Yes, I'm Jonghyun from SHINee #9


- Ten chłopak to był ... - zaczęłam.

- To był mój były  - powiedziałam na jednym oddechu.

- Mianhae, nie wiedziałem - powiedział Jjong.

- Przykro mi  - dodał ze współczuciem.

- Nie masz za co przepraszać, nawet dobrze,że się o to zapytałeś.

- Opowiesz mi więcej ? - spytał - Jeśli chcesz oczywiście. 

- Nie mam nic do ukrycia.

- Opowiem Ci historie mojej pierwszej miłości krótkiej jak impuls elektryczny ale jakże namiętnej ....: 

Był zwykły, szary listopadowy dzień. Wracałam ze szkoły i byłam przemoczona do suchej nitki, ponieważ padało od rana a ja zapomniałam zabrać parasolki z domu. Trzęsłam się jak galareta. Postanowiłam ogrzać się w jakimś przytulnym miejscu i poszłam w kierunku  ,,Kawiarni Wedla'', która na szczęście była nie daleko mojej szkoły. Pchnęłam drzwi i owionął mnie magiczny zapach czekolady z cynamonem. Usiadłam jak najbliżej kaloryfera i właśnie wtedy on podszedł do mnie. Pracował jako kelner, jak później mi wyjaśnił owa kawiarnia należała do jego rodziców a on im pomagał. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Zamówiłam gorącą czekoladę z piankami. Po chwili ją dostałam i zaczęłam popijać z filiżanki. Mogłam poczuć jak ogrzewa mnie od środka, to było tak przyjemne, że aż się wzdrygnęłam.


- Zimno Ci? - zapytał

- Nie, wszystko w porządku  - powiedziałam i jakby na przekór sobie zatrzęsłam się po raz kolejny.

- Przecież widze,że cała drżysz. Poczekaj, przyniosę Ci koc - powiedział z troską.

- Nie trzeba - zaczęłam si wzbraniać.

-Zaraz wracam - powiedział 



Po chwili wrócił z ciepłym polarowym kocem, którym okrył moje ramiona.

- Teraz powinno być ci już cieplej - powiedział i usiadł przede mną.

- Jestem Nate - przedstawił się -  A Ty jak masz na imię ?

Zdziwiła mnie ta bezpośredniość, ale odpowiedziałam:

- Weronika.

- Ładne imię. Opowiedz mi coś o sobie. - poprosił

Zdziwiłam się.

- Niesamowicie zainteresowałaś mnie odkąd tu weszłaś. Nigdy wcześniej nie widziałem tak uroczej dziewczyny -  wyjaśnił

- Ok. Co chcesz wiedzieć? Ile mam lat, skąd pochodzę albo gdzie chodzę do szkoły? - zapytałam z ciekawością

- Na przykład. - odpowiedział z łobuzerskim uśmiechem na twarzy

- Cóż mam 17 lat i właśnie zaczęłam chodzić do 2 klasy w Liceum nr.V.

- Fajnie, bo ja też tam chodzę, tylko,że do 3 - odpowiedział

I tak zaczęła się nasza znajomość. Rozmawialiśmy ze sobą przeszło dwie godziny i dużo się dowiedzieliśmy o sobie. Było bardzo przyjemnie, ale musiałam wracać do domu. Spojrzałam za okno i skrzywiłam się ponieważ deszcz ani na chwilę nie przestawał siąpić.

- Leje jak z cebra a ja muszę już wracać  - powiedziałam

- Szkoda. 


- Masz parasolkę ?  - zapytał po chwili

- Zapomnialam wziąć z domu -  powiedziałam i stropiłam się.

- Pożyczę Ci - zaproponował i poszedł szukać.

Po chwili wrócił z jedną.

- Trzymaj. Oddasz jak będziesz znowu tutaj, ok?

- Gomawo za mile spędzony czas - powiedziałam z uśmiechem

Zaczęłam się zbierać. Rozglądnęłam się sprawdzając czy wszystko wzięłam.

- Do zobaczenia w szkole.

Wyszłam i udałam się w kierunku przystanku autobusowego. Po półgodzinie byłam już w domu. Zdjęłam kurtkę, odłożyłam torbę i poszłam do łazienki.

Nagle zdałam sobie sprawę,że nie mam na ręce moich bransoletek z muliny.

Gdzie mogłam je zgubić ?


Nic mi nie przychodziło do głowy. Szkoda było mi tych bransoletek bo dostałam je od mojej przyjaciółki, która wyjechała za granicę.

Gdy byłam w kuchni i przygotowywałam dla siebie kolację ktoś zadzwonił do drzwi. Otworzyłam je i stanęłam jak wryta. W drzwiach stał Nate. Był cały przemoczony, ale mimo tego uśmiech nie zniknął ani na chwilę  z jego twarzy.

- Mogę wejść?  - spytał

- T-tak. Zapraszam - zaprowadziłam go do kuchni.

- Co Cię sprowadza do mnie? - spytałam

- Chyba coś zgubiłaś - powiedzial i podal mi bransoletki.

- Omo, gomawo. Nawet nie wiesz ja się cieszę,że je odzyskałam. Są bardzo ważne dla mnie - powiedziałam

- Tym bardziej się cieszę.

- Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? - spytałam z ciekawością

- Spytałem mamy, okazało się,że ona zna twoich rodziców. - wyjaśnił

Pokiwałam głową.


Siedzieliśmy w ciszy patrząc się na siebie.

- Zostaniesz moją dziewczyna?  - zapytał bez ogródek - Zakochałem się w tobie od pierwszego spojrzenia, nikt jeszcze nie zrobił takie wrazenia na mnie jak Ty.

Byłam zdziwiona. Jak to możliwe żeby po zaledwie kilku godzinach ktoś mógł się we mnie zakochać. Zaczęłam się zastanawiać gdy uświadomiłam sobie,że ja też coś do niego czuje.

- Musze Ci coś powiedzieć. Ja chyba też zakochałam się w Tobie. 
Z chęcią zostanę twoją dziewczyną.

Wziął mnie w ramiona i przytulił.

- To super - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy.

Umawialiśmy się przez rok. Było jak w bajce. Cały czas robił mi miłe niespodzianki, dbał o to,żebym każdy dzień zaczynała i kończyła z uśmiechem na twarzy.  W dzień moich urodzin zaprosił mnie na romantyczną kolację. Było cudownie. Aż do czasu. 


,,Wszystko dobre co się szybko kończy'' mówią. Gdy w Walentynki zadzwonił do mnie,żebym przyszła do kawiarni bo ma dla mnie niespodziankę. Byłam cała w skowronkach. Jak najszybciej tam dotarłam, stanęłam w drzwiach i zastygłam. 

Przerwałam na chwilę.  Musiałam się uspokoić bo czułam,że lada moment się rozpłaczę. Podróż w głąb wspomnień była dla mnie nie zbyt przyjemną rzeczą. Wzięłam kilka oddechów i kontynuowałam opowieść.

Zobaczyłam jego całującego jakąś blondynkę. To nie był zwykły buziak. Całowali się namiętnie i zdaję się,że mnie nie zauważyli. Całe moje szczęście prysło jak bańka mydlana. Stałam i nie mogłam uwierzyć w to co widzę.

- A więc to o to chodziło - powiedziałam i wybiegłam


Chciałam uciec jak najdalej.

- Weronika! 


-  To nie tak jak myślisz - powiedział gdy mnie dogonił

- To jak?! Wytłumacz mi proszę - powiedziałam cała we łzach

- T-t- o ona się na mnie rzuciła. Ja wcale tego nie chciałem - zaczął się tłumaczyć.

- Chcesz mi powiedzieć,że zrobiłeś to z grzeczności ?! A ja Ci wierzyłam ! Boże, jaka ja byłam głupia!  - krzyczałam

Zbliżył się do mnie. 


- A na dodatek jeszcze jestes pijany. - powiedziałam ze wzgardą.

Wziął moją twarz w dłonie. Próbowałam się wyrywać, ale nic z tego. Pocałował mnie.

- Skarbie, przecież wiesz,że to Ciebie kocham - powiedział

- Co ty sobie myślisz ? Że jak mnie pocałujesz i przeprosisz to wszystko będzie jak dawniej ? O nie, nie, nie. Zostaw mnie. Nie wierzę już w żadne twoje słowo. 


Spoliczkowałam go.

- Z nami koniec - powiedziałam i odeszłam.

- Weronika ! Nie odchodź ! - słyszałam jak krzyczał


Później próbował mnie przebłagać, nakłaniał przyjaciółki,żeby mnie do niego przekonały, a nawet mi groził, ale ja byłam nieugięta. Nie mogłam się na to zgodzić, bo cały czas miałam przed oczami tylko jeden obraz, jego oraz tą jasnowłosą dziewczynę. 

Skończyłam opowiadać.

- Teraz rozumiesz dlaczego się tak na niego wkurzyłam ?

- Tak, to straszne co Ci zrobił. - powiedział

- Dlatego nie lubie do tego wracać, ale dla Ciebie zrobiłam wyjątek, bo wiem,że Ty mnie zrozumiesz  -powiedziałam i przytuliłam się do niego. 

- I'll protect you. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
Chwilę potem już spaliśmy.

Następnego dnia obudził mnie czyjś głos:

- Wera,pobudka. Czas wstawać.

Otworzyłam zaspane oczy i zdałam sobie sprawę,że jestem przytulona do Jonghyun'a, a moja głowa leży na jego piersi.

Już miałam wstawac gdy zobaczyłam,że w pokoju oprócz nas znajduję się jeszcze mój tata.

O Boże, to koniec.

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^ 

3 komentarze

  1. omo świetne ;D pisz dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. przeczytałam , wiec komentuje hah ;D czekam na więcej *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy kolejny?<33

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics