30 lip 2013

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #39

Mianhae,że rozdział jest taki krótki,ale musiałam go dzisiaj pisać od nowa ponieważ wcześniejszy gdzieś wcięło. Mam nadzieję,że ten post się opublikuję bo wczoraj miałam z tym problemy.
Miłej lektury życzę  ♥ 


***


Obudziło mnie delikatnie lizanie po policzku.

- Jjong, przestań .. - wymruczałam sennie i przewróciłam się na drugi bok.

Nie ustępował i nadal to robił. Zakryłam twarz poduszką i próbowałam zasnąć ponownie. Już miałam śnić dalej gdy do moich uszu dobiegło skomlenie. Rozbudziłam się na dobre. Chwila,moment. Od kiedy Jjong skomli ?, zaczęłam zbierać myśli. Zastanawiałam się nad tym jeszcze przez chwilę. Otworzyłam zaspane oczy i bok siebie zobaczyłam małego,prześlicznego czarnookiego York'a. Zwierzątko machało radośnie małym ogonkiem.

- Omo, a co ty tutaj robisz ? - spytałam gdy wzięłam go na ręce.

Przez chwilę wpatrywał się we mnie swoimi małymi czarnymi oczkami i jakby w odpowiedzi wskazał łebkiem na moją szafkę nocną. Podeszłam do niej i zobaczyłam małą babeczkę oblaną jasno różowym lukrem i posypaną kolorowymi kuleczkami. Z jej środka wystawała czerwono-biała świeczka. Obok leżała niewielkich rozmiarów biała karteczka. Usiadłam po turecku a pieska położyłam sobie na kolanach i lekko drapałam go za uchem, na co reagował odgłosem podobnym do mruczenia. Wzięłam papierek do ręki i zaczęłam czytać na głos.

Pewnie już nie śpisz skoro to czytasz. Siedzisz teraz po turecku i zastanawiasz się skąd wziął się ten piesek. Prawda,że śliczny ? To jest twój prezent ode mnie. Zajmuj się nim dobrze i dbaj o niego. Mam nadzieję,że Ci się podoba. Happy Birthday~! 

- A to takie buty. - powiedziałam i dalej przeczesywałam miękką w dotyku czarno-brązową sierść.

Prawie zapomniałam,że dzisiaj mam urodziny. Ciekawa jestem od kogo go dostałam ?

- Ale jak ty masz na imię ? - zaczęłam się zastanawiać.

Pabo!przecież jest napisane, powiedziałam do siebie gdy zauważyłam dopisek.

Ps. Piesek wabi się Bubu. Ale nazwij go jak chcesz.Szybko się uczy więc nie będziesz miała problemu.
Całuski :*** Taemin. 

- Omo, co ten Oppa wyprawia. Żeby mi psa kupować. - zaśmiałam się.

Tylko Tae był by zdolny do czegoś takiego. Odkąd go poznałam zawsze miał nietypowe pomysły i wyskakiwał z nimi w najmniej spodziewanych momentach.Był inny,ale w dobrym tego słowa znaczeniu. 

Jeszcze raz spojrzałam Yorka,który delikatnie swoim małym,różowym, szorstkim języczkiem lizał mi palce.

Zrobiło mi się ciepło na sercu. Jeszcze nigdy nie dostałam od nikogo takiego prezentu. To było takie urocze i kochane. Zupełnie jak Taemin. 

Sięgnęłam po telefon gdy mój wzrok przyciągnęło niewielkich rozmiarów pudełeczko w atramentowym kolorze. Zastanawiałam się od kogo to może być. Otworzyłam je i wyleciała z niego karteczka. Podniosłam ją.

Baby,you are my star. Yeah,girl that's what you are. 
Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, kochanie. 
Saranghae ♥ J.


Głosiły starannie napisane czarne litery. Odłożyłam ją na bok i delikatnie wzięłam do rąk srebrny łańcuszek. Przyjrzałam się mu bliżej. Na jego końcu wisiała mała gwiazdka a w środku był księżyc. Obracałam go w palcach a kryształki lśniły jak krople rosy,które pojawiają się na trawie z samego rana.
Powiedzieć,że był piękny to za mało. On był cudowny. Postanowiłam,że go od razu założę. Związałam nieuporządkowane włosy w wysoki kok i już po chwili dumnie błyszczał na mojej mlecznobiałej szyi. Sięgnęłam po komórkę by sprawdzić godzinę. Białe duże cyfry wskazywały,że jest za dwadzieścia jedenasta. Z niechęcią stwierdziłam,że trzeba się ruszyć i zejść na śniadanie. Tą ostatnio myśl mój żółądek przywitał z radością bo dopiero teraz uświadomiłam sobie,że jestem głodna jak wilk.
Zdjęłam Bubu,który w międzyczasie uciął sobie drzemkę, z kolan i położyłam na poduszce,a sama ruszyłam w kierunku szafy. Wyjęłam z niej szary t-shirt z białym napisem, mówiącym,że szukam księcia z bajki. Do tego dodałam jeszcze czarne rurki. Po chwili byłam ubrana.

- Chodź Bubu. Idziemy na śniadanko. - zawołałam psa.

Zeskoczył z łóżka i podbiegł do mnie wesoła machając ogonkiem. Otworzyłam drzwi i puściłam go przodem.

/Ritsu

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^





27 lip 2013

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #38

45 minut później.

Usłyszałam dźwięk dzwonka zwiastującego długą, bo pół godzinną, przerwę.

- Dobrze, czas minął. Odłóżcie długopisy. - powiedziała pani Park i zaczęła zbierać sprawdziany.

Popatrzyłam z niechęcią na plik kartek.Starałam się rozwiązać wszystkie zadania. Rozglądnęłam się na boki. Sue pochłonęła lektura jakiejś grubej ciemnogranatowej książki a Matt spał w najlepsze na ławce. Byle na dwa ,pomyślałam oddając sprawdzian.  Po chwili byliśmy za korytarzu.

- I jak poszło ? - spytała Soo Young

- Nawet,nawet. Może wyrobię na dwóję.

- Ale dość matmy na dzisiaj, chodźmy do stołówki.Czas coś przekąsić - zmieniłam temat.

Po drodze wystukałam sms'a do Jonghyun'a. Pięć minut później byliśmy na miejscu.Otworzyłam duże podwójne drzwi w kolorze krwistej czerwieni i weszłam do środka. Znaleźliśmy się w sali rozmiarem przypominającej trzy normalne klasy. W końcu gdzieś musieli się pomieścić wszyscy uczniowie. W śnieżnobiałych ścianach były duże okna pod którymi zostały ustawione stoły ubrane w obrusy koloru soczystej zieleni a na nich stało różnorakie jedzenie, wielokolorowe napoje i wszystko to czego zapragnąłby głodny wiedzy uczeń. Natomiast ławki ustawione w wyspy były chaotycznie rozrzucone po całym pomieszczeniu,część ich była już zajęta. Sue pewnym krokiem ruszyła w kierunku tych w kącie po prawej stronie, by jak to później wyjaśniła, jak najbardziej odizolować się od reszty i w spokoju pogadać. Zajęłam miejsce na przeciwko niej. Obok nas siedziało jeszcze parę osób,które znałam z widzenia. Wyjęłam swoje pudełko w kolorze jasnoniebieskim z przeuroczym króliczkiem na przodzie, z którego wyciągnęłam zawiniętą w biały papier kanapkę z pomidorami i ziołami. Wgryzłam się w nią łapczywie. Przez to,że wcześniej byłam skupiona na matematyce zupełnie zapomniałam o tym,że jest głodna.

- Gdzie wywiało Matta ? - spytałam odgryzając kolejny kawałek.

- Poszedł po bubble tea. -wyjaśniła Soo Young z nad swojego papierowego kubka pełnego parującego makaronu.

Pokiwałam głową i wróciłam do przerwanej wcześniej czynności. Po kilku chwilach Matthew dołączył  do nas. Czas mijał nam przyjemnie na wspólnej rozmowie.

- Dziewczęta, ja spadam. Muszę jeszcze coś załatwić. - powiedział i wstając od stołu.

- A,zapomniałbym. Mamy jakieś zastępstwo bo Kang się rozchorował, więc zajmę dobre miejsca bo może upiecze nam się i będziemy zamulować przy filmie. - dodał jeszcze i oddalił się.

Spojrzałam na wyświetlacz komórki. Za nie całe dziesięć minut miał być koniec przerwy. Zaczęłyśmy się zbierać i również udałyśmy się w kierunku wyjścia.Niosłam tackę Sue bo ona akurat rozmawiała przez telefon. Od drzwi dzieliło nas nie wiele, metr może półtora gdy poczułam jak ktoś podstawia mi nogę. Straciłam równowagę i upadłam na zimną podłogę. Plastikowa tacka wypadła mi z rąk, a znajdujące się na niej rzeczy wystrzeliły w powietrze. Podniosłam głowę by zobaczyć kto był tak miły i moje oczy napotkały Yoo He Yi, siedziała razem ze swoimi przyjaciółeczkami i trajkotała w najlepsze.Zupełnie jakby nic się nie wydarzyło.

- Ekhem, przepraszam,że przeszkadzam ale może wypadałoby powiedzieć chociaż jedno słowo przeprosin. - powiedziałam podnosząc się i otrzepując mundurek.

Przez jej twarz przebiegł wyraz odrazy bo musiała przerwać jakże pasjonującą rozmowę o nowym lakierze do paznokci.

- Za co ? Co ja Ci zrobiłam ? - spytała urażona.

Zaczęło się we mnie gotować. Ta dziewczyna nawet nie wiedziała co to poczucie wstydu. Nie tylko wyglądem, tą wiecznie uśmiechniętą w grzeczny (jak dla mnie nawet za bardzo ) sposób, sposobem w jaki komunikowała się z innymi ludźmi jakby chciała im pokazać,że dostąpili niezwykłej łaski rozmowy z nią, ale całą sobą. Od pomalowanych na czerwono paznokci u stóp aż do jej karmelowych włosów. Przecież nie wymagam od niej pieśni na moją cześć.Wystarczyłoby zwykłe sorry.

- Jeszcze się pytasz ? - próbowałam trzymać nerwy na wodzy,ale ta dziewucha niesamowicie mnie irytowała. Niestety nie mogłam liczyć na wsparcie Sue,która była pochłonięta gadaniem przez komórkę. - Perfidnie podsunęłaś mi nogę a teraz jeszcze się wypierasz.

- Ja ? - powiedziała z miną niewiniątka.

Pokiwałam głową.

- Czy któraś z Was widziała jak ona się wywaliła ? - spytała swojej świty.

Wszystkie potwierdziły.

- A czy to było z mojej winy ? - zadała kolejne pytanie.

Przecząco pokręciły głowami.

- Widzisz.Sama sobie jesteś winna. To przez to,że jesteś niezdarą. - stwierdziła z satysfakcją -A teraz idź stąd, przeszkadzasz mi.

Nie zamierzałam odpuścić. Ktoś ją musi nauczyć ją dobrych manier.

- Domagam się przeprosin. - powiedziałam stanowczo.

- Ale za co ? Przecież to nie ja.

- A niby to czyja noga była ? Nie jestem na tyle ślepa by tego nie zauważyć.

Yoo He Yi przez chwilę prowadziła szeptaną dyskusję ze swoimi ,,przyjaciółkami''. Z niepokojem stwierdziłam,że w stołówce zapanowała przejmująca cisza taka podczas,której nawet muchy nie było słychać, a oczy wszystkich zgromadzonych skierowane były na nas. Trochę mnie to przeraziło. Właśnie w tej chwili dziewczyna wstała i popchnęła mnie z całej siły na podłogę. Upadłam po raz kolejny. Serce zaczęło bić mi coraz mocniej. Co ona zamierza zrobić ?, kołatało w mojej głowie. Zbliżyła się do mnie z niewinnym uśmieszkiem na jej idealnej twarzy, co tylko spowodowało,że uczucie niepokoju wzrosło, a w jej ręce zauważyłam duży plastikowy kubek wypełniony po brzegi Coca Cola'ą z kostkami lodu.

- A więc domagasz się przeprosin ? - spytała przejmująco zimnym głosem.

Pokiwałam głową bo nie dałam rady nic powiedzieć.

- W takim razie .... przepraszam,że mi się wylało. - powiedziała i poczułam na swoich włosach zimną i kleistą brązową ciecz. Aż się wzdrygnęłam. A moje usta otworzyły się w niemym krzyku. Po głowie spływała mi Cola. - O, czyżby zaczynało padać ? Biedactwo nie wzięłaś parasolki ?

Nie byłam w stanie się ruszyć a tym bardziej wydusić z siebie słowa. W środku mnie aż gotowało się z wściekłości. Usłyszałam jeszcze jak Sue mówi do telefonu,że musi kończyć. Zmroziło ją tak samo jak mnie. Podniosłam mokre kosmyki i zobaczyłam ją, jak stoi nade mną niczym góra, niezwykle zadowolona z siebie, z tego co przed chwilą zrobiła.
Wszyscy się śmiali i wytykali mnie palcami. Ale jej było za mało. Sięgnęła po butelkę bitej śmietany w sprayu,która nie wiem jakim cudem się tam znalazła, po chwili usłyszałam syk a na jej ręce wylądował puszysty biały obłok.

- Zaczyna sypać ? - w złowrogim celu przeniosła rękę nad moją głowę.

Czekałam na najgorsze, tak jak czeka więzień skazany na rozstrzelanie. Ciężkie chwile niepewności mijały ale nic się nie działo. Podniosłam wzrok i zobaczyłam jak biała plama zbliża się w moim kierunku w zastraszająco szybkim  tempie, zagryzłam wargę gdy nagle jakby znikąd pojawiła się silna,męska dłoń i zatrzymała delikatną rękę He Yi.

- Dosyć !

Chwilę później usłyszałam czyjś niski,przyjemny głos.

- Ile razy Ci mówiłem,że masz nie dręczyć innych ? To był warunek,żebyśmy byli razem,nie pamiętasz ?

- Oppa, ale to ona zaczęła. Sprowokowała mnie. - zaczęła udawać niewinną.

Ale chłopak nie zwracał na nią uwagi.

- Gwenchana ? - spytał troskliwym głosem przyklękając obok mnie.

- N-n-e. - powiedziałam trzęsącym się z emocji głosem - G- g o - mawo.

Odgarnął moje włosy,które spadły mi na oczy i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka o szerokiej szczęce nad którą znajdowały się pełne delikatnie zaróżowione usta. Duży, jakby sokoli nos nadawał mu europejskich rysów. Moją uwagę przykuły piękne, czarne jak smoła oczy nieustannie wpatrujące się we mnie.

- Na pewno ? - dopytywał się

Pokiwałam głową i lekko się uśmiechnęłam na znak,że oprócz sklejonych włosów i zdrowo nadszarpniętej reputacji (o ile jakąkolwiek miałam) nic mi nie jest. Zaczęłam się podnosić, pomógł mi w tym. Był potężnej postury i dużo wyższy ode mnie.

- Jeszcze raz przepraszam za moją dziewczynę,ale ona jest ... - zaczął gdy He Yi mu przerwała dopytując się o to.

- Jest wybuchowa lekko mówiąc. - dokończył

- Ale w ogóle jak się nazywasz bo jakoś Cię nie kojarzę ?

Przedstawiłam się, a on powiedział,że jutro na pewno dostanę coś w ramach rekompensaty bo on jako syn dyrektorki nie może pozwolić,żeby myślano źle o tej szkole. Pożegnał się ze mną i pociągnął w kierunku wyjścia swoją dziewczynę pytając się pod drodze co u licha strzeliło jej do głowy. Przeczesałam ręką swoje mokre i lepkie od słodkiego napoju włosy. Jednak udało jej się sprawić by śnieg zaczął padać, pomyślałam trafiając na parę kleksów bitej śmietany. Z ulgą stwierdziłam,że na stołówce znów zapanował hałas wywołany głosami uczniów.

- Sue,masz może chusteczki ? - spytałam wciąż osłupiałej przyjaciółki

- Co ? A, tak, proszę. - powiedziała po chwili.

- Poczekaj pomogę Ci.

Zaczęła mi wycierać włosy z tyłu głowy.

- Ty wiesz kto to był ? - spytała z niedowierzeniem.

- Z tego co powiedział wnioskuję,że syn dyrektorki.  -odpowiedziałam jak gdyby nigdy nic.

- No właśnie. Słynny Gu Jun Pyo wstawił się za Tobą. Teraz nikt Ci nie podskoczy nawet Ona, bo będzie się bała,że ją rzuci. Podziwiam go,że z nią wytrzymuje. Ja bym godziny nie dała rady, a ten ciągnie to od pół roku.

- Marnuje się facet. Nie,żeby coś ale wydaje się być całkiem fajny. Czemu zadaje się z taką małpą ?

- Nie wiem. Krążą różne plotki, na przykład taka, że to ich rodzice za tym stoją bo chcą złączyć firmy i ich ze sobą zeswatać. No, trzeba będzie skoczyć do kibla, bo inaczej to zaschnie i będzie skorupa. - powiedziała i podała mi moją torbę.

Wyszłyśmy z sali i skierowałyśmy się w stronę łazienek. Niestety nie uszłyśmy nawet pięciu kroków bo zadzwonił dzwonek oznaczający koniec długiej przerwy. Jęknęłam w duchu, oznaczało to bowiem,że będę się musiała spędzić wiele czasu wieczorem by doprowadzić swoje włosy do porządku. Nie chętnie udałyśmy się do klasy. Mój humor ulotnił się całkowicie gdy zobaczyłam panią Park,która miała mieć z nami owe zastępstwo. Czemu ? Bo oznaczało to jedno.Wyniki sprawdzianu i kolejne kazanie,że znowu się nie uczymy. Wymamrotałyśmy przeprosiny za spóźnienie i zajęłyśmy miejsca obok Matta.

- Co się stało Nice ? - spytał szeptem gdy tylko zobaczył moją ..nową fryzurę''.

- Spotkanie twarzą w twarz z Yoo He Yi. - wyjaśniła szeptem Sue.

Przesłał mi pełen współczucia uśmiech.

Spojrzeliśmy wszyscy na nauczycielkę.,która coś mówiła.

- Sprawdziłam wasze sprawdziany i nie rozumiem jednego. Prawie wszyscy mają korepetycje, 3/4 zarzeka się,że siedzi na książkami non stop  a jak przychodzi sprawdzian to same jedynki i dwóje. Ze chcecie mi to wytłumaczyć ?

Podniosły się pojedyncze głosy sprzeciwu.

- Ja nie wiem jak Wy chcecie zdać egzaminy na studia ? - spytała i zaczęła rozdawać testy - Tylko cztery osoby otrzymały piątki, reszta to jedynki i dwóje, a nie,  - zaczęłam kartkować - przepraszam, jest jedna czwórka, która należy do ...

Nie słuchałam jej dalej. Byłam zajęta własnymi myślami.

Nie ! Nie ! Nie ! Jeszcze raz nie ! Znowu to samo. Poświęciłam trzy godziny pracy a i tak będzie,że nic nie umiem. Jak tak dalej pójdzie to całe życie przejdzie mi koło nosa, a ja nadal będę rozwiązywać równania trzeciego stopnia. Eotteokhae ? Co ja powiem Jjong'owi ? A Tae ? Przecież mógł odpoczywać przez ten czas, a siedział i tłumaczył mi to wszystko, jak widać bez skutku. 

Z moich czarnych jak burzowe chmury przemyśleń wyrwał mnie głos matematyczki, która stała przede mną a w ręce miała moje nieszczęsne wypociny. A już myślałam,że gorzej być nie może. Po jej twarzy przeleciał cień uśmiechu. Zamrugałam oczami, bo to było nie wiarygodne gdyż nigdy nie widziałam jej wesołej.

- Gratulacje ! Postawiłam Ci taką naciąganą czwórkę, bo widzę,że się uczyłaś. Może nie jest jeszcze tak dobrze jakby mogło być ale przysiadłaś chwilę na książkami, mam rację ? - podała mi kartki.

Mój wzrok od razu powędrował do prawego górnego rogu gdzie obok moje imienia i nazwiska widniała duża czerwona czwórka wprawdzie z minusem, ale zawsze czwórka. Szczęka w błyskawicznym tempie powędrowała na podłogę z taki hukiem,że aż zadzwoniło w uszach. Jeszcze raz spojrzałam na sprawdzian. Ocena nie zniknęła. Lekko uszczypnęłam się w rękę. To nie był sen. Wow !, kołatało mi po głowie na przemian z To nie możliwe !.

- Dz-dziękuję. - powiedziałam ze ściśniętym gardłem.

- Nie dziękuj, to twoja zasługa. Ale widzisz,że jak chcesz to potrafisz. Nie możesz się tak łatwo zniechęcać.

Zobaczyłam uśmiech na jej twarzy. Może nie była taka zła ?,przemknęło mi przez myśl. Rzuciła jeszcze bym pracowała dalej i wróciła do rozdawania sprawdzianów. Dało się słyszeć głosy zadowolenia tych szczęśliwców,którym udało się wyciągnąć na dwa a nawet wyżej oraz jęki zawodu tych,którzy skończyli z jedynkami. Sue jak zwykle dostała piątkę, a Matt trójkę,z której był bardzo zadowolony i traktował ją na równi z oceną przyjaciółki. Reszta dnia minęła całkiem znośnie. Starałyśmy się nie wpadać na Yoo He Yi. Niestety moich włosów nie udało się uratować na czas i czekało mnie długie doprowadzanie ich do stanu względnej używalności. Związałam je w wysoki kok i plamy po śmietanie nie były tak bardzo widoczne. Po skończonych lekcjach poodprowadzaliśmy siebie pod przystanki.

- Uważaj na siebie ! - powiedziała Soo Young i przytuliła mnie na pożegnanie.

Odwzajemniłam uścisk. Poszłyśmy każda w swoją stronę.

***

Po godzinie tłuczenia się metrem wreszcie dotarłam do domu. Zdjęłam buty, a kurtkę powiesiłam na wieszaku. Udałam się do kuchni, z której dochodziły smakowite zapachy.

- Annyeong ! - przywitałam się z będącymi tam Jonghyun'em, Key'em i Taemin'em.

Kibum był zajęty -jak zwykle z resztą - gotowaniem a Jjong z Tae pochłonęła rozmowa. Przysiadłam się do nich i rozpuściłam włosy, ponieważ głowa zaczęła mnie od tego boleć.

- Jak było w szkole ? Co dostałaś z matmy ? - Jonghyun chciał wszystko wiedzieć naraz.

Opowiedziałam pokrótce minione zdarzenia, starannie omijając to na stołówce.

- Cztery ? To bardzo dobra ocena jest. Gratulacje ! - powiedział gdy skończyłam.

- A mówiłaś,że nie rozumiesz materiału. - Taemin wtrącił się do rozmowy.

- Oppa, to dzięki Tobie. Sama na pewno dostałabym dwóję. - pocałowałam go w policzek w ramach wdzięczności.

Zauważyłam niezadowolone spojrzenie Jjong'a. Zaśmiałam się i obdarzyłam go dłuższym pocałunkiem w usta.

- Dosyć tego ! Taemin, rozłóż talerze, Weronika, sztućce, a ty - wskazał na Dino - zawołaj resztę. - sprawnie komenderował Key.

Po kwadransie siedzieliśmy wszyscy w kuchni i zajadaliśmy przepyszny ryż z owocami i naturalnym jogurtem. Słodki posiłek był tym czego potrzebowałam po ciężkim dniu. Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Skończyłam swoją porcję i odłożyłam naczynia do zmywarki, już miałam iść do siebie gdy Umma zespołowa zauważył moją niecodzienną fryzurę.  Poprosił bym się do niego zbliżyła.

- A co ty masz na włosach ? - spytał chwytając  zaschnięty kosmyk moich włosów.

- A to ... to spotkanie twarzą w twarz ze szkolną Panią Popularną.

Posłał mi pytające spojrzenie. Opowiedziałam incydent na stołówce. Gdy skończyłam twarze chłopców wyrażały oburzenie i niedowierzenie.

- I nikt Ci nie pomógł ? - dopytywał się Taemin.

- Ona trzęsie całą szkołą więc nikt nie chciał się narażać. Gdy chciała wsmarować mi puszkę bitej śmietany we włosy wtedy zjawił się jej chłopak i ją powstrzymał. Próbowała udawać niewiniątko, ale nic z tego. On dokładnie wiedział o co chodzi.

- Ta dzisiejsza młodzież. W moich czasach nie było czegoś takiego.  - stwierdził z zażenowaniem Key.

- Kibum-ah, nie zrzędź ! - powiedział Onew i wymierzył mu lekkiego kuksańca.

- Idź jak najprędzej pod prysznic bo za nie długo nic im nie pomoże i trzeba będzie je obcinać. - powiedział Diva.

Posłusznie pokiwałam głową i ruszyłam w kierunku mojego pokoju.

- Pomogę Ci. To może być trudne rozczesać tak skołtunione włosy. - zaoferował Jjong i razem poszliśmy na górę.

Przebrałam się w zielony t-shirt i czarne spodnie od dresu. Torbę razem z mundurkiem rzuciłam w kąt. Udałam się do łazienki. Jonghyun razem ze mną jakby był moim cieniem.

- Chyba nie zamierzasz tutaj być cały czas ? - spytałam

- A czemu by nie ? Przysięgam,że nie będę podglądał. - powiedział z poważną miną.

- Oppa !

- No co ? - na jego twarz wpłynął łobuzerski uśmiech.

- Jajco. Wyjdź, chcę się umyć.

- Mi to nie przeszkadza.Myj się do woli. Nawet mogę Ci w tym pomóc.

Próbowałam być poważna, ale nie mogłam się nie roześmiać. Jjong był kochany. Chciał mnie chronić zawsze i wszędzie nawet pod prysznicem.

- Zaraz wracam. Wytrzymaj pięć minut. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.

Odwzajemnił pocałunek.

- No dobrze.  - niechętnie odsunął się ode mnie - Czekam na zewnątrz.

Wyszedł cicho zamykając za sobą drzwi. Zaczęłam rozczesywać włosy. Po kilku minutach szarpania się z nimi były w miarę porozdzielane. Zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. Nałożyłam zielony kleks szamponu o zapachu świeżych jabłek i dokładnie rozprowadziłam go na włosach chwilę później spłukałam gorącą wodą. Czynność tą powtórzył kilkakrotnie. Wyszłam z kabiny cała czerwona niczym dojrzała truskawka i ubrałam się w piżamę. Otworzyłam drzwi od łazienki i zastałam Jonghyun'a siedzącego na moim łóżku i czytającego jakieś pisemko dla dziewczyn.

- Interesujące,co nie ? Ta akcja i fabuła. Nigdy nie wiesz co będzie na końcu.

W odpowiedzi zaśmiał się.

- Chodź, rozczeszę Ci te twoje piękne włoski. - powiedział i poklepał miejsce obok siebie.

Był zmęczona więc położyłam się, a on usiadł obok mnie.

- Nigdy tego nie robiłem. Postaram się być delikatny. - dodał i zaczął powoli mnie czesać.

Minuty leniwie płynęły, zamieniające się w kwadranse. Mimo,że Jjong zdążył już na wszystkie możliwe strony rozczesać moje włosy to nadal mogłam poczuć jak jego palce przeczesują je raz po raz niby od niechcenia.

- Mmm... Piękne, lśnią jak czarne perły ukryte na dnie oceanu. - powiedział i zaciągnął się ich zapachem.

Poczułam jak powieki ciąża mi coraz bardziej. Przytulił się do mnie i zaczął lekko całować moją szyję.
Chciałam je odwzajemnić ale poczułam przeogromną chęć ucięcia sobie drzemki. Jjong chyba się tego domyślić i przykrył mnie kołdrą. Pocałował w policzek życząc kolorowych snów i zaczął nawijać na palce moje włosy. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w objęcia Morfeusza.


PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^


25 lip 2013

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #37

Z rana chłopcy wmusili we mnie gigantycznych rozmiarów śniadanie. To po to by Ci się lepiej myślało, wytłumaczył Key. Mimo,że miałam ściśnięty z nerwów żołądek to zdołałam uszczknąć tego co Kibum przygotował. Drugie tyle zapakował mi do pudełka bym miała na drugie śniadanie. Starałam się przeciągnąć ile tylko się da moje wyjście do szkoły ale niestety Taemin z Jjong'iem byli nieugięci i prawie,że siłą wpakowali mnie do samochodu i zawieźli prosto pod szkołę.

- Powodzenia kochanie. - powiedział Jjong całując mnie delikatnie w policzek.

- Hwaiting ! Trzymamy za Ciebie kciuki. - Tae również życzył mi powodzenia.

Usłyszałam jeszcze jak Jonghyun prosi mnie o to bym napisała mu sms'a gdy będzie już po wszystkim. Chwilę później odjechali. Patrzyłam jak się auto oddala się dopóki nie zniknęło za zakrętem. Obrzuciłam niechętnym wzrokiem wielki budynek szkoły i niespiesznie udałam się w kierunku wejścia.


***


- I jak, gotowa na bitwę z ciągami ? - spytała mnie Sue gdy stałyśmy przed  salą,w której mieliśmy mieć tą nieszczęsną matematykę.

- Weź przestań, trzy godziny siedziałam nad tym wczoraj a i tak pewnie usłyszę,że się nie uczyłam. - powiedziałam zniechęcona.

- Ej, na pewno nie będzie tak źle skoro się uczyłaś. - Soo Young próbowała mnie pocieszyć.

- Znasz Park i wiesz,że ona uważa,że wie najlepiej. Nic jej nie przekona.

Moje narzekanie przerwało nadejście Matthew.

- Czołem dziewczęta ! Jak się macie ? - spytał dziwnie wesoły.

Przywitałyśmy się z nim.

- A coś ty taki wesoły ?

- Cieszę się z życia i gwiżdże na matmę bo dzisiaj Will do mnie przyjeżdża i zamierzamy spędzić cudowny wieczór. If you know what I mean. - wyszczerzył się.

Naszą rozmowę brutalnie przerwał ostry dźwięk dzwonka. Po mojej głowie obijała się myśl,której chwyciłam się mocniej niż tonący brzytwę.

A może pani Park - nasza matematyczka, złamię nogę albo chociaż zgubi drogę do klasy.

 Niestety zobaczyłam jej sylwetkę w końcu korytarza. Chwilę później nauczycielka była już przy dużych brązowych drzwiach,które otworzyła małym zielonym kluczem i zachęcającym gestem zaprosiła nas do środka. Niechętnie weszliśmy, ja z Mattem i Sue zajęliśmy ostatnią ławkę, a pani Park zaczęła rozdawać sprawdziany. Była ona niską, szczupłą brunetką o brązowych oczach schowanych za staromodnymi okularami. Miała zniszczoną ziemistą cerę i przez to wyglądała na pięćdziesiąt lat a nie na trzydzieści,które w rzeczywistości miała. Do tego zawsze ubierała się w szarobure spódnicę do pół łydki i swetry jakby wyjęte z babcinej szafy, co tylko dodawało jej lat.

- Przygotowałam naprawdę łatwe zadania.Kto się uczył ten bez problemu dostanie piątkę. Macie całą godzinę lekcyjną na to więc do roboty.

Zawsze ta sama śpiewka. Nie wiem w jaki sposób dobierała owe zadania ale nigdy nie potrafiłam ich rozwiązać mimo,że solidnie głowiłam się nad nimi. 

Popatrzyłam na resztę klasy. Ponad połowa zachowywała się tak jak ja i gapiła się bezmyślnym wzrokiem w sufit czekając na cud. Za to Sue szło świetnie, jak zwykle z resztą. Gdy ja rozpaczałam nad swoim losem ona zdążyła rozwiązać już pierwszą stronę, a Matt słowo w słowo wszystko od niej spisywał niczym wyuczony w swoim fachu skryba.

Koniec z narzekaniem, postanowiłam w duchu.

Wczoraj jak się uczyłam z Tae wszystko szło jak z płatka więc teraz też musi tak być. Hwaiting !

Wzięłam kilka głębokich wdechów i przeczytałam treść pierwszego zadania.

 /Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^


24 lip 2013

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #36

- Ugh,jak nienawidzę tej matmy ! - powiedziałam wściekła odsuwając krzesło. Usiadłam na nim, a na stole postawiłam kubek z parującym makaronem z sosem słodko-kwaśnym. By wyładować nagromadzoną we mnie złość zaczęłam energicznie mieszać pałeczkami chaotycznie ułożone żółte sznureczki makaronu. Tak się w to wczułam,że aż prawie przewierciłam kubek na wylot.

- Co się stało ? - spytał Key siadając obok mnie.

- Jutro mam sprawdzian i mimo,że będę siedziała całą noc i kuła jak głupia to i tak usłyszę,że się znowu nie uczyłam.

- Uuu, to nie fajnie. - powiedział Kibum ze współczuciem.

- Nie chcę znowu zarobić kolejnej jedynki. Eotteokhae ? - załamana prawie położyłam się na stole i zaczęłam ubolewać nad moim jakże ciężkim losem.

- Gdybym sam nie był takim nie ogarem jeśli chodzi o matmę to z chęcią bym Ci pomógł. - przytulił mnie pokrzepiająco.

Siedziałam rozpaczając nad sobą i niesprawiedliwością panującą na tym świecie, ochota na jedzenie przeszła mi zupełnie, gdy do kuchni wszedł ubrany w granatową polarową bluzę i czarne rurki Taemin.   Jego długie włosy były związane w niestaranny kucyk, na twarzy widniał rumieniec, a pod grzywką schowane były zaspane ciemnobrązowe oczy. Najwyraźniej Tae uciął sobie drzemkę.

Szczęściarz.

Szurając swoimi zielonymi kapciami podszedł do lodówki i wyjął z niej swój przysmak - butelkę mleka bananowego. Otworzył ją i pociągnął parę łyków.

Gwenchana ? - spytał przysiadając się do nas.

- Nie za bardzo.Weronika ma jutro sprawdzian z matematyki, na który nie umie. Boi się,że znowu dostanie jedynkę. - wytłumaczył Key.

Tae  przez dłuższą chwilę analizował to co usłyszał aż powiedział:

- Może ja bym Ci pomógł ? Chyba nie było ze mną tak źle skoro skończyłem z piątką na świadectwie ? 

Od razu ożywiłam się na tą propozycję.

- Chincha ? Mógłbyś ? - spytałam z niedowierzeniem.

Chłopak z uśmiechem pokiwał głową.

- Oppa, gomawo ! 

- Nie mogę patrzeć jak twoją śliczną i zawsze radosną twarz niepokoją chmury burzowe. - powiedział łapiąc mnie za rękę i patrząc mi głęboko w oczy.

Trwało to nie dłużej niż pięć minut. Poczułam,że się rumienie. Minnie chciał coś powiedzieć ale Key przerwał tą chwilę głośno odsuwając krzesło i zabierając mój kubek,w którym nadal był niedojedzony makaron.Obiecał,że mi go później odgrzeje w mikrofalówce. Poszliśmy do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi i podeszłam do torby,którą wcześniej rzuciłam na łóżko.Wyciągnęłam z niej podręcznik i zeszyt. Położyłam je na biurku. 

- Z czego masz ten nieszczęsny sprawdzian ? 

-Nie pamiętam, chyba z ciągów. - powiedziałam i zaczęłam kartkować zeszyt. -Poczekaj chwilkę, zaraz sprawdzę. 

Szybko przewracałam strony i obiegałam je wzrokiem. Przestałam gdy zobaczyłam wielkie czerwone litery układające się w ,,CIĄGI - SPR !!!!''. Otworzyłam podręcznik na tym rozdziale.

- Łatwizna ! Wystarczy parę,że zrobisz parę zadań i będziesz znała definicje. Może na początek jakieś ładne ćwiczenie ... - zaczął tłumaczyć.

Po trzech godzinach ciągłej nauki z głowy leciała mi para. Z Taemin'a byłby świetny nauczyciel, powoli z niekończącą się cierpliwością (a było jej naprawdę dużo bo niektóre rzeczy musiał powtarzać po kilkanaście razy), w sposób zrozumiały dla mnie - matematycznego nieogara - wytłumaczył mi wszystko. Teraz matematyka nie miała przede mną żadnych tajemnic,a przynajmniej jej część. Byłam niesamowicie zmęczona ale zadowolona bo w końcu zrozumiałam znienawidzony przeze mnie od podstawówki przedmiot. 

- Gomawo, Oppa. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek. - Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie ty.

Schowałam podręczniki do torby.

- Jak ja Ci się odwdzięczę ? 

- Coś się wymyśli. - powiedział z łobuzerskim uśmiechem.

- Mniejsza z tym. Idź już spać. Musisz być jutro wypoczęta. - lekko potargał mi włosy i wyszedł z pokoju.

Pół godziny później leżałam w łóżku wykąpana i najedzona z słuchawkami w uszach pochłonięta lekturą książki o przygodach dziewczyny i dwóch indyjskich książat. Obiecałam sobie,że to ostatnia strona i już miałam zgasić lampkę gdy poczułam na swojej szyi ciepły oddech należący do Jonghyun'a.     
Odłożyłam książkę na szafkę.

- Jak Ci minął dzień ? - spytał Jjong delikatnie całując moją szyję. Z jego mokrych brązowych włosów,jakby przed chwilą wyszedł z pod prysznica, skapywały pojedyncze krople wody.

- Nie najgorzej.Taemin mi pomógł z matmą. 

Zauważyłam cień niezadowolenia w jego oczach.

- Oj Oppa, tylko się uczyliśmy . - powiedziałam i lekko walnęłam go po głowie. - Pabo !

- To dobrze. Jestem zazdrosny kiedy tylko widzę jakiegoś chłopaka w twoim otoczeniu.

- Mój ty zazdrośniku jeden, przecież wiesz,że kocham tylko Ciebie. - powiedziałam i pocałowałam go w usta. 

Z chęcią odwzajemnił pocałunek. Przez kilka cudownie wolnych chwil nie robiliśmy nic oprócz całowania. Niestety wszystko dobre,co się szybko kończy. 

- Oppa, idź już. Od dawna powinnam spać skoro jutro mam sprawdzian. - powiedziałam i delikatnie zrzuciłam go z łóżka.

- No, dobrze. - pocałował mnie po raz ostatni i powoli wyszedł z pokoju.

Chwilę później już spałam, a na mojej twarzy widniał uśmiech.

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^ 


19 lip 2013

HAPPY BIRTHDAY~!

Ja wiem,że dzisiaj jest jest dziewiętnasty,ale wczoraj nie byłam wstanie sklecić jednego zdania i cały dzień chodziłam z gigantycznym uśmiechem na twarzy ponieważ Kim Hyun Joong wydał nowy teledysk ^ ^ I to nie byle jaki bo razem z moim ultimate - Jay Parkiem. Byłam wczoraj w Krainie Wiecznej Szczęśliwości z powodu za dużej ilości fangirlingu. (jakby ktoś jeszcze nie widział teledysku, który przyprawił mnie o stan przedzawałowy to zapraszam tu). Nie przedłużając czas na życzenia dla naszego kochanego Taemina <3

Omo, Oppa czego by Ci życzyć ? Na pewno zdrowia, bo bez tego ani rusz, szczęścia, spełniania wszyściusieńkich marzeń i snów, duuuużo prawdziwych fanów, jak najwięcej nowych piosenek i mv, morza mleka bananowego, bo wiem jak bardzo je kochasz, żebyś nadal był taki jaki jesteś (bardzo mądre), żebyś spotkał swoją Dream Girl, uśmiechu na twarzy, żebyś zawsze dążył do wyznaczonych sobie celów i nie poddawał się, dużo koncertów, żebyś przyjechał do Polski, odpoczynku, ja naprawdę się nie pogniewam jak sobie odpoczniesz i wrócisz z nową energią.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSIEJSZEGO, OPPA ! <3

Saengil chucka hamnida~~! *śpiewa i zapala świeczki na urodzinowym torcie*


Tak nam się Taemin zmienił.




Te piękne długie włoski *O* Wae je ściąłeś ? ;__:



Człowiek o stu twarzach xD <3



Już nie dziecko ale jeszcze nie mężczyzna.





Z takiego niewinnego z pieczarą na głowie chłopaka w dorosłego,męskiego i seksownego mężczyznę <3 Jak ten czas leci. *ociera łezkę wzruszenia * 



Mimo,że życzenia są spóźnione to płyną prosto z mojego małego Shawol'owego serduszka <3

/Ritsu

16 lip 2013

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #35

***

Gdy się obudziłam następnego dnia Jonghyun'a nie było obok mnie. Najwidoczniej wstał wcześniej i nie chcąc mnie budzić wyszedł. Leżałam w łóżku pod ciepłą kołdrą jeszcze chwilę pozostawając w stanie błogiego lenistwa. Powoli opuściłam ciepłe gniazdko i zaczęłam szukać mojej komórki by sprawdzić, która jest godzina. Znalazłam ją na biurku i już chciałam po nią sięgnąć gdy moją uwagę przykuło małe czerwone pudełeczko. 

Nie wiele myśląc otworzyłam je. Westchnęłam z zachwytu. W środku była para prześlicznych złotych kolczyków. Przesunęłam palcem po nich. Były piękne. Po chwili zauważyłam,że obok pudełeczka leży liścik. Wyjęłam z koperty kremowo żółtą karteczkę i przeczytałam.

Mikołaj kazał Ci to przekazać i przeprosić,że wczoraj o tym zapomniał. Ma nadzieję,że Ci się spodobają. Buziaki :***
Twój J.

***

Dni pomiędzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem upłynęły nam we względnym spokoju. Na szczęście chłopcy nie musieli każdej chwili spędzać w studiu nagraniowym czy na sali treningowej. Ich zakres obowiązków ograniczał się do paru występów w telewizjach śniadaniowych, które z przyjemnością oglądnęłam. I dobrze, bo przecież to też ludzie i potrzebują odpocząć od wyczerpującej pracy - pomyślałam.

Spojrzałam na kalendarz (a właściwie jedną kartkę) wiszący nad moim biurkiem. Dzisiaj był trzydziesty pierwszy grudnia znany szerzej jako Sylwester. Z tej okazji byliśmy zaproszeni na imprezę do przyjaciela Jonghyun'a, Siwon'a. Byłam ciekawa jak będzie. Zabawa zaczynała się od dwudziestej w jakiejś wielkiej willi sporo oddalonej od Seulu.

Dochodziła dziesiąta rano. Miałam dużo czasu więc postanowiłam zadzwoń do przyjaciółek. Stęskniłam się za nimi. Ostatnio rozmawiałyśmy ze sobą tydzień temu. Dwa razy nacisnęłam niebieską ikonkę Skype'a i wywołałam je.

- Annyeong ! - zawołała do mnie Rin i pomachała.- Jak Ci mijają Święta ?

- Spokojnie, powiedziałabym nawet,że aż za bardzo, ale bardzo dobrze. A u Ciebie ?

- Podobnie. Bije rekordy w nołlajfieniu i nadrabiam zaległości w dramach i anime. A w ogóle pochwal się co dostałaś na Gwiazdkę. To musi być coś wystrzałowego jeśli mieszka się razem z SHINee.

- Arasso, ale obiecaj,że nie będzie głupich komentarzy i śmiechów. Potem ty mi pokażesz swoje łupy.

- Yhm. Lepiej pokazuj a nie gadaj.

Ruszyłam do szafy, w której miałam wszystko pochowane. Wyjęłam torby i położyłam na biurku. Już brałam się za omawianie gdy dotarło do mnie,że rozmawiam tylko z Rin, a przecież zadzwoniłam do obu.

- Rin, czemu nie ma Ann ? - spytałam

- Biedaczka, ma jakieś super ważne uroczystości rodzinne i starzy wyciągnęli ją do jakiejś wiochy za Krakowem. Też miałam gdzieś jechać,ale udałam,że mnie brzuch boli. - wytłumaczyła

- Szkoda. Przekaż jej wszystko albo nie .... Lepiej będzie jak włączę nagrywanie teraz a później wyśle na Facebook'a. - powiedziałam po chwili zastanowienia.

Pokiwała głową i próbowała zachować kamienną twarz, ale aż ją paliło by dowiedzieć się co takiego dostałam. By jej ulżyć wzięłam pierwszą torebkę. Była czerwona a na przodzie miała uroczego reniferka. ,,Merry Christmas '' - przeczytałam w myśli i uśmiechnęłam się lekko. Poznałam piękne i staranne pismo Taemin'a. Maknae podarował mi buteleczkę moich ulubionych perfum. Do tej pory nie wiem skąd wiedział,że poprzednie się skończyły.

- Wow. Ale cudne. I to jeszcze te, które lubisz najbardziej. Skąd on wiedział ?

W odpowiedzi wzruszyłam ramionami.

- Może umie czytać w myślach ?

- Pabo ! - powiedziałam i zaśmiałam się.

Kolejne  były piękne złote kolczyki podarowane mi przez Jonghyun'a. Przybliżyłam je do kamery by Rin mogła je lepiej zobaczyć.

- Omo, Piękne. Mogę dotknąć ?

Udałam,że podaje przez ekran pudełeczko.

- Śliczne. Jak lśnią. - zachwyt przyjaciółki nie miał końca - Ciekawe ile kosztowały ?

- Nie wiem. Próbowałam dyskretnie się wypytać o to Jjong'a, ale nie chciał mi nic powiedzieć. Sądzę,że nie mało. Ale głupio się czuję, bo ja dałam mu tylko zieloną dinozaurzą bluzę. Mówił,że mu się bardzo podoba i ,że on już otrzymał swój największy prezent czyli mnie.

- Ojejujeju, jak słodko. Kurde, ale trafiłaś z chłopakiem. Żeby mój był taki. - powiedziała i rozmarzyła się.

- Ej, nie przesadzaj. Też masz fajnie.

- Dobra jedziemy dalej. Pokazuj co tam jeszcze masz.

***

- A, zapomniałabym, dostałam jeszcze to. - powiedziałam pokazując czarny, koronkowy i dość skromny zestaw bielizny.

Obserwowałam jej zdziwienie jednocześnie pomieszane z zachwytem. Sama wyglądałam podobnie w chwili gdy Jjong dał mi to.

- Od ... od kogo to ? - powiedziała pomiędzy łykami wody

- Od Jonghyun'a.

Rin prawie opluła ekran.

- Wow. Mam chłopak temperament by dawać takie coś pod choinkę. Ale i dobry gust bo śliczne to.  Zakład,że mu gały wyjdą na wierzch jak Cię w tym zobaczy.

- Hahahahhaha. Bardzo śmieszne.

- Yaaaaah! Nie dąsaj się. Zazdroszczę Ci po prostu.

Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale usłyszałam jak ktoś mnie woła.

- Rin, poczekaj chwilkę.

- Ok ok, ale wracaj szybko.

Zeszłam na dół.

- Ktoś mnie wołał ?

- Chciałem tylko powiedzieć,że obiad będzie za pięć minut. Rozłożysz talerze ? - spytał się Key ubrany tym razem w zielono-żółty fartuszek z napisem ,,I love cooking ''

- Za chwileczkę. A co będzie ?

- Przygotowałem zapiekany makaron z serem i szpinakiem.

- Mmmm.... brzmi pysznie. Zaraz wrócę tylko skończę rozmawiać z przyjaciółką.

Powiedziałam i pognałam na górę.

- Co się stało ? Pali się ? - spytała Rin gdy z rozmachem wpadłam do pokoju.

- Aniyo, aniyo. Po prostu za pięć minut będę miała obiad.  - wytłumaczyłam

- W  takim razie ja też idę szukać czegoś do jedzenia. Zapomniałabym, idziecie gdzieś dzisiaj ? W końcu Sylwester.

- Tak, Jjong zabiera nas na imprezę do Siwon'a.

- Do Tego Siwona ? - spytała a jej oczy powiększyły się do rozmiarów piłek golfowych

Pokiwałam głową.

- Wow, ale ty masz dobrze. Co i rusz jakieś fejmy spotykasz. Zazdroszczę.

Usłyszałam jak Key po raz kolejny woła wszystkich na obiad. Odkrzyknęłam,że już schodzę.

- Dobra, to ja spadam.

- Ok, to pa pa. - powiedziała Rin i już chciała się rozłączyć gdy powiedziała z mina w stylu If you now I mean :

-  A, i nie zapomnij założyć tej bielizny od Jjong'a. Kto wie co się może zdarzyć.

- Pabo !

Popukałam się w czoło i wyłączyłam komputer. Zbiegłam do kuchni. Na szczęście z rozkładania talerzy wyręczyli mnie Taemin i Onew, z tej prostej przyczyny,że byli wcześniej ode mnie i Key się nimi zajął. Kibum po raz jeszcze krzyknął na Jonghyun'a i Minho,że jak nie zejdą to nic nie dostaną. Groźba podziałała równie skutecznie co magiczna różdżka na Pinokia i już po chwili siedzieliśmy wszyscy przy stole jedząc przepyszną makaronową zapiekankę.

***

Była za pięć siódma.Staliśmy wszyscy pod drzwiami mieszkania i czekaliśmy na Jjong'a, który akurat teraz zgubił  kluczyki od samochodu.

- Yaaaah ! Jonghyun pospiesz się, bo inaczej się spóźnimy. - krzyknął Key

- Już schodzę.

Słychać było tupot butów a chwilę później stanął przed nami Jonghyun zwany Dinozaurem w całej swojej okazałości. Był ubrany w czarne rurki i czerwony top z napisem ,, I like to party '', na który była narzucona czarna marynarka. 

- Wiesz,że nie lubię się spóźniać. 

- Oj, już dobrze. Nie ględź Kibum-ah.- powiedział i potargał mu włosy.

Na co ten zareagował krzykiem tłumacząc ile czasu zajęło mu ich układanie.Wsiedliśmy do samochodu. Zajęłam miejsce na tylnym siedzeniu między  Jonghyun'em a Taemin'em. Byłam ubrana w sukienkę podarowaną mi przez Key'a. Była w przepięknym czerwonym niczym wino kolorze. Do tego miałam czarne szpilki. Bałam się,że jest ona za krótka (sięgała mi do połowy uda) i że nie będę się mogła w niej swobodnie poruszać, ale Jjong rozwiał moje wątpliwości mówiąc,że wyglądam zjawiskowo. Po około godzinie byliśmy na miejscu. Wyszliśmy z wnętrza auta i naszym oczom ukazała się ogromnych wręcz rozmiarów willa. Była w kolorze piasku, który można spotkać będąc na plaży. Do wejścia prowadziły długie szerokie kamienne schody na początku, których na podwyższeniu siedziały dwa wielkie kamienne lwy. Willa miała bardzo dużo przepięknie rzeźbionych wielkich okien, w których paliły się światła. 

- Wow. -  to było jedyne co byłam w stanie powiedzieć.

Budowla aż zapierała dech w piersiach.

- Chodźcie. - powiedział Jonghyun i chwycił mnie za rękę. 

Chwilę później byliśmy byliśmy w środku. Z sufitu zwisał wielki kryształowy żyrandol, a na środku holu stała mała fontanna. Po bokach były długie zakręcane schody wyłożone czerwonym dywanem. Na ścianach wisiały obrazy przedstawiające różnorodne krajobrazy. 

Jonghyun zdecydowanym krokiem podążył w stronę sali, z której dochodziła muzyka. 

W wejściu przywitał nas gospodarz domu, Siwon, ubrany w biały obcisły top uwydatniający jego muskulaturę i czarne rurki. Udzielił nam informacji związanych z samą imprezą ale także domu. Okazało się,że istnieje możliwość noclegu. Powiedział,żebyśmy się nie krępowali i czuli się jak u siebie. Jjong nie miał problemów z tym najmniejszego problemu i już po chwili wyciągnął mnie na parkiet. Reszta chłopaków gdzieś się ulotniła.

***

3 godziny i parę drinków później

Tańczyłam z Jonghyun'em kolejny wolny taniec. Nawet nie pamiętam już który z kolei. Byliśmy trochę podpici, zwłaszcza on. Przytulił mnie mocniej i wtulił swoją twarz w moje rozpuszczone włosy. Zaczął mnie delikatnie całować po szyi. Kołysaliśmy się w rytm muzyki.

- Może byśmy stąd wyszli ? - szepnął mi do ucha - Siwon mówił,że ma wolne pokoje.

Poczułam jak moje serce przyśpiesza. Pokiwałam głową. Jjong widząc to wziął mnie za rękę i wyprowadził z  głośnej sali. Pewnym krokiem jakby znał dom na pamięć ruszył przed siebie. Po chwili byliśmy w jednym z licznych pokojów. Dookoła nas były miętowozielone ściany obwieszone obrazami podobnymi do tych znajdujących się w holu, a pod oknem teraz ukrytym teraz za białą, grubą zasłoną było mahoniowe biurko.  Na środku stało duże łóżko nakryte zieloną kapą. Jonghyun zamknął drzwi. 


Podszedł do mnie i zaczął delikatnie całować moje ramię. Szedł  coraz wyżej a gdy dotarł do moich ust złożył na nich długi, namiętny pocałunek. Nie mogłam się powstrzymać i odwzajemniłam go. Chwilę później moje palce przeczesywały jego gęste brązowe włosy, a on zaczął delikatnie zsuwać ramiączko mojej sukienki. To samo zrobił z drugim i lekko popchnął mnie na łóżko. Po chwili leżeliśmy na nim oboje. Oparłam swoją głowę o poduszkę. Zaczął składać na mojej skórze delikatne jak motyle skrzydła pocałunki, od czoła schodząc coraz niżej. Gdy nasze usta znowu się spotkały wpił się w nie prawie pozbawiając mnie oddechu. Poczułam jak jego język prześlizguje się po moich zębach. Wyszłam mu na przeciw. Nie chętnie odkleił się ode mnie i kontynuował wcześniejszą czynność. Po moim ciele przeszedł prąd przyjemności gdy poczułam jego usta na moich obojczykach. Widząc moją reakcję wziął w zęby kawałek mojej skóry i lekko ją przygryzł. Sprawiło mi to niesamowitą przyjemność. Z moich ust wydobył się cichy jęk. Zachęcony tym Jonghyun przybrał na sile i zajął się drugim.
Zagryzłam wargę ale nie mogłam powstrzymać kolejnego jęku , tym razem bardziej przeciągłego. Uporawszy się z nimi zasypał moją szyję deszczem gorących niczym ogień pocałunków. Nie pozostałam mu dłużna i zarzuciłam mu ręce na szyję i delikatnie błądziłam swoimi palcami po jego silnym karku. Czas upływał nam w zwolnionym tempie a my nie próżnowaliśmy.  Jjong odsunął się ode mnie. Posłałam mu pytające spojrzenie. Pogładził delikatnie mój policzek i jednym szybkim ruchem pozbawił mnie sukienki zostawiając tylko czarną koronkową bieliznę. Mruknął z zadowoleniem na ten widok. W głębi duszy podziękowałam wszechświatowi za to,że zdecydowałam się ubrać właśnie to. Zachichotałam czując jego usta na moim płaskim brzuchu. Przejechał palcem wzdłuż mojego biodra. Ściągnął swoją marynarkę i rzucił w kąt, to samo spotkało jego koszulkę. Teraz oboje nie mieliśmy za wiele na sobie. Wrócił do całowania mnie w usta. A ja po omacku zaczęłam badać jego niesamowitą muskulaturę. Przejechałam lekko paznokciem  po jego sześciopaku. Jego skórę pokryła gęsia skórka. Pozwalając moim palcom błądzić po jego ciele zajęłam się oddawaniem jego płomienistych o lekkich posmaku alkoholu, którego wypił dzisiejszej nocy nie mało pocałunków. Poczułam,że moje ręce oplatają jego biodra, a palce szukają guzika od spodni. Po chwili wytrwałych poszukiwań  udało im się to i Jjong został w samych bokserkach. Nie było to wcale łatwe gdy ich właścicielka ma zamknięte oczy i jestem zajęta czym innym. Poczułam jak zsuwają się ramiączka mojego stanika. Poprawiłam się po raz kolejny nie przerywając całowania Jonghyun'a. Lekko wbiłam paznokieć w jego plecy i powoli przeciągnęłam wzdłuż kręgosłupa w odpowiedzi usłyszałam pełne zadowolenia mruczenie. Wszystko było na jak najlepszej drodze, a my przechodziliśmy do mocniejszych i poważniejszych doznań gdy nagle drzwi otworzyły się z hukiem a do środka niczym bomba zegarowa wpadł pijany Sehun, chłopak o włosach w kolorze tęczy.

- Ejjjjj, choźźźie pszzzzzzzzed dommm, bo będąąą fajrewerkkki ! - krzyknął i już po nie było.

- Oczywiście ! Bo po co zamknąć drzwwwi ! - Jonghyun wstał z łóżka.

Sekundę później był już z powrotem. Przewrócił oczami mrucząc z niezadowolenia. Wróciliśmy do przerwanej czynności, ale coś było nie tak. Atmosfera momentalnie ostygła,a nastrój prysł jak bańka mydlana. Próbowaliśmy jeszcze parę razy, ale nic. Skończyło się na pocałunkach. Tak, to mogliśmy robić cały czas. Po paru przyjemnie długich chwilach Jjong przestał mnie całować. Położył moją głowę na swoim ramieniu i delikatnie gładził mój policzek. Przytuliłam się do niego. Nie wiem ile tak leżeliśmy. Nie było to istotne. Ważne,że dobrze się ze sobą czuliśmy mimo zepsutej po mistrzowsku atmosfery. 

- To co idziemy zobaczyć te fajerwerki ? - spytał bawiąc się moimi włosami.

Pokiwałam głową. Zaczęliśmy się powoli ubierać. Jonghyun pomógł zapiąć mi lekko pomiętą czerwoną sukienkę. Już mieliśmy wychodzić gdy go zatrzymałam  bo zobaczyłam nasze odbicie w dużym lustrze. Powiedzieć,że nasze włosy były w nieporządku to byłoby grube niedomówienie. Jjong wyglądał jakby go prąd poraził. U mnie sprawa lepiej się przedstawiała ale do normalności też było im jeszcze daleko.

- Chodź tu, poprawię Ci je trochę. - powiedziałam ze śmiechem i palcami przeczesałam jego brązowe kudły. - No tak lepiej. 

Wyszliśmy z pokoju i wróciliśmy do głównej sali. Impreza trwała w najlepsze. Nagle ktoś krzyknął,żeby wyjść na zewnątrz bo za pięć minut północ. Wszyscy rzucili się do wyjścia. Poddaliśmy się ludzkiej fali i już po chwili wpatrywaliśmy się w ciemnogranatowe pełne gwiazd grudniowe niebo. Niecierpliwie wyczekiwałam na pierwsze petardy. Spojrzałam na zegarek w komórce. Była 23:59. Odbyło się odliczanie.

Dziesięć ... dziewięć ..... osiem ..... sześć .... cztery .... trzy ... dwa ... jeden .... BOOM!

Pierwsza czerwono - zielona petarda wybuchła pozostawiając po sobie wodospad kolorowych iskier. W ślad za nią poszły kolejne. Bum,trzask, bum.  Śledziłam to niesamowite przedstawienie z zapartym tchem. Gdy nagle poczułam,że Jonghyun odwraca mnie przodem do siebie, bierze moją małą twarz w swoje silne ręce i składa na moich ustach długi pocałunek. Przez chwilę byłam zaskoczona ale sekundę później odpowiedziałam na niego. 

- Happy New Year ! - słychać było z każdej strony. 

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^


Yes, I'm Jonghyun from SHINee #34


Zgromadziliśmy się w salonie. Key co chwilę poprawiał obrus albo zmieniał ułożenie talerzy. Minho zapalił dwie czerwone świece stojące na stole. Zrobiło się jeszcze bardziej przytulniej a świąteczny nastrój można było aż dotknąć. Onew jako lider życzył nam wszystkiego co najlepsze i posłał talerzyk z dużymi, białymi opłatkami. Jonghyun podszedł do mnie.

- Życzę Ci abyś zawsze była uśmiechnięta, bo pięknie wtedy wyglądasz, - powiedział - byś nigdy się nie poddawała i dążyła do wyznaczonych celów nawet jeśli zdaję Ci się,że cały świat jest przeciwko tobie, byś miała dużo prawdziwych przyjaciół, gotowych wyciągnąć pomocną dłoń, byś zawsze robiła to co lubisz, bo wtedy czerpię się najwięcej radości, żeby wszystkie twoje marzenia się spełniły,żeby cały świat był u twoich stóp i ..... - tu głos mu się lekko załamał - byś zawsze była przy mnie. 

Pocałował mnie w usta. Jego ciemnobrązowe pełne ciepła i miłości oczy wpatrywały się we mnie. 
Zrobiło mi się ciepło na sercu i czułam się najszczęśliwszą osobą chodzącą po tym świecie. Nikt jeszcze nie złożył mi takich pięknych życzeń płynących prosto z serca. Ukradkiem otarłam łezkę wzruszenia.

- Oppa gomawo. Otrzymałam od ciebie takie piękne życzenia,że moje wydają się być głupie i oklepane. Pamiętaj,że zawsze będę przy Tobie nie ważne co się wydarzy, na mnie zawsze możesz polegać. - powiedziałam ze ściśniętym z emocji gardłem i przełamałam się z nim opłatkiem.

- To mi w zupełności wystarczy. - powiedział przytulając mnie mocno. 

Reszta chłopaków życzyła mi dobrych ocen i postępów w szkole (Taemin), cierpliwości do tego głupka (Key), dużo kurczaków (Onew)  i żebym zawsze była sobą (Minho). Usiedliśmy do kolacji. 
Moje zdziwienie było nie opisania gdy na stół wjechał barszcz czerwony z uszkami. 

- Pomyślałem,że fajnie byłoby zrobić coś innego niż dotychczas i wpadłem na pomysł,żeby do standardowych dań dodać trochę takich typowo polskich. Wystarczyło zadzwonić do twojej mamy, która w sposób fachowy i niezwykle zrozumiały przybliżyła mi tajniki Waszej kuchni,a efekt widzisz przed sobą. - wyjaśnił Key zauważając moje pytające spojrzenie. 

- Spróbuj. - zachęcił mnie.

Zanurzyłam srebrną łyżkę w ciemnoczerwonej cieczy, w której pływały niczym kaczki po jeziorze uszka. Spróbowałam. Było bardzo dobre, mimo,że nie było zbyt pikantne to dało się wyczuć poszczególne przyprawy. Wyłowiłam jedno uszko i przegryzłam, ze środka wypłynął gęsty grzybowy farsz. Poczułam jakbym byłam w rodzinnym domu. Byłam pod wielkim wrażeniem kulinarnych umiejętności Kibum'a. 

- I jak smakuje Ci ?

- Pyszne, dokładnie takie jak moja mama robi.

- Miło słyszeć. Mniemam,że to nie mały komplement dla mnie. - powiedział z uśmiechem.

Reszta kolacji upłynęła nam na wspólnej rozmowie, a Umma uraczył nas jeszcze przepysznym makaronem z warzywami, karpiem z dodatkiem migdałów oraz ruskimi pierogami. Mimo,że tych ostatnich przygotował naprawdę dużo to nie został po nich nawet jeden samotny pierożek bo Taemin z Jjong'iem dosłownie się na nie rzucili. Dzisiaj kuchnia polska odniosła nie małe zwycięstwo i zyskała przy tym kolejnych wielbicieli. 

Po jedzeniu nastał czas na gwóźdź programu, to co lubi każdy człowiek bez względu na ilość przeżytych wiosen czyli prezenty. Wszyscy na chwilę zamieniliśmy się w małe dzieci i cieszyliśmy się z podarunków. Oprócz tysiąca uścisków i drugiego pocałunków (Jjong niezaprzeczalnie królował w tej dziedzinie, ale Tae także udało się skraść mi kilka gdy akurat ten pierwszy nie patrzył. ) od mojego ukochanego dostałam komplet pięknej czarnej dosyć skąpej koronkowej bielizny. Na co zareagowałam śmiechem i udawanym oburzeniem. Natomiast jemu podarowałam dużą zieloną bluzę dinozaura. Bardzo mu się spodobała, powiedział,że dawno nie dostał czegoś takiego, bo co roku w swoich paczkach znajdował perfumy albo eleganckie koszule. Taeminowi kupiłam biały fullcap z napisem ,,I love banana milk'' i trzydzieści kuponów na wiadomy napój. Wywołało to na jego twarzy szeroki uśmiech. Od niego otrzymałam nową buteleczkę moich ulubionych perfum. Nie wiem skąd wiedział,że  poprzednie właśnie się skończyły. Próbowałam się tego dowiedzieć, ale wykręcił się tym,że to był impuls, przeczucie. Byłam mu wdzięczna bo bardzo polubiłam lekki ale za to długotrwały zapach brzoskwiń ze śmietanką. Key wręczył mi piękną krótką czerwoną sukienkę, a Onew z Minho bilety do Disneyland'u w Tokio. 

Trochę się martwiłam, bo rzeczy, które dostali ode mnie wypadały blado w porównaniu z tymi, które mi podarowali. Jjong zauważył,że coś mnie trapi. Usiadło obok nie na kanapie, przysunął się bliżej i przytulił. 

- Kochanie, co się stało ? - spytał zatroskany - Nie podobają Ci się prezenty ? 

Powiedziałam mu co leży mi na sercu. Zaśmiał się. 

- Nie masz czym sobie zaprzątać swojej ślicznej główki ? 

Spojrzałam na niego nie rozumiejąc co do mnie mówi.

- Dla mnie największym i najlepszym prezentem jesteś ty. Zawsze marzyłem by spędzać święta w towarzystwie mojego marzenia, i patrz dzisiaj się spełniło. Gdyby ktoś zaproponował mi wszystkie dobra tego świata odrzuciłbym je bez najmniejszego wahania bo chcę być tylko z Tobą. - szepnął i splótł nasze dłonie razem. 

Czas upłynął nam na śpiewaniu świątecznych piosenek i objadaniu się słodyczami. Były to jedne z najlepszych Świąt w moim życiu. Za kwadrans dwunasta ruszyliśmy do pobliskiego kościoła na Pasterkę. Wróciliśmy zmęczeni i cali przemoczeni bo chłopcy nie mogli się powstrzymać i urządzili sobie bitwę na śnieżki. 

- Ufff.... nareszcie - powiedziałam zdejmując szpilki. - Jestem padnięta.

Położyłam się w swoim łóżku obok Jonghyun'a. Poczułam jak delikatnie gładzi moje rozpuszczone włosy. Z minuty na minutę moje powieki przybierały na wadze, a dotyk Jjong'a był coraz bardziej kojący. Sennie wyszeptałam ,, Saranghae ''. W odpowiedzi usłyszałam:

- Ja Ciebie też, kochanie.

Już wiem jak czuje się najszczęśliwszy człowiek na świecie. Bo dzisiejszego wieczoru to ja nim byłam. Wiedziałam,że cokolwiek by się nie stało to On będzie ze mną a ja z nim. Razem na zawsze. 

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^

14 lip 2013

Yes,I'm Jonghyun from SHINee #33

Bardzo was mianhae,że dopiero teraz wstawiam kolejną część, ale tak korzystałam z wakacji,że aż czas się dla mnie zatrzymał i byłam pewna,że dzisiaj jest wtorek. Jakie było moje zdziwienie gdy spojrzałam  rano w kalendarz i zobaczyłam,że dzisiaj jest sobota, właściwie to już niedziela xD. Postaram się poprawić a gdybym zapomniałam o tym to piszcie do mnie na ask'u tudzież facebook'u ^ ^ Jestem zapominalska i trochę (bardzo) leniwa. Jeszcze raz Was mianhae. *bije pokłony* Mam nadzieję,że spodoba Wam się to co napisałam ^ ^ Miłej lektury <3 /Ritsu


- Merry Christmas ! - powiedziała Soo Young wręczając mi czerwoną papierową torbę.

- Omo, gomawo. Nie trzeba było.

- Żaden problem. Otwórz. - zachęciła mnie.

Sprawdziłam zawartość i krzyknęłam z radości, ponieważ Sue podarowała mi trzy tomy mangi ,,Kuroko no basuke'', która była nie osiągalna u mnie w Polsce, a bardzo chciałam ją przeczytać.

- Gomawo, bardzo gomawo.  - powiedziałam i przytuliłam ją.

- Jeju, i to jeszcze w angielskim przekładzie. Omo, jak ładnie pachnie. - zachwycałam się dalej.

- Pabo ze mnie. Ja też mam coś dla Ciebie.

Podałam jej zieloną torbę w choinki. Chwilę potem do moich uszu dotarł pisk radości. Soo Young odpakowała prezent.

- No i z czego się tak cieszysz ? - usłyszałam głos Matthew.

- Patrz, co dostałam. - powiedziała Sue i pokazała mu nowiutki, jeszcze zapakowany kalendarz na ścianę z SHINee ze specjalną dedykacją dla niej.

- Omo, omo, omo. Jaki cudny. I jeszcze pachnie nowością. Powieszę sobie na drzwiach.

Dziewczyna rozpływała się z radości a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Przytuliła mnie bardzo mocno.

- Ale jak Ci się to udało zdobyć ? Przecież jeszcze nie wszedł do do sprzedaży.

- Etto ... Mój chłopak ma znajomości więc go poprosiłam.

- Wow, jesteś niesamowita. Jeju, jeju. Jacy oni śliczni. Gomawo.

Sue wpadła po czubek głowy w zachwyt. Cieszę się,że mogłam jej sprawić radość.

- Chyba Mikołaj zostawił to u mnie przez przypadek. Trzymaj. - powiedział Matt i wręczył mi niebieską paczkę w bałwanki.

Otworzyłam prezent i zaparło mi dech. W środku znajdowała się przepiękna luźna jedwabna koszula w kolorze beżowy, miała czarne mankiety i tego samego koloru kokardę pod szyją oraz guziki. Była piękna.

- Omo, gomawo. Jest śliczna.  - przytuliłam go.

- Nie ma za co. Cieszę się,że Ci się podoba.

Matt'owi podarowałam zestaw ekskluzywnych kosmetyków do twarzy. Bardzo mu się spodobały, powiedział,że na pewno będzie ich używać.  W radosnym nastroju przeszliśmy do auli, w której miała się odbyć akademia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Mimo,że uroczystość trwała dość długo bo aż trzy godziny to świetnie się bawiłam. Zajęliśmy ostatni rząd i rzucaliśmy papierowymi kuleczkami w osoby siedzące przed nami. A gdy Yoo He Yi i jej świta tańczyły układ do Jingle Bell Rock głośno gwizdaliśmy i turlaliśmy się ze śmiechu. Rozstaliśmy się przed szkołą i  życząc sobie wszystkiego co najlepsze poszliśmy do domów.

 ***

 Obudziłam się po godzinie dziesiątej następnego dnia. Do Wigilii zostały cztery dni. Leniwie wstałam z łóżka i ruszyłam do szafy, z której wyjęłam jasnobrązową bluzę polarową z czarnymi kocimi uszami, i narzuciłam ją na piżamę. Związałam swoje (już do ramion sięgające) czarne włosy w kok i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli Key i Taemin pogrążeni w rozmowie.

- Annyeong !

Przywitałam się i zaczęłam robić sobie śniadanie. Podeszłam do dużej białej lodówki i z drugiej półki wyjęłam karton mleka. Otworzyłam szafkę i przez chwilę szukałam wzrokiem opakowania płatków śniadaniowych. Znalazłam je, ale niestety były na najwyższej półce i nie mogłam ich dosięgnąć mimo,że stawałam na palcach.  Postanowiłam poprosić o pomoc chłopaków. Przerwałam ich rozmowę i spytałam:

- Będzie z któryś z Was tak dobry i wyjmie mi płatki ?

Zauważyłam,że Key nie za bardzo się do tego garnął. Przeniosłam  wzrok na Tae.

- Oppa, pomożesz mi ? - spytałam i zrobiłam aegyo oczka.

Zauważyłam błysk  jego oku. Pokiwał głową i skierował się do szafki. Stałam plecami do nich zajęta myciem kubka, w którym chciałam jeść płatki. Na szczęście dosięgałam do zlewu i nie musiałam nikogo prosić o pomoc. Zamarłam z kubkiem w ręce ponieważ poczułam,że ktoś jest za mną a chwilę potem czyjaś głowa była na moim ramieniu.

- Proszę bardzo. Smacznego. - powiedział a jego długie brązowe włosy łaskotały mnie w szyje i położył  opakowanie kakaowo-waniliowych płatków w kształcie pand na blacie.

- Gomawo. - powiedziałam lekko rumieniąc się.

Staliśmy tak dłuższą chwilę. Cały czas trzymałam naczynie w ręce a gorąca woda leciała z kranu. Czułam na szyi jego gorący oddech.

- Taemin, mogę Cie prosić na chwilę ? - Key przerwał tą niezręczną sytuacje.

- Już idę, hyung.

-  Ślicznie dzisiaj wyglądasz. - szepnął i z niechęcią odsunął się ode mnie.

Wrócił na swoje miejsce i wrócił do wcześniej przerwanej rozmowy. Zalałam płatki mlekiem i usiadłam na przeciwko nich.

- Mamy jakieś plany na dzisiaj ? - spytałam Key'a, który zarządzał sprawami organizacyjnymi.

- Tak i to nawet dużo rzeczy. Musimy skoczyć do paru sklepów i kupić potrzebne rzeczy do przygotowania świątecznych przysmaków, prezenty też by się przydały, o choinkę nie musimy się martwić bo kolega mojego taty nam przywiezie.

- Wow, faktycznie sporo tego.

- A, jeszcze trzeba posprzątać dorm. Później zrobimy listę i rozdzielimy obowiązki.

Byłam bardzo ciekawa jak wyglądają Święta w Korei. Z czego składa się wigilijna kolacja, jakie są zwyczaje. 

- Po śniadaniu idę z Tae na targ by kupić parę rzeczy dołączysz do nas ? - spytał Kibum

- Pewnie. A tak w ogóle to gdzie jest reszta ?

- Onew pojechał do agencji, a Jonghyun i Minho z tego co wiem to smacznie śpią. - powiedział Tae

Jakby na przekór jego słowom zszedł nikt inny jak Minho, za którym sennie podążał Jjong.

- Annyeong - wymamrotał Kim.

Zaczęli przyrządzać sobie śniadanie. Po chwili po całej kuchni rozszedł się zapach jajecznicy z cebulką,a z tostera wyskoczyły  ciepłe grzanki. Choi usiadł obok Key'a,a Jong obok mnie. Pocałował mnie w policzek i spytał czy dobrze spałam.

- Yaaah! Ile razy Ci mówiłem,żebyś nie chodził po domu bez koszulki a już w żadnym wypadku nie jadł w ten sposób śniadania. - Key był oburzony.

Dopiero teraz zauważyłam,że Minho jest tylko w spodniach od dresu i z dumą prezentuje swoją niesamowitą muskulaturę.

- Wyluzuj. Przecież nikogo oprócz nas tu nie ma. Nie masz się po co spinać. - powiedział i ze stoickim spokojem pochłaniał parującą jajecznicę i zagryzał ją tostem.

- Hyung,ale tak się nie godzi. To wbrew zasadom savoir vivre'u. - poziom zdegustowania u Divy sięgnął zenitu.

- Jak tam chcesz, mi tak wygodniej. - wyznał z rozbrajająca szczerością.

Reszta śniadania upłynęła nam w podobnej atmosferze. Poszłam do siebie sięprzebrać. Key z Taeminem obiecali,że poczekają na mnie. Spojrzałam za okno. Padał gęsty biały śnieg. Do brązowej bluzy dorzuciłam czarne rurki. Udałam się do łazienki by się trochę odświeżyć. Umyłam zęby, uczesałam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż. Chwyciłam swoją torbę w kształcie radia do której spakowałam dwie pary rękawiczek (tak na wszelki wypadek) i zeszłam na dół. Chłopcy już byli na dole.

- Mogę iść z Wami ? - spytał Jonghyun i prosząco spojrzał na Kibum'a.

- Aniyo. Hyung, ty w tym czasie gdy nas nie będzie posprzątasz dorm, a Minho Ci w tym pomoże.

Twarz tego drugiego wyglądała jakby się przed chwilą dowiedział,że ma coś robić. Nie był zbyt zadowolony ale pokiwał głową na znak,że się zgadza. W sumie to nie miał nic do gadania bo Umma był nie ustępliwy.

- Ej, takie nie można. To nie fair ! - zawył Jjong.

- Musisz się zacząć wprawić przecież nikt nie będzie za Ciebie sprzątał, a jak będziesz mieszkał z Weroniką, to co ona ma sama wszystko robić ? - Key wysunął koronny argument.

Dino skapitulował i mruczał pod nosem jakie to niesprawiedliwe. Usłyszałam jeszcze jak Choi mówi:

- Hyung, nie zachowuj się jak dziecko. Im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy i będziesz mógł sobie pograć na PSP.

Zamknęliśmy za sobą drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Z nieba sypały się płatki śniegu tak gęsto jakby ktoś rozpruł puchową pościel, a nieśmiałe promyki zimowego słońca przebijały się przez nie. Usiadłam na tylnym siedzeniu. Key prowadził,a miejsce obok niego zajął Taemin. Po dwudziestu minutach byliśmy przed wielkim super marketem. Wysiedliśmy i ruszyliśmy ku wejściu. Sklep był ogromny, a tłum ludzi znajdujących się tam jeszcze większy. Kibum wyjął listę zakupów i przeczytał.

- Mamy kupić pół kilo marchewki, parę pietruszek, seler, pięć opakowań makaronu, olej sezamowy, dwa kilo wołowiny i buraki.

- Hyung, nie zapomnij o zapasie mleka bananowego dla mnie i słodyczach. - powiedział Tae.

Mimowolnie uśmiechnęłam się. Taemin był uroczy.

- Arasso, Minnie, arasso. Dzielimy się obowiązkami na pół ? Ja idę sam a Wy w parze, ok ?

Zarumieniłam się lekko. Pokiwałam twierdząco głową a Tae wziął od niego listę. Mieliśmy kupić makaron, olej i słodycze. Ruszyliśmy na poszukiwanie. Szło nam szybko i po pół godzinie mieliśmy już wszystkie potrzebne rzeczy z wyjątkiem słodyczy. Nie mieliśmy pojęcia gdzie one mogą być. Kręciliśmy się w kółku. Taemin chciał zadzwonić do Key'a ale ten nie odbierał. Postanowiliśmy spytać  się o drogę młodą czerwonowłosą dziewczynę ubraną w czarne rurki i beżową kurtką.

- Musicie iść prosto i skręcić w trzecią alejkę po lewej. - powiedziała.

- Gomawo. Od dłuższego czasu jesteśmy w tym miejscu.  Jeszcze raz gomawo i Merry Christmas. - długowłosy chłopak podziękował jej.

Poszliśmy tak jak powiedziała dziewczyna i faktycznie było tam to czego tak usilnie szukaliśmy. Szczęka mi opadła bo jak żyje to tyle słodyczy nie widziałam w jednym miejscu.

- Pabo ze mnie. Jak mogłem tego nie zauważyć.

- Daijoubu. Wiesz ile razy ja się gubię w sklepach i nie tylko. - powiedziałam i podeszłam do półek.

Było tam wszystko. Pocky i Pepero w każdym smaku, prawdziwe zatrzęsienie czekolad, batoników, cukierków, gum do żucia, lizaków, wat cukrowych, ciast i ciasteczek. Aż trudno było wybrać. Po długim namyślę zdecydowałam się na sześć paczek Pepero o smaku bananowym i  truskawkowym, po dwie dla mnie, Rin i Ann, dwa kubeczki tęczowej waty cukrowej i dwie strzelające czekolady. Natomiast Tae wybrał super kwaśne żelki i pół kilo mordoklejek. Do tego dorzucił dwa kartony w każdym dziesięć półlitrowych butelek mleka bananowego, bez którego jak sam powiedział nie umiał żyć. A dla reszty chłopaków wybraliśmy miks cukierków i po dwie czekolady na głowę. Powoli, ponieważ wózek był bardzo ciężki skierowaliśmy się do kasy, gdzie spotkaliśmy Key'a.

- Taemin, czy Ciebie do końca pogięło ? - powiedział wskazując na mleko bananowe.

- No co, muszę je mieć pod ręką. - Maknae wzruszył ramionami.

- Uzależniony. - skwitował Diva i zaczął wykładać produkty na ladę.

Dorzucił jeszcze parę lizaków dla Jonga bo wiedział jak bardzo on je lubi. Po kwadransie byliśmy z powrotem w samochodzie i jechaliśmy do dormu.

- I jak Ci się podobało w prawdziwym koreańskim markecie ? - spytał Kibum

- Bardzo. Jeszcze nigdy nie byłam w takim miejscu. Macie tam wszystko. Dosłownie. Tyle słodyczy to jak żyję nie widziałam. W porównaniu z waszymi sklepami to u mnie są tylko sklepiki.- powiedziałam i zaśmiałam się.

- Jeszcze dużo nie wiesz o Seulu, ale spokojnie nadrobimy to.

W milczeniu dojechaliśmy na miejscu.

***

- Weronika ! - usłyszałam wołanie Jonghyun'a.

- Już schodzę ! - odkrzyknęłam i szybko zapięłam sukienkę w kolorze szmaragdowym. 

Przejrzałam się lustrze. Poprawiłam włosy spięte w wysoki kok. Spryskałam się marną resztką moich ulubionych perfum. Na ustach miała czerwoną szminkę, a powieki lekko pomalowałam zielonym cieniem. W uszach miałam srebrne kolczyki w kształcie kuleczek. Założyłam czarne szpilki i powoli zeszłam na dół. Światła były przygaszone a w salonie stał wielki stół nakryty śnieżnobiałym obrusem zastawiony po brzegi świątecznym jedzeniem. W kącie stała wielka pachnąca lasem pięknie ozdobiona choinka, a pod nią piętrzył się stos prezentów.  W tle leciało Last Christmas, a nad lampą w kuchni zauważyłam powieszoną jemiołę.

Ciekawe czyj to pomysł ?

Uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Słychać było jak Key strofuje Jonghyun'a i Tae za to,że podjadają. 

Rano zadzwoniłam do rodziny i przyjaciółek z świątecznymi życzeniami. Mama bardzo się ucieszyła i wzruszyła gdy usłyszała mój głos. Spytała jak sobie radzę i czy przypadkiem nie chodzę głodna. Kochana. Powiedziałam,że u mnie wszystko jak w najlepszym porządku. Rin i Ann aż skakały z radości gdy otworzyły prezenty ode mnie. Zdziwiłam się,że paczki tak szybko doszły. 

- O, już jesteś ! -  zawołał Key gdy mnie zobaczył. 

Nie mogłam się powstrzymać śmiechu gdy zobaczyłam go krzątającego się wokół smażących  się pierogów w różowym fartuszku z napisem ,,Umma''.  

Poczułam jak czyjeś umięśnione ręce obejmują mnie w pasie i przytulają mocno do siebie. 

- Omo, jak pięknie wyglądasz.  - powiedział  Jjong.

Poczułam jego gorący oddech na mojej skórze, która natychmiast pokryła się gęsią skórką.

- Gomawo. Za to ty cudnie pachniesz. - powiedziałam odwracając się do niego twarzą.

Pocałował mnie czoło i przytulił mocno.

- Merry Christmas, kochanie - wyszeptał Jonghyun.

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^
















8 lip 2013

Yes, I'm Jonghyun from SHINee #32

Rzuciłam torbę w kąt i poszłam do łazienki by się trochę odświeżyć. Ostrożnie powiesiłam sukienkę na wieszaku a buty położyłam obok. Wzięłam szybki prysznic. Stwierdziłam,że okazja jest wyjątkowa i oprócz standardowego umalowania rzęs wyjęłam jeszcze nowy eyeliner i narysowałam sobie nim lekkie kreski. Podkręciłam rzęsy zalotką, a na powieki nałożyłam trochę brązowego cienia. Posmarowałam usta truskawkowym błyszczykiem i spryskałam się moimi ulubionymi perfumami,których niestety nie zostało już za dużo. Włosy lekko podkręciłam przy samych końcach. Włożyłam sukienkę. Pasowała idealnie. Jak by była stworzona specjalnie dla mnie. Obróciłam się a delikatny materiał zawirował. Spojrzałam jeszcze raz w lustro.

- Całkiem nieźle. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do własnego odbicia.

Poprawiłam włosy i wyszłam z łazienki. Przepakowałam najbardziej potrzebne rzeczy takie jak telefon, portfel, chusteczki i błyszczyk do innej, znacznie mniejszej czarnej torebki, która o wiele bardziej pasowała do mojego stroju niż duża czarna skórzana torba w kształcie radia z mnóstwem przypinek. Obrzuciłam pokój wzrokiem i wyszłam. Po chwili byłam na dole.

- Cóż to za piękność nas odwiedziła ? - powiedział Jonghyun gdy tylko mnie zobaczył.

Podszedł do mnie bliżej.

- Wyglądasz prześlicznie. - wyszeptał

- Gomawo.

- Tak ładnie,że będę się czuł zazdrosny widząc jak patrzą się na Ciebie inni mężczyźni.

- No wiesz co, Oppa ? - udałam urażoną i odsunęłam się od niego

- To gdzie idziemy ? - spytałam chłopaków

- To tajemnica.  - odpowiedział Onew

- Omo, nie mogę się już doczekać.

- My tu gadu gadu a czas leci. Chodźcie szybciej do samochodu. - do rozmowy wtrącił się Key, który był już ubrany w czarną zimową kurtkę i  czapkę z jednym okiem na przodzie.

Wszyscy ruszyliśmy po swoje kurtki i po chwili byliśmy na zewnątrz. Mimowolnie zatrzęsłam się z zimna i zaczęłam pocierać ręce by trochę się ogrzać.

Jak zawsze musiałam czegoś zapomnieć. Tym razem były to rękawiczki.

 Taemin to zauważył i podszedł do mnie.

- Widzę,że marzniesz więc weź je. Są bardzo ciepłe. - powiedział podając mi parę skórzanych rękawiczek w kolorze ciemnej czekolady.

Zaskoczyło mnie to trochę.

- Omo, naprawdę nie trzeba. Dam radę.

Próbowałam się wzbraniać ale Tae nalegał.


- Nie pozwolę by takie śliczne rączki marzły. - dodał i wziął moją ręk, powoli nałożył na nią rękawiczkę. To samo zrobił z drugą. 

Poczułam przyjemne ciepło. Jakbym okryła się grubą cieplutką kołdrą. Uśmiechnęłam się. Jednak zaraz spoważniałam bo dotarło do mnie,że teraz to mu będzie zimno. Zauważył,że się waham. 

- O co chodzi ? - spytał

- Przecież teraz to Tobie będzie zimno. - powiedziałam 

- Nie szkodzi. Wystarczy,że popatrzę na Ciebie i już będzie mi cieplej. 

Chincha ? 

- Ne.

Odetchnęłam z ulgą. 

Nie mogę pozwolić na to by, któryś z nich miał jakieś problemy przeze mnie. Tae mógłby się przeziębić bo nie miał ani czapki ani rękawiczek, tylko lekki płaszczyk, który nadawał się bardziej na jesień niż na zimę. 

- Ej, gołąbeczki, wsiadacie czy nie ? - usłyszałam głos Onew

Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. 

- Ne, już idziemy. - powiedział Taemin a na jego twarzy zobaczyłam lekki rumieniec. 

Chwilę później byliśmy już w środku. Usiadłam między Jonghyun'em a Onew. Ruszyliśmy.

- Oppa, powiesz mi gdzie jedziemy ? - spytałam Jjonga i zrobiłam maślane oczy.

- Nie mogę, to tajemnica. Powiem jedynie,że chcemy,żebyś zasmakowała prawdziwego życia. 

Udałam obrażoną. 

- Oj, kotku, nie dąsaj się. Za chwilę tam dojedziemy. Mam nadzieję,że Ci się spodoba. - powiedział i pocałował mnie w policzek.

Zaczęłam się zastnawiać gdzie mnie zabierają.

Może to jest jakaś bardzo dobra restauracja albo teatr ? 

Spojrzałam na chłopaków.

Nie byli elegancko ubrani. To nie znaczy,że źle wyglądali. Na luzie ale z klasą. Więc może to jakiś klub albo kręgielnia ? 

Tak jak mówił Jonghyun podróż nie trwała długo. Próbowałam jeszcze parę razy się dowiedzieć czegoś ale on był nieustępliwy. Nic nie udało mi się z niego wyciągnąć.

- Jesteśmy. - powiedział Key 

Otworzyłam okno. Do wnętrza wleciało zimowe powietrze. Zobaczyłam duży neonowo niebieski napis ,,Groove''. 

- Party club - przeczytałam mniejsze litery.

- Zabieracie mnie do klubu ?

- Ne. To źle ? - spytał z niepokojem Jjong

- Aniyo. wręcz przeciwnie. Bardzo chciałam kiedyś pójść do takiego z prawdziwego zdarzenia. 

- Ufff. to dobrze. Już się martwiłem,że Ci się nie spodoba. - z ulgą powiedział Jjong i wysiadł.

Podał mi rękę. Chwyciłam ją i skierowaliśmy się ku wejściu. Zobaczyłam,że po obu stronach drzwi ustawieni są bramkarze. Trochę się ich przestraszyłam bo każdy z nich miał chyba z dwa metry wzrostu , mieli na sobie czarne garnitury przez, które było widać zarys ich napiętych mięśni. Krótko mówiąc byli postawnej budowy i nie chciałabym spotkać takich po ciemku. Zauważyłam również,że są dwie kolejki do klubu. Mimo,że do pierwszej stało dużo osób to poruszała się bardzo prężnie i ludzie po mniej niż minucie wchodzili do środka, równolegle do niej była uformowana druga, tam stało dużo mniej osób i z tego co zauważyłam na wejścia trzeba było czekać dłużej.

Jonghyun złapał mnie mocniej za rękę i ruszył w kierunku tej drugiej, V.I.P'owskiej. Reszta zespołu podążyła za nami. Zamiast ustawić się na końcu ogonka, on od razu podszedł do bramkarza. Było słychać pojedyncze głosy niezadowolenia. Pokazał mu jakiś papier i już po chwili ten drugi odczepił gruby, czerwony sznur rozwieszony między barierkami i gościnnym gestem wskazał nam,żebyśmy weszli. Już mieliśmy tak zrobić gdy ochroniarz zapytał się:

- A ta dziewczyna ?

- Ona jest z nami. - rzucił krótko Jjong

Bez przeszkód weszliśmy do środka. Moim oczom ukazałam się wielka sala, której znaczną część zajmował podświetlony na kolorowo parkiet, na którym tańczyli ludzie. Obok niego było stoisko DJ'a, który na bieżąco miksował muzykę. Nie daleko od niego był umieszczony bar. Za neonowo zieloną podświetloną ladą stało paru barmanów. Po przeciwnej stronie były umieszczone ciemnoniebieskie fotele, na których można było usiąść i sączyć powoli drinka albo odpoczywać po męczącym tańcu. To wszystko spowijała sztuczna mgła, przez którą przebijały się różnokolorowe reflektory. 

- Ale czad! - powiedziałam i uścisnęłam mocniej dłoń Jonghyun'a.

- Cieszę się,że Ci się podoba.

Jeszcze tylko jedna sprawa nie dawała mi spokoju. 

- Jjong, a nie ma tu przypadkiem jakichś paparazzi ? - spytałam - Oni chyba lubią takie miejsca.

- O nic się nie martw. Mój kolega ze studiów jest właścicielem i nikogo takiego nie wpuszcza tutaj. Właśnie to czyni ten klub wyjątkowym. Możemy tu odetchnąć i wyszaleć się bez obaw,że ktoś nam zrobi zdjęcie. Dlatego często tu przychodzimy. - wyjaśnił

To dobrze. 

- Let's get this party started ! - powiedział Key i wyruszył na podbój parkietu. 

Taemin, Minho i Onew dołączyli po chwili do niego. Za to my podeszliśmy do baru.

- Czego sobie śliczna panienka życzy ? - zapytał mnie czarnowłosy barman.

- Yhm... może .... - spojrzałam na listę drinków wywieszoną ścianie. - Jonghyunnie, co mi polecisz ?

- Może Mojito albo Blue Malibu ? - zaproponował 

- Blue Malibu ?  To uderza prosto do głowy. Ale jeśli chcesz się zabawić to jest idealne. - wtrącił się barman. 

Przez chwilę się wahałam. 

- A może Speed czyli połączenie Sprite'a z ajerkoniakiem. - zaproponował Chris, tak przeczytałam na jego plakietce.

- No nie wiem.... może jednak wezmę to Malibu. 

Zauważyłam,że Jonghyun zaczyna się powoli niecierpliwić. Nie wiem czy to przez moje niezdecydowanie czy przez to,że Chris cały czas do mnie zagadywał. On już zamówił dla siebie czerwono-pomarańczowy drink z palemką. Ostatecznie wybrałam Blue Malibu. Upiłam łyk.Było całkiem niezłe. Miało smak likieru kokosowego połączonego z mlekiem skondensowanym. 

Zauważyłam,że wokół krawędzi było posypane cukrem. Chciałam wytrzeć usta ale nie zdążyłam bo Chris mnie ubiegł. Tego było już za wiele dla Jjong'a. Podniósł się ze stołka tak gwałtownie,że prawie go zwalił. 

- Nie dotykaj jej ! - powiedział i odepchnął go ode mnie. 

- Gwenchana? - spytał z troską w głosie

- N-ne . - powiedziałam lekko wystraszona jego reakcją.

- Mianhae, chodźmy potańczyć. - powiedział i wyciągnął mnie na parkiet.

Akurat leciało Big Bang - Fantastic Baby. Zaczęliśmy tańczyć i tak upłynęła nam godzina. Było naprawdę super i mogłabym tak dalej ale niestety nogi mnie bolały. Powiedziałam o tym Jjong'owi. Stwierdził,że nie ma sprawy i ruszyliśmy w kierunku foteli. Usiadłam mu na kolanach. Pocałował mnie delikatnie w szyję. Szedł co raz wyżej aż dotarł do moich ust i złożył na nich długi i namiętny pocałunek. Odpowiedział na niego. Całowaliśmy się przez dłuższą zupełnie zapominając o otaczającym nas świecie. 

- Tak bardzo Cię kocham. - wyszeptał 

Poczułam na skórze jego gorący oddech. 

- I temu służyła sytuacja przy barze ? - spytałam odsuwając się od niego.

- Nie mogłem się powstrzymać. Ten koleś strasznie działał mi na nerwy. On Cię otwarcie podrywał i to przy mnie. - Jonghyun zaczął się denerwować na samą  myśl o tym

- Spokojnie. Przecież wiesz,że na innych mi nie zależy, bo kocham tylko Ciebie. - przeczesałam jego brązowe włosy

- Wiem, ale strasznie mnie to drażniło. Mianhae. 

- Mój ty zazdrośniku. - powiedziałam i pocałowałam go.

Niestety tą piękną chwilę przerwał nam czyjś krzyk. Odwróciłam się by zobaczyć co się stało. W naszą stronę szedł Key. Nie, szedł to źle powiedziane, Kibum starał się iść ale procenty,które miał we krwi skutecznie mu to utrudniały i zataczał się. Jonghyun nie mógł powstrzymać uśmiechu. Key'owi w końcu udało się dotrzeć do nas.

- Eejjj, ładnie tooo taak, puubilcznie zjadaććć sobiee twarzeee ? - zapytał 

Alkohol również zadziałał na jego mowę. 

Jjong skręcał się ze śmiechu.

- Nno, i ... czego sję - czknięcie - takk głuupio szczerzyszzzz ?

Po chwili przybiegli do nas zziajani Taemin i Minho. 

- Tu jesteś, tyle Cię szukaliśmy. - powiedział Tae i usiadł na fotelu obok.

- Trzeba go zabrać do domu. Facet ledwo stoi na nogach. - dodał Choi.

- Aleee, ja wcale nie jesteeem pijjjany .... - zapierał się Key.

- Chodź, idziemy do samochodu. - Tae wziął go pod ramię, a Minho mu pomógł.

- Ale, ja kcee sje bawiććć! 

Z całych sił próbowałam się nie śmiać, ale nie mogłam. Widok pijanego Kibum'a nie tylko mnie rozśmieszył. Jjong był cały czerwony na twarzy. 

- My też już pójdziemy ? - spytał

Pokiwałam głową. Był senna a od tańczenia bolały mnie nogi. Ruszyliśmy za nimi. Po pięciu minutach byliśmy w samochodzie. Nastąpiło pewne przetasowanie. Zawsze to Key prowadził ale,że akurat był  w nie najlepszej formie zastąpił go Onew. Minho usiadł obok niego. Zajęłam miejsca między Tae a Jjong'iem. Kibum usiadł mu na kolanach i zaczął śpiewać piosenkę o zielonych kaczuszkach, które zgubiły się w lesie. Pozostali nie potrafili zdusić śmiechu i po chwili wszyscy się śmialiśmy. Jinki prowadził auto bezpiecznie ale szybko i wkrótce zajechaliśmy pod dorm. Chłopcy wzięli pijanego kolegę pod ramię i zaprowadzili do pokoju. Ja również udałam się do siebie życząc im dobrej nocy. Zdjęłam sukienkę i buty. 

- Ufff, jaka ulga. 

Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Po chwili leżałam w łóżku okryta szczelnie kołdrą. Moje włosy rozsypały się po białej jak puch poduszce a powieki coraz bardziej mi ciążyły. Słyszałam jak Key  krzyczał,że wcale nie jest śpiący i nie rozumie czemu wyszliśmy z klubu. Zasnęłam z uśmiechem na ustach. 

Kto by pomyślał,że pierwszy dzień szkoły może być tak ekscytujący ?

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^