Yes,I'm Jonghyun from SHINee #33

Bardzo was mianhae,że dopiero teraz wstawiam kolejną część, ale tak korzystałam z wakacji,że aż czas się dla mnie zatrzymał i byłam pewna,że dzisiaj jest wtorek. Jakie było moje zdziwienie gdy spojrzałam  rano w kalendarz i zobaczyłam,że dzisiaj jest sobota, właściwie to już niedziela xD. Postaram się poprawić a gdybym zapomniałam o tym to piszcie do mnie na ask'u tudzież facebook'u ^ ^ Jestem zapominalska i trochę (bardzo) leniwa. Jeszcze raz Was mianhae. *bije pokłony* Mam nadzieję,że spodoba Wam się to co napisałam ^ ^ Miłej lektury <3 /Ritsu


- Merry Christmas ! - powiedziała Soo Young wręczając mi czerwoną papierową torbę.

- Omo, gomawo. Nie trzeba było.

- Żaden problem. Otwórz. - zachęciła mnie.

Sprawdziłam zawartość i krzyknęłam z radości, ponieważ Sue podarowała mi trzy tomy mangi ,,Kuroko no basuke'', która była nie osiągalna u mnie w Polsce, a bardzo chciałam ją przeczytać.

- Gomawo, bardzo gomawo.  - powiedziałam i przytuliłam ją.

- Jeju, i to jeszcze w angielskim przekładzie. Omo, jak ładnie pachnie. - zachwycałam się dalej.

- Pabo ze mnie. Ja też mam coś dla Ciebie.

Podałam jej zieloną torbę w choinki. Chwilę potem do moich uszu dotarł pisk radości. Soo Young odpakowała prezent.

- No i z czego się tak cieszysz ? - usłyszałam głos Matthew.

- Patrz, co dostałam. - powiedziała Sue i pokazała mu nowiutki, jeszcze zapakowany kalendarz na ścianę z SHINee ze specjalną dedykacją dla niej.

- Omo, omo, omo. Jaki cudny. I jeszcze pachnie nowością. Powieszę sobie na drzwiach.

Dziewczyna rozpływała się z radości a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Przytuliła mnie bardzo mocno.

- Ale jak Ci się to udało zdobyć ? Przecież jeszcze nie wszedł do do sprzedaży.

- Etto ... Mój chłopak ma znajomości więc go poprosiłam.

- Wow, jesteś niesamowita. Jeju, jeju. Jacy oni śliczni. Gomawo.

Sue wpadła po czubek głowy w zachwyt. Cieszę się,że mogłam jej sprawić radość.

- Chyba Mikołaj zostawił to u mnie przez przypadek. Trzymaj. - powiedział Matt i wręczył mi niebieską paczkę w bałwanki.

Otworzyłam prezent i zaparło mi dech. W środku znajdowała się przepiękna luźna jedwabna koszula w kolorze beżowy, miała czarne mankiety i tego samego koloru kokardę pod szyją oraz guziki. Była piękna.

- Omo, gomawo. Jest śliczna.  - przytuliłam go.

- Nie ma za co. Cieszę się,że Ci się podoba.

Matt'owi podarowałam zestaw ekskluzywnych kosmetyków do twarzy. Bardzo mu się spodobały, powiedział,że na pewno będzie ich używać.  W radosnym nastroju przeszliśmy do auli, w której miała się odbyć akademia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Mimo,że uroczystość trwała dość długo bo aż trzy godziny to świetnie się bawiłam. Zajęliśmy ostatni rząd i rzucaliśmy papierowymi kuleczkami w osoby siedzące przed nami. A gdy Yoo He Yi i jej świta tańczyły układ do Jingle Bell Rock głośno gwizdaliśmy i turlaliśmy się ze śmiechu. Rozstaliśmy się przed szkołą i  życząc sobie wszystkiego co najlepsze poszliśmy do domów.

 ***

 Obudziłam się po godzinie dziesiątej następnego dnia. Do Wigilii zostały cztery dni. Leniwie wstałam z łóżka i ruszyłam do szafy, z której wyjęłam jasnobrązową bluzę polarową z czarnymi kocimi uszami, i narzuciłam ją na piżamę. Związałam swoje (już do ramion sięgające) czarne włosy w kok i zeszłam na dół. W kuchni siedzieli Key i Taemin pogrążeni w rozmowie.

- Annyeong !

Przywitałam się i zaczęłam robić sobie śniadanie. Podeszłam do dużej białej lodówki i z drugiej półki wyjęłam karton mleka. Otworzyłam szafkę i przez chwilę szukałam wzrokiem opakowania płatków śniadaniowych. Znalazłam je, ale niestety były na najwyższej półce i nie mogłam ich dosięgnąć mimo,że stawałam na palcach.  Postanowiłam poprosić o pomoc chłopaków. Przerwałam ich rozmowę i spytałam:

- Będzie z któryś z Was tak dobry i wyjmie mi płatki ?

Zauważyłam,że Key nie za bardzo się do tego garnął. Przeniosłam  wzrok na Tae.

- Oppa, pomożesz mi ? - spytałam i zrobiłam aegyo oczka.

Zauważyłam błysk  jego oku. Pokiwał głową i skierował się do szafki. Stałam plecami do nich zajęta myciem kubka, w którym chciałam jeść płatki. Na szczęście dosięgałam do zlewu i nie musiałam nikogo prosić o pomoc. Zamarłam z kubkiem w ręce ponieważ poczułam,że ktoś jest za mną a chwilę potem czyjaś głowa była na moim ramieniu.

- Proszę bardzo. Smacznego. - powiedział a jego długie brązowe włosy łaskotały mnie w szyje i położył  opakowanie kakaowo-waniliowych płatków w kształcie pand na blacie.

- Gomawo. - powiedziałam lekko rumieniąc się.

Staliśmy tak dłuższą chwilę. Cały czas trzymałam naczynie w ręce a gorąca woda leciała z kranu. Czułam na szyi jego gorący oddech.

- Taemin, mogę Cie prosić na chwilę ? - Key przerwał tą niezręczną sytuacje.

- Już idę, hyung.

-  Ślicznie dzisiaj wyglądasz. - szepnął i z niechęcią odsunął się ode mnie.

Wrócił na swoje miejsce i wrócił do wcześniej przerwanej rozmowy. Zalałam płatki mlekiem i usiadłam na przeciwko nich.

- Mamy jakieś plany na dzisiaj ? - spytałam Key'a, który zarządzał sprawami organizacyjnymi.

- Tak i to nawet dużo rzeczy. Musimy skoczyć do paru sklepów i kupić potrzebne rzeczy do przygotowania świątecznych przysmaków, prezenty też by się przydały, o choinkę nie musimy się martwić bo kolega mojego taty nam przywiezie.

- Wow, faktycznie sporo tego.

- A, jeszcze trzeba posprzątać dorm. Później zrobimy listę i rozdzielimy obowiązki.

Byłam bardzo ciekawa jak wyglądają Święta w Korei. Z czego składa się wigilijna kolacja, jakie są zwyczaje. 

- Po śniadaniu idę z Tae na targ by kupić parę rzeczy dołączysz do nas ? - spytał Kibum

- Pewnie. A tak w ogóle to gdzie jest reszta ?

- Onew pojechał do agencji, a Jonghyun i Minho z tego co wiem to smacznie śpią. - powiedział Tae

Jakby na przekór jego słowom zszedł nikt inny jak Minho, za którym sennie podążał Jjong.

- Annyeong - wymamrotał Kim.

Zaczęli przyrządzać sobie śniadanie. Po chwili po całej kuchni rozszedł się zapach jajecznicy z cebulką,a z tostera wyskoczyły  ciepłe grzanki. Choi usiadł obok Key'a,a Jong obok mnie. Pocałował mnie w policzek i spytał czy dobrze spałam.

- Yaaah! Ile razy Ci mówiłem,żebyś nie chodził po domu bez koszulki a już w żadnym wypadku nie jadł w ten sposób śniadania. - Key był oburzony.

Dopiero teraz zauważyłam,że Minho jest tylko w spodniach od dresu i z dumą prezentuje swoją niesamowitą muskulaturę.

- Wyluzuj. Przecież nikogo oprócz nas tu nie ma. Nie masz się po co spinać. - powiedział i ze stoickim spokojem pochłaniał parującą jajecznicę i zagryzał ją tostem.

- Hyung,ale tak się nie godzi. To wbrew zasadom savoir vivre'u. - poziom zdegustowania u Divy sięgnął zenitu.

- Jak tam chcesz, mi tak wygodniej. - wyznał z rozbrajająca szczerością.

Reszta śniadania upłynęła nam w podobnej atmosferze. Poszłam do siebie sięprzebrać. Key z Taeminem obiecali,że poczekają na mnie. Spojrzałam za okno. Padał gęsty biały śnieg. Do brązowej bluzy dorzuciłam czarne rurki. Udałam się do łazienki by się trochę odświeżyć. Umyłam zęby, uczesałam włosy i zrobiłam sobie lekki makijaż. Chwyciłam swoją torbę w kształcie radia do której spakowałam dwie pary rękawiczek (tak na wszelki wypadek) i zeszłam na dół. Chłopcy już byli na dole.

- Mogę iść z Wami ? - spytał Jonghyun i prosząco spojrzał na Kibum'a.

- Aniyo. Hyung, ty w tym czasie gdy nas nie będzie posprzątasz dorm, a Minho Ci w tym pomoże.

Twarz tego drugiego wyglądała jakby się przed chwilą dowiedział,że ma coś robić. Nie był zbyt zadowolony ale pokiwał głową na znak,że się zgadza. W sumie to nie miał nic do gadania bo Umma był nie ustępliwy.

- Ej, takie nie można. To nie fair ! - zawył Jjong.

- Musisz się zacząć wprawić przecież nikt nie będzie za Ciebie sprzątał, a jak będziesz mieszkał z Weroniką, to co ona ma sama wszystko robić ? - Key wysunął koronny argument.

Dino skapitulował i mruczał pod nosem jakie to niesprawiedliwe. Usłyszałam jeszcze jak Choi mówi:

- Hyung, nie zachowuj się jak dziecko. Im szybciej zaczniemy tym szybciej skończymy i będziesz mógł sobie pograć na PSP.

Zamknęliśmy za sobą drzwi i skierowaliśmy się do samochodu. Z nieba sypały się płatki śniegu tak gęsto jakby ktoś rozpruł puchową pościel, a nieśmiałe promyki zimowego słońca przebijały się przez nie. Usiadłam na tylnym siedzeniu. Key prowadził,a miejsce obok niego zajął Taemin. Po dwudziestu minutach byliśmy przed wielkim super marketem. Wysiedliśmy i ruszyliśmy ku wejściu. Sklep był ogromny, a tłum ludzi znajdujących się tam jeszcze większy. Kibum wyjął listę zakupów i przeczytał.

- Mamy kupić pół kilo marchewki, parę pietruszek, seler, pięć opakowań makaronu, olej sezamowy, dwa kilo wołowiny i buraki.

- Hyung, nie zapomnij o zapasie mleka bananowego dla mnie i słodyczach. - powiedział Tae.

Mimowolnie uśmiechnęłam się. Taemin był uroczy.

- Arasso, Minnie, arasso. Dzielimy się obowiązkami na pół ? Ja idę sam a Wy w parze, ok ?

Zarumieniłam się lekko. Pokiwałam twierdząco głową a Tae wziął od niego listę. Mieliśmy kupić makaron, olej i słodycze. Ruszyliśmy na poszukiwanie. Szło nam szybko i po pół godzinie mieliśmy już wszystkie potrzebne rzeczy z wyjątkiem słodyczy. Nie mieliśmy pojęcia gdzie one mogą być. Kręciliśmy się w kółku. Taemin chciał zadzwonić do Key'a ale ten nie odbierał. Postanowiliśmy spytać  się o drogę młodą czerwonowłosą dziewczynę ubraną w czarne rurki i beżową kurtką.

- Musicie iść prosto i skręcić w trzecią alejkę po lewej. - powiedziała.

- Gomawo. Od dłuższego czasu jesteśmy w tym miejscu.  Jeszcze raz gomawo i Merry Christmas. - długowłosy chłopak podziękował jej.

Poszliśmy tak jak powiedziała dziewczyna i faktycznie było tam to czego tak usilnie szukaliśmy. Szczęka mi opadła bo jak żyje to tyle słodyczy nie widziałam w jednym miejscu.

- Pabo ze mnie. Jak mogłem tego nie zauważyć.

- Daijoubu. Wiesz ile razy ja się gubię w sklepach i nie tylko. - powiedziałam i podeszłam do półek.

Było tam wszystko. Pocky i Pepero w każdym smaku, prawdziwe zatrzęsienie czekolad, batoników, cukierków, gum do żucia, lizaków, wat cukrowych, ciast i ciasteczek. Aż trudno było wybrać. Po długim namyślę zdecydowałam się na sześć paczek Pepero o smaku bananowym i  truskawkowym, po dwie dla mnie, Rin i Ann, dwa kubeczki tęczowej waty cukrowej i dwie strzelające czekolady. Natomiast Tae wybrał super kwaśne żelki i pół kilo mordoklejek. Do tego dorzucił dwa kartony w każdym dziesięć półlitrowych butelek mleka bananowego, bez którego jak sam powiedział nie umiał żyć. A dla reszty chłopaków wybraliśmy miks cukierków i po dwie czekolady na głowę. Powoli, ponieważ wózek był bardzo ciężki skierowaliśmy się do kasy, gdzie spotkaliśmy Key'a.

- Taemin, czy Ciebie do końca pogięło ? - powiedział wskazując na mleko bananowe.

- No co, muszę je mieć pod ręką. - Maknae wzruszył ramionami.

- Uzależniony. - skwitował Diva i zaczął wykładać produkty na ladę.

Dorzucił jeszcze parę lizaków dla Jonga bo wiedział jak bardzo on je lubi. Po kwadransie byliśmy z powrotem w samochodzie i jechaliśmy do dormu.

- I jak Ci się podobało w prawdziwym koreańskim markecie ? - spytał Kibum

- Bardzo. Jeszcze nigdy nie byłam w takim miejscu. Macie tam wszystko. Dosłownie. Tyle słodyczy to jak żyję nie widziałam. W porównaniu z waszymi sklepami to u mnie są tylko sklepiki.- powiedziałam i zaśmiałam się.

- Jeszcze dużo nie wiesz o Seulu, ale spokojnie nadrobimy to.

W milczeniu dojechaliśmy na miejscu.

***

- Weronika ! - usłyszałam wołanie Jonghyun'a.

- Już schodzę ! - odkrzyknęłam i szybko zapięłam sukienkę w kolorze szmaragdowym. 

Przejrzałam się lustrze. Poprawiłam włosy spięte w wysoki kok. Spryskałam się marną resztką moich ulubionych perfum. Na ustach miała czerwoną szminkę, a powieki lekko pomalowałam zielonym cieniem. W uszach miałam srebrne kolczyki w kształcie kuleczek. Założyłam czarne szpilki i powoli zeszłam na dół. Światła były przygaszone a w salonie stał wielki stół nakryty śnieżnobiałym obrusem zastawiony po brzegi świątecznym jedzeniem. W kącie stała wielka pachnąca lasem pięknie ozdobiona choinka, a pod nią piętrzył się stos prezentów.  W tle leciało Last Christmas, a nad lampą w kuchni zauważyłam powieszoną jemiołę.

Ciekawe czyj to pomysł ?

Uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni. Słychać było jak Key strofuje Jonghyun'a i Tae za to,że podjadają. 

Rano zadzwoniłam do rodziny i przyjaciółek z świątecznymi życzeniami. Mama bardzo się ucieszyła i wzruszyła gdy usłyszała mój głos. Spytała jak sobie radzę i czy przypadkiem nie chodzę głodna. Kochana. Powiedziałam,że u mnie wszystko jak w najlepszym porządku. Rin i Ann aż skakały z radości gdy otworzyły prezenty ode mnie. Zdziwiłam się,że paczki tak szybko doszły. 

- O, już jesteś ! -  zawołał Key gdy mnie zobaczył. 

Nie mogłam się powstrzymać śmiechu gdy zobaczyłam go krzątającego się wokół smażących  się pierogów w różowym fartuszku z napisem ,,Umma''.  

Poczułam jak czyjeś umięśnione ręce obejmują mnie w pasie i przytulają mocno do siebie. 

- Omo, jak pięknie wyglądasz.  - powiedział  Jjong.

Poczułam jego gorący oddech na mojej skórze, która natychmiast pokryła się gęsią skórką.

- Gomawo. Za to ty cudnie pachniesz. - powiedziałam odwracając się do niego twarzą.

Pocałował mnie czoło i przytulił mocno.

- Merry Christmas, kochanie - wyszeptał Jonghyun.

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^ ^
















3 komentarze

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics