Yes, I'm Jonghyun from SHINee #54

***
Siedzieliśmy wszyscy w salonie i czekaliśmy niecierpliwie na Jonghyuna, który kolejny kwadrans spędzał zamknięty na cztery spusty w łazience.
- Yah, Jjong ! Wyjdźże już ! -Kibum  po raz nty załomotał w drzwi łazienki. Odpowiedzią na jego wołanie był głośny śpiew głównego wokalisty.
Key skapitulował i wrócił do alonu.
- Dłużej nie wytrzymam z tym chłopakiem. Co on sobie w ogóle myśli zamykać się na pół dnia i mieć w głębokim poważaniu resztę ?!
- Nawet Weronika siedzi krócej w łazience. - wtrącił ze śmiechem cichy do tej pory Onew.
- No dziękuję Ci bardzo. - powiedziałam, rzucając w niego jedną z wielu poduszek leżących na kanapie. Już chciałam zaproponować byśmy oglądnęli jakiś film albo pograli w grę bo nie wiadomo ile jeszcze czasu będziemy tu czekać, gdy Jjong wszedł do salonu.
- O co te krzyki ? To już człowiek się spokojnie umyć nie może ? - zapytał zdziwiony.
- Siedziałeś tam prawie godzinę. - powiedział z pretensją w głosie Kibum - Ile razy mówiłem byś nie chodził tak po domu ? - mówiąc to wskazał na chłopaka, który nie miał na sobie nic oprócz białego ręcznika owiniętego wokół bioder. - Doprawdy ty i Minho macie jakąś dziwną alergie na ubrania.Jeszcze przejdzie na innych i będzie.
- Nie marudź, Kibum-ah. Komuś to przeszkadza ? Ręka do góry. - spytał, a patrząc na nas dodał - Widzisz, nikomu. Po za tym jestem u siebie, więc mogę chodzić jak chcę.
Key powiedział, żeby chociaż spodnie ubrał,bo przecież nie będzie cały dzień paradował pół nagi. Jjong niechętnie się zgodził i już po chwili był z powrotem w salonie. Widząc nasze wyczekujące spojrzenia chłopak wziął głęboki oddech i powiedział:
- Poszło lepiej niż się spodziewałem.
- I tyle ? Oczekiwałem jakieś długiej i zawiłej relacji. - odparł rozczarowany Onew.
- Aish, chincha ? No dobra. - rozsiadł się wygodnie na fotelu i jedząc orzeszki, które nie wiadomo jak znalazły się w jego zasięgu, kontynuował relacje - Zostaję z Wami, tak jak Wera. Szef nie był zbyt zadowolony z dodatkowego lokatora, ale menedżer go jakoś ugłaskał. Dobrą wiadomością jest to, że mamy małą przerwę,do czasu aż sprawa ucichnie i dostaniemy nowy nieoznakowany van. To tyle. Mówiłem, że nic nie będzie, pokrzyczeli pokrzyczeli i po sprawie. Przecież nie ja pierwszy zostałem nakryty z dziewczyną.
- Rozwala mnie sposób w jaki do tego podchodzisz. Ja bym tak nie potrafił. - powiedział Tae.
- Bo ty się za bardzo spinasz. - wyznał z rozbrajającą szczerością - Wiadomo, że się denerwowałem, bo nie codziennie trafia się na dywanik do szefa, ale wiedziałem, że nie mogą mi za wiele zrobić. Jestem zbyt cenny dla nich a jako  zespół osiągamy sukcesy. Nie zabija się kury znoszącej złote jaja. A teraz jeśli nie ma pytań pozwolicie, że udam się na górę, zabierając ze sobą moją dziewczynę.
Mówiąc to, wziął mnie w ramiona i uważając na mój gips, biegiem zaniósł do pokoju, ignorując zazdrosne spojrzenie Taemina i zdegustowanie Key, które sięgało zenitu. Przyparł mnie do drzwi, jednocześnie je zamykając i pocałował mnie. 
- Nie musisz przede mną udawać. - powiedziałam między pocałunkami.
- Nie udaję, to co powiedziałem na dole to prawda, tak naprawdę czuje. Nawet nie wiesz jak się o Ciebie bałem i o to, że Cię stracę, na szczęście jestem zbyt wiele wart by się mnie pozbyli. - odparł głaszcząc mnie po głowie i powrócił do obsypywania mnie kolejnymi pocałunkami. 

***
Byłam uziemniona już któryś z kolei tydzień z powodu gipsu. Mimo, że codziennie powtarzałam do zbliżających się wielkimi krokami egzaminów, to nudziłam się nie miłosiernie. Skończyłam oglądać zaległe dramy, książek też mi powoli zaczynało brakować. Nie wiedziałam, że moje zapasy tak szybko mogą się stopić, ale tak to jest gdy ma się całe dnie wolne i ograniczone możliwości ruchowe. Postanowiłam, że zejdę na dół i ugotuje chłopakom jakiś porządny obiad, bo od kilku dni żywiliśmy się wyłącznie daniami instant i łatwymi w przygotowaniu potrawami, co było spowodowane wyjazdem Kibuma do rodziny. Zdecydowałam, że przygotuje zupę pho i kurczaka w cytrynie, a na deser szarlotkę. Po półtorej godziny wszystko oprócz deseru było gotowe. Właśnie wstawiałam ciasto do piekarnika, gdy usłyszałam, że ktoś wchodzi do mieszkania. Przekonana, że to chłopcy nie zwróciłam większej uwagi i zajęłam się doprowadzaniem kuchni do porządku. Gdy przecierałam blat ktoś podszedł do mnie od tyłu i zakrył oczy, ciśnienie momentalnie mi podskoczyło i od razu zesztywniałam. Nie miałam pojęcia kto, włamywacz, sasaeng fanka ? Na myśl o drugiej opcji, aż zakręciło mi się w głowie. Głos, który skądś kojarzyłam zapytał.
- Zgadnij kto to ?
Zaczęłam myśleć nad odpowiedzią. Wiem, że znam tą osobę, ale mówiła ona cieńszym głosem, a ten był za niski jak na osobę o której myślałam. Chcąc dowiedzieć się kto złożył mi te niespodziewane odwiedziny odwróciłam się i zobaczyłam Sue, a za nią jeszcze dwie inne dziewczyny, które kojarzyłam z widzenia
- Niespodzianka ! -  krzyknęła Sooyoung i przytuliła mnie.
- Uważaj bo mnie jeszcze wywalisz. - powiedziałam ze śmiechem i odwzajemniłam uścisk - Omo jak za Tobą tęskniłam. Co tu robisz ?
- Jak to co ? - zapytała zdziwiona. - Zabieramy Cię na bal.
- Przecież bal odbył się dwa tygodnie temu. 
- Ah zapomniałam, że ty nic nie wiesz. - Sue zawołała i zaczęła mi wszystko wyjaśniać.
Okazało się, że z powodu zerwania Jun Pyo z He Yi jej rodzina wycofała fundusze przeznaczone na organizacje imprezy i stanęła ona pod znakiem zapytania. Na szczęście do tej szkoły chodzi wiele bogatych uczniów, których rodzice zgodzili się pomóc i bal odbędzie się dzisiaj. Po wysłuchaniu tego wszystkiego siedziałam skołowana, nie wiedząc co myśleć o tym. 
- Na co ty jeszcze czekasz ? - z rozmyślań wyrwał mnie głos zniecierpliwionej przyjaciółki - Bal zaczyna się za nie całe dwie godziny, a musimy cię jeszcze przygotować i dojechać tam. Ale nic się nie martw wszystko mam przygotowane. Idziemy na górę. - zakomenderowała i ruszyła na przód, a my za nią.
- Siadaj tutaj i pozwól działać specjalistkom.
***
Po godzinie byłam ubrana w błękitnozieloną sukienkę sięgającą mi do połowy uda, rękawy długości 3/4 były luźne i przypominały trochę motyle skrzydła, z szyi zwisał mi naszyjnik w kształcie motyla a całość dopełniały czarne pantofelki na płaskim obcasie, specjalnie dopasowane do nogi w gipsie. Moje zwykle proste włosy zamieniły się w burzę niesfornych loków, ale wbrew pozorom podobało mi się, była to zasługa Tiffany, jednej z dziewczyn, przyprowadzonej przez Sue. Druga, roześmiana blondynka, która przedstawiła się jako Sunny zadbała o mój makijaż, który był przepiękny, na powiekach miałam fioletowy cień z drobinkami połyskującego złota i do tego kreski. Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam naprawdę ładnie. 
- Czas się zbierać, bo jeszcze zaczną bez nas - powiedziała Sooyoung i po paru chwilach byłyśmy wszystkie na dole, gotowe na zabawę. Nie wiem kiedy dziewczyny zdążyły się przebrać i umalować. Zostawiłam jeszcze kartkę na lodówce z informacją o tym, by za czterdzieści minut wyjąć ciasto z piekarnika i wsiadłyśmy do limuzyny, która została wynajęta przez moją przyjaciółkę i ruszyłyśmy. Pół godziny później byłyśmy na miejscu. Willa, w której miał się odbyć bal do złudzenia przypominała tę, w której spędziłam Sylwestra z Jonghyunem. Weszłyśmy do przestronnego holu. Nie zdążyłyśmy się nawet rozglądnąć, a od razu wyrośli obok nas mężczyźni ubrani w czarne fraki, gotowi oddać nasze płaszcze do szatni. Sue objęła dowodzenie i prowadziła nas głównej sali, jeszcze większej niż niż holl. Dominował tutaj kolor złoty i biały, a przepych bił z każdego kąta. Po marmurowej podłodze stukały obcasy tańczących dziewczyn. Miejsce było naprawdę piękne i po raz kolejny zaczęłam się zastanawiać jak bardzo bogaci ludzie muszą chodzić do tej szkoły, skoro stać ich na wynajęcie a może i posiadanie takiej willi. Z moich przemyśleń wyrwały mnie głosy podekscytowanych dziewczyn, chcąc dowiedzieć się co się stało, podniosłam głowę i mało nie zemdlałam, nie daleko mnie stał nikt inny jak Jonghyun, otoczony wianuszkiem piszczących dziewcząt. Uśmiechał się do nich i rozdawał autografy. Gdy mnie zobaczył, zaniechał poprzednich czynności, co nie zostało dobrze przyjęte przez coraz to rosnący tłumek i zaczął sobie torować drogę.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział, gdy znalazł się przy mnie.
- Dziękuję, ty również - odpowiedziałam, uśmiechając się.
- Zatańczymy ? - spytał, podając mi rękę.
Słysząc te słowa rozemocjonowane dziewczyny aż westchnęły i posłały mi zazdrosne spojrzenia. Nie dziwię się im. Jjong był chodzącym ideałem, od czubka głowy aż po same buty. Był ubrany w dopasowany idealnie czarny garnitur oraz takiego samego koloru spodnie i białą opinającą koszulę, wyglądał niesamowicie. Twierdząco pokiwałam głową i pozwoliłam aby chłopak wziął mnie w ramiona i prowadził w tańcu.
- Jak się tu dostałeś ? Przecież mieliście sobie zrobić przerwę i nie pokazywać się publicznie. - spytałam szeptem.
- Nie mogłem dopuścić do tego, by moja dziewczyna nie miała z kim tańczyć na swoim pierwszym balu. - odpowiedział, posyłając mi swój najlepszy uśmiech.
- Jesteś kochany. - powiedziałam, głaszcząc go po jak zawsze zmierzwionych włosach. - Ale na pewno nie narobisz sobie jeszcze większych kłopotów ?
- Spokojnie, wszystko zaplanowałem i nikt nam nie przeszkodzi.
Uspokoił mnie tymi słowami. Nie chciałam by wpadł w kolejne problemy przeze mnie, wystarczyło mi poprzednich. Uwierzyłam w jego zapewnienia i skupiłam się na dobrej zabawie. Właśnie mieliśmy tańczyć kolejny wolny taniec, gdy ktoś nam przeszkodził.
- Odbijamy. - powiedział jakiś chłopak, zastępując miejsce Jonghyuna.
Nie wiedziałam kto to, ponieważ miał maskę na oczach. Posłał znaczące spojrzenie mojemu chłopakowi, który niechętnie, ale ustąpił i porwał mnie do tańca. Dziwnym trafem muzyka zmieniła się na szybszą. Tajemniczy nieznajomy ściągnął maskę i wszystko stało się jasne.
- Taemin ? Co ty tu robisz ?- spytałam, szczerze zdziwiona. Kogo jak kogo, ale jego się nie spodziewałam.
- Przyszedłem Ci potowarzyszyć. Słyszałem, że to twój pierwszy bal tutaj, więc nie mogłem go opuścić.
- To bardzo miłe z twojej strony. Dziękuję.
- Cała przyjemność po mojej stronie. - powiedział, obracając mnie. - Tańczymy jeszcze jeden ?
Spojrzałam na Jonghyuna, ale widząc, że jest zajęty rozmową z moimi przyjaciółkami, pokiwałam twierdząco głową.
*** 
          - Tu masz jeszcze śniadanie. Koniecznie zjedz całe, jak już wyjdziesz z egzaminów. - powiedział Key, podając mi całkiem sporych rozmiarów pudełko.
- Zjem na pewno, a jak nie dam rady to wykarmię całą klasę.
- Gotowa ? - spytał Jjong, schodząc po schodach. Widząc moje zaopatrzenie, zaczął się śmiać - Kibum, przecież ona nie idzie na wojnę, tylko do szkoły.
- No i co z tego, jeść trzeba. - obruszył się. - Nie mogę pozwolić na zaniedbanie. Jeszcze zemdleje i co będzie ?
- Aigoo, ty jak zawsze dramatyzujesz. Weronika to dzielna dziewczyna i na pewno świetnie da sobie radę. No to, my idziemy. - powiedział, widząc, że chłopak chce coś jeszcze powiedzieć, dodał - Nie wypada się spóźnić w pierwszy dzień, prawda ?
Key chcąc, nie chcąc musiał się z tym zgodzić i zrezygnował z mowy, którą widocznie chciał wygłosić. Poprzestał na przytuleniu i życzeniu mi powodzenia.
***
- Ufff, nareszcie się to skończyło. - oznajmiła radosnym głosem Sooyoung, gdy siedziałyśmy razme z Matem.przed szkołą.
Była piękna pogoda, słońce świeciło a ptaki wesoło śpiewały, jednym słowem wiosna w pełni.
- Cztery miesiące wakacje, czaicie ? Odlot ! - powiedział Matthew, popijając jakiś napój.
- Matt, co ty właściwie pijesz ? Czyżby to był alkohol ? - spytałam z ciekawości.
- Owszem, w ten piękny dzień raczę się trunkiem o mocy całych 2%, który tak naprawdę nie jest piwem,  a ja teoretycznie ukończyłem szkołę. - wytłumaczył, radośnie się uśmiechając.
Wystawiłam twarz na słońce i odetchnęłam z ulgą. Nie dotarło do mnie, jeszcze, że wszystkie egzaminy mam za sobą i że jestem wolna, mogę cieszyć się wakacjami. Ten czas tak szybko zleciał, szybciej niż mrugnięcie, ale nie żałuję żadnej z chwil tu spędzonych, za równo tych dobrych i tych złych, bo to one mnie ukształtowały w pewien sposób i sprawiły, że jestem tutaj i spędzam miło czas z przyjaciółmi.
- Will urządza dziś imprezę, idziemy ? - zapytał Matt, wyrywając mnie z zamyślenia.
- Czemu by nie, mamy co świętować. - powiedziałam, a Sue ochoczo przytaknęła.
Wstaliśmy, wzięliśmy swoje rzeczy i ruszyliśmy.
- To jakie macie plany na te najdłuższe i najlepsze wakacje w życiu ? - zapytałam.
- Jak to co, nic nie robienie 24/7. - powiedział niebieskowłosy chłopak ze śmiechem, a my mu zawtórowałyśmy.

W mojej głowie była tylko jedna myśl, Wakacje, nadchodzę !

***
W końcu napisałam rozdział. Przepraszam, że tyle to trwało. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i zostawicie swoją opinię w komentarzu. Ah, zapomniałabym, mam dla Was małą niespodziankę, proszę napiszcie mi poniżej swoich ultimate biasów.
Trzymajcie się kochani, do następnego rozdziału :***


        
  

6 komentarzy

  1. Woah~ nareszcie doczekalismy sie kolejnego rozdzialu :D Uwiembiam twoj styl pisania dlatego zawsze przyjemnie sie czyta^^
    Moim ultimate biasem jest Baro :)

    OdpowiedzUsuń
  2. boskie, boskie, boskie, boskie~! <3 Dodawaj następny rozdział ^.^ <3 Saranghaeyo~!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, Boże to było przecudowne! ^^ Bardzo, ale to bardzo cię podziwiam za to jak piszesz, twoje opowiadania są suuper, tak jak to :*** Moim ultimate biasem jest Jonghyun <33333333333333

    OdpowiedzUsuń
  4. omo ! jak zobaczyłam że dodałaś kolejny rozdział to aż klasnęłam w dłonie ;3 świetny jak zwykle. Czekam z niecierpliwością na następny !
    Moim ultimate jest lśniący Jonghyun <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne! Z niepokojem czekam na kolejny rozdział =^-^= moim ultimate jest B-Joo <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. afjkshljglvi;jsad;irgdb, BOSKIE *-* Z resztą jak każdy inny twój rozdział ;3 Moim UB jest Luhan ;>

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics