Yes,I'm Jonghyun from SHINee #8


Tym razem pomalowałam rzęsy wodoodpornym tuszem (tak na wszelki wypadek), przypudrowałam twarz, zwłaszcza nos, który świecił się jak u renifera Rudolfa i wyszłam z łazienki. Jjong juz na mnie czekał.

- Ślicznie wyglądasz - powiedział
- Dziękuję.

Weszliśmy do kuchni. Moi rodzice siedzieli przytuleni do siebie i słuchali ,,Czterech pór roku'' Vivialdiego. Wyglądali uroczo.

-  Ykmh, przepraszam,że przerywam ale chciałabym Wam kogoś przedstawić. 

Wzięłam głęboki oddech.

- Mamo, tato, poznajcie Jonghyun'a. Mojego chłopaka - powiedziałam.

Dwa ostatnie słowa dobitnie zaakcentowałam. Powiedzieć,że moi rodzice byli zdziwieni to byłoby niedopowiedzenie. Patrzyli się na mnie z takim niedowierzeniem jakbym przed chwilą 
powiedziała, że wyrosło mi trzecie ucho.

Wiedziałam,że tak będzie.

Siedzieli w bezruchu i wyglądali jak rzeźby.
Postanowiłam,że dam im trochę czasu.

- Jjong, chcesz może coś do picia? Herbatę ? Kawę ? Wodę ? - spytałam jak gdyby nigdy nic.

- Herbatę, poproszę. 

- Co się stało twoim rodzicom?  - spytał zdziwiony

- Nic takiego. Zawsze tak reagują jak mówię im coś ważnego. Szkoda, że Cię nie było jak powiedziałam im, że dostałam się do jednego z najlepszych liceów w Krakowie. Mówię Ci, milczeli prawie cały dzień, a jak już ochłonęli to chodzili po domu jak jakieś zombie - wytłumaczyłam

- Po prostu trzeba dać im trochę czasu na oswojenie się z myślą, że ich najstarsza córeczka wreszcie znalazła sobie normalnego chłopaka. 

- Skąd wiesz,że Cię nie skrzywdzę ? - spytał


- Ufam Ci - odpowiedziałam

Jonghyun chciał jeszcze coś powiedzieć, ale właśnie wtedy zagwizdał czajnik, sygnalizując,że woda na herbatę jest już gotowa.

- Podaj mi dwa kubki. - poprosiłam

- Aish,mianhae, zapomniałam. W szafce koło lodówki na pierwszej półce  - zreflektowałam się i wskazałam miejsce gdzie powinien je znaleźć.

Po chwili herbata się już parzyła. Podeszłam do rodziców i pomachałam im reką przed oczami. Ocknęli się. 

- Chcecie herbaty? Bo właśnie zrobiłam. - spytałam
- Co? Jakiej herbaty ? - mama spojrzała na mnie a później na parujące kubki i dodała -  A, tak poprosimy.

Niedługo potem siedzieliśmy przy stole i piliśmy jeszcze gorący napar. Ogromnie bawiła mnie ta  sytuacja i zastanawiałam się kto pierwszy zabierze głos. Uśmiechnęłam się do Jjong'a. Odpowiedział mi tym samym. 

Pierwsza odezwała się mama.
- Więc mówisz, że to twój nowy chłopak, tak?  - upewniła się.

- Zgadza się.

Próbowałam być poważna, ale nic z tego.  Z trudem powstrzymywałam śmiech.

- Jak się nazywasz chłopcze? - spytała się go mama.

Jjong popatrzył na mnie. Pokiwałam głową i wytłumaczylam mamie:

- On nie za bardzo rozumie po polsku. Więc będę tłumaczyła co do niego mówisz i vice versa.

- Mama się pyta jak masz na imię. - powiedziałam do niego po angielsku.

Pokiwał głową.

- Nazywa się Jonghyun i ma 23 lata. - powiedziałam

- Nie za stary dla ciebie ?  - spytała się mama.

Popukałam się w czoło.

- Pragnę przypomnieć,że mam 18 lat, więc między nami jest tylko 5 lat różnicy. Znam dziewczyny które umawiają się z chłopakami starszymi od nich nawet o 7 lat. Z tego co mi wiadomo to między tobą, a tatą jest aż 10 lat różnicy. Popraw mnie jeśli się mylę - powiedziałam

- Dobra, nie było pytania. - powiedziała - Spytaj się czy miał już kiedyś dziewczynę.

- O co chodziło twojej mamie?  - zapytał

- Chciała wiedzieć ile masz lat, mama stwierdziła, że różnica między nami jest duża, ale nie martw się, bo przypomniałam jej,że między nią a tatą jest jeszcze większa bo aż dziesięć lat. No i temat zamknięty.  - wyjaśniłam mu

- Pyta się czy miałeś kiedyś dziewczynę. - dodałam

Jonghyun wyraźnie się zakłopotał.

- Jak nie chcesz to możesz nie odpowiadać. Coś wymyślę. - powiedziałam

- Nie, spoko. To nie jest zbyt przyjemny temat dla mnie, ale skoro twoja mama chce wiedzieć to powiedz,że tak, ale to było dawno i nie prawda - odpowiedział.

Zaskoczyło mnie to wyznanie, ale przekazałam mamie. Dla odmiany do rozmowy włączył się tata.

- To mi się podoba. - stwierdził z zadowoleniem.

- Spytaj się go, czy mógłby coś opowiedzieć o sobie. - poprosił

- Wygląda na to,że mój tata Cię polubił. Prosi abyś opowiedział coś więcej o sobie- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.

I tak o to przez bite półgodziny albo nawet dłużej moi rodzice słuchali co ma do powiedzenia o sobie Dino.

- Dobra, koniec tego dobrego. - powiedziałam jak już Jjong skończył mówić.

- Ja już nie czuję języka, a wy znacie Jonghyun'a lepiej niż on sam- dodałam.

- Nie miej nam tego za złe. Po prostu cieszymy się,że nareszcie znalazłaś sobie kogoś odpowiedniego - powiedziała mama i uśmiechnęła się do niego.

- Co mówiła twoja mama? 

- Powiedziała,że razem z tata cieszą się,że Cię poznałam. 

- Aha, to dobrze. - powiedział i uśmiechnął się  z wdzięcznością do mamy.

- Mam jeszcze jedno pytanie. Jak powiedzieć po polsku, że również cieszę się,że ich poznałem ?  - szepnął

- Miło mi państwa poznać -odpowiedziałam szeptem

- Jak ? - zaśmiał się

- Poczekaj, napiszę Ci na kartce.

Przez chwilę czytał sobie po cichu. 

- Miło mi państwa poznać  - powiedział i uśmiechnął się swoim najlepszym uśmiechem

- Nam również. - odpowiedział tata.

- Może skończymy już te przesłuchanie i pokaże mu mój pokój? - zaproponowałam

- Chyba,że macie jeszcze jakieś pytania?  - dodałam po chwili.

 - Nie, nie, już wszystko wiemy. Bawcie się dobrze - powiedział tata.

- Czy ty mi coś sugerujesz ? - spytałam 

- Ja ? Skądże. 

Dobrze wiedziałam,że żartuje, ale mimo to chciałam się upewnić. 

- Pokaże Ci jak mieszkam - powiedziałam do Jjong'a.

Wyszliśmy z kuchni kierując się na schody.

- Myślisz,że spodobałem się twoim rodzicom? - spytał z niepokojem 

- Pewnie, nigdy nie widziałam ich tak szczęśliwych. Nie masz się o co martwić.  - odpowiedziałam i podniosłam kciuki do góry .

- To dobrze  - odetchnął z ulgą. 

Minęliśmy pokoje moje moich sióstr i brata, rodziców i zatrzymaliśmy się na samym końcu korytarza przed drzwiami prowadzącymi do mojego.

- Jesteśmy. - powiedziałam i weszliśmy do niego.

Był średniej wielkości a ściany były koloru jasnozielonego, na oknie stały kwiatki, a obok stało łóżko-biurko ( niecodzienna konstrukcja w której łóżko było na dole, a do biurka prowadziła drabinka.) . Na ścianach można byłoby zobaczyć plakaty z koreańskimi zespołami oraz fototapetę przedstawiającą Seul nocą.

- Pięknie się urządziłaś- powiedział i zaczął zwiedzać pokój.

Zaczął od plakatów.

- Wow, masz prawie wszystkie zespoły jakie mogą być. Nawet mnie  - powiedział z uśmiechem. 

Zaczął oglądać fototapetę.

- Kiedyś cię tam zabiorę  - dodał po chwili i wskazał na Seul.

- Było by wspaniale, bo odkąd zaczęłam interesować się Azją to chciałam tam pojechać. - powiedziałam

Wszedł po drabince i zaczął zwiedzać moje biurko. Podążyłam za nim.

- Jestem pod wrażeniem co ty tu masz  - powiedział i zaczął po kolei wskazywać. 

Zaczął od mang i książek , przez figurki kończąc na paru płytach.

- Wow, Azja w pigułce  - podsumował i usiadł z wrażenia na pufie

-  Mam taki nawyk,że jeśli coś mi się bardzo spodoba to zaczynam gromadzić różnorakie rzeczy z tym związane. Taki chomik ze mnie. - zaczęłam się tłumaczyć.

- Nie masz się czego wstydzić, to tylko dobrze o tobie świadczy, bo widać,że jak coś pokochasz to nie odpuszczasz tak szybko. - powiedział 

Siedzieliśmy tak chwilę.

- Może chcesz coś sprawdzić albo skontaktować się z resztą zespołu?  - zapytałam i wskazując na stojącego na biurku laptopa.
- Bardzo chętnie. Od rana nie mogę się dodzwonić do Key'a a teraz to może nawet złapie ich wszystkich  - powiedział

Podałam mu komputer.

- Idę się myć. - powiedziałam.

- Miłej kąpieli.

- Gomawo. 

Przesłałam mu całuska i poszłam do łazienki.

Oh, nawet nie wiecie jak to jest przyjemnie po wylegiwać się w wannie pełnej gorącej wody. Można się odprężyć i porozmyślać. 

Kto by pomyślał,że ten najgorszy dzień w tygodniu tak łatwo jakby za sprawą czarodziejskiej różdżki może zmienić się w najlepszy. Tyle się dzisiaj wydarzyło,że to aż nie prawdopodobnie. Czuję,się jakbym grała w jakiejś dramie.

Po półgodzinnym przebywaniu w ciepełku wyszłam  z wanny. Wyglądałam jak topielec, a na palcach miałam pomarszczoną skórę jak u stuletniej babci. Zaczęłam się ubierać i rozczesywać włosy.

- No już wyłaź! Za dużo tego dobrego ! - usłyszałam głos mojego młodszego o rok brata, który dobijał się do drzwi łazienki.

- Zaraz ! - odkrzyknęłam i po chwili otworzyłam drzwi.

- No, nareszcie - powiedział wysoki siedemnastoletni chłopak z dłuższymi jasnymi blond włosami i brązowymi oczami czyli Maciek, mój brat.

- Co ty tam tak długo robiłaś ? - spytał

-  Zgaduj, co się robi w łazience.

- Nie mów,że się aż tyle czasu myłaś ? - popatrzył na mnie z niedowierzeniem

- Sherlocku ! Nie którzy się myją, w odróżnieniu od Ciebie. - zaczęłam się z nim droczyć.

- Dobra, spadaj. - powiedział

Poszłam do kuchni.

Radio cichutko szemrało, a ja zaczęłam robić sobie kanapki. Byłam potwornie głodna. Zrobiłam podwójną porcję na wypadek gdyby Jjong też chciał. Wzięłam jeszcze karton soku pod pachę, dwa plastikowe kubki i z taką piramidą poszłam na górę.

Cały dom już spał. Weszłam do pokoju i postawiłam wszystko na szafce. Wdrapałam się  na górę i powiedziałam do Jonghyun'a:

- Przyniosłam coś do jedzenia, więc jeśli jesteś głodny to zapraszam na dół. 

Oderwał się od laptopa i powiedział:

- Zaraz zejdę, tylko napiszę do Key'a, ok?

- Czekam na dole - powiedziałam i zeszłam po drabince

Po chwili dołączył do mnie. 

- Gomawo, że przyniosłaś te kanapki, bo jestem tak głodny,że zjadłbym konia z kopytami - powiedział

- Tak myślałam. Chcesz może soku? 

Pokiwał głową. Podałam mu kubek.

- Sorki,że w plastikowym, ale nie znalazłam innych. Mój brat pewnie wziął wszystkie możliwe i leżą gdzieś u niego, a mu się nie chce ich znieść  - wytłumaczyłam

- Daijoubu. Kubek to kubek.
- I co napisał Ci Key? - spytałam

- Okazało się,że on i chłopaki są w hotelu nie daleko Rynku. Jutro wylatują do Warszawy. A za dwa dni wracają do Seulu.

Zrobiło mi się smutno, bo to oznaczało,że on również musi nie długo wracać.

- Kotku, czemu się smucisz? - spytał zatroskanym głosem

- No bo jeżeli oni jadą to ty też chyba musisz - powiedziałam

- Niekoniecznie. Robię sobie małe wakacje. Dawno już żadnych nie miałem, więc mi się należą.

- To dobrze - odparłam uspokojona.

- Nie martw się, nie opuszczę Cię tak szybko - powiedział z pokrzepiającym uśmiechem

- Po kwadransie kanapki były zjedzone, a sok wypity. Zaczęłam zbierać talerze i kubki.

- Daj ja to odniosę.- powiedział Jjong biorąc wszystko ode mnie i ruszył w stronę wyjścia.

- Poczekaj, otworzę Ci drzwi.

Po chwili byliśmy na korytarzu i zeszliśmy do kuchni. 

- Postaw to tutaj - powiedziałam i wskazałam na stół.

- Gomawo - dodałam

- Nie ma za co.

Spojrzałam na zegar. Wskazywał wpół do dwunastej

Masz jakąś piżamę albo coś w czymś możesz spać ? - spytałam 

- Chyba tak. Spodnie powinny się znaleźć,ale nie wiem jak z koszulką - odpowiedział

- Spytam się brata, może coś znajdę. Wiesz gdzie jest łazienka?.

 Pokiwał głową.

- Mam nadzieję,że nie będzie to dla ciebie problem,że będziesz spał ze mną ? 

- W żadnym razie.

- Miłej kąpieli i do zobaczenia w moim pokoju- powiedziałam i poszłam do brata

- Sorki,że bez pukania,ale masz jakąś niepotrzebną koszulkę ? - zapytałam go

- Tylko, żeby była możliwie czysta - dodałam

- A po co ci?

Zaczęłam się zastanawiać jak to powiedzieć

- Dobra, nieważne, gra mi tu ucieka, łap tą i zmykaj - powiedział i rzucił do mnie białą koszulkę na ramiączkach

- Najczystsza jaką miałem - dodał

- Dzięki.

Wzięłam ją i poszłam do siebie.

Trzeba tu trochę posprzątać.

Zaczęłam się krzątać i upychać wszystko po kątach. 

- Od razu lepiej - powiedziałam do siebie.

Wdrapałam się na górę i usiadłam przy laptopie. Trzeba sprawdzić co tam się działo na świecie. Zaczęłam nadrabiać zaległości. 

- Jednak nie spakowałem koszulki - powiedział

Krzyknęłam.

- Omo, ale mnie przestraszyłeś. Nawet nie zauważyłam jak wszedłeś. - powiedziałam, 

Spojrzałam na niego i zamarłam.

Stał przede mną ubrany jedynie w ciemnozielone spodnie od dresu. Bez koszulki. Siedziałam i bezmyślnie gapiłam się na niego. Mogłam na własne oczy zobaczyć jego wspaniale wyrzeźbioną muskulaturę. Na jego skórze były jeszcze krople wody, a przyciemnione światło sprawiało,że wyglądały jakby się świeciły.

- Wow.  - to było jedyne co mogłam wykrztusić z siebie.

- Etto ... mogę ?  - spytał i wskazał na ubranie.

Ocknęłam się i powiedziałam:

- Jasne,bierz.

W duchu zganiłam się za moje zachowanie.

- Ile spędziłeś czasu na siłowni? Sorki,że się pytam, ale to jest niesamowite - powiedziałam wskazując na jego abs.

- Nie liczyłem, ale na pewno nie mało - odparł skromnie.

Nadal nie mogłam wyjść z podziwu.

Nie długo po tym był już całkowicie ubrany.

Szkoda. 

Wyłączyłam laptopa i zeszliśmy na dół.

- Niestety z braku materaca będziemy musieli spać w jednym łóżku. Mam nadzieje,że Ci to nie przeszkadza - powiedziałam

- Nic nie szkodzi. Kamsahamnida za to,że uprosiłaś mamę żebym mógł zostać na noc - powiedział

Po chwili leżeliśmy pod kołdrą przytuleni do siebie.

- Mogę mieć jedno pytanie ?

- Pytaj o co chcesz. - powiedziałam

- Kim był ten chłopak, który rozmawiał z twoimi rodzicami, przez którego dzisiaj tak płakałaś ? - zapytał

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

1 komentarz

  1. zajebistee! *.* pisz pisz wiecej , weny zycze :3

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics