Back to life


Jak można sądzić po tytule postu wracam do żywych. W końcu. Musiałam ogarnąć życie i przekonać wenę, że warto by wróciła i chyba mi się udało bo ukończyłam coś co od biedy można nazwać pierwszym rozdziałem. Ile razy już to mówiłam to chyba nie zliczę. Muszę jeszcze go dopracować ale są to już tylko kosmetyczne poprawki więc jutro jeżeli świat mi się nie zawali na głowę wrzucę go a tym czasem zapraszam do przeczytania małej zapowiedzi tego co będzie się działo.

***
- Jakie przyjemności nas dzisiaj czekają?
- Szefowa prosiła byś natychmiast przyszła do niej. Ma dla Ciebie nowe zadanie, które jak cytuję ,,powinno Ci się spodobać''. 
Zapukałam do czarnych mahoniowych drzwi a słysząc przyciszone proszę, nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Kobieta nie była sama w gabinecie, oprócz mnie był tu też jakiś młody mężczyzna, być może model aspirujący do pracowania w naszej agencji. Był dobrze zbudowany, dość wysoki, z idealnie ułożonymi włosami. Skądś znałam tą sylwetkę. Skarciłam sama siebie. To pewnie kolejny nowy model w agencji. Ostatnimi dniami przewinęło się ich tu naprawdę mnóstwo. Jednak coś kazało mi myśleć, że jestem w błędzie co się rzadko zdarzało.
- Dzień dobry, słyszałam, że chce mnie pani widzieć.
- Ach, tak. Chaerin, chciałam Ci kogoś przedstawić. Nasza firma postanowiła nawiązać współpracę ze znaną chińską agencją modeli i przysłali do nas swojego najlepszego człowieka. Nazywa się...
***
- Czemu mi wcześniej nie powiedziałeś, że będziesz tu pracować?
- Nie pytałaś to skąd miałem wiedzieć. 
***
- Czy ja na Ciebie aż tak działam?
- Słucham? 

- Tak tylko pytam bo jak mnie zobaczyłaś to myślałem, że wyzioniesz ducha, sądząc po tym  kaszlu.
- Nie wyobrażaj sobie za dużo. Po prostu poparzyłam się kawą. 


***
Usiadłam na wysokim barowym krześle przy stole i biorąc sobie stojąca niedaleko puszkę piwa, otworzyłam je i zaczęłam pić.
- Och tak, to jest to czego potrzebowałam. Padam z nóg, dosłownie. 
- Aż tak źle było? - zapytał Jiyong, stawiając na stole dwa talerze z kurczakiem w sosie sojowo-cytrynowym a do tego ryż. - Smacznego i opowiadaj co też się takiego podziało. 
- Więc to wszystko zaczęło się gdy w piątek poszłam z Jiyi do klubu i poznałam pewnego wysokiego przystojnego blondyna...
***
Pierwszy raz robiłam/pisałam coś takiego jak zapowiedź więc wybaczcie wszelkie błędy. Mam nadzieję, że Wam się to spodobało i będziecie śledzić dalsze losy bohaterów. Nie wiem jak często będzie się tu coś pojawiać ale chciałabym wrzucać co tydzień albo co dwa kolejną część. Serio, postaram się by tak było bo załamałam się widząc, że liczba postów w tym roku jest mniejsza niż liczba palców u obu rąk.  Mam też parę ogólnych pomysłów co do postów i jeden z nich jest zawarty w ankiecie u góry po prawej stronie bloga zaraz pod archiwum. Proszę Was bardzo o oddanie tam głosów, jest to dla mnie ważne. To by było na tyle. Żegnam się z Wami i do jutra. 

PS. Powiedzcie mi koniecznie co sądzicie o nowym szablonie. Ja od pierwszego spojrzenia się w nim zakochałam może dlatego, że chłopak na nim jakoś tak przypomina mi Krisa. Ach, za wszelkie komentarze będę wdzięczna przez bardzo duże Wu i dam wirtualnego przytulaska.
xoxo

3 komentarze

  1. Warto było na Ciebie czekać~ zapowiedź sprawiła, że zżera mnie ciekawości i niecierpliwie będę czekała na ten rozdział~
    Szablon bardzo, bardzo fajny! ♡

    http://looking-for-paradise-lost.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. To jeszcze raz ja! ;)
    Przyszłam powiadmoić Cię, że zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award ;)
    http://looking-for-paradise-lost.blogspot.com/2015/12/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics