Yes, I'm Jonghyun from SHINee #11

Gdy się obudziłam zobaczyłam obok siebie Jjong'a. Siedział po turecku i bawił się moimi włosami. 

- Mam nadzieję,że nie gniewasz się za to,że zostawiłem Cię samą ? - spytał gdy zobaczył,że nie śpię

- Nie wiem. Może trochę - powiedziałam i udałam obrażoną

- W takim razie, czy jest coś co poprawi Ci humor ?  

- Hm.... Może moglibyśmy pójść do kina, a później na spacer ?  - zaproponowałam

- Sounds good - powiedział Jjong

Poszłam na górę po laptop. Po chwili byłam z powrotem.

- Co chcemy oglądnąć ?  - spytałam

- Wybierz coś co Ty lubisz,a ja się dostosuje, aczkolwiek wolę filmy akcji, ale niektóre komedie romantyczne też są całkiem niezłe  - powiedział

Zaczęłam przeglądać repertuar.

- Dobra. No to może ,,Avatar'' ? 

- Oglądałem i nie za bardzo przypadł mi do gustu. Ale jak chcesz to możemy iść na to.

- Też oglądałam,ale to chyba nie moje klimaty.

Szukałam dalej.

- Hm... Co powiesz na ,,Alicję w Krainie Czarów'' ?  Tego nie widziałam ale słyszałam, że to bardzo dobry film ? - zaproponowałam

- Ciekawe. To jest film Tima Burton'a ?

Pokiwałam głową.

- Oh, to musimy na to iść. Strasznie lubię jego filmy. - Jonghyun się ożywił

- Ok. ok. Zarezerwuje bilety.

Wszystko przebiegło pomyślnie. 

- Film zaczyna się o 13.30 w Galerii Kazimierz, więc  mamy jeszcze dwie godziny to wyjścia. Chcesz cos porobic w tym czasie?  

- Jeśli mogę to bym skontaktował się z chłopakami, może razem poszlibyśmy do kina? - zaproponował

- Spoko. Trzymaj  - powiedziałam podając mu laptopa.

Zostawiłam  Jjong'a sam na sam z komputerem i zeszłam do kuchni. Zastałam tam całą moją rodzinę grającą w scrabble.

Przyłączyłam się do nich. 

- Czemu się tak zachowywaliście podczas śniadania?  - spytałam z pretensją w głosie.

- Ale jak ?  - spytał ze zdziwieniem brat

- Ty, już tam wiesz jak- powiedziałam ze złością do niego

Czułam,że zaraz wybuchnę. Spokojnie, tylko spokojnie. Policz do dziesięciu.

- Chodzi mi o to,że cały czas pytaliście się go o różne sprawy, nawet te niezbyt przyzwoite.  - spojrzałam wymownie na Maćka - Zachowywaliście się jak Robinson Cruzoe, który po latach samotności wreszcie mógł porozmawiać z człowiekiem. Słowem wierciliście mu dziurę w brzuchu. - wyjaśniłam

- Po prostu chcieliśmy sobie wyrobić o nim zdanie. - powiedział Maciek

- I dlatego też pytałeś o to jak ja całuje ? 

- A, to nie. To było tylko dla żartu. - zaczął się śmiać

- Oj, nie denerwuj się już. Oni nie chcieli źle, po prostu tak wyszło. Znasz ich. - mama zaczęła  usprawiedliwiać moje rodzeństwo .

- Tak, wiem.Słyszałam to już tysiąc razy. - powiedziałam znudzona.

Siedziałam obrażona.

- Chcielibyśmy Ci tylko powiedzieć,że masz bardzo fajnego chłopaka, który nam się podoba  - powiedziały Ania i Hania.

Bliźniaczki, wykorzystywały swój urok osobisty i przy każdej okazji skutecznie zmiękczały mi serce. Nie mogłam się już dłużej gniewać.

- Dobra, grzechy zostają wybaczone.  - powiedziałam i uśmiechnęłam się do nich. - 
Ale żeby mi to było ostatni raz.

Mimo tego,że czasami przeżywam z nimi  problemy takie jak ten, to kocham swoją rodzinę. Co ja bym zrobiła bez wrednego brata, słodkich bliźniaczek, wspierającej i czasami wkurzającej siostry oraz  bezgranicznie kochających rodziców ?

- Wybieramy się z Jjong'iem do kina. - powiedziałam, a widząc  spojrzenia bliźniaczek, które wyglądały jak proszący o coś kot ze ,,Shreka''  dodałam:

- Nie, wy nie idziecie.

- Mamo ! My chcemy iść do kina.- bliźniaczki zaczęły swoje błagalne śpiewy

- Słyszałyście co mówiła Weronika. - powiedziała mama  

- Miłej zabawy - powiedziała z uśmiechem

- Dzięki.

Wróciłam do pokoju.

- Czy przypadkiem nie mówiłeś,że reszta zespołu dzisiaj jedzie do Warszawy ? - spytałam z ciekawością

- Owszem, ale jak się przed chwilą dowiedziałem to jednak zostają jeszcze dzień. Spytałem się  czy chcą się wybrać z nami do kina, zgodzili się. Jest tylko jeden problem, bo nie wiedzą jak tam dojść, wiec umówiłem się z nimi na Rynku a później pójdziemy do kina - wyjaśnił mi Jjong

- Mam nadzieję,że nie masz mi tego za złe,że będziemy musieli wyjść trochę wcześniej ?- spytał

- Im nas więcej tym lepiej - odpowiedziałam

Spojrzałam na zegarek, był kwadrans po dwunastej.

- Trzeba się zbierać. - powiedziałam i zaczęłam szukać torby, portfela i innych przydatnych rzeczy.

Po paru chwilach byliśmy na dole.

- Nie mogłabym się z Wami wybrać ? - spytała się Kasia, moja piętnastoletnia siostra

Spojrzałam pytająco na Jonghyun'a.

- Mi to nie przeszkadza. - powiedział

- Skoro on się zgadza to ja też. Szykuj się bo za chwilę wychodzimy.- powiedziałam 

- Dzięki. Kocham Cię - powiedziała i poleciała się przebrać.

Dosłownie chwile później była z powrotem ubrana w czarną mini spódniczkę i niebieski sweter.

- Jak szybko. Do szkoły to ci się nigdy tak nie śpieszy - zdziwiła się mama

- A my czemu nie możemy? - spytały bliżniaczki

- Już Wam mówiłam dlaczego. Jesteście za małe.  - wytłumaczyłam

- Mamo! - podjęły krzyk


- Weronika ma rację. Musicie jeszcze trochę poczekać aż dorośniecie.

Nie zadowoliło ich to. Zamierzałam im ponownie tłumaczyć, gdy Jonghyun podszedł do nich i wręczył każdej po lizaku.

- Prosto z Seulu. - powiedział

Małe od razu je rozpakowały i wsadziły do buzi.

-  Wow, ale dobre. Dzięki - powiedziały i przytuliły się do niego.

A mnie opadła szczęka. Moje siostry zachowywały się jak aniołki.

- To my idziemy. Wrócimy około siedemnastej może później. Jakby co to napisze. - powiedziałam

Wyszliśmy a w drodze na przystanek spytałam Jjong'a :

- Jak to zrobiłeś? One momentalnie ucichły. Mi się to nigdy nie udaje.

- Po prostu pomyślałem co może im sprawić radość i zająć je na dłużej i na myśl przyszły mi lizaki. Zawsze je noszę, więc nie było problemu.  - wytłumaczył

- Chcesz jednego? - spytał się mnie

- Yhm.

- A Ty? - powiedział do Kasi

- Tak, dzięki

Po chwili szliśmy we trójkę ssąc lizaki. Objęłam Jjong'a.

Pięć minut później byliśmy na przystanku. Na szczęście tramwaj miał być za minutę więc nie musieliśmy długo czekać na mrozie. Wysiedliśmy po pięciu przystankach.

Jonghyun zadzwonił do Key'a by dowiedzieć się gdzie konkretnie są.

- Mówią,że stoją pod pomnikiem jakiegoś gościa na M. Wiesz gdzie to jest? 

- Tak, to całkiem nie daleko. Ten gościu na M to Adam Mickiewicz, słynny poeta polski.

- Dziwne nazwisko. Normalnie nie do wymówienia.

Pięć minut później byliśmy na miejscu. Chłopcy stali pod Adasiem i rozmawiali ze sobą.

Właśnie spełnia się moje kolejne marzenie. Poznam resztę SHINee. Chyba tego szczęścia wystarczy mi na całe życie.

Uśmiechnęłam się.

- Hej, chłopaki.- zawołał do nich Jjong

Popatrzyli się na nas. Zauważyłam,że Key i Taemin wpatrują się we mnie. Trochę mnie to stresowało.

- Annyeong - powiedział Kim Kibum witając się z nim

- Weronika, poznaj moich przyjaciół. Key, Minho, Taemin, Onew.- przedstawiał ich 

Po kolei witali się ze mną. Było to zwykłe ,,cześć'' ale moją uwagę zwrócił maknae, który przywitał się dość nie typowo.

- Noona neomu yeppeoseo - zaśpiewał i pocałował mnie w rękę.

Zarumieniłam się.

- Taemin-ah~!, przestań, bo zaczynam się robić zazdrosny - powiedział Jjong

- Aish, pabo. Po co nas przedstawiasz przecież ona nas pewnie zna. - powiedział Kibum

- Racja. Ale wy nie znacie jej.

- A zatem ladies and gentelmen poznajcie moją dziewczynę, Weronikę - powiedział

/Ritsu PRZECZYTAŁAŚ/EŚ ? SKOMENTUJ ^^

3 komentarze

  1. aaa *o* robi sie ciekawie ;D pisz dalej ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam aż dobijesz do 28 wpisu! :D
    Jestem ciekawa co będzie daleej.

    OdpowiedzUsuń
  3. jejku jakie fajnee, pisz pisz piszzz <33

    OdpowiedzUsuń

Witaj nieznajoma/y. Cieszę się, że Cię tu u mnie widzę. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Będę wdzięczna za każdą pozostawioną opinie, zarówno tą pozytywną jak i negatywną. Nie mam nic przeciwko krytyce byleby była ona konstruktywna. Tyle z mojego gadania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia :)

Szablon
synestezja
panda graphics