Yes,I'm Jonghyun from SHINee #38

45 minut później.

Usłyszałam dźwięk dzwonka zwiastującego długą, bo pół godzinną, przerwę.

- Dobrze, czas minął. Odłóżcie długopisy. - powiedziała pani Park i zaczęła zbierać sprawdziany.

Popatrzyłam z niechęcią na plik kartek.Starałam się rozwiązać wszystkie zadania. Rozglądnęłam się na boki. Sue pochłonęła lektura jakiejś grubej ciemnogranatowej książki a Matt spał w najlepsze na ławce. Byle na dwa ,pomyślałam oddając sprawdzian.  Po chwili byliśmy za korytarzu.

- I jak poszło ? - spytała Soo Young

- Nawet,nawet. Może wyrobię na dwóję.

- Ale dość matmy na dzisiaj, chodźmy do stołówki.Czas coś przekąsić - zmieniłam temat.

Po drodze wystukałam sms'a do Jonghyun'a. Pięć minut później byliśmy na miejscu.Otworzyłam duże podwójne drzwi w kolorze krwistej czerwieni i weszłam do środka. Znaleźliśmy się w sali rozmiarem przypominającej trzy normalne klasy. W końcu gdzieś musieli się pomieścić wszyscy uczniowie. W śnieżnobiałych ścianach były duże okna pod którymi zostały ustawione stoły ubrane w obrusy koloru soczystej zieleni a na nich stało różnorakie jedzenie, wielokolorowe napoje i wszystko to czego zapragnąłby głodny wiedzy uczeń. Natomiast ławki ustawione w wyspy były chaotycznie rozrzucone po całym pomieszczeniu,część ich była już zajęta. Sue pewnym krokiem ruszyła w kierunku tych w kącie po prawej stronie, by jak to później wyjaśniła, jak najbardziej odizolować się od reszty i w spokoju pogadać. Zajęłam miejsce na przeciwko niej. Obok nas siedziało jeszcze parę osób,które znałam z widzenia. Wyjęłam swoje pudełko w kolorze jasnoniebieskim z przeuroczym króliczkiem na przodzie, z którego wyciągnęłam zawiniętą w biały papier kanapkę z pomidorami i ziołami. Wgryzłam się w nią łapczywie. Przez to,że wcześniej byłam skupiona na matematyce zupełnie zapomniałam o tym,że jest głodna.

- Gdzie wywiało Matta ? - spytałam odgryzając kolejny kawałek.

- Poszedł po bubble tea. -wyjaśniła Soo Young z nad swojego papierowego kubka pełnego parującego makaronu.

Pokiwałam głową i wróciłam do przerwanej wcześniej czynności. Po kilku chwilach Matthew dołączył  do nas. Czas mijał nam przyjemnie na wspólnej rozmowie.

- Dziewczęta, ja spadam. Muszę jeszcze coś załatwić. - powiedział i wstając od stołu.

- A,zapomniałbym. Mamy jakieś zastępstwo bo Kang się rozchorował, więc zajmę dobre miejsca bo może upiecze nam się i będziemy zamulować przy filmie. - dodał jeszcze i oddalił się.

Spojrzałam na wyświetlacz komórki. Za nie całe dziesięć minut miał być koniec przerwy. Zaczęłyśmy się zbierać i również udałyśmy się w kierunku wyjścia.Niosłam tackę Sue bo ona akurat rozmawiała przez telefon. Od drzwi dzieliło nas nie wiele, metr może półtora gdy poczułam jak ktoś podstawia mi nogę. Straciłam równowagę i upadłam na zimną podłogę. Plastikowa tacka wypadła mi z rąk, a znajdujące się na niej rzeczy wystrzeliły w powietrze. Podniosłam głowę by zobaczyć kto był tak miły i moje oczy napotkały Yoo He Yi, siedziała razem ze swoimi przyjaciółeczkami i trajkotała w najlepsze.Zupełnie jakby nic się nie wydarzyło.

- Ekhem, przepraszam,że przeszkadzam ale może wypadałoby powiedzieć chociaż jedno słowo przeprosin. - powiedziałam podnosząc się i otrzepując mundurek.

Przez jej twarz przebiegł wyraz odrazy bo musiała przerwać jakże pasjonującą rozmowę o nowym lakierze do paznokci.

- Za co ? Co ja Ci zrobiłam ? - spytała urażona.

Zaczęło się we mnie gotować. Ta dziewczyna nawet nie wiedziała co to poczucie wstydu. Nie tylko wyglądem, tą wiecznie uśmiechniętą w grzeczny (jak dla mnie nawet za bardzo ) sposób, sposobem w jaki komunikowała się z innymi ludźmi jakby chciała im pokazać,że dostąpili niezwykłej łaski rozmowy z nią, ale całą sobą. Od pomalowanych na czerwono paznokci u stóp aż do jej karmelowych włosów. Przecież nie wymagam od niej pieśni na moją cześć.Wystarczyłoby zwykłe sorry.

- Jeszcze się pytasz ? - próbowałam trzymać nerwy na wodzy,ale ta dziewucha niesamowicie mnie irytowała. Niestety nie mogłam liczyć na wsparcie Sue,która była pochłonięta gadaniem przez komórkę. - Perfidnie podsunęłaś mi nogę a teraz jeszcze się wypierasz.

- Ja ? - powiedziała z miną niewiniątka.

Pokiwałam głową.

- Czy któraś z Was widziała jak ona się wywaliła ? - spytała swojej świty.

Wszystkie potwierdziły.

- A czy to było z mojej winy ? - zadała kolejne pytanie.

Przecząco pokręciły głowami.

- Widzisz.Sama sobie jesteś winna. To przez to,że jesteś niezdarą. - stwierdziła z satysfakcją -A teraz idź stąd, przeszkadzasz mi.

Nie zamierzałam odpuścić. Ktoś ją musi nauczyć ją dobrych manier.

- Domagam się przeprosin. - powiedziałam stanowczo.

- Ale za co ? Przecież to nie ja.

- A niby to czyja noga była ? Nie jestem na tyle ślepa by tego nie zauważyć.

Yoo He Yi przez chwilę prowadziła szeptaną dyskusję ze swoimi ,,przyjaciółkami''. Z niepokojem stwierdziłam,że w stołówce zapanowała przejmująca cisza taka podczas,której nawet muchy nie było słychać, a oczy wszystkich zgromadzonych skierowane były na nas. Trochę mnie to przeraziło. Właśnie w tej chwili dziewczyna wstała i popchnęła mnie z całej siły na podłogę. Upadłam po raz kolejny. Serce zaczęło bić mi coraz mocniej. Co ona zamierza zrobić ?, kołatało w mojej głowie. Zbliżyła się do mnie z niewinnym uśmieszkiem na jej idealnej twarzy, co tylko spowodowało,że uczucie niepokoju wzrosło, a w jej ręce zauważyłam duży plastikowy kubek wypełniony po brzegi Coca Cola'ą z kostkami lodu.

- A więc domagasz się przeprosin ? - spytała przejmująco zimnym głosem.

Pokiwałam głową bo nie dałam rady nic powiedzieć.

- W takim razie .... przepraszam,że mi się wylało. - powiedziała i poczułam na swoich włosach zimną i kleistą brązową ciecz. Aż się wzdrygnęłam. A moje usta otworzyły się w niemym krzyku. Po głowie spływała mi Cola. - O, czyżby zaczynało padać ? Biedactwo nie wzięłaś parasolki ?

Nie byłam w stanie się ruszyć a tym bardziej wydusić z siebie słowa. W środku mnie aż gotowało się z wściekłości. Usłyszałam jeszcze jak Sue mówi do telefonu,że musi kończyć. Zmroziło ją tak samo jak mnie. Podniosłam mokre kosmyki i zobaczyłam ją, jak stoi nade mną niczym góra, niezwykle zadowolona z siebie, z tego co przed chwilą zrobiła.
Wszyscy się śmiali i wytykali mnie palcami. Ale jej było za mało. Sięgnęła po butelkę bitej śmietany w sprayu,która nie wiem jakim cudem się tam znalazła, po chwili usłyszałam syk a na jej ręce wylądował puszysty biały obłok.

- Zaczyna sypać ? - w złowrogim celu przeniosła rękę nad moją głowę.

Czekałam na najgorsze, tak jak czeka więzień skazany na rozstrzelanie. Ciężkie chwile niepewności mijały ale nic się nie działo. Podniosłam wzrok i zobaczyłam jak biała plama zbliża się w moim kierunku w zastraszająco szybkim  tempie, zagryzłam wargę gdy nagle jakby znikąd pojawiła się silna,męska dłoń i zatrzymała delikatną rękę He Yi.

- Dosyć !

Chwilę później usłyszałam czyjś niski,przyjemny głos.

- Ile razy Ci mówiłem,że masz nie dręczyć innych ? To był warunek,żebyśmy byli razem,nie pamiętasz ?

- Oppa, ale to ona zaczęła. Sprowokowała mnie. - zaczęła udawać niewinną.

Ale chłopak nie zwracał na nią uwagi.

- Gwenchana ? - spytał troskliwym głosem przyklękając obok mnie.

- N-n-e. - powiedziałam trzęsącym się z emocji głosem - G- g o - mawo.

Odgarnął moje włosy,które spadły mi na oczy i zobaczyłam czarnowłosego chłopaka o szerokiej szczęce nad którą znajdowały się pełne delikatnie zaróżowione usta. Duży, jakby sokoli nos nadawał mu europejskich rysów. Moją uwagę przykuły piękne, czarne jak smoła oczy nieustannie wpatrujące się we mnie.

- Na pewno ? - dopytywał się

Pokiwałam głową i lekko się uśmiechnęłam na znak,że oprócz sklejonych włosów i zdrowo nadszarpniętej reputacji (o ile jakąkolwiek miałam) nic mi nie jest. Zaczęłam się podnosić, pomógł mi w tym. Był potężnej postury i dużo wyższy ode mnie.

- Jeszcze raz przepraszam za moją dziewczynę,ale ona jest ... - zaczął gdy He Yi mu przerwała dopytując się o to.

- Jest wybuchowa lekko mówiąc. - dokończył

- Ale w ogóle jak się nazywasz bo jakoś Cię nie kojarzę ?

Przedstawiłam się, a on powiedział,że jutro na pewno dostanę coś w ramach rekompensaty bo on jako syn dyrektorki nie może pozwolić,żeby myślano źle o tej szkole. Pożegnał się ze mną i pociągnął w kierunku wyjścia swoją dziewczynę pytając się pod drodze co u licha strzeliło jej do głowy. Przeczesałam ręką swoje mokre i lepkie od słodkiego napoju włosy. Jednak udało jej się sprawić by śnieg zaczął padać, pomyślałam trafiając na parę kleksów bitej śmietany. Z ulgą stwierdziłam,że na stołówce znów zapanował hałas wywołany głosami uczniów.

- Sue,masz może chusteczki ? - spytałam wciąż osłupiałej przyjaciółki

- Co ? A, tak, proszę. - powiedziała po chwili.

- Poczekaj pomogę Ci.

Zaczęła mi wycierać włosy z tyłu głowy.

- Ty wiesz kto to był ? - spytała z niedowierzeniem.

- Z tego co powiedział wnioskuję,że syn dyrektorki.  -odpowiedziałam jak gdyby nigdy nic.

- No właśnie. Słynny Gu Jun Pyo wstawił się za Tobą. Teraz nikt Ci nie podskoczy nawet Ona, bo będzie się bała,że ją rzuci. Podziwiam go,że z nią wytrzymuje. Ja bym godziny nie dała rady, a ten ciągnie to od pół roku.

- Marnuje się facet. Nie,żeby coś ale wydaje się być całkiem fajny. Czemu zadaje się z taką małpą ?

- Nie wiem. Krążą różne plotki, na przykład taka, że to ich rodzice za tym stoją bo chcą złączyć firmy i ich ze sobą zeswatać. No, trzeba będzie skoczyć do kibla, bo inaczej to zaschnie i będzie skorupa. - powiedziała i podała mi moją torbę.

Wyszłyśmy z sali i skierowałyśmy się w stronę łazienek. Niestety nie uszłyśmy nawet pięciu kroków bo zadzwonił dzwonek oznaczający koniec długiej przerwy. Jęknęłam w duchu, oznaczało to bowiem,że będę się musiała spędzić wiele czasu wieczorem by doprowadzić swoje włosy do porządku. Nie chętnie udałyśmy się do klasy. Mój humor ulotnił się całkowicie gdy zobaczyłam panią Park,która miała mieć z nami owe zastępstwo. Czemu ? Bo oznaczało to jedno.Wyniki sprawdzianu i kolejne kazanie,że znowu się nie uczymy. Wymamrotałyśmy przeprosiny za spóźnienie i zajęłyśmy miejsca obok Matta.

- Co się stało Nice ? - spytał szeptem gdy tylko zobaczył moją ..nową fryzurę''.

- Spotkanie twarzą w twarz z Yoo He Yi. - wyjaśniła szeptem Sue.

Przesłał mi pełen współczucia uśmiech.

Spojrzeliśmy wszyscy na nauczycielkę.,która coś mówiła.

- Sprawdziłam wasze sprawdziany i nie rozumiem jednego. Prawie wszyscy mają korepetycje, 3/4 zarzeka się,że siedzi na książkami non stop  a jak przychodzi sprawdzian to same jedynki i dwóje. Ze chcecie mi to wytłumaczyć ?

Podniosły się pojedyncze głosy sprzeciwu.

- Ja nie wiem jak Wy chcecie zdać egzaminy na studia ? - spytała i zaczęła rozdawać testy - Tylko cztery osoby otrzymały piątki, reszta to jedynki i dwóje, a nie,  - zaczęłam kartkować - przepraszam, jest jedna czwórka, która należy do ...

Nie słuchałam jej dalej. Byłam zajęta własnymi myślami.

Nie ! Nie ! Nie ! Jeszcze raz nie ! Znowu to samo. Poświęciłam trzy godziny pracy a i tak będzie,że nic nie umiem. Jak tak dalej pójdzie to całe życie przejdzie mi koło nosa, a ja nadal będę rozwiązywać równania trzeciego stopnia. Eotteokhae ? Co ja powiem Jjong'owi ? A Tae ? Przecież mógł odpoczywać przez ten czas, a siedział i tłumaczył mi to wszystko, jak widać bez skutku. 

Z moich czarnych jak burzowe chmury przemyśleń wyrwał mnie głos matematyczki, która stała przede mną a w ręce miała moje nieszczęsne wypociny. A już myślałam,że gorzej być nie może. Po jej twarzy przeleciał cień uśmiechu. Zamrugałam oczami, bo to było nie wiarygodne gdyż nigdy nie widziałam jej wesołej.

- Gratulacje ! Postawiłam Ci taką naciąganą czwórkę, bo widzę,że się uczyłaś. Może nie jest jeszcze tak dobrze jakby mogło być ale przysiadłaś chwilę na książkami, mam rację ? - podała mi kartki.

Mój wzrok od razu powędrował do prawego górnego rogu gdzie obok moje imienia i nazwiska widniała duża czerwona czwórka wprawdzie z minusem, ale zawsze czwórka. Szczęka w błyskawicznym tempie powędrowała na podłogę z taki hukiem,że aż zadzwoniło w uszach. Jeszcze raz spojrzałam na sprawdzian. Ocena nie zniknęła. Lekko uszczypnęłam się w rękę. To nie był sen. Wow !, kołatało mi po głowie na przemian z To nie możliwe !.

- Dz-dziękuję. - powiedziałam ze ściśniętym gardłem.

- Nie dziękuj, to twoja zasługa. Ale widzisz,że jak chcesz to potrafisz. Nie możesz się tak łatwo zniechęcać.

Zobaczyłam uśmiech na jej twarzy. Może nie była taka zła ?,przemknęło mi przez myśl. Rzuciła jeszcze bym pracowała dalej i wróciła do rozdawania sprawdzianów. Dało się słyszeć głosy zadowolenia tych szczęśliwców,którym udało się wyciągnąć na dwa a nawet wyżej oraz jęki zawodu tych,którzy skończyli z jedynkami. Sue jak zwykle dostała piątkę, a Matt trójkę,z której był bardzo zadowolony i traktował ją na równi z oceną przyjaciółki. Reszta dnia minęła całkiem znośnie. Starałyśmy się nie wpadać na Yoo He Yi. Niestety moich włosów nie udało się uratować na czas i czekało mnie długie doprowadzanie ich do stanu względnej używalności. Związałam je w wysoki kok i plamy po śmietanie nie były tak bardzo widoczne. Po skończonych lekcjach poodprowadzaliśmy siebie pod przystanki.

- Uważaj na siebie ! - powiedziała Soo Young i przytuliła mnie na pożegnanie.

Odwzajemniłam uścisk. Poszłyśmy każda w swoją stronę.

***

Po godzinie tłuczenia się metrem wreszcie dotarłam do domu. Zdjęłam buty, a kurtkę powiesiłam na wieszaku. Udałam się do kuchni, z której dochodziły smakowite zapachy.

- Annyeong ! - przywitałam się z będącymi tam Jonghyun'em, Key'em i Taemin'em.

Kibum był zajęty -jak zwykle z resztą - gotowaniem a Jjong z Tae pochłonęła rozmowa. Przysiadłam się do nich i rozpuściłam włosy, ponieważ głowa zaczęła mnie od tego boleć.

- Jak było w szkole ? Co dostałaś z matmy ? - Jonghyun chciał wszystko wiedzieć naraz.

Opowiedziałam pokrótce minione zdarzenia, starannie omijając to na stołówce.

- Cztery ? To bardzo dobra ocena jest. Gratulacje ! - powiedział gdy skończyłam.

- A mówiłaś,że nie rozumiesz materiału. - Taemin wtrącił się do rozmowy.

- Oppa, to dzięki Tobie. Sama na pewno dostałabym dwóję. - pocałowałam go w policzek w ramach wdzięczności.

Zauważyłam niezadowolone spojrzenie Jjong'a. Zaśmiałam się i obdarzyłam go dłuższym pocałunkiem w usta.

- Dosyć tego ! Taemin, rozłóż talerze, Weronika, sztućce, a ty - wskazał na Dino - zawołaj resztę. - sprawnie komenderował Key.

Po kwadransie siedzieliśmy wszyscy w kuchni i zajadaliśmy przepyszny ryż z owocami i naturalnym jogurtem. Słodki posiłek był tym czego potrzebowałam po ciężkim dniu. Od razu uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Skończyłam swoją porcję i odłożyłam naczynia do zmywarki, już miałam iść do siebie gdy Umma zespołowa zauważył moją niecodzienną fryzurę.  Poprosił bym się do niego zbliżyła.

- A co ty masz na włosach ? - spytał chwytając  zaschnięty kosmyk moich włosów.

- A to ... to spotkanie twarzą w twarz ze szkolną Panią Popularną.

Posłał mi pytające spojrzenie. Opowiedziałam incydent na stołówce. Gdy skończyłam twarze chłopców wyrażały oburzenie i niedowierzenie.

- I nikt Ci nie pomógł ? - dopytywał się Taemin.

- Ona trzęsie całą szkołą więc nikt nie chciał się narażać. Gdy chciała wsmarować mi puszkę bitej śmietany we włosy wtedy zjawił się jej chłopak i ją powstrzymał. Próbowała udawać niewiniątko, ale nic z tego. On dokładnie wiedział o co chodzi.

- Ta dzisiejsza młodzież. W moich czasach nie było czegoś takiego.  - stwierdził z zażenowaniem Key.

- Kibum-ah, nie zrzędź ! - powiedział Onew i wymierzył mu lekkiego kuksańca.

- Idź jak najprędzej pod prysznic bo za nie długo nic im nie pomoże i trzeba będzie je obcinać. - powiedział Diva.

Posłusznie pokiwałam głową i ruszyłam w kierunku mojego pokoju.

- Pomogę Ci. To może być trudne rozczesać tak skołtunione włosy. - zaoferował Jjong i razem poszliśmy na górę.

Przebrałam się w zielony t-shirt i czarne spodnie od dresu. Torbę razem z mundurkiem rzuciłam w kąt. Udałam się do łazienki. Jonghyun razem ze mną jakby był moim cieniem.

- Chyba nie zamierzasz tutaj być cały czas ? - spytałam

- A czemu by nie ? Przysięgam,że nie będę podglądał. - powiedział z poważną miną.

- Oppa !

- No co ? - na jego twarz wpłynął łobuzerski uśmiech.

- Jajco. Wyjdź, chcę się umyć.

- Mi to nie przeszkadza.Myj się do woli. Nawet mogę Ci w tym pomóc.

Próbowałam być poważna, ale nie mogłam się nie roześmiać. Jjong był kochany. Chciał mnie chronić zawsze i wszędzie nawet pod prysznicem.

- Zaraz wracam. Wytrzymaj pięć minut. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.

Odwzajemnił pocałunek.

- No dobrze.  - niechętnie odsunął się ode mnie - Czekam na zewnątrz.

Wyszedł cicho zamykając za sobą drzwi. Zaczęłam rozczesywać włosy. Po kilku minutach szarpania się z nimi były w miarę porozdzielane. Zdjęłam ubranie i weszłam pod prysznic. Nałożyłam zielony kleks szamponu o zapachu świeżych jabłek i dokładnie rozprowadziłam go na włosach chwilę później spłukałam gorącą wodą. Czynność tą powtórzył kilkakrotnie. Wyszłam z kabiny cała czerwona niczym dojrzała truskawka i ubrałam się w piżamę. Otworzyłam drzwi od łazienki i zastałam Jonghyun'a siedzącego na moim łóżku i czytającego jakieś pisemko dla dziewczyn.

- Interesujące,co nie ? Ta akcja i fabuła. Nigdy nie wiesz co będzie na końcu.

W odpowiedzi zaśmiał się.

- Chodź, rozczeszę Ci te twoje piękne włoski. - powiedział i poklepał miejsce obok siebie.

Był zmęczona więc położyłam się, a on usiadł obok mnie.

- Nigdy tego nie robiłem. Postaram się być delikatny. - dodał i zaczął powoli mnie czesać.

Minuty leniwie płynęły, zamieniające się w kwadranse. Mimo,że Jjong zdążył już na wszystkie możliwe strony rozczesać moje włosy to nadal mogłam poczuć jak jego palce przeczesują je raz po raz niby od niechcenia.

- Mmm... Piękne, lśnią jak czarne perły ukryte na dnie oceanu. - powiedział i zaciągnął się ich zapachem.

Poczułam jak powieki ciąża mi coraz bardziej. Przytulił się do mnie i zaczął lekko całować moją szyję.
Chciałam je odwzajemnić ale poczułam przeogromną chęć ucięcia sobie drzemki. Jjong chyba się tego domyślić i przykrył mnie kołdrą. Pocałował w policzek życząc kolorowych snów i zaczął nawijać na palce moje włosy. Nawet nie wiem kiedy odpłynęłam w objęcia Morfeusza.


PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^


4 komentarze

  1. Yaaaaaaaay, Boże Ritsu poodobało mi się, ale to nic nowego. Myślałam, że pociągniesz jakieś prysznic z Jjongiem, łóżko z Jjongiem ale dobre i rozczesane włosy ! Boże biedna Weronika, normalnie jakbym czytała historię podobną do tej która była u mnie w szkole haha, nie umiem skleic konkretnego zdania, więc będę kończy, Boże jakie cudo, na 12 stron w wordzie ! xdd
    Paulina :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zabiła bym Yoo He Yi...>-<
    Rozdział fajny, nawet bardzo fajny. :D
    Czekam na dalszy ciąg. Życzę weny i ~~HWAITING! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo wydaje mi sie ze bedzie cos miedzy synem dyrektorki a nia ^^ wiecej *,*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy będzie coś między Tae a Weroniką? Omo, nie mogę się już doczekać *.* Rozdział bardzo fajny, podobał mi się :3 Weny życzę <33

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics