Yes,I'm Jonghyun from SHINee #31

Mianhae,że dopiero teraz wrzucam ale jakoś nie mogłam się zabrać za pisanie. Postaram się częściej wrzucać dalsze części. Mam nadzieję,że Wam się spodoba ^ ^ Zapraszam i życzę miłej lektury :*** /Ritsu


Gdy weszłam do środka moim oczom ukazał się duży hol oraz długi korytarz zakręcający w lewo i prawo od którego odchodziły drzwi prowadzące zapewne do klas.  Panował tu dość duży tłum składający się z uczniów ubranych w szkolne mundurki. Zauważyłam,że dziewczęce mundurki były podobne to tego który miałam na sobie, z tą różnicą,że zamiast granatowego żakietu nosiły czarny.

Spojrzałam na zegar. Wskazywał ósmą czterdzieści.

Powinnam się pospieszyć jeśli nie chcę się spóźnić. 

W tym celu podeszłam do ogromnej korkowej tablicy, na której był zawieszony plan lekcji i szkoły , lista nauczycieli, zastępstwa oraz inne drobne ogłoszenia. Podeszłam do niej i szukałam wzrokiem na planie sali nr.23. Po kilku minutach znalazłam. Szkoła była dużych rozmiarów i bałam się,że się zgubię dlatego wyjęłam telefon i zrobiłam zdjęcie. Tak na wszelki wypadek. Okazało się,że jest nie daleko i muszę tylko iść do końca korytarzem, skręcić w prawo i wejść w pierwsze drzwi po lewej. Ruszyłam w drogę jednocześnie rozglądając się wokół. Na ścianach widziałam zdjęcia nauczycieli tych, którzy uczyli i tych co uczą do dziś oraz wybitnych uczniów.

- Yah! Uważaj co robisz ! - z zapatrzenia wyrwał mnie głos jakiejś oburzonej dziewczyny.

Spojrzałam na nią. Była ubrana w czarną krótką spódnicę lekko rozkloszowaną i czarno-czerwoną bluzkę na ramiączkach. Wyglądała mniej więcej tak:



- Nikt Cię nie nauczył chodzić ? - spytała z  gniewem

- Mianhae, jestem tu nowa ... - zaczęłam przepraszać ale dziewczyna wydawała się jakby wcale mnie nie słuchała. Była zajęta swoją komórką. 

Przeczesała ręką długie karmelowe włosy i westchnęła patrząc na mnie.

Czemu ona się tak patrzy ? Czułam jakby mnie świdrowała swoimi czekoladowymi oczami. Z niepokojem zauważyłam,że tłum wokół nas zaczął gęstnieć. Słyszałam jak ktoś dopytywał co się stało. Nie wiedziałam o co chodzi.

-  Jesteś nowa, więc tym razem Ci daruję, ale żeby mi to było ostatni raz, bo jak nie to pożałujesz. - zagroziła

Chciałam coś powiedzieć, ale ona powiedziała:

- Spadaj stąd. Śpieszę się do mojego chłopaka a Ty mi przeszkadzasz. Aish, pabo, już jestem spóźniona !

Wybiegła. 

Ludzie przyglądali się temu co się właśnie stało z zapartym tchem. Po chwili zaczęli się rozchodzić dochodząc do wniosku,że nie ma tu już nic ciekawego. 

Niezdara, usłyszałam od kogoś. 

- Żeby tak w na samym początku i to jeszcze jej. - wysoki czarnowłosy chłopak z niedowierzeniem opowiadał minione zajście koledze.

Byłam skołowana. Nie wiedziałam o co chodzi. Komu się naraziłam i czemu wszyscy się tak tym dziwią ? 

Mam nadzieję,że teraz nikogo nie potrącone i bezpieczne dojdę sali. 

Ruszyłam w poszukiwaniu sali wpatrując się w ekran telefonu. Gdy skręcałam nie opatrznie potrąciłam kogoś. Plik kartek trzymanych przez tą osobę wylądował na podłodze. Rzuciłam się by je zebrać. 

Aigoo, znowu na kogoś wpadłam. Czy ja nie mogę chociaż raz w życiu nie spowodować jakiegoś wypadku ? 

- Mianhae, bardzo mianhae. Znowu na kogoś wpadłam - zaczęłam po raz kolejny w dniu dzisiejszym przepraszać.

- Daijoubu. Nic się nie stało. - usłyszałam ciepły i melodyjny dziewczęcy głos.

- Wstawaj, bo się jeszcze ubrudzisz . - dodała 

Zrobiłam tak jak powiedziała. Podniosłam głowę i moim oczom ukazała się uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczyna o oczach czarnych jak węgiel . Jej długie ciemnobrązowe włosy opadały swobodnie na ramiona. Była niewiele wyższa ode mnie. 

- Jestem Kim Soo Young ale możesz mnie nazywać Sue. A Ty ? - przedstawiła mi się. 

- Mam na imię Weronika i ... jestem tu nowa. 

- Miło poznać. Właśnie tak mi się wydawało, bo Cię nie kojarzę. W której  klasie jesteś ? - spytała

- Przydzielono mnie do trzeciej C a pierwszą lekcję mam mieć w sali nr.23

Dziewczyna klasnęła w dłonie z zachwytu.

- Świetnie, bo ja też tam chodzę. Mogę zostać dzisiaj twoim przewodnikiem po szkole ? Wiesz ona  jest dość duża i łatwo można się tu zgubić a poza tym pokażę Ci z kim można spokojnie pogadać a z kim lepiej nie zadzierać jeśli chcę się przeżyć. - zaproponowała

To ostatnie zabrzmiało trochę strasznie. Po chwili namysłu postanowiłam się zgodzić. Nie chciałam,żeby dzisiejsza sytuacja się powtórzyła. Wolałam sobie nie robić wrogów a już na pewno nie pierwszego dnia. 

Pokiwałam twierdząco głową na znak,że się zgadzam. 

- Chodźmy w takim razie. - powiedziała i wzięła mnie pod rękę.

- Po drodze pójdziemy po mojego przyjaciela, ok ? 

- Spoko. - odpowiedziałam

Doszłyśmy do końca długiego korytarza i skręciłyśmy w lewo. Soo Young pewnym krokiem ruszyła w kierunku wysokiego niebieskowłosego chłopaka ubranego w szkolny mundurek. Stał do nas tyłem więc nie widziałam jego twarzy i rozmawiał z postawnym brunetem.

- Annyeong! - powiedziała klepiąc go w ramię.

Chłopak się odwrócił. 

- Matthew, poznaj Weronikę, naszą nową koleżankę. - przedstawiła mnie.

- Miło poznać. Welcome in the Shinhwa College. - powiedział i podał mi dłoń.

- Mnie również. - odwzajemniłam uścisk.

Ciemnoniebieska grzywka opadała mu na duże ładne czarne oczy ukryte pod okularami typu nerd z oprawkami dobranymi pod kolor. 

- Skąd pochodzisz ? -  zapytał

- Z Polski. Wiecie gdzie to jest ? 

- To nie daleko Holandii ? Wiesz, Poland Holland. - powiedziała Sue

- Nie zupełnie. 

Niestety rozmowę przerwał nam dzwonek.

- Za pięć minut zacznie się lekcja. Jeśli nie chcecie się spóźnić to radziłabym powoli kierować się w stronę klasy. Nie to, żebym specjalnie kochała szkołę ale nie uśmiecha mi się zbytnio siedzenie w kozie. Matt, wiesz jaki Kang jest wredny, może uziemić za byle co . -  powiedziała dziewczyna

- Skoro nalegasz.  - chłopak wyraźnie chciał jak najdłużej odwlekać nie przyjemną dla niego lekcję.

Udaliśmy się do sali nr.23. Pracownia fizyczna. Głosiła metalowa tabliczka umieszczona na drzwiach. Było to duże pomieszczenie o ścianach w kolorze cytrynowo-żółtym. Z tyłu klasy stały trzy duże oszklone szafy z przeróżnymi przedmiotami o przeznaczeniu bliżej nieznanym. Biurko nauczyciela, na którym stał nowoczesny laptop oraz kubek z świeżo zaparzoną kawą było ustawione pod oknem a przed nim cztery rzędy pięcioosobowych ławek w kolorze czarnym. Za profesorskim biurkiem wisiała na ścianie duża zielona tablica a nad nią flaga Korei. W klasie znajdowało się już parę naście osób.  Zajęliśmy miejsca w ostatnim rzędzie. 

Akurat gdy przekroczyliśmy próg dzwonek zadzwonił ponownie obwieszczając wszem i wobec,że właśnie zaczyna się pierwsza lekcja.Dla nas była to fizyka, a nauczycielem był nie jaki pan Kang. Z tego co się dowiedziałam od moich nowo poznanych znajomych był znany jako bardzo wymagający  i nie tolerujący kłamstw ani przekrętów. Z tej przyczyny nie cieszył się zbytnią sympatia wśród niektórych uczniów.  Szczególnie u Matta. Chłopak wprost nienawidził lekcji fizyki i zawsze szukał jakiejś wymówki. Po tym opisie zaczęłam sobie wyobrażać p.Kanga jako starego, zgrzybiałego człowieka, zgarbionego i chodzącego z drewnianą laską. Z łysiną, dużym nosem i nie mniejszymi okularami o szkłach przypominających denka od butelek. Nie byłam zbytnio zachwycona taką perspektywą. Po kilku minutach do sali ku  mojemu zdziwieniu wkroczył młody i energiczny blondyn. W prawdzie miał okulary ale było one raczej jako dodatek. 

- Annyeong haseyo ! - powiedział 

W odpowiedzi usłyszał mrukliwe annyeong. On jednak nie poddał się i powtórzył zwrot głośniej. Teraz wszyscy uczniowie odpowiedzieli. Uśmiechnął się z zadowoleniem. Jego uśmiech był niezwykły. Jeszcze nigdy nie widziałam,żeby ktoś robił  to tak szczerze i radośnie.

- O nie, zaczyna się. - stwierdził z niechęcią Matt i włożył w uszy słuchawki. Prawie położył się na ławce.

- Z tego co mi powiedziano w kancelarii to dzisiaj miała przyjść nowa uczennica. Nie jaka ... Momencik, muszę zerknąć na kartkę. Zgadza się, Weronika Czekaj. Czy mamy tu takową ? - wymówił moje nazwisko z pewnymi problemami ale dało się zrozumieć.

- Idź, idź. Niech Cię pożre w całości i wypluje tylko kosteczki. - zrzędził niebiesko- włosy

- Nie słuchaj go. On tak zawsze jak jest nie wyspany. Hwaiting! - powiedziała Soo Young

Poczułam się lepiej raźniej i podniosłam rękę do góry.

- Tak, to ja. - powiedziałam.

- Oh, witaj. Chodź na środek i opowiedz  nam coś o sobie. - zachęcająco wskazał miejsce przed tablicą.

Przez chwilę się wahałam ale wyszłam z ławki i podeszłam bliżej.

- Annyeong! Jestem Weronika. Mam osiemnaście lat i przyjechałam do Was aż z Polski. Mam nadzieję,że będzie nam się razem dobrze pracowało. - przedstawiłam się.

Spojrzałam na klasę. Byłam pewna,że zaczną się jakieś komentarze albo nie miłe docinki. Ale to nie nastąpiło. Albo trafiłam na fajnych ludzi albo powstrzymują się przed nauczycielem. Nie mniej jednak podbudowało mnie to.

- Interesujące. Czemu akurat przyjechałaś do Seulu ? Pytam bo odległość z między naszymi krajami jest dość duża. - spytał p.Kang

Ku mojej ucieszę poczułam,że cały stres zupełnie ze mnie uleciał.

- Przyjechałam razem z moim chłopakiem pochodzącym stąd, którego poznałam u siebie. Gdy skończę liceum chciałabym tu studiować i osiąść na stałe.  - wyjaśniłam

- W takim razie życzę by twoje plany się spełniły. Możesz już zająć swoje miejsce. A teraz piszemy temat. Trzecia zasada dynamiki Newton'a.

Wróciłam do znajomych. 

- Czemu go nie lubicie ? Facet wydaje się być całkiem w porządku. - spytałam Sue

- Ogólnie jest spoko, ale czasami potrafi dowalić z pracą domową i lubi robić niezapowiedziane kartkówki. - odpowiedziała

- To czemu Matthew go tak nie cierpi ? 

- Stare dzieje. Kiedyś Kang przyłapał go na ściąganiu na sprawdzanie i wstawił mu jedynkę a ponadto zadzwonił po rodziców. Skończyło się tym,że Matt miał szlaban na miesiąc na wszelkie przyjemności. 

- Wow. Nie wiedziałam. Po takim czymś to faktycznie można kogoś nie darzyć sympatią. 

- Ej, tam ostatnia ławka ! Co to za rozmowy ? Chcecie się ze mną zamienić ? 

- Aniyo, aniyo. Mianhae, już będziemy cicho. 

Reszta lekcji upłynęła szybko. Podobnie jak pozostałe. Nawet się nie obejrzałam a już dobiegała końca ostatnia czyli zajęcia artystyczne. Chwilę później zadzwonił dzwonek. Tym razem było to wesołe brzmienie oznaczające koniec zajęć przewidzianych na dzisiaj. Oczywiście było multum dodatkowych na przykład szachy czy basen ( warto wspomnieć,że szkoła miała na tyłach ogromny basen, pokaźną siłownię i saunę)  ale na szczęście żadne z nas nie było na nie zapisane. Tłum uczniów wysypał się z klasy i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. Po drodze rozmawialiśmy.

- Nareszcie koniec katorgi na dzisiaj. Możemy iść do domu i nołlajfić w spokoju - powiedział uradowany chłopak.

- Widzę,że nie wiele Ci potrzeba do szczęścia - zaśmiałam się

W odpowiedzi niebiesko- włosy się wyszczerzył.

- Aish, prawie bym zapomniała. Mam do Was pewną sprawę. Dzisiaj jak weszłam do szkoły i szukałam sali nr.23 przez przypadek wpadłam na dziewczynę o karmelowych włosach, była ubrana w czarną krótką spódnicę lekko rozkloszowaną i czarno-czerwoną bluzkę na ramiączkach. Widać było,że się gdzieś śpieszyła. Strasznie się wkurzyła o to,że na nią wpadłam. Chyba jest dość popularna w szkole bo gdy już poszła to usłyszałam głosy trwogi i niedowierzenia. Nie wiecie może jak ona ma na imię ? Do której klasy chodzi ? - opowiedziałam zdarzenie z rana

Soo Young przez chwilę się namyślała. 

- Z tego co mówisz to chodzi Ci o Yoo He Yi, największą wiedźmę w szkolę. Jest obrzydliwie bogata, jej rodzice są właścicielami drugiej co do wielkości w skali kraju firmy produkującej kosmetyki. Jak to słusznie zauważyłaś jest popularna.Ale nie wiem czy to słowo odda całą prawdę. Ona praktycznie rządzi szkołą ponieważ jest dziewczyną Gu Jun Pyo, syna dyrektorki. Uuu, nie dobrze,że na nią wpadłaś. Co Ci powiedziała ? 

-  Coś w stylu,że mi daruję, ale jeśli jeszcze raz tak zrobię to pożałuję. 

- Wow, masz dziewczyno szczęście. Ci którzy z nią zadrą najczęściej kończą z głową w kiblu albo miesięczną  kwarantanną. -  do rozmowy włączył się Matt

- Ma całą świtę swoich ludzi,którzy są gotowi w ogień skoczyć za nią, zwłaszcza wśród mężczyzn cieszy się niesamowitym zainteresowaniem. Zupełnie nie wiem czemu. Ale może Matthew jako przedstawiciel tego gatunku nam to wyjaśni ? 

- To proste. Większość facetów leci na wygląd. Dla nich liczy się czy dziewczyna jest szczupła, wysoka i czy ma czym oddychać. A ona spełnia te wymagania nawet z naddatkiem. Trafia to do 99% mężczyzn w tej szkole, włączając w to nauczycieli. Ale do mnie ani trochę nie przemawia. 

Trochę się zdziwiłam. Może nie wszyscy faceci lecą na wygląd ? Może są jeszcze tacy dla których liczy się również intelekt. Muszę powiedzieć,że Matt mi zaimponował tym wyznaniem.

 - A jeśli mogę wiedzieć to czemu ona nie wpasuję się w twoje zainteresowania ? Tak z ciekawości pytam.

- Spoko. Nie ma się z czym kryć. Powód jest prosty. Jestem gejem i nie kręcą mnie dziewczyny, a szczególnie już jakieś laleczki Barbie. Co innego gdyby to był jakiś napakowany i męski facet. W takim wypadku nie może bym się zastanowił. 

Mimo,że bardzo chciałam to nie udało mi się powstrzymać mojej szczęki spadającej na podłogę. Matthew gejem ? Nie domyśliłabym się gdyby nie powiedział tego. W ogóle nie wygląda na takiego. Nie żebym miała coś do nich. Może i dba bardziej o swoją urodę i przykłada więcej uwagi w to jak się ubiera ale tak mogą robić również mężczyźni podający się za 100% hetero.

Otrząsnęłam się. Już miałam zacząć przepraszać go za moje zachowanie gdy zauważyłam,że bawi go ta sytuacja i zaśmiewa się w najlepsze.

- Nie próbuj mnie przepraszać. Wiem,że nie wyglądam na takiego i pewnie nie przeszło by Ci to przez myśl gdybym nie powiedział tego na głos, prawda ? 

Pokiwałam głową.

- Nie przeszkadza mi to bo mam totalną zlewę na to co o mnie sądzą ludzie. Czasami mam nawet bekę gdy widzę miny ludzi gdy to słyszą. Mi to odpowiada i nie zamierzam tego zmierzać. Na szczęście moi rodzice to akceptują więc mogę być szczęśliwy razem z Will'em, moim chłopakiem. 

Dotarło do mnie,że doszliśmy do drzwi wyjściowych i stoimy przy nich od dłuższego czasu rozmawiając. Wyciągnęłam telefon i sprawdziłam godzinę. Powoli dobiegała czwarta. Powinnam już wracać do domu.

- Słuchajcie, miło się gadało i w ogóle ale już muszę wracać do domu. - powiedziałam do nich.

Dokładnie w tej chwili zadzwoniła moja komórka.

- Yoboseyo - powiedziałam odbierając ją

- Hej,kochanie. Jak tam szkoła ? Poznałaś kogoś fajnego ? - usłyszałam w słuchawce głos Jjong'a

- Całkiem spoko było. Lekcje minęły nawet szybko, a nauczyciele też nie byli jacyś źli. 

-  To super. Wyjdź przed szkołę bo przyjechałem po Ciebie. Pojedziemy do domu, bo Key tam już szykuje jakieś pyszności. Pewnie zgłodniałaś siedząc tyle czasu w szkole. 

- Omo, Oppa jesteś kochany. Nie musiałeś przyjeżdżać. Dotarłabym jakimś autobusem albo zapytała kogoś o drogę. Na pewno nie masz jakiejś pracy ? 

- O nie, nie, nie. Nie pozwolę byś wracała sama po ciemku. 

-  Na pewno nic nie musisz zrobić ? Zrozumiem jeśli miałbyś jakąś sesję czy coś.

- Na prawdę nie mam nic do roboty. Nie martw się. 

Chciałam jeszcze coś dodać, ale Jonghyun powiedział,że czeka na mnie i się rozłączył.

Kochany. To było bardzo miłe z jego strony,że tak się o mnie troszczył. Żeby tylko nie miał przez to żadnych problemów. 

- Ja już muszę lecieć bo okazuję się,że chłopak po mnie przyjechał.

- Omo, jak słodko. - powiedziała Sue - A jak ma na imię ? 

- Nazywa się Jon... 

Właśnie wtedy uświadomiłam sobie,że przecież nie mogę powiedzieć,że moim chłopakiem jest Jonghyun z SHINee. Aish, eotteokhae ?

- Ma na imię Joe. - dokończyłam

Wiem,że to nie jest szczyt kreatywności ale nic innego nie przyszło mi do głowy. Miałam nadzieję,że mi uwierzą.

Na szczęście tak było.

Muszę bardziej uważać, by się z tym nie zdradzić. Jeszcze ściągnęłabym na Jjong'a kłopoty. - zanotowałam w pamięci.

- Ładnie. Powodzenia i pozdrów go od nas - powiedziała Soo Young.

Pomachałam im i wyszłam ze szkoły. Po chwili byłam w samochodzie. Usiadłam na przedzie, obok Jonghyun'a.

Pocałowałam go w policzek na przywitanie.

- Oppa, nie trzeba było się tak starać. Jakoś bym sobie poradziła. Jestem już dorosła.

- Dla mnie to czysta przyjemność. Lepiej mów jak było w szkole.

Opowiedziałam mu wszystko co się dzisiaj działo. 

- To dobrze,że tak miło Ci czas minął. - powiedział Jjong otwierając mi drzwi od samochodu.

- Chodźmy do domu, bo już tutaj czuć tej pyszności, które zrobił Key. - dodał

Chwilę później byliśmy już w środku dormu i ściągaliśmy z siebie kurtki. Weszliśmy do kuchni.

- Oh, jest już nasza uczennica. Proszę bardzo siadaj tutaj - powiedział Kibum gdy nas zauważył

Zajęłam przez niego wskazane miejsce. 

- I jak było w szkole ? - usłyszałam głos Taemin'a.  Usiadł obok mnie.

- Wiesz,że nie tak źle jak myślałam. Powiem nawet,że całkiem nieźle się dzisiaj bawiłam. 

- To dobrze. Strasznie się martwiłem o Ciebie. - powiedział Tae i zaczął bawić się moimi włosami

- Oppa, gomawo ale nie trzeba było.

- Cieszę się,że Ci tak dobrze minął dzień.

Chyba chciał coś jeszcze dodać ale nie zdążył bo akurat wszedł Key z trzema półmiskami zapełniony po brzegi jedzeniem, zanim zobaczyłam równie obładowanego Onew i Minho. Odłożyli je na stół. 

- Ladies and gentelman, przedstawiam uroczystą kolację z okazji pierwszego dnia w szkole Weroniki. - powiedział głosem prezentera telewizyjnego i zaczął klaskać.

Po chwili reszta przyłączyła się do niego.

Zrobiło mi się ciepło na sercu a łezka sama zakręciła mi się w oku.

- Omo, gomawo. Nie musieliście się tak starać. 

- Jak to nie ? Takiej okazji się nie pomija. Dla nas to żaden problem. - powiedział Onew

- Omo, jesteście kochani. Niech was przytulę. 

Po kolei pocałowałam każdego w policzek i uścisnęłam. Przy czym uścisk Tae był znacznie mocniejszy niż wcześniej i chyba specjalnie przekręcił głowę tak,że prawie nasze usta się spotkały.

Zarumieniłam się lekko. Miałam nadzieję,że nikt oprócz mnie tego nie zauważył. Nie chciałam bowiem zepsuć takiej chwili i wywołać awantury. 

- Zapraszam do jedzenia. Mamy tu wszelkie rodzaje sushi, kalmary w cieście, ryż z przeróżnymi dodatkami a dla wielbicieli zieleniny zestawy sałatek. Do tego do wyboru szampan albo woda. - wyjaśnił Key

Wszyscy zajęli się jedzeniem i rozmową. Czas upłynął nam w bardzo przyjemnej atmosferze.

- Chyba pójdę wziąć długą kąpiel i zasnę. Padam z nóg. - powiedziałam i wstałam z krzesła.

- Key, gomawo. Za przepyszne jedzenie. Nigdy nie jadłam tak dobrego. 

- Kochanie, poczekaj chwilkę. Mamy jeszcze dla Ciebie jedną niespodziankę. - powiedział Jjong i podszedł do mnie. 

- Zamknij oczy. - poprosił

Zrobiłam tak jak powiedział. Usłyszałam szelest papieru, jakby jakiejś torby. 

- Już możesz otworzyć. 

Moim oczom ukazała się piękna, krótka sukienka na ramiączkach w kolorze kawy z mlekiem z czarny paskiem i falbankami przy spodzie. Zestawie znalazły się również czarne szpilki z numerem 35. 

- Zabieramy Cię w pewne tajemnicze miejsce. 

- Omo, Oppa, jesteś cudowny. - powiedziałam i pocałowałam go w usta.

Odpowiedział mi tym samym. Przez dłuższą chwilę istnieliśmy tylko my. 

- Idź się przebrać. Poczekamy tu na Ciebie. - Jonghyun pocałował mnie po raz ostatni.

Pokiwałam potakująco głową i udałam się do swojego pokoju. 

/Ritsu 

PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^


   














4 komentarze

  1. omo! omo! genialne *,*
    a Tae jest w tym wszystkim najcudowniejszy ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jej wkoncu sie doczekalam <3 jakie cudowne *.* pisz czesciej bo jak zwykle w ciekawym momencie konczysz ;( ale to dobrze boo nie moge sie kolejnego juz doczekac *,*

    OdpowiedzUsuń
  3. "Do tego do wyboru szampan albo woda." Przeczytałam szampon xDD Genialne <3 <3 Pisz dalej :***

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics