Yes,I'm Jonghyun from SHINee #4



***

Nagle usłyszałam jego głos.

- Hej co to za smutna minka? Myslałaś ,że sobie poszedłem ?

- W sumie to tak - odparłam i zaczerwieniłam się. Usiedliśmy przy stoliku.

- Trzymaj - powiedział i wręczył mi cheeseburgera, małe frytki i cole. - Pewnie jesteś głodna. Jak by w odpowiedzi zaburczało mi w brzuchu.


- Dzięki.

Zaczęłam jeść aż mi się uszy trzęsły. Jjong patrzył na mnie z uśmiechem.

Jak mogłam pomyśleć, że sobie poszedł.
Siedzieliśmy i uśmiechaliśmy się do siebie jak para zakochanych. Gdy skończyłam jeść Jonghyun powiedział :

- No to teraz porozmawiamy o Tobie. Bo ty pewnie wiesz o mnie wszystko, co nie ? 

- Może nie wszystko ale trochę tam wiem. Co chciałbyś o mnie wiedzieć ? 

Zastanawiał się przez chwilę.

- Zacznijmy od tego  jak masz na imię, bo do tej pory mi nie powiedziałaś.

- Mam na imię Weronika, ale nie lubię go używać. 

- Weronika - zaczął powtarzać moje imię - Bardzo ładne. Czemu go nie używasz?

- Nie za bardzo je lubię, jest takie poważne, a ja nie jestem poważna. Wolę jak znajomi mówią na mnie Ritsu.


- A dlaczego Ritsu? - spytał

- Ritsu jest moją ulubioną postacią z anime K-ON!.

- Aha - odpowiedział i zadał kolejne pytanie.

- Masz rodzenstwo?

- Tak, czwórkę. Trzy siostry i brata, a ja jestem najstarsza. 


- Wow, dużo. Ja mam tylko siostrę.

- Masz jakieś zwierzątko w domu? -  spytał.

Już miałam odpowiadać, ale poczułam, że wyschło mi w gardle.

- Poczekaj, pójdę tylko po kawę i zaraz wracam. Chcesz jedną ?  - powiedziałam .

Pokiwał głową. 
- Zaraz wracam.

Podeszłam do kas.

- Poproszę dwa małe cappuccino.

- To będzie 5 złotych - powiedziała kasjerka.

Zdziwiłam się, ale podałam pieniądze.

- Trafiła pani na promocje 2 w cenie 1. - wyjaśniła.

- Proszę o to pani zamówienie. Życzę smacznego i zapraszam 
ponownie - podała mi dwa gorące kubki.

- Dziękuję.

Wróciłam do naszego stolika i podałam kawę Jonghyun'owi.

- Nie uwierzysz ale przed chwilą trafiłam na promocje - powiedziałam.

- Zazdroszczę, mi się to nigdy nie zdaża.

Zaczęliśmy przerwana rozmowę, gadaliśmy o wszystkim. Bardzo miło 


spędziłam czas. Dowiedzieliśmy się dużo rzeczy o sobie nawzajem, np. ja 


dowiedzialam się, że Jjong ma psa i że tak jak ja lubi oglądać anime, a One Piece jest jego ulubionym.

Dwie godziny upłynęły tak szybko. Spojrzałam na zegarek. Było pięć po 


osiemnastej. Od godziny powinnam być w domu.



- Nie bedzie Ci przeszkadzało jak zadzwonię do mamy i powiem, że wrócę później ? - spytałam.

- Nie, skądże - odparł.

- To super - powiedziałam i zaczęłam wybierać numer mamy, ale nagle przypomniałam sobie, że mam nie doładowany telefon.

Miałam to zrobić rano. Ach, ta skleroza. 

- Słuchaj, zapomniałam sobie doładować konta i nie mam jak zadzwonić. Czy 


mogłabym skorzystać z twojej komórki? - spytałam i zarumieniłam się.

Zastanawiał się przez chwilę, ale podał mi swój telefon.

- Dzięki wielkie. Zapomniałam dodać, że czasami jestem 
strasznie zapominalska. - powiedziałam i uśmiechnęłam się z wdzięcznością

- Zaraz ci go oddam.


Poszłam dzwonić. do mamy. Po chwili odebrała. 

- Halo? Mamo, ja przyjdę później do domu, bo spotkałam kolegę i rozmawiamy sobie.

- W porządku ale masz być w domu nie później niż o 21.00. Rozumiemy się ?

- Tak, dzięki.

- A co to za kolega?

- A taki tam ....

- Rozumiem. Baw się dobrze. Całuski.

- Pa pa.

Wróciłam do Jonghyun'a. 

- I co powiedziała twoja mama?

- Powiedziała, że mam być w domu najpóźniej o 21.00, więc mamy jeszcze dwie godziny z hakiem.

- To fajnie. Skoro już tu jestem to może pokazałabyś mi jakieś fajne miejsca?

Dopiłam kawę i powiedziałam:

- Ok. A  co konkretnie chcesz zobaczyć ?

- Jakieś zabytki, miejsca gdzie chodzi dużo ludzi itp.

- Da się zrobić. Najpierw pokaże Ci Rynek Główny, później Kościół Mariacki i Wawel, a na końcu Galerie Krakowska. 
Może być ?

Pokiwał głową i uśmiechnął się.

- To co idziemy?

- Idziemy.

Zaczęliśmy się zbierać. Pomógł mi założyć kurtkę i podał torbę.

Prawdziwy dżentelmen.

Wzięliśmy wszystko co mieliśmy i wyszliśmy z restauracji, i skierowaliśmy się 

w kierunku Rynku.

Było super. Czas się dla nas zatrzymał. Jonghyun robił milion zdjęć na minutę i co chwilę o coś pytał. Najbardziej zaskoczył go Kościół Mariacki. Był pod wielkim wrażeniem jego wnętrza, tych wszystkich rzeźb i ornamentów. 

Ale najbardziej spodobala sie mu  Galeria Krakowska. 

Stwierdził, że podobne centra handlowe można spotkać w Seulu. Naszą przygodę ze zwiedzaniem zakończyliśmy w sushi barze. 

- Oh, było super. Dzięki, że mi to wszystko pokazałaś.

- Cała przyjemność po mojej stronie.

I kto by pomyślał, że dzisiejszy wieczór będę spędzać z moim marzeniem.

Uśmiechnęłam się.

Lepiej być nie mogło.
- A propo przyjemności to patrz co kupiłem. W waszych sklepach można znaleźć dosłownie wszystko.

Chwilę grzebał w niezliczonej ilości torbach .

- Mam! Patrz co kupiłem dla Key'a -  i pokazał mi średniej wielkości pluszowy klucz .

- Super co nie? Myślisz, że będzie zadowolony?

- Pewnie, czemu by nie. Sama chciałabym coś takiego dostać.

- To czemu nie powiedziałaś ? - zdziwił się Jjong

- Nie, to nie tak. U nas się tak mówi gdy jakaś rzecz bardzo Ci się podoba - wyjaśniłam

- Aha, dziwne.

Zaczął wyciągać prezenty dla pozostałych członków SHINee. Ułożył wszystko na stoliku i pokazywał po kolei.

- Ta piekna, pluszowa zielona żabka będzie dla Minho. Prawda, że są podobni ?

Zaśmiałam się.

- To  z kolei będzie dla Onew - wskazał plakat z różnymi rodzajami kurczaków. 

- A tobie kupiłem to - pokazał mi zawieszkę do telefonu  w kształcie serduszka.

- Zawieszki dla par - przeczytałam.

Serce zabilo mi mocniej.

Czyżby on uważał mnie za swoją dziewczynę ? 


Nie, pewnie chce mi podziękować za dzisiejszy dzień i kupił to. Nie umie po polsku, więc nie wie co jest tam napisane.
Jonghyun przerwał moją  niepewność dzieląc ją na dwie części. Jedna przyczepił do swojego telefonu, a drugą podał mi. Wzięłam, ale nie za bardzo wiedziałam co z tym zrobić. 
Zaczęłam się tym bawić.

- Yah! No co Ty robisz? - oburzył się Jjong. - Nie wiesz jak się tego używa?.

Wyjął mi to z reki i przypiął do mojego telefonu.

- No, lęży jak ulał - powiedział z zadowoleniem.

Byłam kompletnie skołowana. Co się dzieje? Może powinnam mu powiedzieć do czego to służy.

Chwilę siedzieliśmy w ciszy. Ja tępo się wpatrywałam w prezent, a on patrzył z zachwytem.

- Słuchaj Jjong, ty chyba nie wiesz jak się tego używa-  zaczęłam, ale mi przerwał.

- Jak to nie ? Patrz ! - pokazał mi nasze telefony.

- Idealnie pasują. - powiedział.

Nie wytrzymałam i powiedziałam:

- Ale to są zawieszki dla par. Patrz, tutaj jest nawet  napisane.

Przeczytalam i przetlumaczylam na angielski.

- Ja wiem. Spytałem się ekspendientki. Dlatego zdecydowałem się to kupić. Swoja drogą dziwne macie tu zwyczaje. Chłopak musi dać dziewczynie zawieszkę, by poprosić ją o chodzenie. - zamyślił się.

Wyglądał słodko jak tak marszczył czoło. 

Serce mnie zabolało, bo wiedziałam, że muszę powiedzieć mu prawdę. 

- Jjong, ale my nie jesteśmy para. - powiedziałam na jednym oddechu.

Zamurowało go.

- Nie ? Spędziliśmy cały dzień razem. Zwiedzaliśmy, poszliśmy na zakupy, a teraz siedzimy w sushi barze. Tak robią pary.

Nie mógł tego zrozumieć.

Nie mogłam tego dłużej wytrzymać i wyrzuciłam z siebie:

- Owszem, ale w dramach. W normalnym życiu niestety nie. Choć bardzo bym tego chciała to jest niemożliwe, a przynajmniej trudne do zrealizowania. Ty jesteś sławnym na całym świecie piosenkarzem i modelem, a ja zwykłą dziewczyną. Znamy się nie cały dzień. Jak dwoje ludzi mogłoby się zakochać w sobie i stać się parą w tak krótkim czasie.

Jonghyun siedział zszokowany.

Serce mi się krajało na jego widok.

Prawie płacząc powiedziałam:

- Przepraszam, bardzo Cię przepraszam, zrobiłeś tyle dobrego dla mnie. Sprawiłeś, że najgorszy dzień w tygodniu stał się najlepszym, a teraz dałeś mi to. A ja nie potrafię tego docenić. Pewnie się na mnie zawiodłeś.

Spojrzałam na wyświetlacz komórki. Była 20.30

- Muszę już iść - zaczęłam wstawać, ale Jonghyun powiedział:

- Nic nie szkodzi. To ja wiele Ci zawdzięczam. Sprawiłaś, że bawiłem się wyśmienicie. Pierwszy raz nie nudziłem się podczas zwiedzania. Zawsze był to dla mnie koszmar, a dzięki Tobie przeżyłem cudowną przygodę, którą będę pamiętał do końca życia. Nie obwiniaj się o wszystko. - pogłaskał mnie po policzku.

- Czasami musimy zrobić rzeczy, na których nie chcemy robić. Takie życie. - dodał

Zaraz się rozpłaczę.

Zacisnęłam z całej siły zęby. Długo tak siedzieliśmy. Ja, bliska płaczu, a on gładzący mój policzek.

- M-m - muszę już iść jeżeli chcę zdążyć na czas do domu - powiedziałam łamiącym się głosem.

- Pozwól mi się chociaż odprowadzić na przystanek.

W odpowiedzi pokiwałam twierdząco głową.

Co ja najlepszego zrobiłam? Odtrącić takiego faceta. Faceta, który się troszczy o Ciebie, nadskakuje jak nad rzadkim okazem kwiatka. Boże, jaka ja jestem głupia !!! 


Jonghyun był już ubrany i zaczął zakładać mi kurtkę. Nieźle musiał się namęczyć, bo stałam w bez ruchu, zupełnie jak 
manekin. 


Wziął moje ręce i zaczął wsuwać je do rękawiczek.

Poczułam jakby impuls elektryczny przeszedł przeze mnie. 

Wzdrygnęłam się. 

- Zimno Ci? - spytał.

Pokiwałam przecząco głową.

- To dobrze.

Założył mi czapkę na głowę. 

- No nie martw się już, wszystko będzie dobrze - powiedział i uśmiechnął się do mnie, wziął moją torbę.

Wyszliśmy z pomieszczenia i skierowaliśmy się ku tunelowi ,,Magda''.

Byłam jakby ogłuszona. Bezmyślnie szłam obok Jjong'a i wpatrywałam się przed siebie. Gwar  otaczających nas ludzi stawał się głośniejszy. Poczułam,że zaczynam się wybudzać z tego dziwnego otępienia. Z każdą chwilą było coraz lepiej. Pod koniec drogi mogłam już mówić normalnie, głos mi się nie łamał.

Zaczęliśmy rozmawiać. 

Nagle dotarło do mnie, że on pewnie nie ma gdzie nocować. Chyba, że wynajął sobie pokój w jakimś hotelu. Ale chyba nie, bo by mi o tym powiedział. Postanowiłam się go zapytać.

- Jjong, a Ty masz gdzie przenocować ?

Długo nie odpowiadał.

- Etto.... właśnie jest taka sprawa, że zapomniałem zabukować sobie pokój i tak jakby nie mam się gdzie podziać. - powiedział zawstydzony.

- No to mamy problem. W hotelach nie ma miejsc, bo jest jakieś top top top secret zebranie dyplomatów. A do przytułków lepiej nie chodź, bo będziesz chudszy o portfel i parę innych drobiazgów....

- Wiesz co, spytam się mamy, może pozwoli Ci przenocować u nas. - powiedziałam po chwili.

- Mogę twój telefon?

- Spoko, bierz.

Ponownie wybrałam numer mamy i z niecierpliwością czekałam aż odbierze.

Odbierz, prosze, odbierz.

Po dobrych pięciu minutach usłyszałam w słuchawce głos mamy.

- Mamo, przepraszam, ale się spóźnię bo uciekł mi tramwaj. No i mam pewną sprawę do Ciebie.

- Jaką ?

- Czy zgodziłabyś się przenocować mojego kolegę ? Przyjechał zza granicy i zapomniał zabukować pokoju. No i teraz nie ma się gdzie podziać. Tylko na jedną noc.

Mama nie odpowiedziała od razu. Myślałam, że umrę z niepewności.

- Poczekaj, spytam się taty co o tym sadzi.

Słyszałam jak rozmawiali.

- Werka,chce przenocować kolegę. Może ? Mówi, że tylko na jedną noc. 

Po kolejnej chwili niepewności mama nareszcie się odezwała.

- Halo? Jesteś tam?

- Jestem,jestem. I co tata powiedział?

- Uprosiłam go i się zgodził.

- A Ty ? 

- Ja też się zgadzam. A ponad to cieszę się, bo nareszcie zaczynasz sprowadzać chłopaków do domu. Zawsze byłaś taka samotna. Tylko te twoje mangi i anime.

- Mamo, proszę przestań - powiedziałam zażenowana.

A po chwili dodałam:

- Dzięki wielkie, kocham Cię.

- Ja Ciebie też. Powiedz temu swojemu koledze, że czekamy na niego z niecierpliwością.

- Ok, przekaże. Podziękuj ode mnie tacie. Pa,pa - powiedziałam i rozłączyłam się.

- I co? Zgodzili się ? - spytał się Jonghyun.

- Tak,ale tylko na jedną noc.

Uśmiechnęłam się. 

- Chodźmy na przystanek, bo odjadą nam wszystkie tramwaje i trzeba będzie iść na piechotę.

Wzięłam go pod rękę i poszliśmy. 

10 minut później byliśmy już na miejscu. Poszłam sprawdzić rozkład jazdy. Była 21.00, a następny tramwaj miał być za 15 minut. Wróciłam do Jonghyun'a.

- Nasz tramwaj przyjedzie za kwadrans - powiedziałam

- Ok. To dużo czy mało ?  - spytał

- To zależy od sposobu w jaki spędzi się ten czas. Można zająć się czymś ciekawym np. czytanie książki lub rozmawianiem, ale można też patrzeć się przed siebie i czekać aż tramwaj przyjedzie.

Przytuliłam się do niego.

- Przepraszam za moje zachowanie w sushi barze, ale to wszystko co się dzisiaj zdarzyło zbiło mnie z tropu i totalnie mnie zaskoczyłeś. Dziękuję - powiedziałam

- Nic nie szkodzi, nie musisz za nic przepraszać. - odparł.

Na stala cisza, a my staliśmy przytuleni do siebie; wysoki chłopak,a obok niższa o  głowę dziewczyna ,w oddali słychać było   codziennego życia: szum samochodów, ludzi przechodzących koło nas, bicie zegara na kościelnej wieży. Nagle Jjong stanął przede mną, zbliżył się do mnie, delikatnie chwycił moją twarz w swoje ręce i zaczął się przybliżać,  mogłam poczuć na skórze jego ciepły oddech, nasze usta zaczęły się do siebie zbliżać i wtedy .....


/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

3 komentarze

  1. Popłakałam się ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne!! Idę dalej. lalal :)) Masz dryg kochana! mam nadzieję,że kiedyś przeczytasz te komentarze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytam,czytam ^^ Cieszę się bardzo,że Ci się podoba ^^

      Usuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics