz o pierogach nie wspominając. Na dodatek jeszcze rodzice *imię biasa * mają przyjść na kolację Wigilijną. Bardzo się tym denerwowałam,bałam się, że zrobię coś nie tak. Oppa
uspokajał mnie,mówiąc, że wszystko będzie dobrze i na pewno sobie poradzę, zaoferował mi swoją pomoc w pieczeniu
ciast. Chyba potrzebuję cudu by to wszystko się udało...
- Zapakować na prezent? - z moich
ponurych myśli wyrwał mnie głos ekspedientki.
- Należy się 20000
wonów
(ok.60zl). Płaci pani kartą,czy gotówką?
Wysupłałam pieniądze i podałam dziewczynie. Pokiwała na znak,że wszystko się zgadza i podała mi reklamówkę, życząc Wesołych Świąt. Podziękowałam i ruszyłam ku wyjściu. Zapięłam kurtkę i nałożyłam czapkę na głowę. W drodze do domu
kupiłam
jeszcze pęczek jemioły.
***
- Nareszcie. Wszystko zrobione. - stwierdziłam z satysfakcją, wykreślając ostatni punkt z
mojej listy.
Kamień spadł mi z serca i odetchnęłam z ulgą. Udało mi się,zdążyłam ze wszystkim.
- Ah, Ty i te twoje listy. - powiedział **, przytulając mnie od tyłu i muskając ustami moją szyję.
- Dzięki nim udało mi się to wszystko ogarnąć. Inaczej nadal bym
siedziała
urobiona po łokcie.
- Tobie miałoby się coś nie udać? Żartujesz sobie. Zawsze Ci wszystko wychodzi.
- Oppa, przesadzasz. - powiedziałam, przytulając się mocniej do niego. -
Ale nie przestawaj. To miłe.
Staliśmy tak wtuleni w siebie przez
parę przyjemnie długich, wypełnionych zapachem cynamonu chwil.
- Dosyć tego dobrego. Pójdę sprawdzić czy rodzice już przyjechali. - oznajmił, wyplątując się z uścisku i wyszedł, a ja po raz setny sprawdziłam czy wszystko jest
jak należy. Na szczęście tak było, wobec tego usiadłam na krześle,zamykając oczy. Przez to zawrotne tempo pracy zmęczenie dało o sobie znać i zapragnęłam uciąć sobie drzemkę wśród misek i talerzy,
gdy przypomniałam sobie o czymś czego do tej pory nie zdążyłam zrobi. Prawie, że zapomniałam powiesić jemiołę. Poszłam po nią do kuchni, otworzyłam na chwilę okno i wzięłam roślinę z parapetu. Poza lekim szronem nic jej nie było. Następnie sięgnęłam po małą drabinę i ruszyłam z nią do salonu, by na lampie powiesić jemiołę. Niezbyt uśmiechało mi się wspinanie w
szpilkach po chybotliwych stopniach, ale ** coś długo nie wracał, a tradycji musiała stać się zadość. Po nerwowej chwili
złapania
względnej
równowagi
i opleceniu klosza zielonymi listeczkami wszystko było gotowe. Spojrzałam z satysfakcją na moje dzieło. Zaczęłam schodzić z drabiny, ale nagle
noga mi się osunęła i niechybnie wylądowałabym na podłodze, gdyby nie złapał mnie **, który pojawił się niewiadomo skąd.
- Oh, jak to dobrze,że mój rycerz zawsze nade mną czuwa. - stwierdziłam z ulgą.
- Do usług,moja księżniczko. - powiedział i pocałował mnie.
/Ritsu
Mam nadzieję, że Wam się podobało ^^ Zachęcam do komentowania
^^