Yes, I'm Jonghyun from SHINee #59

***

Ze snu wybudził mnie jakiś smakowity zapach. Nigdy nie spałam tak dobrze jak poprzedniej nocy. Czułam się jak nowo narodzona. Powoli otworzyłam zaspane jeszcze oczy i przetarłam je piąstkami. Zobaczyłam, że Jonghyun leży obok mnie i czyta poranną gazetę, gładząc mnie z czułością po włosach. 
- Wstała moja śpiąca królewna. - przerwał zajmującą lekturę, zauważając, że nie śpię. - Jesteś głodna?
W chwili gdy miałam odpowiedzieć, nawet otworzyłam usta, w moim brzuchu potężnie zaburczało.
- Czyli mamy jasność co do tego - stwierdził, śmiejąc się cicho i postawił przede mną tacę ze śniadaniem. Widząc te smakołyki aż zaparło mi dech i z prawdziwą przyjemnością przystąpiłam do konsumpcji, wesoło konwersując z Jonghyunem. Po skończonym posiłku pojechaliśmy do miejsca, gdzie wczoraj odbyło się nasze wesele, a dzisiaj miały mieć miejsce poprawiny. Sala zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Zniknęła fontanna i budka ze zdjęciami. Było skromnie ale z klasą. Gdy weszliśmy do środka większość gości już przybyła. Ucichły wszelkie rozmowy, a oczy wszystkich skierowały się na nas. Natychmiast oblałam się rumieńcem, ale Jonghyun bez żadnego wahania wygłosił uroczyste powitanie i podziękował za przybycie wczoraj i dzisiaj, spełniając tym samym swój obowiązek jako gospodarza całej imprezy. Usunęłam się w cień i poszłam do toalety by poprawić makijaż ponieważ w hotelu nie było na to czasu. Spokojnie malowałam rzęsy kiedy nagle z jednej z kabin wypadli Minho i Ann pogrążeni w namiętnym pocałunku, zupełnie mnie nie zauważając. Uśmiechnęłam się widząc, że przyjaciółka jest szczęśliwa i wszystko układa się tak jak ma być. 

 *** 

 Po skończonej uroczystości Jjong zabrał mnie w pewne miejsce. Mimo moich próśb i nalegań nie zdradził o co chodzi, twierdząc, że to popsuło by całą niespodziankę. Przez całą podróż miałam opaskę na oczach, której pod żadnym pozorem nie mogłam zdjąć. Jonghyun bacznie mnie pilnował, zabawiając rozmową. Niedługo później dotarliśmy na miejsce. Pomógł mi wysiąść i łapiąc za rękę prowadził przed siebie. Usłyszałam szczęk kluczy i po chwili weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia. Jeszcze parę schodów i tak jak mówił byliśmy na miejscu. Nie miałam pojęcia co to za miejsce. Nic nie widziałam, ale czułam wokół całkiem przyjemny zapach truskawek zmieszanych z wanilią a pod nogami niesamowicie puszysty dywan.
- Teraz możesz zobaczyć co dla Ciebie przygotowałem. - powiedział, odwiązując opaskę. - Ta-dam !
Otworzyłam oczy i zamrugałam nimi parę razy, by obraz mi się wyostrzył. To co zobaczyłam wokół mnie sprawiło, że zaniemówiłam. Staliśmy w dużym mieszkaniu żywcem wyjętym z moich marzeń. Wszystko było na miejscu. Każdy najmniejszy szczegół idealnie tutaj pasował. Morze poduszek na sofie, duże pufy przy kominku, w którym wesoło trzaskał ogień, nawet wyposażenie biblioteczki. Obróciłam się do chłopaka, chcąc coś powiedzieć, zapytać skąd wiedział, jak to wszystko zorganizował. Widząc, że nie mogę z siebie wydusić ani słowa, wyjaśnił.
- W ramach prezentu ślubnego nasi rodzice kupili nam mieszkanie, sam pomagałem w wyborze i aranżacji. Cieszę się, że ci się podoba.
- Podoba? To za mało powiedziane. Omo... tu jest tak pięknie, że czuję się jakbym śniła. - otarłam oczy, czując, napływające łzy. - To spełnienie marzeń. 
- To nie sen, teraz zawsze tak będzie.
- Dziękuję skarbie. - przytuliłam się do niego.
Nasz pierwszy wieczór w nowym domu spędziliśmy siedząc przy kominku, pijąc gorącą czekoladę z piankami i snując wspólne plany na przyszłość, która zapowiadała się różowo.

***

- Już jestem! - krzyknęłam i skierowałam się w stronę salonu, z którego dobiegały odgłosy rozmowy. 
Przez burzę ważnych spraw w pracy musiałam zostać po godzinach. Mimo że spędziłam dzisiaj wystarczająco czasu w biurze istniało duże prawdopodobieństwo, że i resztę późnego piątkowego wieczoru będę musiała poświęcić sprawom zawodowym, co nie było mi za bardzo na rękę ze względu na niespodziankę jaką na dziś przygotował Jonghyun. Z pewnością zapytacie co takiego robię, gdzie pracuję. Już wyjaśniam, po ukończeniu studiów podłapałam pracę jako tłumacz, na początku to były jakieś pierdółki by zobaczyć czy faktycznie się na to nadaje, ale po kilku dobrych projektach awansowałam na główno dowodzącą mojej grupy. Znałam koreański, japoński w stopniu komunikatywnym a mój angielski był zdecydowanie ponad średnią co tylko mi to ułatwiło. Im wyższe stanowisko tym większa odpowiedzialność, której ceną było częste zostawanie po godzinach, ale nie narzekałam, bo praca mimo iż cieżka i wyczerpująca to dawała mi satysfakcję.
 - Przepraszam za spóźnienie. Urwanie głowy w pracy, a jak wracałam to jeszcze jakiś kretyn zajechał mi drogę. - powiedziałam, gdy znalazłam się w salonie. Zauważając, że weszłam, Jonghyun podszedł i na powitanie pocałował mnie, przytulając mocno.
- Cieszę się, że dotarłaś bezpiecznie, skarbie. Chciałbym abyś kogoś poznała.
 Jak na zawołanie postać siedząca do tej pory tyłem obróciła się i ujrzałam nikogo innego jak chłopaka, z którym wymieniłam dzisiaj parę niezbyt miłych zdań. Jego czerwonych sięgających do ramion włosów nie dało się pomylić z innymi. Był niewiele wyższy ode mnie, szczupły, ale nie wychudzony. Najbardziej w oczy rzucał się jego ubiór, chłopak wyglądał jakby właśnie wrócił z pokazu mody.
 - My już się dzisiaj spotkaliśmy. Przepraszam za tamto wydarzenie. Kwon Ji Yong, do usług. - ukłonił się, obdarzając mnie lśniącym uśmiechem.
- Razem z Ji Yongiem planujemy nagrać wspólną piosenkę.
- Wow, to niesamowite. Na pewno zostanie hitem - pogratulowałam obu. - Może zaparzę herbatę i porozmawiamy?
- Bardzo miło z twojej strony, ale podziękuję. Będę się już zbierał. - powiedział, wstając z sofy. - I tak wystarczająco dużo czasu wam zająłem.
- Nawet kwadrans?
- Niestety ale obowiązki wzywają. Może następnym razem?
Pokiwałam głową, przystając na jego propozycję. Nawet po tak krótkiej rozmowie było mi wstyd, że wcześniej uznałam go za zarozumiałego i samolubnego. Chłopak okazał się być naprawdę miłym i ciepłym człowiekiem, odrobinę ekscentrycznym. Podczas gdy Jonghyun poszedł odprowadzić Jiyonga, ja nastawiłam wodę na herbatę. Od kilku dni byłam cały czas spięta, a nic lepiej nie pomagało w relaksowaniu jak kubek dobrej herbaty w towarzystwie książki lub filmu.
- Nareszcie jesteśmy sami. - gorący oddech Jonghyuna owionął mi szyję, sprawiając, że po moim ciele przeszły ciarki. - Stęskniłem się za tobą. - Jego umięśnione ręcę objęły mnie w pasie.
- Przepraszam, kochanie. Miałam strasznie dużo pracy dzisiaj...
- I wczoraj, przedwczoraj i parę dni wcześniej. Nie możesz tak ciężko pracować, zostaw to mnie.
- Spokojnie, poradzę sobie, jestem już duża.
Udając, że nie słyszał moich słów, obrócił mnie twarzą do siebie, a jego ręce spoczęły na moich biodrach, masując je.
- Czuję jakbyśmy się od siebie oddalali, ty cały czas w pracy, ja wypruwam sobie żyły na sali treningowej albo będąc w trasie...
- Czy ty mi czynisz wymówki?
- Nie, po prostu nie chcę cię stracić.
- O to się nie musisz martwić. Zawsze, nieważne co się stanie będę przy tobie. - swoje słowa przypieczętowałam pocałunkami, które lawinowo nabrały tempa. Najpierw czułe i delikatne jak motyle skrzydła, zmieniły się później w coraz bardziej zachłanne i chaotyczne. - Kocham cię najbardziej na świecie, wiesz?
Woda na herbatę już dawno się zagotowała, pewnie nawet zdążyła wystygnąć, w przeciwieństwie do ognia namiętności, który wzniecony iskrą nie przestawał buzować. Jęknęłam gdy poczułam jego ogniste pocałunki na swoim dekolcie. Od dawna nie czułam się tak dobrze. Muszę pomyśleć nad możliwością pracy w domu, wtedy istniałą by szansa, że spędzalibyśmy więcej czasu ze sobą, przeleciało mi przez myśl. Nawet nie zdążyłam się nad tym dobrze zastanowić bo poczułam jak Jjong zdejmuje z moich ramion granatowy żakiet i rzuca go gdzieś na podłogę, to samo czyniąc z moimi butami.
- Omo, nareszcie, dziękuję. Nawet nie wiesz jak bardzo to jest niewygodne. - powiedziałam, poruszając stopami zmęczonymi wielogodzinnym noszeniem wysokich obcasów.
- Od teraz zadbam by było tylko przyjemnie. - wymruczał, odpinając parę górnych guzików mojej bluzki. Wsunęłam swoje drobne ręcę pod jego t-shirt z jakimś kolorowym nadrukiem i zaczęłam powoli unosić go do góry, coraz bardziej odsłaniając umięśniony brzuch. W końcu zdjęłam koszulkę przez głowę i upuściłam na podłogę. Poczułam ciepłe ręce na udach gdy Jjong podniósł mnie, pozwalając bym oplotła nogami jego biodra. Rozplótł starannie ułożonego koka, pozwalając by włosy swobodnie opadły na moje ramiona.
- Jesteś taka piękna i w dodatku cała moja. - wymruczał, zaciągając się zapachem moich włosów.
W odpowiedzi złożyłam na jego ustach jeszcze bardziej namiętny o ile to możliwe pocałunek, oplatając go mocniej nogi i zarzuciłam ręcę na szyję. Zmieniłam trochę nasze ułożenie, teraz to ja opierałam się plecami o zimną ścianę. Po omacku zaczęłam majstrować przy spodniach Jonghyuna, bez problemu rozpięłam pasek, trudności pojawiły się gdy zabrałam się za odpinanie guzika. Ręcę mi drżały, a na dodatek chłopak wznowił pieszczoty, całując każdy odkryty skrawek mojej skóry, czym doprowadzał mnie do szaleństwa. Po wielu trudach i znojach w końcu mi się udało. Zaczęłam stopniowo ściagać jego spodnie, pomagając sobie stopami, jednocześnie uważając by nie spaść.
 - Jesteś taka urocza. - zaśmiał się, widząc moje poczynania postawił mnie na ziemii. Po chwili i jego spodnie dołaczyły do reszty ubrań leżących pod naszymi nogami. Przyciągnął mnie do siebie, po raz kolejny, pogrążając nas w płomiennym pocałunku. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się na białym puszystym niczym chmurki na niebie dywanie w pobliżu tlejącego już kominku. Wszystko układało się nawet lepiej niż idealnie do momentu gdy usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Za pierwszym razem próbowałam go zignorować, licząc na to, że ten ktoś szybko się zniechęci, ale niestety trafiłam na niezwykle zawziętą osobę.
- Kto nęka moją księżniczkę o tej porze? - wzruszyłam ramionami w odpowiedzi. Nie miałam zielonego pojęcia kto to może być. Było dość późno i większość ludzi śpi lub robi inne równie interesujące rzeczy. Niechętnie wstałam z dywanu i podeszłam do stołu, na którym zostawiłam torbę. Przez cały czas szukania telefonu on uparcie dzwonił. Wyniknęło z tego tyle dobrego, że nieustanne dzwonienie ułatwiło mi szybszą lokalizację w czeluściach torby. Wreszcie znalazłam komórkę i odebrałam ją. W ostatniej chwili zdążyłam wyłączyć przednią kamerkę, pozostałość po wczorajszej rozmowie z Rin i przełączyć na głośnomówiący. Nie chciałam wiedzieć jak zaregowałby mój szef na widok mnie z rozpiętą do połowy bluzką, rozmazaną szminką i rozczochranymi włosami.
- Yeobseyo? Weronika, przepraszam, że niepokoję o tak późnej porze ale nastąpiły pewne problemy w związku z przylotem i zakwaterowaniem grupy, który dzisiaj miała do nas przyjechać. Hotel z niewiadomych nam przyczyn skasował wszelkie zamówione przez nas rezerwacje i biedni Anglicy nie mają się gdzie podziać. Połowę na tymczasowy nocleg wzięli niektórzy pracownicy, ale co resztą? Słyszałem, że ty podobno masz listę zapasowych hoteli, tak?
- Faktycznie to spory problem. Mam, oczywiście, że mam. Proszę chwilę poczekać, zaraz ją przyniosę. - zostawiłam telefon na blacie, udając się na poszukiwanie. Po kwadransie byłam z powrotem. - Przepraszam, że to tak długo trwało. Już podaję adresy. - wróciłam do salonu i zaczęłam dyktować. Przerwałam widząc, Jonghyuna przy telefonie. - Już po wszystkim. - odpowiedział na moje nieme pytanie co u licha on robi. - Wszystko załatwiłem.
- Co takiego zrobiłeś? - spytałam zdziwiona, czując, że poziom adrenaliny zaczął rosnąć.
- No... powiedziałem temu gościowi, żeby się odczepił i poszukał szczęścia gdzie indziej.
- To był mój szef! Jak mogłeś mu coś takiego powiedzieć?! Jezuuu przecież on mnie za to wywali! Aigoo! - słysząc jego słowa, zmroził mnie strach. - Równie dobrze mogę zacząć szukać nowej pracy. Przecież ja to muszę jakoś odkręcić... Wiem, pojadę tam i wszystko wytłumaczę. - poderwałam się z miejsca, zapinając bluzkę. Wygładziłam spódnicę i poprawiłam rozwichrzone włosy. - Nigdzie nie idź, zostań a najlepiej nic nie rób. Oglądnij sobie jakiś film czy cokolwiek innego. Niedługo wrócę - przykazałam i ubierając po drodze szpilki ruszyłam ku drzwiom wyjściowym. Jednak sekundę później byłam z powrotem bo z tego wszystkiego zapomniałam zabrać ze sobą telefonu, bez którego nie mogłabym się teraz obejść. Musiałam przecież jakoś zadzwonić do wcześniej wspomnianego szefa a później do hoteli w sprawie rezerwacji. Jak na dżentelmena przystało Jjong zaoferował, że odprowadzi mnie do drzwi. Zgodziłam się na jego propozycję, nie podejrzewając nawet, że zostanie ona wykorzystana przeciwko mnie. Otworzyłam drzwi, sprawdzając czy wszystko mam i wyszłam z mieszkania. Stałam na klatce schodowej, zamierzałam zejść na dół gdy poczułam jak Jonghyun obraca mnie przodem do siebie i wciąga do mieszkania, starannie zamykając drzwi za nami. Chwilę później złożył na moich ustach pocałunek, od którego zmiękły mi kolana.
- Co ty robisz? Przecież muszę iść. - zaczęłam się wyrywać mimo że byłam przecież w ramionach ukochanego mężczyzny więc moje zachowanie co najmniej dziwne.
- Nic nie musisz. - rzekł uspokajającym tonem, głaszcząc mnie po policzkach. - Wkręciłem Cię.
- Słucham? - nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam przed momentem.
- Nic złego mu nie powiedziałem. Podałem mu tylko adres hotelu, z którego zawsze korzysta agencja, sprawdzony i dobry. Więc nie masz się czym martwić.
Zdezorientowana nagłą przyjemnością a jeszcze bardziej wytłumaczeniem, które później nastąpiło powoli przetrawiałam słowa.
- Czyli to wszystko był żart? Ta sytuacja nie miała miejsca? Chincha?! - na każde kolejne pytanie potakująco kiwał głową. -  Ufff, no to dzięki Bogu.
- Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać. Szkoda, że nie widziałaś swojej miny. Musiałem się powstrzymywać z całych sił by nie wybuchnąć śmiechem
- Nie rób tak więcej. Mało zawału nie dostałam. - teraz gdy to wszystko okazało się zwykłym trollem mogłam się rozlunić i tak jak on śmiać się z tego. - Mój ty kochany głupku. Skoro nie muszę nigdzie iść to jakie masz plany na dzisiejszą noc?
- Najpierw wykwintna kolacja, którą specjalnie przygotowałem, później długa i gorąca odprężająca kąpiel, bo ty od nawału tej pracy chodzisz bardziej spięta niż spinacz biurowy a później... później się coś wymyśli. - wyznał z rozbrajającą szczerością.
- Czyżbyś nie miał pomysłu? - zapytałam, nadając swojemu głosy odrobinę niższy ton i przeciągając ostatni wyraz. - Myślę, że mogę ci pomóc. - bez ostrzeżenia wpiłam się w jego aksamitne usta.
- Nie mogę się doczekać... Wiesz co, może darujmy sobie dwa pierwsze kroki i przejdźmy od razu do trzeciego? - wymruczał mi w ucho, odpinając kolejne guziki mojej bluzki. Jego głos nagle stał się niski, z dźwięczną chrypką. Poczułam, że zaczynam się roztapiać niczym czekolada wystawiona na słońce.
- Czekam z niecierpliwością.
Oddałam się w pełni kolejnym przyjemnościom czekającym na mnie. Właśnie za to kochałam Jonghyuna. Z nim nie było mowy o jakiejkolwiek nudzie czy monotonii, nigdy nawet nie było dwóch takich samych dni. Nie wiem jakim cudem, ale zawsze potrafił mnie czymś zaskoczyć. Ten nieprzewidywalnie szalony, wykazujący znaczne odstępstwo od normy w kwestii poczucia humoru Jonghyun, który potrafił być uroczym i kochanym, a chwilę później tajemniczym, pociągającym i męskim to Jonghyun, w którym się zakochałam i którego kocham do tej pory. Oddałabym wszystko by chwilę takie jak ta mogły trwać wiecznie.

***


Annyeong! Wróciłam po niespełna dwu miesięcznej przerwie. Znowu zaprzestałam pisania, tak, brak czasu to mój największy problem. Bardzo przepraszam tych wszystkich, którzy czekają aż coś łaskawie wrzucę. Nie chcę składać przed wami obietnic, że się poprawię i będę wrzucać częściej kolejne opowiadania, bo nigdy mi to nie wychodzi mimo iż się staram. Mimo że na ogół jestem zorganizowana to w przypadku pisania jestem uosobieniem chaosu, a mój słomiany zapał w tym nie pomaga. Wróciłam, mam nadzieję, że na długo, i teraz to się liczy. Prezentuję przed wami kolejny, już pięćdziesiąty dziewiąty rozdział opowiadania z Jonghyunem, które  to o to opko zyskało u mnie miano tasiemca, bowiem ciągnę je od początku bloga z przerwami na oneshoty. Planuję jeszcze opublikowanie trzech maksymalnie czterech rozdziałów i epilog. Postaram się by były o wiele dłuższe niż ten i zawierały jak najwięcej by nie rozdrabniać się i zapobiec dobicia do setnego rozdziału xD A później wezmę się za opowiadanie, którego dotyczy sonda po lewej stronie, możecie dalej oddawać swoje głosy bo nadal nie wiem jaki pairing będzie tym głównym ;__;  Muszę starannie rozplanować bohaterów i fabułę by wszystko szło bardziej płynnie. Postanowiłam też że stworzę specjalną playlistę by wpełni oddać nastrój, w którym zamierzam umieścić owe opowiadanie. Jeszcze wracając do aktualnego opowiadania, planuję pisać i wrzucać rozdziały w weekendy bo niestety nie mam jak w tygodniu, studia mimo że są niesamowicie ciekawe i czuję, że podjęłam dobrą decyzję wybierając filologię chińską a przez ten tydzień z kawałkiem zdążyłam się nauczyć wielu ciekawych rzeczy to zabierają mi 3/4 mojego dnia i po prostu nie mam kiedy przysiąść i napisać co nie co. Na tym zakończę, bo zaraz moja przydługa wypowiedź będzie dłuższa niż sam rozdział xD Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba(ł) i zapraszam do zostawienia komentarza na dole, nic nie jest tak motywujące jak choćby najkrótszy komentarz. Żegnam się z wami chińskim akcentem.
Zài jiàn!*





*Do widzenia

4 komentarze

  1. Genialne! Stanowczo czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy zaczynałam czytać opowiadanie wydawało mi się, że wszystko potoczyło się zbyt szybko, ale w miarę czytania przestałam o tym myśleć ^^ Więc jest cud, miód i ultramaryna ^^ Tasiemce są fajne! Ja uwielbiam długie opowiadania ;D
    Co do sondy, to błagam cię na kolanach nie Hyuna i HyunSeung. Błagam na Boga, tylko nie to! nie rób mi tego, bo normalnie umrę. Nie mam pojęcia skąd moja awersja do tej parki (a raczej po prostu do Hyuny, która nie cholery nie pasuje mi do HS) ale myśl o tym paringu mnie boli. HS to mój bias i wolałabym go z wymyśloną bohaterką niż z Hyuną. Tyle z mojej strony. Pozdrawiam serdecznie! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy rozdział. ;) Co ta praca robni z człowiekiem. :O A potem dziw, że rozwody i tak dalej, jak jeden nie ma czasu dla drugiego. :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie opowiadania, gdy to czytałem to jakbym oglądał film, powaga! Takie obrazy w mojej głowie dzieją się tylko gdy coś jest dobre, nie tylko czytadła ale i muzyka. Oczywiście to są szczere słowa. Teraz wiem co będę czytał przed snem ^^ Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics