Droga do gwiazd


Jinhye od godziny próbowała zasnąć i pewnie odpłynęłaby w objęcia Morfeusza gdyby nie krzyki dochodzące z kuchni - znak że ojciec wrócił do domu. Zwlekła się z wygrzanego łóżka i wyszła z pokoju, który dzieliła z dwiema młodszymi siostrami bliźniaczkami i starszym bratem. Schodząc po trzeszczących ze starości schodach myślała jak to dobrze,że wszyscy oprócz niej byli poza domem, siostry w szkole a brat w pracy. Złość ojca będzie miała mniejsze pole rażenia, skutkiem czego skupi się na niej, ale dziewczyna już do tego przywykła. Dziś wróciła wcześniej do domu ponieważ zamiast iść do szkoły poszła na trening do szkoły tanecznej, za którą z resztą sama płaciła ze swoich oszczędności bo w domu nie było na to pieniędzy. Po raz setny przez parę godzin ćwiczyła układ, który zamierzała pokazać na zbliżającym się castingu ogłoszonym przez jedną z wielkich wytwórni talentów. Kochała taniec, był jej pasją i ucieczką od przygnębiającej rzeczywistości, poświęcała mu każdą wolną chwilę, a ostatnio tańczyła nawet w czasie lekcji, oczywiście nie robiła tego za często by nie zaniedbać szkoły. Nadal kontynuowała swoje hobby mimo sprzeciwu ojca, który uważał to za dziecinadę i kompletną stratę czasu. Skierowała swoje kroki do źródła hałasu. Im bliżej była, tym krzyki przybierały na sile, a z czasem doszły do nich przekleństwa. To, co tam zastała przerosło jej najczarniejsze sny, zdemolowana doszczętnie kuchnia, szafki były powyrywane z nawiasów, drzwi od kredensu smętnie zwisały, do tego na podłodze walały się buty i szczątki rozbitych talerzy, na stole leżał pomięty obrus z śladami przypaleń, a w kącie stała lodówka otwarta na oścież. Ledwie świecąca się żarówka w lampie przy suficie, sprawiała że pomieszczenie było w pół mroku. Gorzej niż po wybuchu bomby atomowej. Obrazu nieszczęścia dopełniał ledwo stojący na nogach ojciec, który usiłował wbić jajka na patelnie, z marnym skutkiem bo wszystkie wylądowały na podłodze, tworząc żółtą plamę. Ojciec miewał  często napady niczym nieuzasadnionej agresji ale zazwyczaj kończyło się na paru zbitych talerzach lub innych rzeczach, które akurat się nawinęły pod rękę ale teraz było o wiele gorzej.  Jinhye zastanawiała się nad powodem tej rozróby. Na pewno nie został wyrzucony z pracy ponieważ od wielu lat nie podjął się żadnej, jedynie co miesiąc chodził po zasiłek. Chyba, że znowu spotkał się ze swoimi przyjaciółmi jeszcze gorszymi od niego. Dziewczyna dobrze pamiętała ich ostatnią wizytę tutaj, po której musiała przez trzy dni sprzątać mieszkanie. Westchnęła, wznosząc oczy ku górze  i podeszła do wysokiego umięśnionego mężczyzny, który nadal usiłował wbić jajka na patelnię, nie zauważył jednak, że się skończyły i tylko wykonywał niczym robot ruchy w powietrzu. Był ubrany w zmięta niegdyś czerwoną koszulę w kratę i stare zniszczone jeansy z dziurami na kolanach.
- Cześć tato. - przywitała się z nim.
Nie odpowiedział, tylko niebezpiecznie zatoczył się do tyłu, niechybnie by upadł gdyby nie podsunięte przez córkę w ostatniej chwili krzesło. Patrzył się przez chwilę tępym wzrokiem przed siebie.
- Znowuuu nie byaś w szkle...  - wybełkotał w odpowiedzi.
Dziewczynie aż zakręciło się w głowie gdy poczuła jego oddech. Śmierdział gorzej niż gorzelnia. Udała, że nie słyszała i zaczęła sprzątać.
- Ssssyszałaś co powiedziałem ? Jeszcze raz dostanę telefon ze szkoły to tak ci spiorę skórę, że przez tydzień nie będziesz mogła siedzieć, zrozumianooo ?
Ojciec znów zaczął mamrotać, jednak były to zdania kompletnie pozbawione sensu.
- Ja ci dam jakiśśś taniec! Zachciao sięęę gówniarze tańczyć. Syf w domu a tej marzenia w głowie. Już ja cię nauczę porządku ! - powiedział i złapał dziewczynę od tyłu, obracając ją przodem i wykręcając boleśnie rękę. Zaskoczona nie zdążyła nawet odskoczyć w porę.
- Idę spać, a jak wrócę ... - przerwał by nabrać oddechu. Długie wypowiedzi były dla niego męczące a i alkohol, którego dzisiaj nie mało wypił poważnie utrudniał komunikację. - jak wrócę szysssko ma lśnić. W przeciwnym razie pożałujesz.
Jinhye próbowała się wyrwać ale nie dała rady, uścisk ojca był mocny, nawet gdy zamiast krwi w żyłach płynął alkohol. Lata ćwiczeń boksu zaowocowały i mimo, że karierę boksera ma dawno za sobą wciąż był w niezłej formie. Odkąd ojciec wpadł w alkoholizm, czyli od dobrych paru lat, dziewczyna nauczyła się tego, by nie sprzeciwiać mu się gdy jest pijany, ale teraz coś w niej pękło. Nie mogła już dłużej tego dusić w sobie, zawsze jak był jakiś problem to ona była temu winna nawet gdy nie miała szans by to zrobić, nie na siostry ani na brata spadał gniew ojca tylko na nią. Miała tego dość. Uczyła się dobrze w jednym z najlepszych liceów wprawdzie na stypendium bo ojca nie było stać na opłacenie czesnego nawet jakby się rozdwoił, gotowała obiady, prała, sprzątała a on miał to za nic, tylko wieczne uwagi i pretensje. Sam nic nie robił. Była w stanie zrozumieć wszystko. Żal po śmierci żony, która odeszła po długiej i męczącej chorobie, również to że nie potrafił się odnaleźć w nowym świecie i obowiązkach spoczywających na nim. Nawet to, że postanowił nie wychodzić z domu i tkwić w swojej bańce bezpieczeństwa. Tym razem jednak czara goryczy się przelała i postanowiła mu się sprzeciwić, ten jeden raz by udowodnić sobie, że nie jest mięczakiem i umie walczyć o swoje.
- Nie. - powiedziała cicho, jednak strach dał o sobie znać.
- Co? Nie słyszałem.
- Nie będę dłużej twoją niewolnicą. Mam dość tyrania całymi dniami. Tego cholernego gotowania, sprzątania i innych pierdół. 
- Czy ty chcesz bym zrobił coś czego oboje będziemy żałować? 
- Mówię tylko, żebyś w końcu się obudził, tato. Wszystkim nam jest źle z tym, że mama umarła ale niestety świat toczy się dalej i my musimy stawić mu czoła. Mama na pewno nie chciałaby żebyś się taki stał ani żeby dom, który wybraliście i kupiliście razem za odłożone pieniądze powoli zamieniał się w ruinę... -  nawet nie skończyła mówić gdy poczuła uderzenie. Potarła piekący jak diabli policzek a w kącikach łez pojawiły się łzy. - Naprawdę... 
- Zamknij się gówniaro. Nic nie wiesz o życiu. Idę spać, jeśli naprawdę nic z tym nie zrobisz - wskazał palcem bałagan wokół - to nie ręczę za siebie. Skoro tak kochałaś mamę to zacznij robić coś z czego ona mogłaby być dumna.
Ojciec szurając kapciami udał się po schodach do swojego pokoju i z trzaskiem zamknął za sobą drzwi, dając tym samym jednoznaczne ostrzeżenie, żeby nie przeszkadzać mu pod żadnym pozorem.
W umyśle dziewczyny trybiki zaczęły pracować na coraz wyższych obrotach. Od dawna marzyła by się stąd wyrwać i zacząć żyć po swojemu w końcu wolna. Wiedziała, że zapaliło się zielone światło i teraz ma na to szanse, być może jedyną w swoim życiu. Ojciec poszedł spać na dobre parę godzin więc miała dosyć czasu by posprzątać i spakować swoje rzeczy oraz wymknąć się niezauważona. Z tak przygotowanym planem przeszła od słów do czynów. Dzięki doświadczeniu w sprzątaniu nabytym przez lata uwinęła się porządkami w nieco ponad godzinę i teraz zmęczona składała starannie ubrania, umieszczając je później w walizce. Nie chciała brać ze sobą zbyt wielu rzeczy dlatego zdecydowała się tylko na małą walizkę i plecak, do którego włożyła szczelnie zawiniętego w miękki materiał laptopa razem z zasilaczem, trochę suchego prowiantu, lekarstwa na wszelki wypadek, ulubioną książkę, której każda strona była powyginana w inną stronę od wielokrotnego czytania, pamiętnik oraz zdjęcie przedstawiające całą uśmiechniętą rodzinę na długo przed całym złem, które się wydarzyło. Wzięła swoje oszczędności porozmieszczane w różnych skrytkach i ukryła w bezpiecznym miejscu. Wytarła pospiesznie łzę, która pojawiła się w kąciku oka i ubrana w najcieplejszą bluzę jaką miała i na to kurtkę zeszła po cichu na dół. Wyszła na zewnątrz, zamykając za sobą drzwi. Jeszcze raz popatrzyła się za siebie, wzrokiem obejmując cały swój dom, który na zewnątrz wyglądał jak ostoja spokoju. Och, jakby chciała żeby tak naprawdę było. Niestety było to niemożliwe a przynajmniej nie teraz.  Pomachała sama nie wiedząc komu i poprawiając ciężki plecak, ruszyła przed siebie. W jej wnętrzu emocje buzowały jak szalone. Bała się tego, co może się zdarzyć a niepewność swojego losu przyprawiała ją o ciarki ale też odczuwała dziwny rodzaju satysfakcji i radość, że w końcu będzie mogła robić to, co kocha i w czym czuje się najlepiej. 
Mamo, sprawię, że będziesz ze mnie dumna. Trzymaj mocno kciuki. - szepnęła i spojrzała w ciemne zimowe niebo pełne gwiazd, mając nadzieję, że ona też stanie się jedną z nich tu na ziemi. 

***

Przyszłam tutaj z czymś takim. Napisałam to pod wpływem weny i sumie to nadal nie wiem co to do końca jest, prolog czy pierwszy rozdział. Nie będę mówić o czym jest, ani przedstawiać bohaterów bo wszystko jest jeszcze zbyt świeże (mimo że od dawna grzeje miejsce w wersjach roboczych) i cały czas myślę jakim torem poprowadzę to, co właśnie powstało. Przepraszam z góry za wszelkie błędy i niedociągnięcia, jeśli jakieś są to proszę napiszcie mi o nich w komentarzach. Będę wdzięczna za wszelkie sugestie i wasze wrażenia. Miłego dnia i do napisania.

7 komentarzy

  1. Wow. Szczerze motyw pijaństwa ojca jest znany, ale ważniejsze jest to, co po tym się wydarzy. Na razie nie mam tak wielkiego zdania, ale sądzę, że przy pierwszym rozdziale wyleję więcej z siebie, jak na razie jest tu takie maleńkie wprowadzenie i zbyt wiele się nie dowiadujemy, ale właśnie to wzbudza głód i niecierpliwość.
    Prosiłaś mnie, bym zajrzała, dlatego w końcu ruszyłam swój leniwy tyłek i przeczytałam. Na starcie przepraszam za to, że być może będę mieć opóźnienia, bo ja i czytanie to naprawdę zagrana para tylko wtedy jak mi się zachce XD
    W każdym razie życzę dużo weny, bo ona jest ważna :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam spróbować czegoś co nie będzie cukierkowo słodkie i tak powstało to. Pewnie będzie romansidłem bo jakoś tak zawsze o u mnie wychodzi xd Lubię się z czytaniem ale później zapominam skomentować i przypominam sobie po dłuższym czasie także i know how you feel xD Dziękuję bardzo za komentarz i odwiedziny <3

      Usuń
  2. Lubie czytać takie realistyczne opowiadania. Trochę smutne, ale nie każdy ma w życiu łatwo. Ten rozdział /prolog spodobał mi się. Myślę, że będę częściej tu zaglądać. Poza tym dziękuję za komentarz u mnie. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał muszę powiedzieć że niezłe 👌👌👌

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podobało i dziękuję za komentarz. Naprawdę to doceniam. Miłego dnia ^^

      Usuń
  4. To również przeczytałam od razu... no, mam nadzieję, że mi wybaczysz^^
    Tak jak już ktoś wspominał, motyw ojca alkoholika jest dość znany, ale uważam, że rozwiniesz temat w taki sposób, że nie będzie można zapomnieć o tym opowiadaniu~
    Czekam na więcej~

    http://looking-for-paradise-lost.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics